Juliusz Gałkowski

Najnowsza książka Andrzeja Pieńkosa stawia czytelników przed ciekawym i naprawdę istotnym w dziejach sztuki zagadnieniem. Chodzi bowiem o wskazanie początków malarstwa pejzażowego. Wszyscy wiemy, że pod tym terminem kryje się zjawisko malowania na zewnątrz pracowni, w terenie, a nazwa malarstwa plenerowego wzięła się od słów „en plain air” – „w pełnym powietrzu”. Jednakże równie powszechna wiedza, że ma ono swój początek w XIX wieku, jest po prostu fałszywa. Rewolucja plenerowa ma za zadanie ukazać czytelnikowi wiedzę o powstaniu tej gałęzi sztuki, której początki autor przesuwa na epokę wcześniejszą, czyli XVIII-wieczne oświecenie. Zbiera on w książce literaturę poświęconą temu przedmiotowi i prezentuje zjawiska nie tylko kompletnie nieznane, ale także te świadomie pomijane. Nie da się ukryć tego, że środowiska naukowe nie chciały wiedzieć, nie chciały zauważyć tego, jak przebiegała „rewolucja pejzażowa” w XVIII stuleciu. Jednakże celem publikacji nie jest oskarżanie poprzednich pokoleń badaczy, lecz ukazanie dorobku ostatnich kilku dekad oraz własnych – bynajmniej niebagatelnych – przemyśleń autora.
Książka omawia najistotniejsze zagadnienia związane z procesem powstawiania malarstwa plenerowego. Niewątpliwie istotnym elementem było doświadczenie podróży. Ludzie podróżowali zawsze, jednakże dopiero od XVIII stulecia zwiedzanie, czyli doświadczanie widoków stało się na tyle popularne, że było przedmiotem nie tylko rozmów, ale także książek czy obrazów. Doświadczenie krajobrazu i świadomego oglądania natury stawało się udziałem coraz większej liczby osób. Pozwoliło to nie tylko na wprowadzenie pejzażu do kursu studiów (choć był on ćwiczeniem umiejętności technicznych), ale także zwiększenie jego prestiżu w hierarchii sztuki.
Należy także pamiętać, że XVIII stulecie było okresem odkryć geograficznych. Nie chodzi jedynie o fakt, że docierano do nowych, do tej pory nieznanych zakątków świata. Te nowo odkrywane tereny badano i opisywano zgodnie z ówczesnymi metodami naukowymi, starając się gromadzić jak najszerszy zakres informacji. Zaś podróżnikom i uczonym towarzyszyli malarze i graficy, których zadaniem było tworzenie dokumentacji ilustracyjnej. Malowali nie tylko zwierzęta, rośliny i tubylców, ale także krajobrazy, do których przybywali. Doskonałym przykładem był udział Wiliama Hodgesa w wyprawie Cooka. Pozostawił po sobie szereg obrazów ukazujących spragnionej nowych doświadczeń publiczności krajobrazy z dalekich stron, pozwalających oglądającym na poznanie odległych światów.
Ale nie tylko podróże pozwalały na poznawanie nowych – czasami zdumiewających i zaskakujących – widoków. W Europie malarze mogli zobaczyć, a dzięki temu malować, wspaniałe wodospady czy lodowce. A prawdziwi szczęściarze mieli okazję widzieć wybuch wulkanu. Widoki takie nie wymagały podróży na kraniec świata, jednakże potrafiły dostarczyć zarówno twórcom, jak i odbiorcom silnych wrażeń, co było niewątpliwie zaletą malarstwa plenerowego.
Wszystkie te czynniki składały się na podnoszenie znaczenia malarstwa pejzażowego w hierarchii sztuk, jak również wzrost zainteresowania nie tylko wśród artystów, ale także pośród kupujących. Widać to było chociażby w portretach i autoportretach, w których pejzaż nie stanowi już wyłącznie tła, często bardzo schematycznego, lecz wzbogaca treści przekazywane przez całe dzieło.
Książka napisana jest w sposób bardzo klarowny, pozwalający na zrozumienie zagadnienia nie tylko przez specjalistów. A o tym, że jest przeznaczona nie tylko dla historyków sztuki, świadczy chociażby fakt, że pośród formułowanych przez autora postulatów badawczych znajdują się także te, które dotyczą pracy antropologów kulturowych czy historii mediów. Rewolucja plenerowa niewątpliwie może być cennym nabytkiem dla wszystkich badaczy dziejów kultury.
Juliusz Gałkowski
Andrzej PIEŃKOS, Rewolucja plenerowa XVIII wieku? Relacje z narodzin pejzażu nowoczesnego, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2021.
Wróć