logo
FA 10/2020 informacje i komentarze

Cudzoziemcy chcą studiować w ALK

W wynajętym mieszkaniu w Warszawie siedzą przed własnymi laptopami z aplikacją do zdalnego uczestnictwa w zajęciach. Zajęcia stacjonarne na uczelni odbywają się tylko w reżimie sanitarnym z ograniczoną liczbą studentów w sali. Pandemia ograniczyła życie studenckie, zwłaszcza kontakty społeczne, ale nie zniechęciła cudzoziemców do przyjazdu na studia do Polski.

Kto zatrzyma w domu 19-latka, który już rok temu wiedział, że chce wyjechać za granicę na studia? Teraz miałby zostać u rodziców w Taszkiencie czy w Kampali i stamtąd brać udział w zajęciach prowadzonych przez zagraniczną uczelnię? Większość cudzoziemców przyjętych na pierwszy rok studiów już się zameldowała w Warszawie – mówi Dana Duda, szefowa rekrutacji międzynarodowej w Akademii Leona Koźmińskiego. Pojawiają się na uczelni sukcesywnie, umawiani na wyznaczoną godzinę, by odebrać legitymację studencką. Plany zajęć, materiały dydaktyczne – to wszystko jest dostępne online przez Wirtualną Uczelnię.

W Polsce studiuje już 90 tys. cudzoziemców. W tym roku, niezależnie od szalejącej pandemii, studia w naszym kraju wybrało kilkanaście tysięcy kolejnych młodych ludzi z całego świata. Staliśmy się atrakcyjną lokalizacją nie tylko dla najbliższych sąsiadów z Ukrainy, Białorusi i Rosji, ale też dla Hindusów, Turków, Egipcjan, Afrykańczyków, Europejczyków i Amerykanów.

Program studiów w języku angielskim oferuje niemal każda wyższa uczelnia w kraju. To jednak dopiero początek drogi do prawdziwego umiędzynarodowienia, czyli do całkowitej zmiany kultury organizacyjnej uczelni. Wydaje się, że najbardziej zaawansowana w tych zmianach jest dziś Akademia Leona Koźmińskiego, która postawiła na umiędzynarodowienie już ćwierć wieku temu, kiedy uruchomiła pierwsze studia z zarządzania w języku angielskim. Dziś uczelnia jest w pełni dwujęzyczna – dotyczy to także obsługi administracyjnej, komunikacji wizualnej i oczywiście programów studiów. W tej stosunkowo kameralnej, jak na polskie warunki, uczelni (bo studiuje w niej 9 tys. osób, z czego 7 tys. na studiach dyplomowych) jest już ponad 2 tys. cudzoziemców z 80 krajów.

Do Koźmińskiego przyjeżdżają z zagranicy młodzi ludzie wywodzący się najczęściej z klasy średniej. Klasę wyższą stać na droższe, ale też bardziej snobistyczne ośrodki w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych. Koźmiński jest dla głodnych sukcesu, którzy uważnie patrzą na czynnik określany w ekonomii jako value for money, czyli jak inwestycja w edukację może przełożyć się na możliwie najlepszą karierę zawodową i na dochody po ukończeniu studiów.

Decydujący czynnik

Charakterystyczny sposób podejmowania decyzji o studiach zagranicznych wygląda tak, jak opisał student z Meksyku: Wiedziałem, że będę studiować zarządzanie. Chciałem studiować w Europie, żeby poznać inne kultury i trochę świata. Miało być po angielsku i tak, żeby mnie było stać na utrzymanie i na opłacenie czesnego. Żeby studia miały dla mnie sens, patrzyłem na uczelnie posiadające międzynarodowe akredytacje, bo ich dyplomy są cenione przez pracodawców. Podpowiedzią był ranking „Financial Times” i tak wybór padł na Warszawę, ze względu na relatywnie niskie koszty utrzymania i na Kozminski University, który stał wysoko w rankingach.

Nie wszyscy kandydaci na studia podejmują tak przemyślane decyzje. Spora grupa rekrutuje się z naboru prowadzonego przez lokalne agencje zajmujące się „sprzedażą” studiów za granicą. Do Koźmińskiego trafiają też dzieci cudzoziemców mieszkających w Polsce, bo szkoła ma dobrą opinię jako otwarta na różnorodność kulturową i dlatego jest polecana przez absolwentów. Także Polacy wybierają studia angielskojęzyczne w Koźmińskim w międzynarodowym środowisku kolegów z całego świata. Wśród 580 osób, jakie rozpoczną w tym roku po raz pierwszy naukę na jednym z kilku angielskojęzycznych kierunków, około dwustu to Polacy.

