Joanna Świderska

Rys. Sławomir Makal
Pytania o to, co jest najważniejsze w życiu człowieka, jakie wartości kierują jego postępowaniem i jakie normy powinny rządzić decyzjami jednostek i społeczeństw, pojawiały się już w czasach starożytnych. Filozofowie w swoich rozważaniach używali pojęcia „agathon”, które tłumaczone na łacinę jako „bonum” lub „bonitas” odnosiło się do dobra, a także w pewnych znaczeniach do cnoty czy powinności. Często odwoływali się także bezpośrednio do konkretnych nazw wartości, takich jak sprawiedliwość, odwaga czy umiarkowanie.
Sam termin „wartość” wywodzi się z łacińskiego słowa „valor”, pochodzącego od „valere”, co oznacza „być wartościowym, mieć znaczenie”. Wprowadzono go w XVIII wieku w kontekście ekonomicznym jako określenie dla ceny albo użyteczności towaru. W filozofii pojęcie to rozpowszechniło się pod koniec XIX wieku za sprawą Nietzschego i jego postulatu „przewartościowania wszystkich wartości”, a także poprzez prace Émile’a Litrré’a i Rudolfa Lotzego.
Obecnie pojęcie wartości funkcjonuje w różnych dziedzinach nauki i jest wykorzystywane w wielu kontekstach. Bywa stosowane zamiennie z takimi terminami jak: postawy, motywy, potrzeby, dążenia czy cele życiowe. Jednak mimo bogactwa stanowisk filozoficznych w ramach psychologii poszukiwano takiej definicji wartości, która pozwoliłaby na ich pomiar. Konsekwencją takiego podejścia była konieczność oderwania rozważań na ich temat od kontekstów filozoficznych. W efekcie, jak zauważa Czesław Matusewicz, wartości są analizowane w psychologii w czterech podstawowych aspektach: 1) jako obiekt pragnień, 2) jako narzędzie umożliwiające selekcję motywów działań, 3) jako wynik odczuwanych emocji (zarówno pozytywnych, jak i negatywnych), a także 4) jako kryterium wyboru moralnie właściwego celu. Teoretyczną różnorodność najlepiej podsumowują słowa Władysława Tatarkiewicza: „Zdefiniowanie wartości jest trudne, jeżeli w ogóle jest możliwe”. Skąd te trudności?
W literaturze można znaleźć pięć głównych przyczyn braku jednolitego podejścia do problematyki wartości. Po pierwsze, brakuje wyraźnego rozgraniczenia między stosowaniem dwóch pojęć: „wartość”, która odnosi się do obiektów posiadających tę cechę, oraz „wartościowanie” oznaczające akt nadawania wartości. Brak ten jest szczególnie wyraźny w literaturze anglojęzycznej (dla obu terminów stosowane jest to samo angielskie słowo „value”). Po drugie, towarzyszące teoriom wartości określenia, takie jak: rodzaj, priorytety czy systemy wartości, odsuwają uwagę od ważnego aspektu, jakim jest uniwersalność struktury, a co za tym idzie – skończoność katalogu wartości. Obserwowane w badaniach różnice między jednostkami w hierarchiach wartości mogą być efektem innego rozłożenia priorytetów. Nie zmienia to jednak faktu, że sam ich zbiór jest ograniczony i ważny dla funkcjonowania człowieka. Po trzecie, brakuje jednoznacznego punktu odniesienia do oceny wartości. Jest to problem dwóch możliwych perspektyw: tego, co powinniśmy i tego, co chcemy robić. Problem ten rodzi dodatkowe pytania o motywacje nadawania wartości: dlaczego przypisujemy znaczenie pewnym cechom, a innym nie? Czwarty problem dotyczy różnorodności systemów wartości. Jednostki mogą mieć wartości osobiste, społeczne, zawodowe, ideologiczne, a każda z tych sfer może mieć inne hierarchie wartości. W teorii wartości brakuje jednoznacznych zasad, które wyjaśniałyby, jak różne systemy wartości oddziałują na siebie nawzajem oraz jak jednostka integruje te różne systemy w jeden spójny model postępowania. Na koniec zwraca się także uwagę na przenikanie się pojęcia systemu wartości z potocznymi określeniami, jak światopogląd czy ideologia. W konsekwencji zdarza się, że autorzy nie podają definicji wartości wprost, co skutkuje koniecznością analizy kontekstów występowania tego terminu, aby zrozumieć jego znaczenie w danej pracy.
Pomimo omówionych trudności, bogactwo koncepcji teoretycznych dotyczących pojęcia wartości, jak i ich struktury, zaowocowało na gruncie psychologii opracowaniem różnorodnych kwestionariuszy umożliwiających ich pomiar. Różnice między proponowanymi metodami wynikają nie tylko z przyjmowanego przez autorów odmiennego podejścia teoretycznego, ale także z zastosowanych rozwiązań metodologiczno-statystycznych.
W jaki sposób przyjęta przez badacza definicja wartości może się przełożyć na metodę ich pomiaru? Po pierwsze, wartości są pojęciami abstrakcyjnymi, odnoszącymi się do stawianych celów życiowych. Nie każda osoba jednak myśli w kategoriach abstrakcyjnych – dotyczy to między innymi dzieci, osób starszych czy osób z kultur mniej rozwiniętych. Ponadto uszeregowanie wartości w hierarchii może sprawiać trudności, zwłaszcza jeśli lista wartości jest długa. Największe problemy pojawiają się w przypadku wartości znajdujących się w środkowej części hierarchii, które są trudniejsze do rozróżnienia niż te skrajne.
Drugą własnością pojęć należących do zbioru wartości jest ich pozytywna konotacja. Oznacza to, że wszystkie są postrzegane jako godne pożądania. Stanowi to argument za tym, aby pomiar wartości zachęcał badanych do rozróżnienia w poziomie ich ważności. Należy jednak pamiętać, że ta cecha nakłada wyraźne ograniczenie na prowadzony pomiar – badanie pojedynczych wartości staje się niemożliwe. Aby jednostka mogła w pełni ocenić ważność danej wartości, musi wziąć pod uwagę wszystkie pozostałe. W przeciwnym wypadku przeprowadzony pomiar będzie miał charakter artefaktu.
Co więcej, pomimo powszechnego postrzegania wartości jako godnych pożądania, poszczególne jednostki różnią się między sobą w zakresie ich uporządkowania. Obserwuje się też, że im wyżej dana wartość znajduje się w hierarchii jednostki, tym bardziej prawdopodobne jest to, że będzie ona postępować zgodnie z tą wartością. Dlatego z perspektywy psychologii ważne jest ustalenie, które wartości są kluczowe dla danej osoby i jak wpływają one na jej decyzje oraz zachowanie. Jak zatem zdobyć takie informacje, czyli w jaki sposób dokonać pomiaru wartości?
Pierwszą z możliwości jest metoda rangowania. Polega ona na prezentowaniu osobom badanym pełnej listy interesujących badacza wartości. Są one prezentowane w postaci abstrakcyjnych nazw z krótkim wyjaśnieniem ich znaczenia, np. Mądrość (dojrzałe rozumienie życia). Zadaniem osoby badanej jest przypisanie tym wartościom rang: od najważniejszej, której przypisuje wartość 1, do najmniej ważnej, której przypisuje ostatnią, najniższą rangę. Najczęściej oczekuje się, że przyznawane rangi nie będą się powtarzać. Przez dziesiątki lat rangowanie dominowało w pomiarze wartości za sprawą Miltona Rokeacha i opracowanej przez niego Skali wartości (polskiej adaptacji dokonał Piotr Brzozowski), umożliwiającej pomiar dwóch katalogów składających się z osiemnastu wartości: ostatecznych (dotyczących najważniejszych celów życiowych) i instrumentalnych (odnoszących się do podejmowanych działań, umożliwiających realizację celów ostatecznych).
