Tomasz Ratajczyk

Narodowe Centrum Nauki, powołane ponad dekadę temu na podstawie ustawy, jest główną instytucją zajmującą się finansowaniem badań podstawowych w Polsce poprzez przyznawanie grantów naukowcom na konkretne projekty badawcze. Jednym z kluczowych elementów właściwego funkcjonowania systemu grantowego powinno być przejrzyste i rzetelne ocenianie wniosków. W dyskusji toczącej się na temat jakości działania NCN możemy znaleźć zapewnienia, że proces ten odbywa się zgodnie z najwyższymi standardami, a ekspertów cechuje rzetelność i profesjonalizm. Czy rzeczywiście tak jest? Czy standardy oceny rzeczywiście są tak wysokie, jak zapewniają przedstawiciele Centrum? Czy aplikujący o granty otrzymują profesjonalne recenzje, które pozwalają im poprawić swoje wnioski w przyszłości?
Można zaryzykować tezę, że proces recenzyjny w NCN jest nierzetelny, a sytuacja z roku na rok ulega pogorszeniu. Opinię tę opieram na własnych doświadczeniach. Wielokrotnie uczestniczyłem w konkursach grantowych, kilkakrotnie uzyskując dofinansowanie. W ostatnich latach obserwuję gwałtowne obniżenie standardów oceny wniosków. Postaram się wykazać, że powyższe spostrzeżenia, choć wynikają z indywidualnego przypadku, mogą mieć charakter ogólny. Skupię się na jednym z najważniejszych programów NCN – „Opus”.
Ewaluacja projektów zgłoszonych do konkursu „Opus” przebiega w trzech fazach: oceny formalnej, oceny eksperckiej (etap I) oraz kompleksowej oceny recenzenta (etap II). Ocena formalna ma charakter wyłącznie techniczny. Oceny eksperckiej dokonują dwaj eksperci, którzy nie muszą być, i z reguły nie są, specjalistami w danej dziedzinie. Eksperci zapoznają się ze skróconym opisem projektu oraz innymi elementami, takimi jak: CV autora, skład zespołu realizującego grant, budżet projektu, a także informacje o tym, czy inne granty kierowane przez wnioskodawcę zostały prawidłowo rozliczone. Jeśli wniosek zostanie pozytywnie oceniony na etapie I, trafi do etapu II, a sam projekt jest przekazywany recenzentom – ekspertom w dziedzinie, której on dotyczy. Ocena na tym etapie jest zazwyczaj przeprowadzana w sposób dość profesjonalny.
Najwięcej zastrzeżeń co do funkcjonowania procesu recenzji w NCN budzi etap oceny eksperckiej. Przykładowo, w zakończonym niedawno 27. konkursie „Opus” w jednej z ocen moich wniosków, ekspert w panelu ST4 zarzucił mi, że chcę zatrudnić w projekcie trzech doktorantów, choć we wniosku jest wyraźnie napisane, że planuję zatrudnić tylko jednego doktoranta i dwóch studentów, którzy w trakcie realizacji projektu napiszą prace magisterskie. Co bardziej irytujące, ten jednoznaczny tekst, niepozostawiający żadnych wątpliwości, znajdował się w punkcie 5 wniosku. Jest to punkt wprowadzony niedawno przez Radę NCN, zarówno do szczegółowego, jak i skróconego opisu, aby recenzent mógł ocenić możliwości wykonania grantu przez aplikujący zespół. Jak widać, ekspert nie potraktował zaleceń Rady NCN z należytą powagą. Ten sam recenzent zarzucił mi również brak doświadczenia w opiece nad studentami podczas dotychczasowej kariery naukowej, choć we wniosku grantowym wyraźnie zaznaczyłem, że opiekowałem się studentami oraz stażystami podoktorskimi. Efektem mojej współpracy z tymi osobami były zazwyczaj prace naukowe publikowane w uznanych czasopismach.
W przypadku mojego projektu ekspert zatem nie przeczytał wniosku ze zrozumieniem. Zarzut ten jest najłagodniejszy z możliwych, bo należałoby się zastanowić, czy ekspert w ogóle przeczytał tekst, co przecież jest jego obowiązkiem wynikającym z umowy z NCN. Sedno sprawy tkwi jednak w tym, że mój projekt został odrzucony nie na podstawie zarzutów odnoszących się do podanych przeze mnie stwierdzeń, ale na podstawie zarzutów odnoszących się do stwierdzeń skonfabulowanych przez eksperta.
