Marcelina Smużewska

Julian Ochorowicz. Źródło: ochorowiczowka.pl
Julian Ochorowicz był z wykształcenia psychologiem, ale też filozofem, wynalazcą, poetą, publicystą, a nawet fotografem i popularyzatorem walorów przyrodniczych Śląska Cieszyńskiego. Był pozytywistą, więc zakładał, że wszystko co niewyjaśnione można empirycznie uzasadnić. Należał do zwolenników psychologii eksperymentalnej, interesował się zjawiskiem mediumizmu. Stworzył pojęcie ideoplastii, czyli takiej sytuacji, gdy myśl człowieka wywiera konkretny, fizyczny wpływ na otoczenie. Sądzę, że praca i życie poza akademią, prowadzenie badań „z wolnej stopy”, niejako hobbystycznie, pozwoliło mu na podjęcie wielu oryginalnych zagadnień, których normalnie ze względu na ostracyzm nie mógłby się podjąć. W willi „Ochorowiczówce” w Wiśle mieści się obecnie Muzeum Magicznego Realizmu poświęcone sztuce surrealistycznej, ale także działalności tej niezwykłej postaci, co wydaje się żartobliwym postscriptum do tego niezwykłego życiorysu. Ochorowicz uważał się za poważnego naukowca, potomni połączyli go z baśniowością.
Julian Leopold Ochorowicz przyszedł na świat 23 lutego 1850 roku w Radzyminie. Jego ojciec, Józef Julian, był inspektorem w Instytucie Nauczycieli Elementarnych w Radzyminie. Matką była Teresa z Sumińskich. Po śmierci męża w 1855 roku podjęła pracę jako pedagog, publicystka i tłumaczka. Zatem zestaw wyjściowych kart dla młodego Julka nie był najgorszy: wykształceni rodzice, świadomi patrioci, korzenie ziemiańskie, skromny, ale jednak majątek.
Swoistą ciekawostką w kontekście miejsca urodzin Ochorowicza jest herb Radzymina. Czy to możliwe, że przyszły psycholog eksperymentalny urodził się pod okiem (dosłownie) Opatrzności Bożej? Czasami zbiegi okoliczności bywają zabawne. Nie wiem nic o tym, żeby nasz bohater był szczególnie religijny (wiadomo, że był sceptyczny wobec duchów), jednak urodzony w takim miejscu musiał mieć szczególnie wrażliwe własne „trzecie oko” – to, które odpowiada za intuicję.
Wracając do faktów, w 1865 roku młody Julek ukończył radzymińskie gimnazjum i rozpoczął studia w Szkole Głównej w Warszawie. Musiał jednak przenieść się na Carski Uniwersytet Warszawski, bo polska uczelnia została zlikwidowana w konsekwencji upadku powstania styczniowego. Tam uzyskał tytuł zawodowy magistra filozofii i kontynuował edukację w Lipsku, gdzie w 1874 roku obronił pracę doktorską z dziedziny psychologii pt. O warunkach świadomości. W tym czasie był asystentem w zespole naukowym Wilhelma Wundta (1832-1920), czyli swoistym mateczniku psychologii eksperymentalnej, gdzie poszukiwano tych najbardziej pierwotnych procesów psychicznych, które dopiero w dalszej kolejności ulegają syntezie i ewolucji. Na spotkaniach zjawiali się uczeni z całej Europy, dlatego o Julianie Ochorowiczu można powiedzieć, że przyczynił się do rozwoju nowej dyscypliny naukowej.
Mimo sukcesów w Niemczech Ochorowicz wrócił do kraju, w latach 1874-1875 był redaktorem naczelnym czasopisma „Niwa”. Od 1881 roku pracował jako docent w Katedrze Psychologii i Filozofii Przyrody Uniwersytetu Lwowskiego (zapewne wcześniej już był związany z uczelnią, tylko mniej formalnie). W 1882 roku odbyło się jego kolokwium habilitacyjne pt. Rozwój filozoficznych i chemicznych pojęć o atomach, na podstawie którego uzyskał stopień doktora habilitowanego. Jak podają Sławomir Koper i Tomasz Stańczyk, Ochorowicz odszedł z uczelni, ponieważ nie mógł się doczekać profesury. Zarzucano mu także, że nie przykłada się zbytnio do wykładów, choć na brak słuchaczy nie mógł narzekać (Mistycy, prorocy, szarlatani 2022. Warszawa: Wyd. Harde, s. 117). To fakt, że Ochorowicz zniknął ze Lwowa i udał się na staż naukowy do Paryża, gdzie spędził kilka kolejnych lat.

