Paweł Majewski

Miniatura ze Speculum maius Wincentego z Beauvais
W książce Joanny Olkiewicz Od A do Z, czyli o encyklopediach i encyklopedystach, prezentującej w przystępny sposób dzieje encyklopedii, można znaleźć taką oto anegdotę: „Niektóre listy wyciągnięte z przepastnego archiwum korespondencji wydawnictwa Encyclopaedia Britannica świadczą, że leksykograf […] nie ma lekkiego żywota. Na przykład pewna starsza pani pisze, iż zdobyła się na duży wysiłek finansowy i kupiła komplet nowego wydania encyklopedii Britannica. Jest jednak bardzo rozczarowana, gdyż różni się on zasadniczo od kompletu encyklopedii, jaki miała w domu, będąc dorastającą panną. […] Pewien pan żali się natomiast, że porównał jeden z artykułów hasłowych w swoim wydaniu EB z roku 1963 z analogicznym artykułem w wydaniu z roku 1947, które posiada jego przyjaciel i stwierdzili, że treść tych artykułów jest całkowicie różna. Obaj byli wstrząśnięci tym odkryciem, zachwiało ono bowiem ich zaufanie do dzieła, które »podobnie jak Biblia i gwiazdy na nocnym niebie powinno się obracać stale w jednym kierunku, żeby móc mieć pewność, iż znajdzie się w nim zawsze te same, niezmienne prawdy«”.
Dla wielu pokoleń użytkowników encyklopedia była czymś w rodzaju świeckiej, naukowej Biblii – jednolitym, niewzruszonym, a nade wszystko prawdziwym obrazem świata, gwarantowanym przez autorytet nauki i rozumu. To dlatego odkrycie, że jej kolejne wydania różnią się między sobą, było w dwudziestym wieku wstrząsem dla niejednej osoby, wierzącej szczerze i głęboko w potęgę ludzkiego intelektu.
Ale idea encyklopedii w kulturze europejskiej oraz jej realizacje w postaci kolejnych dzieł encyklopedycznych nigdy nie były proste i jednoznaczne. Ich prześledzeniu poświęciłem wydaną niedawno książkę Mantykora. Wczesna historia encyklopedii, której tytuł odsyła do figury baśniowego stworzenia ze średniowiecznych bestiariuszy, mającego ciało zwierzęcia i ludzką głowę. Podobnie paradoksalnym bytem jest encyklopedia: byt złożony ze słów, którego zadaniem jest ścisłe, wierne i pełne opisanie rzeczy tego świata.

Strona tytułowa Encyklopedii, czyli Słownika rozumowany nauk, sztuk i rzemiosł Diderota i d’Alemberta
Pierwszą, o ile dziś wiadomo, próbę stworzenia takiego tekstu podjął grecki sofista Hippiasz w piątym wieku p.n.e., ale z jego dzieła o tytule Synagoge [Zbiór] nie zachowało się ani jedno zdanie, trudno więc powiedzieć coś o jego kształcie i zawartości. W antycznym Rzymie najpoważniejsze próby encyklopedycznego uporządkowania wiedzy o świecie podjęli Warron i Pliniusz, przy czym Historia naturalna tego ostatniego przetrwała do naszych czasów w całości i pozostaje największym znanym nam dziełem piśmiennictwa starożytnego o tematyce encyklopedycznej. Aby je stworzyć, Pliniusz wyzyskał informacje z dzieł kilkuset innych autorów, wzbogacając je wieloma własnymi obserwacjami. Praca jego, chociaż niewdzięczna w lekturze i nielubiana przez uczonych filologów, którzy musieli włożyć wiele wysiłku w jej opracowanie krytyczne, jest godna uwagi z wielu przyczyn, między innymi dlatego, że Pliniusz musiał wybrać jakąś zasadę, by uporządkować zgromadzony przez siebie materiał. Ponieważ alfabetyczny układ haseł encyklopedycznych powstał dopiero w epoce nowożytnej, Pliniusz grupował poszczególne tematy według tego, jakie miejsce zajmowały one w postrzeganym przez niego porządku natury, stąd tytuł jego utworu.
Podobnie jak wszystkie kolejne encyklopedie aż do oświeceniowej Encyclopédie, Historia naturalna była dziełem jednego autora, co znaczy, że przednowoczesne encyklopedie reprezentowały, chcąc nie chcąc, wizję świata zawartą w konkretnym umyśle ludzkim, nie zaś będącą syntezą ogólnego obrazu świata w środowisku naukowym. To istotna, a zarazem paradoksalna cecha encyklopedii, miała ona bowiem pozostawać, zwłaszcza w epoce nowożytnej, opracowaniem z założenia bezzałożeniowym, prezentującym obiektywny obraz świata w tekście (stąd oburzenie jej dawnych czytelników odkrywających zmienność jej tekstu w czasie). Ale w rzeczywistości nawet nowoczesne encyklopedie, opracowywane przez duże zespoły redakcyjne w oparciu o ściśle określone zasady doboru i obróbki materiału, są tekstowymi obrazami świata wynikającymi z określonych założeń, które z kolei nigdy nie są w pełni uniwersalne. W tym sensie encyklopedia jest przedsięwzięciem reprezentującym określony porządek kulturowy i ideologiczny.