Długa droga

Droga do sukcesu na międzynarodowym rynku edukacji menedżerskiej, gdzie działa kilkanaście tysięcy uczelni biznesowych, nie jest szybka i łatwa.

Koźmiński rozpoczął od uzyskania akredytacji międzynarodowych. Najpierw był EQUIS. W 1999 roku, kiedy uczelnia uzyskała tę europejską akredytację przyznawaną przez EFMD, mało kto w Polsce wiedział, co to jest. Dziś ma ją tylko Koźmiński, a niedawno EQUIS otrzymał także (na próbny okres 3-letni) Wydział Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. Łatwiej było z akredytacją AMBA (od 2008 r.), którą ma już kilka programów MBA w Polsce. Kolejnym progiem była amerykańska akredytacja AACSB uzyskana w 2011 r. Do uczelni akredytowanych przez AACSB dołączył kilka lat temu Wydział Nauk Ekonomicznych i Zarządzania Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.

– Akredytacje okazały się bardzo pomocne w standaryzacji, porządkowaniu procedur, wprowadzaniu systemu ocen, podpatrywaniu najlepszych praktyk – mówi prof. Witold Bielecki, prezydent ALK, który jako reprezentant uczelni akredytowanej wizytuje inne uczelnie ubiegające się o akredytację. Sam system akredytacji i certyfikacji uczelni biznesowych cały czas się rozwija. W 2020 r. w ramach EFMD weszła kolejna międzynarodowa certyfikacja BSIS (Business School Impact System) pokazująca pozytywny wpływ uczelni na najbliższe otoczenie w wymiarach ekologicznym, społecznym, biznesowym. Koźmiński już ma ten certyfikat, znów jako pierwsza uczelnia w Polsce. Coraz więcej kandydatów na studia, ale też młodych pracowników nauki, zwraca teraz uwagę na to, jak uczelnia wpisuje się w cały ekosystem. Jej spójność i zaangażowanie społeczne mogą się okazać jednym z decydujących czynników wyboru studiów bądź pracy – mówi rektor, prof. Grzegorz Mazurek, który jest wielkim zwolennikiem zmian prowadzących do unowocześnienia uczelni, nie tylko w obszarze umiędzynarodowienia, transformacji cyfrowej, która praktycznie już się dokonała, ale w szerszym kontekście kulturowym.

Wymiana w czasach pandemii

– Mamy 370 zatwierdzonych aplikacji naszych studentów na wymianę międzynarodową w tym roku – mówi Valentyna Guminska, dyrektor biura współpracy międzynarodowej ALK. Przyznaje, że z powodu pandemii jest sporo rezygnacji, dotyczą one jednak głównie krajów, które się zamknęły, czyli Stanów Zjednoczonych, Kanady, Singapuru i Hongkongu. A to były bardzo popularne kierunki wymiany studenckiej. W semestrze zimowym za granicę wyjedzie niespełna sto osób z ALK, głównie do państw europejskich, gdzie jest większa swoboda przemieszczania się. Zaistniała sytuacja zachęca do niestandardowych rozwiązań. Np. jeden ze studentów w tym semestrze będzie uczył się na uczelni partnerskiej w Malezji, ale będzie studiował zdalnie… z Włoch.

Koźminski zazwyczaj przyjmuje u siebie kilkuset studentów z wymiany. W tym roku jest ich nieco mniej. Dla przyjeżdżających wolontariusze z organizacji Kozminski International Society organizują zwiedzanie stolicy, wizyty w muzeach, choć teraz preferują piesze wycieczki i zajęcia na świeżym powietrzu.

Program Erasmus+ ucierpiał na pandemii, ale nie można powiedzieć, by wymiana studencka zamarła. W semestrze zimowym jest nieco mniejsza niż zazwyczaj, ale nadal się odbywa. Studenci wyjeżdżają i przyjeżdżają także w ramach studiów double degree i umów bilateralnych między uczelniami.

EB

Wróć