Można oczywiście stwierdzić, że opisany powyżej przypadek jest jednostkowy. Czy rzeczywiście? Podobne doświadczenia ma wielu moich kolegów i koleżanek, a w środowisku naukowym powszechne są negatywne opinie na temat jakości recenzji w konkursach NCN. Fakt, iż podobne doświadczenia mają też inni badacze ubiegający się o granty, wcale nie zaskakuje. Skoro dany ekspert oceniał kilka wniosków, to czy tylko mój został oceniony niezgodnie ze standardami, czy może wszystkie wnioski, które trafiły do tego eksperta, były oceniane nierzetelnie? Jak często ów ekspert bierze udział w ocenie merytorycznej wniosków składanych w NCN? Wreszcie należy się też zastanowić, czy członkowie panelu i koordynatorzy korygują nierzetelne ekspertyzy. Wygląda na to, że nie. Problem niskiej jakości ocen projektów w konkursach NCN staje się coraz bardziej powszechny, a skala zjawiska zdecydowanie wymaga zainteresowania co najmniej ze strony dyrekcji Centrum.
Bylejakość oraz nierzetelność recenzji ekspertów rodzi poważne konsekwencje na wielu płaszczyznach: dla naukowca, który zamiast zajmować się nauką, poświęca swój czas na pisanie projektu, którego potem ekspert nawet nie przeczyta; dla NCN, cieszącego się coraz mniejszym zaufaniem, co może skutkować obiekcjami rządzących co do zwiększenia jego finansowania i wreszcie dla jakości nauki w Polsce. Rzetelne przygotowanie wniosku grantowego jest czasochłonne, a jego odrzucenie na I etapie, na podstawie nierzetelnych opinii eksperta, rodzi kilka problemów. Po pierwsze, aplikant nie ma możliwości ponownego złożenia projektu w kolejnej turze konkursu po sześciu miesiącach. Po roku oczekiwania wniosek zaś często traci na aktualności i staje się mniej atrakcyjny. Po drugie, nierzetelne recenzje mają ogromny wpływ na morale naukowców, zwłaszcza tych dopiero rozpoczynających karierę naukową. Rodzi się też wątpliwość co do tego, czy warto poprawiać wniosek, który zapewne i tak nie zostanie przeczytany ze zrozumieniem przez oceniających, lub – co gorsze – zostanie przez nich przeinaczony. Takie sytuacje negatywnie wpływają na chęć składania kolejnych wniosków przez pokrzywdzonych naukowców, również do innych instytucji przyznających granty. Oczywiście niekompetentne zachowania części ekspertów mają również negatywny wpływ na postrzeganie NCN w środowisku naukowym, jak i poza nim. To zaś skutkuje ograniczeniem jego finansowania i spadkiem prestiżu. Podobna sytuacja miała miejsce w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju, gdzie odbiegające od wszelkich norm zachowania i nierzetelne procesy oceny wniosków doprowadziły do całkowitej degradacji marki tej instytucji. Nie sposób też nie zauważyć, iż NCN funkcjonuje w przestrzeni międzynarodowej i powinno mu zależeć na tym, aby było postrzegane jako poważna instytucja.
Wydaje się, że głównym problemem całego systemu oceny projektów jest brak kontroli nad działaniami ekspertów. Ekspert może w ocenie wniosku napisać dowolną, najbardziej absurdalną i zawierającą nieprawdę opinię, nie ponosząc za to żadnych konsekwencji. Zadziwiająca jest również indyferencja odpowiedzialnych za prowadzenie panelu wobec tego typu nonsensownych recenzji oraz brak działań ze strony koordynatorów dyscyplin. W NCN nie ma mechanizmów samokorygujących proces oceny eksperckiej. Jest jedynie formalna możliwość odwołania się naukowca pokrzywdzonego nierzetelną oceną wniosku przez eksperta. Jednak odwołanie do NCN nie jest traktowane jako skarga na eksperta, w związku z czym może on nawet nie wiedzieć o zarzutach pod swoim adresem, może być dalej zapraszany na panele i kontynuować proceder pisania nierzetelnych ocen projektów w kolejnych konkursach.
Rozwiązaniem powyższego problemu mogłoby być wprowadzenie odpowiedzialności ekspertów za własne działania. Eksperci i recenzenci powinni wiedzieć, że pisząc fałszywą opinię, narażają się na konsekwencje. W NCN powinny istnieć mechanizmy, które co najmniej odsuną takiego eksperta od oceny projektów grantowych w kolejnych konkursach. Tak może się stać, jeśli wprowadzone zostaną skuteczne mechanizmy składania skargi na nierzetelnych ekspertów w przypadkach ewidentnych nadużyć z ich strony. Być może warto rozważyć możliwość konfrontacji naukowca z panelem, zwłaszcza że rozwiązania takie znane są w Europie i są stosowane przez znakomite instytucje zajmujące się finansowaniem badań naukowych. Myślę, że istnieje całe spektrum procedur, które mogłyby poprawić jakość procesu recenzji w NCN. Czy jednak Narodowemu Centrum Nauki na tym zależy?
Wróć