Logo Wikipedii
Obecność takich porządków szczególnie dobrze widoczna była w tekstach encyklopedycznych, które powstawały w wiekach średnich. Do najważniejszych z nich należą Etymologie Izydora z Sewilli (pierwsza połowa siódmego wieku) – dzieło, które aż do końca średniowiecza pozostawało dla Europejczyków głównym źródłem ogólnej wiedzy o świecie, bizantyńska Księga Suda z dziesiątego wieku – ogromny zbiór wiadomości ze wszystkich dziedzin, którego autor lub autorzy są dla nas nieznani, oraz Speculum maius [Zwierciadło większe] trzynastowiecznego mnicha Wincentego z Beauvais – utwór o formie i treści zbliżonej już do nowoczesnej encyklopedii, stanowiący podsumowanie dorobku intelektualnego średniowiecza. Wszystkie te dzieła powstawały w ścisłych związkach z ówczesnymi ośrodkami władzy politycznej i religijnej. Nie były wprawdzie apologiami tej władzy, jak kroniki czy panegiryki, ale prezentowany w nich obraz rzeczywistości miał na celu między innymi ugruntowanie porządku jej sprawowania.
Ludzie renesansu, odwracając się od hołdującej tekstom i lekceważącej rzeczywistość zmysłową umysłowości średniowiecznej, niespecjalnie interesowali się ideą encyklopedii. Powrócono do niej w okresie baroku, w epoce pełnej niepokoju co do podstaw i pewników ludzkiej wiedzy. Jednak encyklopedie tworzone w siedemnastym wieku zostały zepchnięte w cień i kurz magazynów bibliotecznych przez przedsięwzięcie francuskich oświeceniowców. Encyklopedia, czyli Słownik rozumowany nauk, sztuk i rzemiosł, opracowana przez Diderota, d’Alemberta i ich współpracowników, słusznie uchodzi za jedno z naczelnych osiągnięć swoich czasów i matkę wszystkich nowoczesnych encyklopedii, które były na niej wzorowane przez kolejne dwa stulecia.
Diderot i jego koledzy, poza tym, że postawili encyklopedię poza wpływami czynników innych niż naukowe (wskutek czego, inaczej niż ich poprzednicy z dawnych epok, mieli spore problemy z władzami politycznymi), zdecydowali też między innymi ostatecznie o stosowaniu w niej porządku alfabetycznego. Ten porządek, który każdemu użytkownikowi nowoczesnej encyklopedii wydaje się oczywisty i naturalny, w istocie jest jej cechą najbardziej paradoksalną. Podział rzeczywistości na atomy znaczenia zawarte w artykułach hasłowych i uszeregowane według całkowicie przypadkowej kolejności determinowanej następstwem liter w abecadle sprawia, że nowoczesna encyklopedia jest wyjątkowo osobliwym gatunkiem tekstu. Jest to mianowicie tekst, który zawiera, przynajmniej teoretycznie, najpełniejszy obraz ludzkiej wiedzy o świecie, ale zawiera tę wiedzę w sposób, który nie daje żadnej informacji na temat jej uporządkowania. Właśnie dlatego linearne czytanie encyklopedii hasło po haśle jest zajęciem nie tylko bezsensownym, ale też nieprzyjemnym, stwarza bowiem często w umyśle osoby czytającej wrażenie narastającego chaosu.

Uprzywilejowana pozycja encyklopedii w nowoczesnej cywilizacji zachodniej była problematyczna nie tylko z tego powodu, ale również dlatego, że i w tej fazie jej dziejów postulowana obiektywność i bezzałożeniowość jej treści nie szła w parze z rzeczywistymi warunkami wytwarzania tych treści. W miejsce władzy politycznej i wiary religijnej weszły bowiem instytucje nauki, również mające swoje założenia, uprzedzenia i dystynkcje. Jedną z ważnych sprzeczności decydujących o dynamice treści i obiegów encyklopedii XIX– i XX-wiecznych było napięcie między ich deklarowaną demokratyczną powszechnością a elitarnymi mechanizmami generowania zawartej w nich wiedzy, której tworzenie powierzano członkom ścisłej elity akademickiej. Encyklopedie te bywały zarówno narzędziami samokształcenia dla ludzi aspirujących do awansu społecznego, jak i symbolami prestiżu społecznego dla wyższych warstw inteligencji mieszczańskiej.
Jednak wielka kariera encyklopedii skończyła się gwałtownie pod koniec XX wieku, kiedy o obiegach treści w naszej cywilizacji zaczęły decydować media cyfrowe. Wikipedia – z której chyba każdy dziś korzysta, choć nie każdy lubi się do tego przyznawać – jest w perspektywie dziejów encyklopedyzmu europejskiego ostatnim etapem, jednocześnie ukoronowaniem idei powszechnie dostępnej, wszechogarniającej zbiornicy wiedzy oraz jej unieważnieniem. Wikipedia nie jest dziełem elitarnych grup uczonych i intelektualistów, lecz inicjatywą, w której może wziąć udział teoretycznie każdy. Jest to jej wielką zaletą, a zarazem wielkim dla niej niebezpieczeństwem, ponieważ początkowa demokratyzacja procesu tworzenia wiedzy przeszła z czasem do etapu anarchizacji, co w połączeniu z lawinowym wzrostem liczby haseł wikipedycznych spowodowało, że obecnie nie ma już efektywnie działających instancji weryfikowania treści Wikipedii. Rozwija się ona w sporym stopniu pod wpływem grup nacisku i grup interesu, wchłania mnóstwo przypadkowych informacji, a nawet dezinformacji. Mimo to w ciągu dwóch dekad swojego istnienia wyparła niemal całkowicie z obiegu encyklopedie drukowane. Te ostatnie, jeszcze nie tak dawno stanowiące dumę i ozdobę inteligenckich księgozbiorów, dziś wyprzedawane są przez bukinistów za kwoty niewiele wyższe od cen skupu makulatury. I taki jest epilog dziejów encyklopedii – dość smutny, lecz chyba nieuchronny.
Artykuł jest prezentacją monografii Pawła Majewskiego, Mantykora. Wczesna historia encyklopedii, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2022.
Dr hab. Paweł Majewski, prof. UW Zakład Historii Kultury, Instytut Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego