logo
FA 10/2024 informacje i komentarze

Rozmowa z Tomaszem Wróblem, wiceprezesem AZS ds. sportu powszechnego

Jeszcze bardziej skuteczni w upowszechnianiu sportu

Jeszcze bardziej skuteczni w upowszechnianiu sportu 1

Jak idą przygotowania do kolejnego sezonu Akademickich Mistrzostw Polski?

Zgodnie z planem. Wyłoniliśmy już organizatorów poszczególnych zawodów, na listopad zaplanowaliśmy ich szkolenie. Mogę zapewnić, że jak zawsze dostaną od nas potężną dawkę wiedzy z zakresu rozliczania, promocji etc. Będzie też osobne szkolenie dla weryfikatorów. Konstruujemy także terminarz w porozumieniu z poszczególnymi związkami sportowymi, żeby wybrać odpowiednie terminy. Tak jak zwykle zaczniemy futsalem, później sporty zimowe i cała reszta. Zmiany czekają nas w kobiecych rozgrywkach w futsalu i koszykówce. Jeśli chodzi o liczbę zespołów, nie było do tej pory ograniczeń, w efekcie czasem startowało 15 ekip, a innym razem np. 27. To powodowało różne komplikacje organizacyjne, logistyczne. Teraz uporządkowaliśmy to i wprowadziliśmy limit 16 drużyn.

Jak pan ocenia wprowadzone w ostatnim czasie zmiany, np. uwzględnianie trzydziestu najlepszych wyników danej uczelni, a nie wszystkich?

Zanim wprowadziliśmy tę zmianę, pojawiały się argumenty, że będą zamykane sekcje na poszczególnych uczelniach, bo nie będzie sensu wysyłać sportowców. Nie zauważyliśmy takiego trendu, jest wręcz odwrotnie, liczba zawodników i zawodniczek startujących w AMP nieustannie się zwiększa, czyli to, przed czym ostrzegano, nie nastąpiło. Myślę, że jeszcze za wcześnie, żeby to oceniać. Z perspektywy dwóch, trzech lat będzie można zobaczyć, czy powiększyło się grono uczelni, które naprawdę mogą się bić o zwycięstwo. Bo taki był cel tej zmiany. Przecież przyznawanie punktów za każdy start w zasadzie ogranicza rywalizację do dwóch, trzech uczelni. Na razie sportowo nic się nie zmieniło, wygrała po raz kolejny Politechnika Gdańska.

Jej rektor, prof. Krzysztof Wilde, w wywiadzie dla FA przyznał, że szóstego triumfu już może nie być. Wszystko właśnie przez zmiany w AMP, które przekreślają ideę upowszechniania sportu.

Nie przekonuje mnie ten argument, bo nie ma on pokrycia w liczbach. Mamy coraz więcej członków AZS-u, rośnie liczba zawodników startujących w AMP-ach, nie widzimy też jakiejś ogromnej liczby zamykanych sekcji. Wygrywanie w klasyfikacji generalnej to nie do końca kwestia masowości, a bardziej przyciągnięcia wyczynowych zawodników na uczelnię, z czego korzysta także Politechnika Gdańska. Nie jest to oczywiście zabronione, cieszę się, kiedy w akademickich zawodach startują wyczynowcy. Nie da się wygrywać zbyt wielu dyscyplin w AMP samym tylko upowszechnianiem sportu, dlatego że poziom niektórych jest naprawdę wysoki.

Nowy podział typów uczelni się sprawdził?

Zlikwidowaliśmy typ uczelni niepublicznych i typ szkół zawodowych, przyłączając je w większości do typu uczelni społeczno-przyrodniczych. To udana zmiana. One były wygenerowane trochę sztucznie, w czasach, gdy mieliśmy inne warunki, dużo osób studiowało, funkcjonowało wiele szkół prywatnych. Dziś sytuację mamy zgoła inną. Obecnie student, startując w AMP-ach, praktycznie ma gwarancję, że będzie miał klasyfikację w typie uczelni. Być może nie wygra w swoim typie uczelni, ale z drugiej strony, nie jest też tak, że każdy musi zdobyć medal. Za sam udział nie staje się na podium, w AMP-ach trzeba reprezentować pewien poziom, i nawet jeśli mówimy o podium w typach uczelni, nie może on odbiegać od poziomu najlepszych.