Metoda ta ma jedną podstawową zaletę: badacz od razu uzyskuje informacje o interesującej go hierarchii wybranego katalogu wartości, bez konieczności przeprowadzania dodatkowych operacji matematycznych. Należy jednak zdawać sobie sprawę z podstawowych ograniczeń tej metody. Po pierwsze, prowadzony w ten sposób pomiar jest ipsatywny. Oznacza to, że w przeciwieństwie do pomiaru normatywnego, uzyskane w ten sposób wyniki dla jednej osoby nie mogą być bezpośrednio porównywane z wynikami osoby drugiej. Otrzymana hierarchia pozwala lepiej zrozumieć jednostkę. Jednak umiejscowienie danej wartości na tym samym miejscu przez dwie różne osoby nie oznacza, że jest ona dla nich jednakowo ważna. Uprawniony wydaje się jedynie wniosek, iż w przypadku hierarchii wartości obydwu osób jest ona ceniona na podobnym poziomie w stosunku do pozostałych wartości. Po drugie, część wartości umieszczana jest wyżej w hierarchii kosztem obniżenia innych, co skutkuje występowaniem zależności między nadawanymi rangami, co z kolei prowadzi do ograniczeń w stosowaniu wielu analiz statystycznych. W konsekwencji również powtarzalność prowadzonego w ten sposób pomiaru stoi pod znakiem zapytania i maleje wraz z długością hierarchii. Ostatnim argumentem przeciwników tej metody pomiaru jest przyjmowane implicite założenie o hierarchicznej strukturze katalogu wartości.
Czy jest zatem jakaś alternatywa? Tak, i jest nią pomiar metodą oceniania. W tym przypadku interesujący badacza katalog wartości prezentowany jest za pomocą opisu zachowań podejmowanych w sytuacji, gdy ważna jest dla nas dana wartość, np. „Jest dla niego ważne, aby przyjemnie spędzać czas”. Na każdą wartość przypada po kilka takich opisów. Zadaniem osoby badanej jest ustosunkowanie się, w jakim stopniu opisane zachowanie osoby jest podobne do niej/niego na skali od 1 (zupełnie niepodobny do mnie) do 6 (bardzo podobny do mnie). Wskaźnikiem umiejscowienia danej wartości w hierarchii jest średnia z jej opisów pomniejszona o średnią ze wszystkich pytań. Przykładem narzędzia wykorzystującego ten sposób pomiaru jest Portretowy kwestionariusz wartości Schwartza w polskiej adaptacji Jana Cieciucha, umożliwiający pomiar aż dziewiętnastu wartości.
Zaletą tego sposobu pomiaru jest przede wszystkim uwolnienie od abstrakcyjnych, niezrozumiałych nazw wartości oraz zebranie danych nieipsatywnych, które zwiększają zakres możliwych do zastosowania analiz statystycznych, a także umożliwiają przeprowadzenie porównań grupowych. Niemniej tej metodzie pomiarowej towarzyszy ukryte założenie o niezależności błędów odpowiedzi na kolejne pytania w kwestionariuszu. Wspomniane błędy pomiarowe mogą mieć co najmniej trzy źródła: (1) skłonność do udzielania odpowiedzi aprobowanych społecznie, która utożsamiana jest z tendencją do kłamania lub udawania, (2) skłonność do przytakiwania, czyli tendencja do zgadzania się ze wszystkim oraz (3) skłonność do wykorzystywania określonych punktów na skali oceny (tylko skrajnych lub środkowych albo z jednego końca skali). Wystąpienie omówionych błędów pomiaru może prowadzić do uzyskania wyników, które nie pozwolą na rozróżnienie poszczególnych obiektów, co w konsekwencji ma też wpływ na adekwatność i powtarzalność pomiaru. Mimo tego ograniczenia współcześnie metoda oceniania jest najczęściej stosowaną w pomiarze wartości.
Nowszym rozwiązaniem rozwijanym od niespełna dwudziestu lat jest metoda najlepszy-najgorszy. Polega ona na prezentowaniu osobom badanym pewnego podzbioru z katalogu interesujących badacza wartości. Mogą być one prezentowane zarówno w postaci abstrakcyjnych nazw z krótkim wyjaśnieniem, jak i za pomocą opisów zachowań. Zadaniem osoby badanej jest wskazanie tylko dwóch wartości: najważniejszej i najmniej ważnej spośród prezentowanych. Liczba bloków wartości, jak i ich zawartość jest tak dobierana, aby każda wartość, jak i każda para wartości występowały dokładnie ustaloną liczbę razy. Takie rozwiązanie zastosowano najpierw do pomiaru dziesięciu, a potem do pomiaru dwudziestu wartości z katalogu zaproponowanego przez Shaloma H. Schwartza. W Polsce metoda ta nie została jeszcze zaadaptowana.
