logo
FA 10/2024 okolice nauki

Tomasz Kłusek

Uśmiech jest dobry na wszystko

Uśmiech jest dobry na wszystko 1

Po co pisać o tym, co wszyscy wiedzą: że Gołębnik to Wydział Polonistyki UJ, a Wydział Polonistyki UJ to Gołębnik? Na wszelki jednak wypadek… Po odzyskaniu przez nasz kraj niepodległości batalię o budynek przy Gołębiej 20 stoczyli chemicy i filolodzy. Wygrali ci drudzy, potem swe posiadłości rozciągnęli na kilka sąsiednich kamienic. Oficjalnie to nobliwa instytucja pod nazwą Collegium Philologicum, a i tak wszyscy mówią o Gołębniku.

Dorota Korwin-Piotrowska, osoba jak najbardziej poważna, badaczka zagadnień z pogranicza literaturoznawstwa i lingwistyki, poetyki kognitywnej, popełniła książkę, nie powiem, że niepoważną, ale wesołą. Nawet nie to, że tę rzecz popełniła teraz, bo popełnia stale i to od dość dawna. We wstępie czytamy: „Gołąb zdębiał to wybór tekstów humorystycznych napisanych w ciągu trzech dekad, w tym wierszy okolicznościowych – do uśmiechania się, jak również do wspominania: osób, zdarzeń, tematów i okoliczności”. Dobrze się stało, że te wystąpienia, z natury przecież ulotne, złączyły się i przyoblekły w formę publikacji książkowej. I ta okładka z gołębiem zdębiałym, z oczami szeroko rozwartymi i z dziobem rozdziawionym, na tle niebieskim z chmurami. Byłżeby to przestwór rozpościerający się nad dachami Gołębnika?

Mateusz Antoniuk użył sformułowania „kabaretowa książka”. Zgoda, ale jest to kabaret w najlepszym tego słowa znaczeniu. Przykładowo: utwór Kabaret (chwilowo) w kwarantannie powstał na podstawie piosenki Jerzego Wasowskiego i Jeremiego Przybory Już kąpiesz się nie dla mnie. Swoją drogą, wyobrażam sobie Wiesława Michnikowskiego śpiewającego Korwin-Piotrowską… Ktoś mógłby się zapytać, po co zacne Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego oferuje tytuł kabaretowy, satyryczny czy rozrywkowy?

Odpowiedź jest prosta. W tych wszystkich zabawach literackich pisanych na jubileusze kryje się swoista historia polonistyki krakowskiej z ostatnich lat kilkudziesięciu. I nie tylko. Tutaj konieczne jest zastrzeżenie, że nie jest to ujęcie całościowe. Korwin-Piotrowska pracowała w Zakładzie Teorii Literatury, który później przekształcono w Katedrę Teorii Literatury i to tylko w pierwszej dekadzie swej kariery naukowej. Trudno się więc dziwić, że niemal wszystkie swoje satyryczne obserwacje ogranicza do środowiska teoretyków literatury. Oto bohaterowie jej książki: Henryk Markiewicz, Michał Paweł Markowski, Aleksander Fiut, Teresa Walas, Wojciech Ligęza i Ryszard Nycz. W części nazwanej Variami pojawiają się Włodzimierz Bolecki i zmarły przed kilkoma laty Stanisław Jaworski. Co te nazwiska znaczą w naszym literaturoznawstwie, żadnemu poloniście wyjaśniać nie trzeba. A to przecież nie wszystko. Śmieszą, ale zmuszają też do refleksji rymowane i nierymowane pastisze (od Jana Kochanowskiego po Dorotę Masłowską).

Gdy książka wpadła mi w ręce, najpierw przejrzałem ilustracje: mapę literaturoznawczą, pegaza przed Gołębnikiem i zabawny kolaż Lekcja anatomii. Chcąc nie chcąc muszę dopowiedzieć – wspólne dzieło Rembrandta, Giorgionego i prof. Teresy Walas. Następnie pozytywnie przeszedłem test zaproponowany przez autorkę Gołębia zdębiałego. Gołąb wiadomo, a dlaczego zdębiał? To aluzja do dwóch książek. „Kto wie, ten wie, a kto nie wie, niech szuka w odmętach internetu lub na półkach bibliotek” – czytamy.

Czy jest to rzecz dla wszystkich? Absolutnie nie! Wspomniałem już, że ten zbiór satyr i humoresek jest historią literatury na wesoło, ale gęstą – że tak powiem – od znaczeń, aluzji, tropów, nawiązań przeróżnych, ba, polemik mniej lub bardziej zawoalowanych. Przepyszna lektura dla tych, którzy orientują się, i to dobrze, w tych wszystkich drogach i bezdrożach współczesnego literaturoznawstwa.

Tomasz Kłusek

Dorota KORWIN-PIOTROWSKA, Gołąb zdębiał. Książka do śmiechu i wspominania, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2024.

Wróć