logo
FA 11/2020 w stronę historii

Magdalena Bajer

Inaczej

Obie książki o profesorze Niciei przez swą treść należą do biografistyki, dokładniej mówiąc, stanowią biografię i zarazem autobiografię autora „Kresowej Atlantydy” ułożoną z jego opinii na ważne aktualne sprawy wypowiadanych przy różnych okazjach publicznie, często do audytorium akademickiego, ale nie tylko.

Większość osób publicznych, zwłaszcza zasłużonych osiągnięciami naukowymi, po przekroczeniu pewnego wieku, w drugiej połowie życia, otrzymuje od swoich uczniów (jeśli posiada takowych) dar nazywany księgą jubileuszową. Utarła się, przez dziesięciolecia co najmniej, konwencja takich wydawnictw: zawierają, po czołobitnym, czasem sentymentalnym wstępie, prace niektórych spośród uczniów, z podkreśleniem, że powstały z inspiracji i przy intelektualnej pomocy jubilata-mistrza, że z tej przyczyny są pionierskie i należą do międzynarodowego dorobku danej dziedziny. Im takich prac więcej, tym splendor adresata jaśniejszy. Czytelników ksiąg jubileuszowych nie ma wielu, stoją one na półce w gabinecie, gdzie bohater pracuje albo pracował do emerytury (zazwyczaj otrzymują je emeryci) i w jego domu. Autorzy biografii nie mają po co do nich zaglądać.

* * *

Całkiem niedawno dostałam zupełnie inną księgę jubileuszową, która okazała się przykuwającą lekturą, zawierającą nową wiedzę o bohaterze i przez to wzbogacającą interpretację jego dzieła. Mowa o dwu tomach (pokaźnej objętości) „ofiarowanych Profesorowi Stanisławowi Sławomirowi Niciei w 45-lecie pracy naukowej i organicznej”. Jeden z tomów ma tytuł: Nicieja. Dziejopis – Komentator i Polemista – Mistrz słowa, drugi: Dowód istnienia. Księgę wydał Uniwersytet Opolski, którego profesor Nicieja był rektorem (w latach 1996-2002, 2005-2008, 2012-2016).

Na pierwszy rzut oka różni się ona od znanych tego typu wydawnictw barwnymi okładkami, mnóstwem ilustracji wewnątrz (fotografie, reprodukcje), pięknym papierem, w ogóle perfekcyjną szatą edytorską. Nie powinno być inaczej, skoro liczne książki jubilata wydawane są zawsze na najwyższym edytorskim poziomie. Jednak nie owe cechy zewnętrzne wyróżniają istotnie księgę i każą w niej upatrywać pożądany zwrot w stronę, ogólnie mówiąc, troski o walory czytelnicze takich okazjonalnych dzieł biografistyki, która była przedmiotem uwagi „Forum Akademickiego” w wakacyjnym numerze tego roku.

Księgi jubileuszowe podobne są – proszę wybaczyć porównanie – do mów pogrzebowych. Zawierają tylko pochwały, jedynie pozytywne oceny, wiedzę o tym, co powszechnie uznane (na ogół wiadome) i trwałe. To konwencja uzasadniona, naturalna, niebudząca wątpliwości, ale też niewywołująca żywszego zaciekawienia.

Obie książki o profesorze Niciei przez swą treść należą do biografistyki, dokładniej mówiąc, stanowią biografię i zarazem autobiografię autora Kresowej Atlantydy ułożoną z jego opinii na ważne aktualne sprawy (Kresy, pamięć, uniwersytet, upowszechnianie historii…) wypowiadanych przy różnych okazjach publicznie, często do audytorium akademickiego, ale nie tylko.

Sporo miejsca zajmują okolicznościowe przemówienia, laudacje (rektor Uniwersytetu Opolskiego miał wiele do nich okazji), wywiady udzielane mediom z różnych, mniej i bardziej aktualnych powodów, mniej i bardziej osobiste, odsłaniające upodobania historyka, jego pasje, pragnienia i sposoby osiągania celów, ale mamy także opinie o zdarzeniach politycznych, społecznych, kulturowych, zawierające obywatelską troskę i propozycje remediów. W przemówieniu inaugurującym rok akademicki 2014/2015 w Opolu mówił: „Jeżeli ministrowie polskiego rządu, noszący historyczne nazwiska i uchodzący za intelektualistów, posługują się językiem wulgarnym, wręcz knajackim, a gdy wiadomość ta trafia do szerokiej opinii publicznej, próbują to bagatelizować, to muszą usłyszeć, że tak nie zachowują się elity narodu, że nie takich wzorców nam potrzeba, bo prostactwo i prymityw nigdy nie mogą być drogowskazami. Ze smutkiem trzeba stwierdzić, że kilku warszawskich kelnerów uczyniło więcej w kwestii obrony języka polskiego niż dziesiątki językoznawców z profesorem Bralczykiem na czele”. Rok później Stanisław S. Nicieja mówił w Auli Leopoldyńskiej do przedstawicieli wrocławskich uczelni: „jeżeli przyjmiemy, że miasto ze swymi ulicami, placami, świątyniami, cmentarzami, budynkami użyteczności publicznej – to korpus zewnętrzny dużego organizmu, a ludzie wypełniający te ulice, place, świątynie, dworce i budynki – to krew ożywiająca ten organizm, to w 1945 roku miastu, które nazywało się wówczas Breslau, przecięto żyły, dokonano gigantycznej transfuzji krwi, wymieniając krew niemiecką na polską. To samo stało się 600 km stąd na wschód, w polskim mieście Lwów. Miastu Lwów, temu wielkiemu organizmowi, również przecięto żyły, wypompowano polską krew i w to miejsce wpuszczono krew ukraińską i rosyjską. Weszli tam ludzie o innej kulturze, innej obyczajowości i innej religii”.

