Marek Misiak

Co najmniej od pierwszego wydania Neuromancera Williama Gibsona w 1984 roku w szerszym dyskursie (a nie jedynie wśród fachowców) zakorzeniły się koncepcje transhumanistyczne, zwłaszcza te najbardziej wpływające na wyobraźnię, czyli wskazujące na możliwość oderwania świadomości/umysłu od ciała i przenoszenia go do wirtualnych przestrzeni lub sztucznych ciał. Miałoby to zarówno poszerzać możliwości danego człowieka i niwelować część ograniczeń ludzkiej kondycji, jak i zapewniać pewną przynajmniej formę nieśmiertelności. Badania Dominiki Byczkowskiej-Owczarek idą w przeciwnym kierunku – przybliżenia, w jaki sposób właśnie dzięki ludzkiemu ciału możliwe jest wykonywanie dwóch zawodów wymagających również czysto fizycznego mistrzostwa, jeśli dana aktywność w wykonaniu danej osoby w ogóle ma mieć sens (nawet dyrygenci i neurochirurdzy spoza pierwszej ligi to wciąż elita w ich środowiskach).
Perspektywa autorki łączy starannie dobraną metodologię z dobrze rozumianą pokorą wobec przedmiotu badań. Badaczka odbyła pogłębione wywiady z wieloma przedstawicielami obydwu zawodów, przypatrywała się także ich pracy. Spogląda na oba środowiska zarówno od wewnątrz, jak i od zewnątrz, gdyż głównym kluczem metodologicznym jest interakcjonizm symboliczny – teoria socjologiczna, według której kluczowym mechanizmem kształtowania się struktur społecznych jest ciągła wymiana i ewolucja znaczeń symboli, odbywająca się w trakcie wszelkich procesów oddziaływań zachodzących między ludźmi. Nie chodzi tu zatem wyłącznie o zobiektywizowaną, racjonalną praktykę, o to, że pewne czynności należy, opierając się na wiedzy i doświadczeniu, wykonać w określony sposób, i wówczas uzyska się określony rezultat. Po pierwsze, to dopiero punkt wyjścia. Po drugie, samoświadomość osób wykonujących te dwa zawody i sposób wdrażania do nich to także proces społeczny, nie zaś czysto techniczny, i dlatego perspektywa socjologiczna dużo tu wnosi. Dominice Byczkowskiej-Owczarek udało się uchwycić, jak socjalizacja do zawodu i symbole nabierające znaczeń w tym procesie pomagają osobom je wykonującym utożsamić się z tym, co robią, na bardzo głębokim poziomie.
Ludzie wykonujący podejrzane etycznie zawody wyjaśniają czasem, że tak jakby „wynajmują” pracodawcy swoje ciała lub umysły, podobnie jak wynajmuje się narzędzia lub pojazdy. Dla neurochirurgów i dyrygentów ani ciało, ani umysł nie są po prostu narzędziami, taki zawód to sposób życia, wręcz sposób istnienia. Trafne wydaje się zatem wzbogacenie refleksji o komponent filozoficzny, o prakseologię według koncepcji Tadeusza Kotarbińskiego. Pisał on o dziełach permutacyjnych, których rezultatem jest albo nadanie obiektowi działania określonej cechy, albo pozbawienie go tej cechy. Pozwala to bowiem wyjść poza logikę profesjonalizmu i wskazać na znaczenie, jakie ma uczestniczenie ludzkiego ciała w głębokim przekształceniu rzeczywistości (neurochirurg) albo w urzeczywistnieniu się w czasie i przestrzeni dzieła sztuki (utworu muzycznego) w całym jego potencjale, a jednocześnie w sposób niepowtarzalny, charakterystyczny jedynie dla danego dyrygenta.
Jednocześnie autorka nie przemieszcza się na poziomie abstrakcyjnego konstruowania symboli i znaczeń, wskazuje np. na istotność płci osoby wykonującej dany zawód, a cecha ta manifestuje się przecież tak wyraźnie poprzez ciało i również jest do pewnego stopnia konstruowana społecznie (w ujęciu bardziej konserwatywnym nie tyle sama płeć, ale związane z nią symbole i znaczenia już tak). W działaniach neurochirurga i dyrygenta wyraźnie widać, jak bardzo ciało i umysł (a dla wielu także dusza) stanowią całość, jak bardzo są to konkretne ciała i jak bardzo Kartezjański dualizm ciała i duszy nie zdaje egzaminu.
Marek Misiak
Dominika BYCZKOWSKA-OWCZAREK, Batutą i skalpelem. Ciało w zawodach wysokospecjalistycznych, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2024.
Wróć