logo
FA 10/2021 okolice nauki

Justyna Jakubczyk

Co z tymi szczepieniami?

Co z tymi szczepieniami? 1

Chociaż ruchy antyszczepionkowe istniały od czasu wynalezienia pierwszych szczepionek, nigdy jeszcze nie były tak popularne jak dzisiaj. I to paradoksalnie w dobie pandemii SARS-CoV-2, przed którą jedyną dostępną obecnie obroną jest szczepienie. Przez rozprzestrzenianie się wirusa COVID-19 nie tylko umierają ludzie, lecz także zamyka się całe działy gospodarki, szkoły i uczelnie oraz ogranicza możliwości przemieszczania się i spotykania. Jak to się dzieje, że w czasach, kiedy mamy niemal nieograniczony dostęp do wiedzy i badań naukowych, tak wiele osób nadal boi się szczepionek?

Na to pytanie próbują odpowiedzieć autorzy publikacji. Znajdziemy w niej między innymi historię szczepień, które od początku budziły duże emocje. Dawniej było to bardziej zrozumiałe – ludzie nie tylko mieli małą wiedzę na temat działania układu odpornościowego, niski był w ogóle poziom wykształcenia. Eksperymenty Beniamina Jestya w 1774 roku z przenoszeniem zeskrobin z wymion bydła, które przechorowało ospę, na ramiona ludzi, mogły być szokujące dla współczesnych. Podobnie jak zaszczepienie ośmioletniego chłopca wirusem ospy krowiej przez Edwarda Jennera w 1796 roku. Już wtedy przeciwnicy straszyli, że zaszczepionym wyrosną rogi, a kiedy w latach 1840–1853 w Wielkiej Brytanii wprowadzono obowiązkowe szczepienia, krzyczano, że pozbawia to obywateli prawa do wolności.

Kiedy wydawało się, że emocje zostały wyciszone i nie ma powodu do negowania skuteczności szczepionek, a korzyści z ich stosowania są bezsporne, nagle sławę zyskuje doktor Andrew Wakefield. Warto przeczytać jego historię, by zrozumieć, jak doszło do tego, że mało znaczący lekarz stał się guru ruchu antyszczepionkowego. Wakefield w lutym 1998 roku w czasopiśmie „Lancet” opisał, że odkrył nowy symptom uszkodzenia jelit i mózgu u dzieci, którego przyczyną było szczepienie przeciwko odrze, śwince i różyczce (MMR). Według niego efektem tego jest autyzm. Choć badania wielokrotnie podważano (m.in. wskazując, że prowadził je na grupie pacjentów dobranej tak, by udowodnić z góry przyjętą tezę), zyskał on rozgłos na całym świecie.

Tymczasem autorzy publikacji przytaczają dane na temat skuteczności szczepień. Aneta Nitsch-Osuch pokazuje, jak bardzo zmieniły one walkę z chorobami zakaźnymi na świecie. Ernest Kuchar podkreśla, że najważniejszym elementem skutecznego zapobiegania zakażeniom w grupach ryzyka jest edukacja pacjentów w zakresie szczepień, a Andrzej Radzikowski poleca uświadomić sobie, że ryzyko choroby, której zapobiegają szczepienia, i ewentualne jej powikłania znacznie przewyższają ryzyko ewentualnych poszczepiennych działań ubocznych.

Grupa, która sprzeciwia się szczepieniom, jest bardzo niejednolita. Nie można powiedzieć, że to tylko ludzie z niskim wykształceniem czy mieszkający w określonych miejscach, choć rzeczywiście zauważa się tu pewne zależności. Warto rozpoznać, czy mamy do czynienia ze zdecydowanym przeciwnikiem szczepień, czy z osobą wahającą się. Jak piszą Wojciech Faleszko i Paweł Waszkiewicz, nie wszystkich można przekonać, ale warto próbować. Autorzy zauważają, że specjalistom brakuje umiejętności komunikowania się z pacjentami i dają serię wskazówek, jak rozmawiać z ludźmi. Czasami brakuje bowiem niewiele, by rozwiać czyjeś wątpliwości i pomóc podjąć decyzję.

Wojciech Kulesza i Dariusz Doliński zwracają uwagę na to, jak „mutują” poglądy przeciwników szczepień, którzy przebudowują swoje twierdzenia. Dlatego według badaczy nie powinniśmy skupiać się na kampaniach mających przekonać antagonistów, ale budować zaufanie u osób niezdecydowanych. Wskazuje też, że często sam personel medyczny jest odpowiedzialny za dezinformację, konieczna jest więc głęboka analiza treści komunikatów na temat szczepień.

Justyna Jakubczyk

Stosunek do szczepień ochronnych: sceptycyzm wobec nauki, red. Andrzej ELIASZ, Marek KRAWCZYK, Instytut Problemów Współczesnej Cywilizacji im. Marka Dietricha, Warszawa 2021.

Wróć