logo
FA 10/2025 informacje i komentarze

Andrzej K. Koźmiński

Uczelnia w czasach chaosu

Uczelnia w czasach chaosu 1

Fot. ALK

Prof. Andrzej K. Koźmiński, twórca Akademii Leona Koźmińskiego, wybitny specjalista z zakresu zarządzania, wskazuje na zagrożenia czyhające na uniwersytety w czasach chaosu, ale też proponuje adekwatny do nich styl działania.

Kiedy w 1993 r. powstawała Akademia Leona Koźmińskiego (jeszcze pod inną nazwą), jej misją było wykształcenie nowoczesnej polskiej klasy średniej: menedżerów, przedsiębiorców i urzędników. Deficyt takich zasobów ludzkich w warunkach transformacji wzbudzał emocjonalne zaangażowanie i dowodził pilności misji. Dziś w sytuacji bezpośredniego zagrożenia Europy i cywilizacji europejskiej podobnie można sformułować naszą misję w odniesieniu do Europy. W warunkach chaosu kształcimy „ratowników Europy”. To zadanie angażuje emocjonalnie i zapewnia spójność społeczności akademickiej narażonej na naciski, wyzwania i pokusy. Przychodzi nam bowiem realizować tę misję w szczególnych warunkach: w warunkach chaosu.

Nauka zarządzania zna i stosuje od dawna pojęcia ryzyka i niepewności. Dynamika zmian zachodzących w ostatnich dekadach wymusiła jednak wprowadzenie kolejnego pojęcia, określającego wyższe natężenie niepewności i powszechność jej występowania. Chodzi o uogólnioną lub radykalną niepewność. Nawet radykalna niepewność jest jednak w miarę bezpieczna, ponieważ z definicji nie zagraża istnieniu podmiotów uczestniczących w grze. Sytuacja zmienia się, gdy niepewność obejmuje konflikty zbrojne, przemoc czy dążenie do zniszczenia organizacji i instytucji, a nawet państw oraz filozofii czy ideologii leżących u podstaw ich funkcjonowania. Mówimy wówczas o chaosie. Chaos nie jest aberracją, po której szczęśliwym zakończeniu nastąpi powrót do równowagi. Chaos wygeneruje z siebie następny porządek świata. Chaos zmienia istotę misji uczelni. Nie chodzi już o dogonienie czasu, jak w warunkach niepewności, lecz o wyprzedzenie czasu: zaproponowanie i wdrożenie własnego wariantu rzeczywistości.

W sytuacji chaosu jako dominujący jawi się imperatyw rozwoju. Oznacza on bowiem koncentrację sił żywotnych i silne spięcie uczelni z jej najważniejszymi interesariuszami. W warunkach chaosu to rozwój w większym stopniu gwarantuje przetrwanie niż przetrwanie zapewnia rozwój, jak dzieje się w czasach umiarkowanej niepewności. Odpowiedzią na chaos jest intensywny rozwój wygrywających podmiotów, takich choćby jak big techy. Wiąże się to z postulatem hiperzwinności, czyli zdolności do wypatrywania, może nawet wyczuwania słabych sygnałów – szans i zagrożeń w otoczeniu, a następnie do błyskawicznego reagowania na nie. W warunkach chaosu ociąganie się potęguje zagrożenia. Konieczne jest działanie dynamiczne (high speed management), bo szanse i zagrożenia pojawiają się i znikają jak w kalejdoskopie.

Tradycyjne procedury akademickie muszą więc ulec uproszczeniu i przyspieszeniu. Powinna temu towarzyszyć proinnowacyjna tolerancja dla działań i zachowań niekonwencjonalnych, niepowodzeń i błędów. Stosunkowo rzadko występuje ona w akademickich kulturach organizacyjnych. Potrzeba nam odwagi w obydwu wymiarach funkcjonowania uczelni: sprawnościowym (fabrycznym) i akademickim: agory, czyli miejsca spotkania, konfrontacji i rozwoju prawd naukowych wyjaśniających świat.

W warunkach chaosu zaniedbanie jednej lub drugiej części tej hybrydy zagraża istnieniu instytucji. Zbiurokratyzowana fabryka przestaje być uczelnią, a niesprawna i niewydajna organizacja przestaje istnieć, bankrutuje. Imperatywem jest równowaga społeczna między wartościami Fabryki i Agory: z jednej strony efektywnością, a z drugiej prawdą naukową i kumulacją wiedzy. Najgroźniejszy jest jednak brak wartości: bezideowość, obojętność, cynizm i pustka. W warunkach chaosu przywódcy akademiccy muszą zadbać o wartości. Uczelnia powinna kierować się tą refleksją na płaszczyźnie etyki akademickiej: poszukiwania prawdy.

Na tym tle rodzi się pytanie o etykę biznesu czy jakiegokolwiek zorganizowanego działania. W warunkach chaosu jest to szczególnie istotne pytanie, bo także dzięki technologii skala możliwości działania jawi się jako niemal nieograniczona i żadna kontrola nie jest w stanie tego zmienić. Jedynym hamulcem jest etyka, a kluczem do niej zdolności autonormotwórcze aktorów, czyli zdolność narzucania sobie samemu norm i granic. Kluczowym problemem współczesnego zarządzania jest to, że nie wiemy, na jakim systemie etycznym mamy opierać te zdolności normotwórcze. Mimo ton zadrukowanego papieru, zarówno teoria, jak i praktyka uciekają od tego zagadnienia z fatalnym skutkiem: do świata bez moralności i prawa. Trudno sobie wyobrazić jego kontynuację. Konieczne jest zaproponowanie systemu działania, choćby w biznesie, opartego na jakiejś platformie etycznej, której nie znamy jeszcze, a której potrzebujemy, by w wymiarze czysto ludzkim przetrwać i rozwijać się w świecie chaosu.

Presje wywierane na uczelnie w warunkach chaosu mają różnorodny i trudny do przewidzenia charakter, np. polityczny, społeczny, prawny, ekonomiczny, technologiczny, organizacyjny, o nieprzewidywalnym i zmiennym natężeniu ocierającym się niekiedy o poziom zagrażający destrukcją. Przykładem jest nacisk obecnej administracji amerykańskiej na uczelnie Ivy League. Na podobnej zasadzie pojawiają się szanse dające „na chwilę” możliwości rozwoju. Taka okresowa koncentracja energii z zewnątrz wymaga adekwatnej odpowiedzi energetycznej ze strony uczelni.

Jedyną możliwością jest współużytkowanie zasobów zewnętrznych poprzez sieci współpracy, koalicje, wspólne i współfinansowane przedsięwzięcia. Wybuchom energii w otoczeniu towarzyszą więc eksplozje aktywności w uczelni. Wymaga to wrośnięcia uczelni w środowiska zewnętrzne, a zwłaszcza w biznes. Wskazywałoby to na dominację logiki biznesowej w przyszłości i dlatego tak istotne jest akademickie antidotum zapewniające równowagę funkcjonalną między Fabryką a Agorą, dwiema sprzecznymi ze sobą logikami działania, które musimy pogodzić w czasach chaosu.

Wróć