Osobny, niemały blok tekstów w Księdze Jubileuszowej Stanisława S. Niciei to recenzje jego książek. Przemieszane typowe recenzje autorstwa publicystów z opiniami kolegów-uczonych o wartości naukowej książek opolskiego badacza. Oba rodzaje tekstów zazębiają się tematycznie, co odbiorcę upewnia o najważniejszych wartościach: wiarygodności historycznej i walorach narracyjnych, zespolonych w tej twórczości wyjątkowo harmonijnie. Można to konstatować z pewnością, znając choćby niektóre z czternastu już tomów Kresowej Atlantydy, nie licząc książek wcześniejszych.

W Księdze Jubileuszowej jest to novum cenne, gdyż pokazuje odbiór twórczości laureata, nawet jeśli z racji przeznaczenia wybrano do niej recenzje pozytywne, pomijając te zawierające akcenty polemiczne, choć nie wydaje się, aby tak było. Pisarstwo profesora ma niemało zwolenników, zgoła entuzjastów, rekrutujących się przede wszystkim spośród Kresowian, także czytelników ciekawych historii Kresów mało im znanej, i trochę obojętnych, którzy ciekawością jeszcze się nie zarazili. Zdarzają się w recenzjach uwagi o pominięciu jakiejś ważnej, zdaniem piszącego, osoby, wskazanie jakiejś drobnej pomyłki biograficznej itp., co świadczy o eksperiencji, ale też o emocjonalnym odbiorze.

Do kategorii recenzji „uczonych” należy obszerny tekst historyka Marcelego Kosmana Kresy Południowo-Wschodnie Rzeczypospolitej w badaniach i twórczości Stanisława Sławomira Niciei, gdzie czytamy: „W czerwcu 1986 roku autor mógł złożyć we wrocławskim Ossolineum obszerną i bogato ilustrowaną wersję książkową, tym bardziej że właśnie wówczas przypadała dwusetna rocznica powstania historycznego cmentarza (łyczakowskiego – M.B.). Książka ukazała się dwa lata później i stała się, podobnie jak opublikowane w tym samym czasie Album Wileńskie Stanisława Lorentza, wydarzeniem znamionującym początek nowych czasów w naszej literaturze na temat Kresów”.

O wartości dla czytelników i dla poszerzenia kręgu zainteresowanych Kresami pisał w 1999 roku, na łamach „Gazety Wyborczej”, Jarosław Kurski: „Dzięki Niciei kamienie we Lwowie przemówiły. Na Cmentarzu Łyczakowskim autor odnalazł to, co stanowiło o duchu i natchnieniu miasta: jego mieszkańców, dziś milczących świadków. Ale poprzez ich przywołanie Nicieja opowiada de facto o samej stolicy Galicji – rozległej prowincji cesarstwa Habsburgów, ale też Lwowie II Rzeczypospolitej. Poprzez martwych ożywia Lwów. To szczególna perspektywa, niezwykły sposób opisania miasta. Ukazuje jego austro-węgierską wspaniałość, narodowościową, religijną i kulturalną różnorodność”.

* * *

Miałam cenioną przeze mnie sposobność pisywania o książkach Stanisława S. Niciei. Ze szczególnym wzruszeniem o Łyczakowie, gdzie leży czworo moich dziadków i inni krewni, gdzie w dzieciństwie chodziłam często na spacery, co nieoczekiwanie stało się ważne dla pamięci o rodzinnym mieście.

Wdzięczna jestem za Księgę Jubileuszową profesora, przynależną głównemu nurtowi jego biografii, inaczej niż bywa to zwykle z podobnymi edycjami. Myślę, że powinna i mogłaby zapoczątkować nowy sposób upamiętniania zasłużonych ludzi, zwłaszcza uczonych, poprzez zebranie, niechby w dwu tomach, wspomnień otoczenia, ale i świadectw z okresu twórczego życia bohatera, zawartych w wystąpieniach okolicznościowych, recenzjach i wywiadach: sądów, pytań, wątpliwości i należnych z takiej okazji wyrazów uznania.

Wróć