Jacek Hnidiuk

Książka została podzielona na 28 mini rozdziałów, w których autor dokonuje krótkiej dokumentacji początków państwa polskiego na przykładzie wybranych zagadnień. Nie jest to publikacja o charakterze monograficznym, lecz niewątpliwie stanowi asumpt do pogłębienia wiedzy w temacie polskiej państwowości za czasów Piastów. Urbańczyk weryfikuje pewne mity założycielskie (obecne w historii wszystkich narodów) i proponuje nowe spojrzenie na niektóre wydarzenia. Jednocześnie, jak każdy solidny naukowiec, opiera się na dostępnych źródłach. Dla innych naukowców specjalizujących się w odkrywaniu i opisywaniu wydarzeń, które legły u fundamentów szeroko pojmowanej polskości, wiedza zawarta w książce może nie być niczym nowym, ale „przeciętny” czytelnik znajdzie w niej wiele interesujących informacji.
Urbańczyk stwierdza, że nasza wiedza o prapoczątkach Polski to głównie wynik historycznych badań milenijnych z lat 50-60 XX wieku, których wyniki zostały ugruntowane w powszechnej świadomości, nawet pomimo braku materiałów źródłowych (a czasem nawet wbrew nim). Istotną rolę w owych badaniach odgrywał walor propagandowy oraz próba udowodnienia tezy o odwiecznym i prapolskim charakterze naszych ziem. Uczony nie potępia jednak efektów tych ustaleń, świadomy ich wagi, ale wskazuje na brak krytycyzmu towarzyszący ówczesnym działaniom. Właściwie każdy rozdział stanowi próbę nowego spojrzenia, odkłamania lub uściślenia dotychczasowych ustaleń. Dowiemy się zatem, że istnienie plemion Polan, Wiślan czy Opolan nie znajduje potwierdzenia w źródłach. Legendę o naszym pochodzeniu od Sarmatów chyba już dawno włożyliśmy między bajki. Nawet dynastia piastowska okazuje się być wymysłem Galla zwanego Anonimem, jej genealogia została stworzona na zamówienie Bolesława III Krzywoustego. To może chociaż sam fakt istnienia Słowian nie podlega dyskusji? Tutaj wkraczamy na teren rozważań terminologicznych, bowiem dawne ludy nazwaliśmy Słowianami my, współcześni, ale na pewno tak o sobie nie myśleli ludzie tamtych czasów. Być może towarzyszyła im świadomość plemienna, ale nie narodowa. Zresztą proces „stawania się” narodów był nie tylko efektem rozwoju ewolucyjnego i działań politycznych, ale niebagatelny wpływ miały nań również warunki klimatyczne. Nawet ranga Gniezna okazuje się mniej doniosła i brakuje go wśród najwcześniejszych grodów tamtych czasów, a przewodnią rolę powinien odgrywać Poznań. Również stwierdzenie, że Mieszko I przyjął chrzest w 966 r. jest jedynie przyjętym założeniem, bo ani nie możemy być pewni imienia pierwszego władcy, ani tym bardziej daty rocznej, chociaż Sejm RP ustalił 22 lutego 2019, że odbyło się to w Wielką Sobotę 14 kwietnia 966 r. Być może proces chrystianizacji rozpoczął się wcześniej, ale przez pierwsze dekady przebiegał opornie (brak dowodów materialnych) i dopiero za rządów Bolesława Chrobrego nabrał dynamizmu. Badacz porusza także kwestię wierzeń naszych przodków, ale zaznacza, że wiedza na ten temat jest szczątkowa, a źródła bardzo skąpe. Ciekawie wypada także rozdział o słowiańskich „zamkach”, czyli grodach, których pierwotna funkcja była nie tyle militarna, co służyła umacnianiu władzy politycznej i konsolidacji ludności na danym obszarze.
Każdy naród aspiruje do wielkości, często utraconej, a nieraz wyimaginowanej, wszak propaganda historyczna, jak widać, ma się dobrze bez względu na ustrój i odległość w czasie. Urbańczyk przypomina, że i dzisiaj nie brakuje fantastów zwanych turbosłowianami, zwolenników Wielkiej Lechii, którzy swe mocarstwowe ciągoty opierają na wątłych podstawach historycznych. W Korzeniach Polski nie tyle burzy więc pewne wyobrażenia, co raczej doprecyzowuje prawdę historyczną i apeluje o zachowanie naukowego profesjonalizmu.
Jacek Hnidiuk
Przemysław URBAŃCZYK, Korzenie Polski, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2024.
Wróć