Aneta Zawadzka

W jaki sposób odpowiedzieć na konkretne pytania, by uzyskane odpowiedzi mogły posłużyć do zaprojektowania działań przynoszących w przyszłości pozytywne skutki? Trzeba posłużyć się badaniami interdyscyplinarnymi. Dobrym przykładem takiej strategii jest projekt GANESA („Mediacje i dialog w Unii Europejskiej prowadzące do trwałego i sprawiedliwego społecznie porozumienia osiąganego w warunkach rzetelnej i wiarygodnej informacji”). Przedsięwzięcie realizowane w Uniwersytecie Wrocławskim miało na celu wyjaśnienie kwestii, która została opisana w następujący sposób: „jak nauczyć młodych ludzi, w dobie powszechnej dezinformacji i galopującego populizmu, takiej oceny rzeczywistości, żeby byli w stanie podejmować decyzje istotne dla nich samych, wspólnot, w których żyją”. Badanie zostało tak zaaranżowane, by jego efektem była diagnoza stanu wiedzy młodych Polaków obejmującej tematykę Europy oraz funkcjonujących w niej instytucji. Chodziło także o uzyskanie informacji dotyczącej kierunków etnocentryzmu rodzimej młodzieży oraz stereotypów, jakie na nią wpływają, jeśli chodzi o dokonywanie ocen. Badaczom zależało, by poznać opinię tej grupy społecznej na temat różnego rodzaju środków masowego przekazu. Podjęte działania miały uświadomić każdemu z osobna, że filtry kształtujące osobistą perspektywę oraz ocenę rzeczywistości mogą prowadzić do niekorzystnych zniekształceń. Dlatego właśnie potrzeba refleksji nad własnym sposobem funkcjonowania w świecie. W ten sposób zwiększy się szanse budowania przyszłych relacji, które opierać się będą na tolerancji i poszanowaniu dla różnorodności, niedyskryminującej komunikacji oraz rozwiązywania konfliktów bez użycia siły, a także na szacunku dla humanistycznych wartości europejskich.
O tym, czy udało się zrealizować ambitne cele projektu, któremu patronuje GANESA, a więc ten, który stawia i obala przeszkody, bóstwo uznawane w Indiach za symbol przezorności i mądrości, informuje „Przegląd Uniwersytecki” (nr 1/2023).

Z pewnością warto pamiętać o jednostkach, które tworzyły historię danego miejsca. Właśnie dlatego w Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie uhonorowano wybitnego naukowca, twórcę sozologii i sozotechniki, a także pasjonata gór oraz ochrony przyrody, prof. Walerego Goetla, ustanawiając 2022 jego rokiem.
Ale historia to nie tylko ludzie, to także wieloletnia tradycja. Co się na nią składa? O tym przeczytać można w obszernym tekście opublikowanym na łamach periodyku AGH dla absolwentów tej uczelni „Vivat Akademia” (nr 26/2023). Wśród jej elementów znaleźć można zarówno uroczysty strój akademicki, jak też wystrój ważnych miejsc oraz poszczególnych budynków, nazwę i strukturę uczelni, ponadto dobre obyczaje, sztandar, godło oraz insygnia rektora czy wreszcie zwyczaje ukształtowane przez poszczególne zawody. W przypadku uczelni ze stolicy Małopolski chodzi o górników oraz hutników. Tradycja to także kultywowanie obchodów różnorakich świąt, zarówno tych ogólnych, jak uroczysta inauguracja roku akademickiego czy obchody Dnia Edukacji Narodowej, jak i poszczególnych pionów. Mowa tu o Barbórce, Dniu Hutnika czy organizowanym od 1935 roku pochodzie lisów.
Oczywiście nie da się ukryć, że nawet utrwalone przez wiele lat zwyczaje dostosowują się do zachodzących i nieuniknionych przecież zmian społecznych. Chodzi jednak o to, by to co nowe nie przesłoniło i nie wyparło wartości, które niesie ze sobą przeszłość.

Krzywisz się na samą myśl o zjedzeniu cykorii albo brukselki? Nie chodzi o to, że jesteś wybredny, po prostu gorzki smak nie jest dla ciebie. Dlaczego? Wyjaśnienie tkwi w genach. Jak się bowiem okazuje, pewne z nich oddziałują na ludzkie zachowania, w tym właśnie na odczuwanie smaku. Badaniem tego rodzaju zależności zajmuje się nutrigenomika i nutrigenetyka, nowe nauki umożliwiające personalizację diety zarówno w przypadku osób zdrowych, jak również tych, którzy borykają się na przykład z problemami metabolitycznymi. Dopasowanie spożycia składników pokarmowych do indywidualnych możliwości zalicza się do kategorii działania prewencyjnego i prozdrowotnego. Natomiast dzięki zdobyczom nauki można pójść o krok dalej, czyli wiedząc, co należy wykluczyć przy danym schorzeniu, można zadbać o chorych, troszcząc się o to, by przy okazji w ich organizmach nie zabrakło niezbędnych substancji. Tak jak w przypadku fenyloketonurii, w której należy wyeliminować fenyloaminę, ale tak, by nie pozbawić chorych pozostałych aminokwasów.
Przyszłość z pewnością tkwi w personalizowaniu żywienia, przekonuje Agata Chmurzyńska, prof. nauk medycznych i nauk o zdrowiu, w rozmowie z czasopismem Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu „Wieści Akademickie” (nr 2/2023). Ten prężnie rozwijający się trend wymaga podjęcia inicjatyw i rozmów na różnych szczeblach. Chodzi o to, by finalnie udało się włączyć nauczanie nutrigenomiki i nutrigenetyki w program obowiązkowy studiów, zarówno przyszłych lekarzy, jak i dietetyków.
Aneta Zawadzka