Kiedy wreszcie pojawią się nowe dyscypliny w AMP?

Były różne propozycje włączenia nowych dyscyplin w rozgrywki Akademickich Mistrzostw Polski, ale na razie nie decydujemy się na takie zmiany. Chcemy podejść do sprawy kompleksowo, nie przez pryzmat pojedynczej dyscypliny. Czeka nas na pewno dłuższa dyskusja na temat modyfikacji niektórych konkurencji. Co do części z nich jest pytanie, czy rzeczywiście mają charakter akademicki, inne są archaicznie prowadzone, być może kilka dyscyplin w ogóle zniknie, pojawią się jakieś nowe, które od jakiegoś już czasu starają się o udział w rywalizacji AMP. Są to choćby kickboxing czy zapasy, które trenuje sporo studentów, ale nie na tyle, by mogły uzyskać rangę AMP. To konkurencje typowo wyczynowe. Szukamy jednak dla nich formuły i być może jakimś rozwiązaniem byłoby połączenie kilku sportów walki, zrobienie większego turnieju typu combat.

Trzeba pomyśleć o zawodach lekkoatletycznych, gdzie zgłasza się 1200 osób i robi się problem, gdy trzeba rozegrać 30 serii biegu na 100 metrów albo zawodnik zbyt długo czeka na swoją kolejkę w pchnięciu kulą. Spodziewam się tu zmian, aby nie dochodziło do przekraczania rozsądnych granic czasowych.

W programie utrzymujemy cały czas biegi przełajowe, ale powiedzmy sobie szczerze, jaki to ma sens dzisiaj, kiedy wszyscy biegają po ulicach. Być może trzeba więc będzie coś zrobić ze sportami wciąż rozgrywanymi w starych formułach. Musimy dać sobie czas na dłuższą debatę, żeby później nie wycofywać się ze zmian. Środowisko musi odpowiedzieć sobie, w którym kierunku iść, żebyśmy byli jeszcze bardziej skuteczni w upowszechnianiu sportu.

Na razie ze zmian regulaminowych zawęziliśmy starty do osób pełnoletnich, co ma związek ze zmianami w prawie, stworzyliśmy regulamin dyscyplinarny, który będzie stosowany w przypadku łamania etyki i zasad fair play oraz zobowiązaliśmy uczestników, by na strojach mieli logotyp AZS.

Czy dostrzega pan problem z organizatorami rozgrywek AMP?

Cóż, zainteresowanie wśród organizatorów nie do końca mnie zadowala. Wiele organizacji nie chce brać na siebie tego ciężaru. Z drugiej strony wiadomo, że nie każdy jest wyspecjalizowany w organizowaniu zawodów jeździeckich, narciarskich czy strzeleckich. Tym niemniej, liczyłem na większą aktywność niektórych środowisk, bo często pojawia się zarzut, że dane zawody ciągle trafiają w te same miejsca. Problem w tym, że jeśli wyłączymy specjalistyczne dyscypliny, zostaje nam naprawdę niewielu organizatorów. Przyznaję, że dokładamy im co roku obowiązków, ale też i więcej środków, inwestujemy, szkolimy… Chcemy, żeby Akademickie Mistrzostwa Polski były po prostu dobrze opakowane, żeby każdy kibic, który na nie przyjedzie, otrzymał wysokiej jakości produkt.

Co z projektem lig akademickich? Może zagrozić AMP-om?

Myślę, że ligi akademickie będą raczej stanowić świetne uzupełnienie Akademickich Mistrzostw Polski. Premierową edycję, która wkrótce ruszy, zrobimy w formule turniejowej. Te rozgrywki powinny się toczyć przez cały rok – liczę, że tak będzie – i wtedy staną się doskonałym przygotowaniem pod AMP. Jest więc w ligach potencjał, a pola do konfliktu nie dostrzegam.

Rozmawiał Mariusz Karwowski

Jeszcze bardziej skuteczni w upowszechnianiu sportu 2Materiał powstał we współpracy z Akademickim Związkiem Sportowym.

Wróć