Willa „Ochorowiczówka” w Wiśle – Muzeum Magicznego Realizmu. Źródło: ochorowiczowka.pl
We Francji Ochorowicz prowadził badania nad hipnozą. Skonstruował nawet przyrząd do badania podatności ludzi na ten zabieg. Urządzenie nazwał hipnoskopem i zaprezentował je znanemu wówczas neurologowi Jeanowi-Martinowi Charcotowi (1825-1893), który także interesował się takimi zagadnieniami. Jednak nie tym urządzeniem zapisał się w pamięci potomnych. Ochorowicz ulepszył mikrofon węglowy i zbudował telefon własnego pomysłu, który był przez dwadzieścia lat produkowany (1885-1905) i użytkowany w wielu krajach Europy. Skonstruował także nadajnik telegrafii bezprzewodowej, który zainstalował na wieży Eiffla. To właśnie przyczyniło się do przetrwania budowli. Jak wiadomo, konstrukcja powstała w 1889 roku na wystawę światową i miała upamiętniać setną rocznicę rewolucji francuskiej. Jednak wielu Francuzów uważało, że „żelazna dama” szpeci miasto i należy ją usunąć. Umieszczenie na niej nadajnika nadało konstrukcji walorów użyteczności i przyczyniło się do jej uratowania. Dziś to jedna z najlepiej rozpoznawanych budowli na świecie.
W 1878 roku w czasopiśmie „Kosmos” Ochorowicz objaśnił ideę telewizji. Artykuł zatytułował O możności zbudowania przyrządu do przesyłania obrazów optycznych na dowolną odległość. Pisał w nim: „po telefonie i telegrafie musimy wynaleźć telefoton albo telefotoskop, czyli urządzenie do przesyłania ‘obrazów optycznych’ na dowolną odległość”. Sądził, że urządzenie to powinno być rodzajem ekranu i będzie zawierało wiele zapalających się i gasnących żarówek. Kluczowym problemem jest zamiana światła na prąd elektryczny. Z tego względu zwracał uwagę na światłoczułe właściwości selenu. Inną kwestią, jaką poruszał w artykule, był problem przesyłania prądu bez naruszania stabilności układu elektrycznego. Dzisiaj wiemy, że wiele jego uwag było słusznych. Potrzeba było jednak jeszcze kilku dekad prób i błędów zanim udało się stworzyć funkcjonalne odbiorniki telewizyjne.
W Paryżu Ochorowicz był kojarzony jednak głównie z psychologią. Popularyzował tam pogląd, że medycy powinni się także kształcić w tej dziedzinie, żeby lepiej postępować z pacjentami. Zwracał uwagę na przydatność psychologii w kryminalistyce, co dziś jest powszechne. Wtedy było to innowacyjne podejście. W 1889 roku Ochorowicz zainicjował pierwszy kongres psychologów, który odbył się nota bene na platformie wieży Eiffla. Spotkanie skupiało specjalistów o zacięciu empirycznym, specjalistów z tzw. psychologii fizjologicznej. W tym czasie Ochorowicz zajmował się zjawiskiem magnetyzmu, który określał jako indukcyjne oddziaływanie jednego organizmu na drugi, a odbywać się to miało za pomocą indywidualności działającego. Procedura magnetyzmu miała polegać na dotykaniu drugiej osoby, na „pociągach” i „głaskach”, co środowisku medycznemu wydawało się niepoważne, dlatego też odsuwali się od Ochorowicza i uważali jego metody za bezwartościowe. On jednak był popularny w Paryżu i miał wielu pacjentów.
Ochorowicz interesował się także zjawiskiem mediumizmu. Dziś może to brzmieć egzotycznie, wtedy wielu intelektualistów bywało na seansach. Chociażby małżeństwo Curie, Camille Flammarion (astronom) czy Charles Richet (lekarz). Sama Maria Curie stwierdziła, że „fakty są takiej wagi, że warto poświęcić część swojego czasu do uzyskania pod tym względem niewzruszonej pewności” (W. Bobrowska-Nowak. 1971. Julian Ochorowicz na drogach i bezdrożach. „Kwartalnik Historii Nauki i Techniki” nr 1). Jej potrzeba bywania na seansach nasiliła się po śmierci małżonka.
W 1892 roku Ochorowicz po raz pierwszy zetknął się z włoskim medium Eusapią Palladino (1854-1918), analfabetką z Neapolu, która przez większość życia pracowała jako szwaczka. O jej istnieniu poinformował psychologa malarz Henryk Siemiradzki (1843-1902), który gościł ją w Rzymie i uważał, że ma niezwykłe zdolności i nie jest oszustką. Ochorowicz udał się więc do przyjaciela i wziął udział w seansie. Podczas jego trwania pianino odsunęło się samo od ściany, krzesła przemieszczały się po pokoju, a sam badacz poczuł niewidzialną rękę, która dotykała jego ramion. Wykluczył możliwość zbiorowej hipnozy. Na pożegnanie powiedział Siemiradzkiemu: „(…) ja chyba nie dojadę do Warszawy, tylko zatrzymam się w Tworkach, bo jak zacznę opowiadać, com widział, to i tak tam mnie odeślą” (Ochorowicz, Julian. 1913. Zjawiska medyumiczne. Cz. 1. Warszawa, s. 48). Do kraju wrócił zdecydowany, żeby z mediumizmu zrobić główny nurt swoich badań.
Rok później ściągnął Eusapię do Warszawy w celu podjęcia badań nad zjawiskami, które miały miejsce w obecności Włoszki. W seansach u Ochorowicza brali udział m.in.: Bolesław Prus – jeden z bliższych przyjaciół psychologa, wspomniany Henryk Siemiradzki, krytyk literacki Ignacy Matuszewski, były prezydent Warszawy generał Sokrates Starynkiewicz oraz kilku lekarzy. Podczas spotkań lewitował stół, niewidzialna ręka uderzała w klawisze pianina, migały światła i grała harmonijka. Ochorowicz na jedno ze spotkań zaprosił magika, żeby ten zweryfikował, czy mogą to być zwykłe sztuczki. Ten jednak stwierdził, że jeśli tak, to nie wie, jak mogłyby być wykonane. Zatem nie udało się potwierdzić, że Eusapia była kuglarką, co wzmocniło jeszcze jej popularność. Także Prus był przekonany, że to co obserwowali, to były „fakty realne”.
Mimo że jakiś czas później Eusapia Palladino została zdemaskowana jako oszustka w Cambridge w Wielkiej Brytanii, Ochorowicz nie do końca w to wierzył. Uważał, że miała niezwykłe zdolności, co potwierdzało jego tezę, że „człowiek nie kończy się na powierzchni ciała”. Osoby ze zdolnościami mediumicznymi mają umiejętność transferu siły nerwowo-mięśniowej poza własne ciało. Generują też coś, co Ochorowicz określał jako „promienie sztywne” i promienie Xx, które oddziałują przez eter na otaczających ludzi.
Juliana Ochorowicza można uznać także za prekursora działalności deweloperskiej. Po rozwodzie z Marią Heleną Leszczyńską w 1899 roku przeniósł się do Wisły, na Śląsk Cieszyński. Poszukiwał tam odpoczynku i weny. Pracował wtedy nad książką o wiedzy tajemnej w Egipcie. Wraz z Bogdanem Hoffem (1865-1932), architektem i etnografem, zbudował dom, który nazwano „Ochorowiczówką”. Był to pierwszy murowany budynek w miejscowości. Równocześnie powstawały z inicjatywy uczonego drewniane wille-pensjonaty o nazwach „Maja”, „Sokół”, „Placówka” (to nawiązanie do twórczości Prusa, który z kolei w Lalce umieścił postać Juliana Ochockiego, która ma wiele cech Ochorowicza). Do tych miejsc zapraszał osobowości ze świata nauki i kultury, m.in. wspomnianego Prusa, Konopnicką czy Reymonta. Plotka głosi, że temu ostatniemu Ochorowicz kazał napisać jeszcze raz pierwszy tom Chłopów, co pisarz zrobił.
W Wiśle psycholog prowadził pracownię, w której zajmował się fototechniką, konstrukcją elektrycznych przyrządów pomiarowych, chemią fotograficzną i oczywiście także mediumizmem. Angażował się społecznie, m.in. w Macierzy Szkolnej. Od 1900 roku był prezesem Kasy Literackiej. W 1905 roku współtworzył Towarzystwo Miłośników Wisły. Przyczynił się znacznie do rozwoju miasta i jego potencjału turystycznego. Związany był także z pierwszą polską organizacją turystyczną – Polskim Towarzystwem Turystycznym „Beskid”, które miało siedzibę w Cieszynie.
Julian Ochorowicz wyprowadził się z Wisły w 1907 roku. Powodem była pogarszająca się kondycja zdrowotna psychologa. Okazało się, że górskie ostre powietrze nie służy jednak chorym płucom. Kolejne lata życia spędził w stolicy.
Kolejnym medium, z którym współpracował psycholog, była Stanisława Tomczykówna. Niezwykłe zdolności kobiety pojawiły się w efekcie wstrząsu psychicznego. Brała udział w demonstracji podczas rewolucji 1905 roku. Została wtedy zatrzymana. Od tego czasu materializowała się w jej obecności zjawa „małej Stasi”, która miała około 60 cm wzrostu. Ochorowicz nie sądził, że była to prawdziwa dusza pochodząca z zaświatów, ale emanacja myśli Tomczykówny o sobie jako dziecku. Wykonał jej zdjęcie, które wysłał fizjologowi Napoleonowi Cybulskiemu (1854-1919). Ten jednak mu nie uwierzył i uznał fotografię za nieautentyczną.
Tomczykówna miała jeszcze inne umiejętności: potrafiła poruszać na odległość dzwonkiem, spowodować, że zegary się zatrzymywały, unieść butelkę siłą woli czy wrzucić kulkę do odpowiedniej przegródki w ruletce. Swoje „moce” prezentowała nie tylko w prywatnym mieszkaniu Ochorowicza, ale też np. w warszawskim Muzeum Przemysłu i Rolnictwa. Jej umiejętności nie zostały uznane za kuglarstwo. Nie złapano jej na oszustwie.
Po raz kolejny środowisko naukowe okazało rezerwę wobec Ochorowicza podczas zjazdu polskich psychologów, psychiatrów i neurologów w 1909 roku. Wystąpił tam z referatem o promieniach sztywnych i Xx. Te pierwsze zdaniem Ochorowicza wydobywały się z palców medium i mogły wywoływać skutki mechaniczne poza ciałem. Te drugie zaś odpowiadały za zjawiska świetlne. Po tym wystąpieniu prof. Władysław Heinrich (1869-1957) z UJ oznajmił, że w ogóle nie powinno się dyskutować o tym odczycie. Proponowano też, żeby eksperymentami psychologa zajęła się specjalna komisja, jednak sam zainteresowany nie wyraził zgody. Uznał, że będzie ona złożona z osób mu nieprzychylnych, co nie dawało szans na rzetelną kontrolę eksperymentów.
W 1912 roku Kasa im. Mianowskiego odmówiła finansowania książki Ochorowicza pt. Nowe formy energii. Był to kolejny dowód na to, że środowisko naukowe nie uznaje jego eksperymentów za wartościowe.
Pisarstwo naszego bohatera było niezwykle różnorodne i obejmowało prace naukowe, popularnonaukowe, teksty publicystyczne i filozoficzne. We wczesnym etapie swojej działalności w artykułach skierowanych do szerszej publiczności, używał pseudonimu Julian Mohort.
Większość prac z pierwszego nurtu dotyczyło psychologii i parapsychologii. Można tu wspomnieć o tekstach: Jak należy badać duszę? Czyli o metodzie badań psychologicznych wydanym w 1869 roku czy tekstach Bezwiedne tradycje ludzkości: studjum z psychologji historji (1898) lub Psychologia i medycyna (1916). Bardziej ezoterycznych tematów dotyczyły książki: O sugestii myślowej (1887) i Zjawiska medyumiczne (1913). Ochorowicz swoje dane gromadził z wykorzystaniem metody eksperymentu. Starał się korzystać z najbardziej nowoczesnych metod diagnostycznych, jednak i tak był „czarną owcą” wśród uczonych.
Zagadnień filozoficznych dotyczy m.in. praca Wstęp i pogląd ogólny na filozofię pozytywną (1872), Wiedza tajemna w Egipcie (1898) czy Metoda w etyce (1906). Ochorowicza fascynowała epistemologia, czyli teoria poznania, jakie są granice ludzkiej percepcji i jak wpływają na rzeczywistość. Interesował się zjawiskiem ideoplastii, jak myśli wpływają na materię.
Celem esejów i artykułów popularnonaukowych tego autora było objaśnianie skomplikowanych problemów naukowych szerszej publiczności. Jego styl w tych tekstach był przystępny, a treść interesująca. Był najbardziej kontrowersyjny we fragmentach dotyczących spirytyzmu, ale jego niewątpliwą zasługą były dociekliwość, pasja, interdyscyplinarność, wizjonerstwo i próba konsekwentnego stosowania metod naukowych. Wszystko to razem czyni go postacią wyjątkową.
Julian Ochorowicz zmarł 1 maja 1917 roku na atak dusznicy bolesnej. Został pochowany na Powązkach w Warszawie. Po jego śmierci Jadwiga Domańska, ostatnie medium profesora, utrzymywała, że ma kontakt ze zmarłą duszą badacza. Zaczęła pisać teksty naukowe z dziedziny psychologii i filozofii, które zdaniem niektórych nie mogły wyjść spod jej ręki, gdyż nie miała stosownego wykształcenia. Utrzymywała też, że Ochorowicz zapewnił ją, że nadal istnieje i zachował zdolności intelektualne. Nie uwierzono jej jednak. Być może dlatego, że utrzymywała, że ma także kontakt z Mickiewiczem i Słowackim, którzy rzekomo dyktują jej swoje wiersze. W takie rewelacje naprawdę trudno było uwierzyć, nawet tym, którzy byli przychylni mediumizmowi i spirytyzmowi.
Wróć