logo
FA 10/2020 Okolice nauki

Jacek Hnidiuk

Pan Bóg na olimpiadzie

Tytuł publikacji nawiązuje do książki Autoportret z gołębnikiem w tle, której bohaterami byli uczeni Uniwersytetu Jagiellońskiego wspominający swoją drogę na krakowską uczelnię, naukowe fascynacje, rozwój badawczych karier. Autoportret z Olimpiadą w tle to przede wszystkim historia instytucji promującej wiedzę polonistyczną ukazana przez losy jej finalistów i laureatów, więc na początek może kilka słów o samej „bohaterce”, gdyż bez niej nie byłoby tej książki. Olimpiada Literatury i Języka Polskiego, utworzona przy Instytucie Badań Literackich PAN, to instytucja funkcjonująca nieprzerwanie od roku 1970. Jednym z inicjatorów jej powstania był Kazimierz Wyka, który przez kilka lat zasiadał również w jury.

Obraz instytucji, oczywiście nie w sensie urzędniczym, ale jako dzieła, które żyje i ma wpływ na kolejne pokolenia licealistów, można ukazać jedynie opowiadając historie jej uczestników, a ponieważ jubileusz 50-lecia jest po temu doskonałą okazją, więc olimpijczycy zostali poproszeni o sięgnięcie do otchłani pamięci (przynajmniej ci, którzy brali udział w pierwszych edycjach) i skreślenie kilku memuarystycznych słów. Formy owych wspominek są niezwykle odmienne: od żartobliwych powiastek, poprzez tony laudacyjne, aż do naukowych artykułów, które czasem mają niewiele wspólnego z olimpijską przeszłością. Wszyscy autorzy, od magistrów do profesorów, oprócz olimpijskiej wspólnoty związani są na różne sposoby z Wydziałem Polonistyki UJ. We wspomnieniach przewijają się wyrazy wdzięczności dla licealnych nauczycieli, dawni laureaci próbują odtworzyć towarzyszące ówczesnym wydarzeniom emocje, ckliwość lat młodzieńczych czasem wzbogacona zostaje o tony humorystyczne.

Nie przeceniałbym może wpływu OLiJP na polską polonistykę i literaturę, gdyż sam fakt zostania jej laureatem, choć niewątpliwie stanowi w młodym wieku powód do zadowolenia, nie przesądza o świetlanej przyszłości. Jednak wielu współczesnych badaczy ma olimpijską przeszłość, zaliczają się do nich m.in. Bożena Shalcross, Anna Czabanowska-Wróbel, Bogusław Dopart oraz zwycięzca pierwszej olimpiady Marian Stala czy drugiej Bronisław Maj. Oni też obaj w zabawny sposób wracają do swych młodzieńczych sukcesów. Stala przede wszystkim zapamiętał magnetyzm Kazimierza Wyki, a opisując sam konkurs posiłkuje się, cytując wspomnienie Jerzego Pilcha (finalisty stopnia centralnego), który pierwsze spotkanie ze swym przyszłym przyjacielem i kolegą z roku opisywał tak: „Zobaczyłem tam ponurego, dużego, dziwnego kolegę w za dużym płaszczu, jak się później dowiedziałem, pochodził z Tarnobrzega – był to Marian Stala. Prawdę mówiąc zastanawialiśmy się, jak taki się tu w ogóle znalazł, wśród elity intelektualnej, najlepszych maturzystów z całej Polski – kolega wcale się nie odzywa, nie wiadomo, czy w ogóle mówi. […] Marian Stala zdecydowanie wygrał ten finał, wydymał całą elitę i był wśród nas popłoch”. Kapitalnie purnonsensowym humorem popisuje się też jak zwykle niepowtarzalny Bronisław Maj, dla którego o wiele bardziej doniosłym faktem niż sama wygrana było pierwsze spotkanie z Kazimierzem Wyką: „Wtedy za mną, olewając obrady jury, wybiegł – charakterystycznymi drobnymi kroczkami, z majestatycznym poszumem słynnych brwi – Pan Bóg. – No, to poznajmy się – powiedział Pan Bóg tym Swoim lekko nosowym głosem – Wyka jestem!”.

Autoportret z Olimpiadą w tle to drobne świadectwa różnych czasów, różnych pokoleń i młodzieńczych uniesień, ale połączone wspólnotą doświadczeń i przede wszystkim umiłowaniem ojczystej literatury. Wszak dobrze wiemy, że jeżeli nawet z wiekiem nastoletnie fascynacje słabną, to na zawsze pozostają w pamięci oraz stanowią budulec naszego rozwijającego się i szeroko pojmowanego humanizmu, a w niektórych przypadkach mogą być nawet jednym z wielu stopni prowadzących do przyszłych literackich bądź akademickich sukcesów.

Jacek Hnidiuk

Autoportret z Olimpiadą w tle, red. Mateusz SKUCHA, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2020.

Wróć