Zaletą tego rozwiązania jest powrót do porównań parami w pomiarze wartości, jednak w krótszej i, jak twierdzą badacze, przyjaźniejszej dla badanego formie. Ponadto wybór wartości dotyczy mniejszych zbiorów i jest osadzony w kontekście listy prezentowanych pozycji. Dzięki temu zabiegowi wykonywane zadanie porównywania jest mniej obciążające poznawczo dla osoby badanej. Niemniej jednak jest to jeszcze metoda rzadko stosowana w pomiarze, dlatego brakuje danych umożliwiających ocenę jej trafności i powtarzalności.
Którą metodę należy zatem wybrać do pomiaru wartości? W literaturze poświęconej tej problematyce nie raz podejmowano wątek porównania dwóch głównych metod pomiarowych, czyli rangowania bądź oceniania. Co ciekawe, najczęściej stwierdzano brak znaczących różnic w wynikach hierarchii wartości uzyskiwanych za pomocą obu metod. Przy czym wśród badaczy znajdowali się zwolennicy zarówno jednego, jak i drugiego sposobu pomiaru. Pojawiła się także interesująca propozycja połączenia obu metod w celu uzyskania lepszego zrozumienia różnic w hierarchiach wartości. W końcu zarówno rangowanie, jak i ocenianie, pociągają za sobą inne założenia teoretyczne. Stosując pierwszą z nich badacz zakłada a priori, że wartości tworzą hierarchię, zaś miejsce każdej z nich jest zrelatywizowane względem pozostałych. Natomiast ocenianie pozwala na oszacowanie wagi każdej wartości niezależnie od pozostałych, a tym samym pozwala badać ich naturalną, niewymuszoną strukturę.
Na podstawie własnych badań symulacyjnych, w których porównane zostały hierarchie wartości otrzymywane za pomocą omówionych trzech sposobów ich pomiaru (rangowanie, ocenianie, metoda najlepszy-najgorszy), dla katalogów składających się z 6, 10, 18 i 19 elementów, losując próby o różnej wielkości (od małych 30-osobowych do dużych 500-osobowych), można sformułować następujące rekomendacje. Po pierwsze, w zależności od długości listy porządkowanych obiektów, inne sposoby pomiaru są optymalne. W przypadku krótszych hierarchii (do sześciu wartości), najlepiej sprawdza się metoda najlepszy-najgorszy. W hierarchiach średniej długości (10 wartości) najlepsze wyniki daje metoda rangowania. Zaś w przypadku dłuższych hierarchii (18–19 wartości) najtrafniejsze okazały się dwie metody: rangowania i oceniania. Po drugie, jeżeli planujemy badania na populacji, w której podejrzewamy, że hierarchia wartości może być bardzo zróżnicowana (populacja niejednorodna), wówczas pomiar metodą oceniania będzie obciążony największym błędem.
Z tej perspektywy wybór adekwatnego do potrzeb badacza narzędzia pomiaru hierarchii wartości sprowadza się nie tylko do oceny jego rzetelności i trafności, ale także do planów badawczych. Kwestionariusz uznamy za rzetelny wówczas, gdy uzyskiwane za jego pomocą wyniki są powtarzalne. Innymi słowy, jest to wskaźnik poziomu zaufania do uzyskiwanych wyników, niezależnie od tego, czy pomiar dotyczy dokładnie tej latentnej cechy, która miała być badana. Mówiąc językiem psychometrycznym, jest to precyzja, z jaką kwestionariusz mierzy wynik osoby badanej. Rzetelność można sprawdzić, dokonując wielokrotnych pomiarów tym samym narzędziem i oceniając ich spójność. Z kolei trafność kwestionariusza definiowana jest jako dokładność, z jaką pozwala on na pomiar interesującego badacza zjawiska zgodnie z poczynionymi przez niego założeniami. Zatem trafność dotyczy przede wszystkim treści poszczególnych stwierdzeń występujących w narzędziu oraz sposobu konstruowania bardziej ogólnych skal. Kryteria te mają przełożenie na jakość zebranych danych. Dlatego też wybierając określoną metodę pomiaru, należy kierować się nie tylko tym, co i w jaki sposób chcemy przebadać, ale również należy być świadomym ograniczeń stosowanych rozwiązań. A tych w badaniach psychologicznych jest niestety ciągle wiele.
Dr Joanna Świderska jest adiunktem w Zakładzie Metodologii Badań Psychologicznych, Instytut Psychologii Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie