logo
FA 1/2024 życie akademickie

Rozmowa z prof. Andreasem Guskosem z Akademii Sztuki w Szczecinie

Wirtualne przestrzenie sztuki

Wirtualne przestrzenie sztuki 1

Na konferencji MEDEA spotykają się środowiska fizyków i artystów – zgodnie z ideą prof. Marcosa Novaka, który uważał, że w wyniku wspólnego działania artystów i naukowców mogą wyłonić się nowe idee. To się trochę udało, coraz częściej pojawiają się projekty, w których nauki ścisłe łączą się ze sztuką.

Jak zmienił się warsztat pracy projektanta od czasu, gdy ukończył pan studia na Wydziale Budownictwa i Architektury Politechniki Szczecińskiej?

Gdy studiowałem na pierwszym roku, musiałem pracować klasycznie, używając kalki i deski kreślarskiej, zgodnie z wymogami wykładowców prowadzących zajęcia. Nie mogłem przynosić na zaliczenia wydruków komputerowych, wówczas w środowisku akademickim był jeszcze opór przed nowymi narzędziami wspomagającymi projektowanie. Natomiast pod koniec moich studiów, a ukończyłem je w 1998 roku, większość wykładowców i studentów korzystała już z programów typu AutoCad, ArchiCad, a do wizualizacji używano narzędzi takich jak 3D Studio. W czasie praktyki zawodowej w biurach projektowych także korzystałem z tych narzędzi.

Wirtualne przestrzenie sztuki 2

Potem podjął pan pracę w Wyższej Szkole Sztuki Użytkowej w Szczecinie, uczelni, która stała się zalążkiem późniejszej Akademii Sztuki.

Tak, wówczas była to jeszcze szkoła niepubliczna. Od 2006 roku prowadziłem zajęcia ze wspomagania komputerowego projektowania i moje zainteresowania skierowały się w stronę wirtualnej rzeczywistości. W 2008 w pracy doktorskiej pt. Modele architektury w przestrzeni informacji analizowałem praktyczne aspekty wykorzystania środowiska, które powstało w oparciu o OpenSimulator, czyli opensource’owy silnik z oprogramowaniem New World Studio. Moje eksperymenty dotyczyły np. tego, jak można treść książki zaprezentować w postaci multimedialnej, interaktywnej instalacji przestrzennej. Badania nad tym środowiskiem rozwijałem w trakcie przewodu habilitacyjnego. W międzyczasie zacząłem prowadzić w tzw. Metawersum zajęcia ze studentami, którzy realizowali treści programowe, budując swoje projekty w przestrzeni wirtualnej. Tam też spotykaliśmy się za pośrednictwem awatarów, aby rozmawiać i konsultować poszczególne prace.

Czy miejscem tych spotkań był wykreowany przez pana wirtualny świat Ahelios?

Wirtualne przestrzenie sztuki 3

Tak, pewna część mojej działalności służyła wspomaganiu zajęć w pracowni, gdyż Ahelios daje możliwość m.in. pracy z formami przestrzennymi, która może polegać na ich modelowaniu, nadawaniu i zmianie kolorów, faktur albo przekształcaniu tych form w nośniki treści multimedialnych. Ahelios jest projektem łączącym dziedziny sztuki i edukacji artystycznej. Później, gdy pojawiły się silniki gier, takie jak Unity i Unreal Engine, zwróciliśmy uwagę na możliwość nie tylko hobbystycznego, ale także praktycznego zastosowania tych narzędzi w pracy architektów.

Jakie mogą być przykłady tych zastosowań?

Jeśli architekt chciał przedstawić swoją koncepcję inwestorowi, przeważnie wykonywał wcześniej wizualizację, czyli budował model, który teksturowało się i po dodaniu odpowiedniego oświetlenia można było zwizualizować sceny i przeprowadzić rendering, co za każdym razem wymagało dużych nakładów czasu i sporej mocy obliczeniowej komputera. Wspomniane silniki gier mają tę zaletę, że dzięki nim można uzyskać bardzo wysokiej jakości wizualizacje w czasie rzeczywistym i zaprogramować wszelkiego rodzaju interakcje. Inwestor może przy pomocy VR zanurzyć się w projektowaną rzeczywistość i tym samym lepiej ją sobie wyobrazić. Druga istotna sprawa to możliwość wprowadzania korekt i zmian „w biegu”, na bieżąco, bez konieczności umawiania kolejnych spotkań z inwestorem, aby zaprezentować mu kolejną wersję projektu. To się sprawdza, wielu studentów, którzy nabyli te umiejętności szybko znajduje sobie zatrudnienie, gdyż coraz większą uwagę zwraca się na przyspieszenie i polepszenie procesu komunikacji.

Obecnie są to ciągle nowatorskie rozwiązania, a nie standardowe narzędzia projektanta architektury?

Wirtualne przestrzenie sztuki 4

One już wchodzą, przypuszczam, że niebawem staną się standardowymi. Obecnie popularne są jeszcze nowsze technologie – sztuczna inteligencja, o której wszyscy dyskutują. Tymczasem jest to typowe narzędzie do generowania obrazów czy filmów, które pomaga za pomocą opisów czy wstępnych wizualizacji uzyskać w krótkim czasie bardzo atrakcyjne efekty wizualne. Potem mamy takie programy do generowania filmów jak Gen-2, w którym możemy umieścić obraz, a później przekształcić go w przestrzeń, którą można poruszać. Wchodzą też technologie mapowania, np. fotogrametria. Umożliwia ona skanowanie przestrzeni za pomocą telefonu; przy wspomaganiu sztucznej inteligencji tworzy się chmura punktów, która w miarę realistycznie odwzorowuje tę przestrzeń. Gdybyśmy włączyli te najnowsze technologie do procesu projektowania, można by zrobić kolejny krok do przodu. Ale tu pojawia się problem tzw. akademickości, gdyż formalnie i programowo nie można nadążyć za technologią, bo technologia rozwija się dużo szybciej niż akademickie zaplecze. Podam przykład: od początku istnienia Akademii Sztuki zabiegałem o to, aby na uczelni powstał kierunek związany z grami komputerowymi, ale dopiero trzy lata temu udało się zorganizować takie zaplecze, że poszczególne pracownie istniejące na różnych kierunkach mogły rozbudować się i wspólnymi siłami utworzyć nowy kierunek – gry komputerowe i rzeczywistość wirtualna.

A co stanowiło największy problem w utworzeniu tego kierunku? Odpowiedni sprzęt? Dylematy związane z programem studiów? Biurokracja akademicka?

Nie tyle chodzi tu o biurokrację, co o kadry. Osoby, które specjalizują się w dziedzinie nowych mediów i gier komputerowych, muszą zdobywać stopnie naukowe, co wymaga czasu, tymczasem technologie się zmieniają i jest to proces o wiele szybszy niż kariera akademicka.

Specjaliści zajmujący się tą dziedziną często nie spełniają formalnych wymogów, aby firmować swoimi nazwiskami kierunek?

Tak, mają duże umiejętności i kompetencje, ale np. nie uzyskali jeszcze tytułu magistra, więc nie mogą funkcjonować w środowisku akademickim.

Zapewne łatwiej byłoby znaleźć kadrę do kierunku o profilu praktycznym.

Nasze studia mają jednak profil ogólnoakademicki. Licencjat trwa trzy lata, w tym roku będziemy mieli pierwsze dyplomy licencjackie i zrobiliśmy już pierwszy nabór na dwuletnie studia magisterskie. Od tego roku na Wydziale Architektury Wnętrz prowadzimy kierunek scenografia i przestrzeń wirtualna, jest to też specjalność adresowana m.in. do architektów, którzy dodatkowo chcą uzyskać ciekawe narzędzia do wizualizacji, a także do osób, które chcą kształcić się w nowej branży, jaką jest wirtualna rzeczywistość. Możemy mówić o różnorodnych zastosowaniach wirtualnej rzeczywistości. Prowadzę swoją pracownię wraz z asystentem Jakubem Palką, który kształcił się u nas, a teraz realizuje różne granty w dziedzinie medycyny, oraz Martyną Miłowską, która zrealizowała świetny dyplom z zakresu wirtualnej rzeczywistości. W czasie badań, w których uczestniczył Jakub Palka, okazało się na przykład, że znacznie poprawia się kondycja i komfort pacjenta, jeśli podczas dializy wykonuje pewne czynności fizyczne w rzeczywistości symulowanej za pomocą okularów VR. Pacjent o wiele łatwiej przechodzi cały ten proces, gdy zamiast siedzieć i biernie czekać, jest zajęty interesującymi interakcjami.

W jednym z wywiadów stwierdził pan: „W klasycznym ujęciu tworzywem architektury jest świat materialny. Mnie od jakiegoś czasu zajmuje tworzenie w przestrzeni informacji, gdzie budulcem przestrzeni jest sama informacja”. Proszę o komentarz.

Wirtualne przestrzenie sztuki 5

Ta koncepcja, o której wówczas wspominałem, bardzo rozbudowała się w trakcie realizacji moich poszczególnych projektów artystycznych, jak np. Ikonofag Kamienie czy Fraktale. Fraktale to niewidoczne krajobrazy, przestrzenie fraktalne, które nie istnieją w rzeczywistości, tylko powoływane są do istnienia na bazie algorytmów. W trakcie tych procesów twórczych musiałem, siłą rzeczy, nawiązać do filozofii przyrody. Od lat toczone są spory pomiędzy matematykami i fizykami: fizycy uważają, że fizyka jest pierwsza, a matematycy, że matematyka. Prof. Roger Penrose jako fizyk przyznał pierwszeństwo matematyce, widząc w niej strukturę nadrzędną, poza czasem i przestrzenią, na której buduje się rzeczywistość, życie. Jest to więc jakaś forma boskości. Można powiedzieć w tym kontekście, że artysta działa gdzieś pomiędzy nauką a teologią. Jako artysta obecnie tak interpretuję rzeczywistość, że istnieje pewien wszechświat matematyczny, gdyż matematyka manifestuje się we wszystkich elementach przyrody, m.in. w kosmosie, gdzie zawarte są warstwy manifestacji życia. Jest tam warstwa genetyczna wspólna dla wszystkich organizmów żywych – informacja przekazywana jest przez genetykę i przetwarzana; jest warstwa memetyczna zawarta w naszych umysłach, dzięki której możemy rozmawiać i przekazywać rożne idee; w końcu pojawia się warstwa technologiczna, coś, co dziś nazywamy sztuczną inteligencją. Greckie „φύσης” można tłumaczyć jako „fizyka”, ale także jako „natura”. W starożytności, gdy Grecy budowali statki, były one dla nich jakby obiektami ożywionymi czy bóstwami morskimi – na kadłubach malowano oczy, więc ta koncepcja technologii, która jest jakąś formą życia, nie jest koncepcją nową. Obecnie trwa dyskusja, czy obrazy generowane przez sztuczną inteligencję są oryginalne, skoro powstają wskutek kompilacji obrazów już istniejących. Uważam jednak, że równie dobrze można postawić pytanie: czy renesans albo nawet cała cywilizacja i kultura są oryginalne, skoro polegają na przetwarzaniu i ewolucji tego, co już było? Przecież ten kontekst przeszłości zawsze był obecny, zawsze czerpaliśmy z kultury, która istniała już wcześniej.

W swojej twórczości posługuje się pan algorytmami, ale efektem jest konkretna zwizualizowana rzeczywistość. Czy projektując swoje światy, już uprzednio ma pan ich wizję, czy może zależy ona w dużej mierze od przypadku?

W odpowiedzi nawiążę do koncepcji wpisanej w program organizowanych przeze mnie Międzynarodowych interdyscyplinarnych sympozjów na temat nauki, sztuki i technologii MEDEA: „Artysta jest niejako żeglarzem, który pływa po nieznanych oceanach i odkrywa nowe światy, które jednak zawsze istniały”. Można też powtórzyć za Rogerem Penrose’em, że byty matematyczne istniały zawsze, poza czasem i przestrzenią, a matematyk nie powołuje ich do życia tylko je odkrywa. Na podobnej zasadzie, korzystając z programów Mandelbulb 3D, które mają spory zestaw formuł do budowania fraktali, nawiguję sobie po przestrzeniach fraktalnych, szukając jakichś ciekawych kompozycji i powołuję je do egzystencji materialnej poprzez wizualizację, czyli poprzez obrazy, film, druk cyfrowy czy druk 3D. Moja rola polega więc na tym, aby odnaleźć ciekawe przestrzenie, zwizualizować je i pokazać innym. I tutaj mamy do czynienia z pewnym ciekawym zjawiskiem – mianowicie umysł ludzki ma tę właściwość, że musi wszystko porządkować, gdyż idea chaosu jest mu obca. Pewna osoba, która wróciła właśnie z Kambodży, dostrzegła w moich pracach Angkor Wat, w chińskiej recenzji wystawy znalazłem stwierdzenie, że są to ruiny polskich miast, z kolei moja mama dostrzegła podobieństwo przestrzeni fraktalnych i raf koralowych, które niedawno oglądała. Każdy więc zobaczył to, co mógł przypisać do swoich wcześniejszych wyobrażeń.

„Lubię mieszanie technik analogowych z cyfrowymi, a w szczególności używanie materiałów analogowych jako punktu wyjścia do dalszych transformacji. Świat analogowy jest cały czas dużo bardziej złożony niż świat cyfrowy”. Czy to pańskie stwierdzenie sprzed kilku lat jest nadal aktualne?

Myślałem wówczas o wykorzystaniu technik komputerowych typu CAD w odniesieniu do grafiki, gdyż fajnie jest wziąć sobie coś rzeczywistego i przetwarzać, a nie poruszać się tylko w sterylnej przestrzeni wygenerowanej przez komputer. Jednak to się trochę zmieniło. Obecnie za pomocą sztucznej inteligencji czy innych nowych technologii można uzyskać wrażenie rzeczywistości analogowej.

Wirtualne przestrzenie sztuki 6

Czy może pan jeszcze bardziej przybliżyć charakter prowadzonej przez siebie pracowni?

Realizujemy w niej ze studentami takie tematy jak np. Wizualna interpretacja indywidualnie wybranego utworu muzycznego w formie wirtualnego środowiska wykreowanego w silniku używanym w procesie projektowym gier komputerowych albo „Grywalne obrazy” – stworzenie wirtualnego środowiska dedykowanego VR inspirowanego indywidualnie wybranym obrazem 2D czy też „Przestrzeń-Emocja”, czyli – w skrócie – stworzenie wirtualnej przestrzeni obrazującej i przekazującej wybrany stan emocjonalny. Jesteśmy także otwarci na indywidualne pomysły i propozycje studentów. Bardzo ciekawe są prace dyplomowe, które powstają w technologii VR. Jest to nowe medium, zawiera ono wszystkie pozostałe media i umożliwia interakcje. Dla przykładu mieliśmy na dyplomie wirtualne ilustracje do cyklu powieści fantasy Terry’ego Pratchetta Świat Dysku, do których można było wchodzić, albo trzy wizualizacje, przygotowane przez Martę Miłowską z przestrzeniami zaświatów wyobrażanych sobie w poszczególnych epokach, w których także można było się zanurzyć. Z kolei Kamila Krukowska pokazała wizualizację nawiązującą do utworu Stanisława Lema pt. Biała śmierć. Obecnie mamy dużo dyplomów z projektowania wirtualnej przestrzeni muzealnej, poprzez interfejs można dotrzeć do poszczególnych przestrzeni, w których wizualizowane są różne problemy i zagadnienia związane z wybraną dziedziną, np. z ekologią. Zdarzają się także projekty typu wnętrzarskiego, w których poprzez wizualizację i odpowiednie interakcje można zmieniać np. meble czy kolorystykę pomieszczeń. Dr Ewelina Adam-Wadas, z którą prowadziliśmy wcześniej Pracownię Nowych Technologii, obroniła doktorat z inteligentnej przestrzeni mieszkalnej i za pomocą VR przedstawiła, jak poprzez odpowiednie ustawienia aplikacji można zmieniać różne parametry programów sterujących funkcjami pomieszczeń.

A jak pan sądzi, jaka będzie przyszłość wirtualnych muzeów? Czy mogą stanowić konkurencję dla tradycyjnych?

Dla mnie przyszłość jest oczywista – nie będziemy poruszać się tylko w przestrzeni wirtualnej, ale w hybrydowej. Wydaje mi się nienaturalne, że obecnie chodzimy po ulicy pochyleni nad smartfonami. Prawdopodobnie dzięki nowym aplikacjom informacje z Internetu będą dostarczane bezpośrednio do oczu i rzeczywistość wirtualna zostanie pomieszana z tą rzeczywistością, którą mamy dookoła, czyli nie będziemy też zupełnie odcięci od świata realnego.

Skoro mamy już futurystyczne wizje, czy dostrzega pan związane z nimi zagrożenia?

Wirtualne przestrzenie sztuki 7

Nie chcę spekulować. Pod koniec XIX wieku, gdy w Paryżu zwiększała się liczba dorożek, niektórzy naukowcy alarmowali, że za 50 lat warstwa końskiego łajna zalegającego na ulicach osiągnie grubość kilku metrów. Trudno założyć gotowy scenariusz, gdy mamy do czynienia z postępem cywilizacyjnym.

Sympozjum MEDEA, którego jest pan pomysłodawcą i głównym organizatorem, to – jak pan stwierdził – „interdyscyplinarne spotkanie na pograniczu nauki, sztuki i technologii, gdzie następuje wymiana idei z różnych obszarów wiedzy, mające w zamierzeniu doprowadzić do niestandardowych połączeń dyscyplin, które w tradycyjnym ujęciu funkcjonują oddzielnie od siebie”. Czy mógłby pan rozwinąć tę myśl?

Moim inspiratorem jest prof. Marcos Novak, kierownik Pracowni transLAB na Wydziale Sztuki Nowych Mediów i Technologii Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara. Skontaktowałem się z nim, gdy otworzyłem przewód doktorski i później wiele jego idei zaadaptowałem do swoich koncepcji. Prof. Marcos Novak przyjął moje zaproszenie na pierwsze sympozjum Medea, które zorganizowałem w Polsce. Na konferencji spotykają się środowiska fizyków i artystów, zgodnie z ideą prof. Marcosa Novaka, który uważał, że w wyniku wspólnego działania artystów i naukowców mogą wyłonić się nowe idee. To się trochę udało, coraz częściej pojawiają się projekty, w których nauki ścisłe łączą się ze sztuką.

Coraz szersza interdyscyplinarność jest chyba znakiem naszych czasów. Prof. Marcos Novak, architekt i artysta, wyraża niekiedy swoje teorie językiem poetyckim: „transwergencja uznaje za prawdziwe komunikaty będące wyspami w nieznanym archipelagu, czasami dostępnymi jedynie poprzez skoki, loty i podróże na manewrujących statkach” (Marcos Novak, Notatki z Produkcji Obcego).

Marcos, tworząc pojęcie „transwergencji”, nawiązał do postmodernistycznego pojęcia „rhizome”, uznając, że wiedza nie ma charakteru hierarchicznego, bardziej przypomina kłącza. Niektóre idee przechodzą w nowe, inne tworzą ślepy zaułek i się zacierają. Bardzo podoba mi się ta koncepcja, uważam, że postęp polega także na pewnych błędach, które powodują zaburzenie procesu rutynowego. Czasem pojawia się idea, która wydaje się głupia, a jednocześnie jest interesująca i okazuje się, że aby stworzyć coś nowego, trzeba wyjść poza schemat. Jeśli chodzi o kwestię języka poetyckiego, w przypadku sztucznej inteligencji obraz generujemy poprzez podanie jego opisu. Autor musi być trochę poetą, cofamy się niejako do starożytności, kiedy to tylko poetów uznawano za artystów, natomiast malarzy i architektów traktowano jak rzemieślników. To przetrwało w warstwie leksykalnej, wystarczy przytoczyć greckie pojęcie techne czy niemieckie kunst. A wracając do MEDEI, w kontekście działań artystycznych i wystaw towarzyszących sympozjum nawiązaliśmy wiele ciekawych kontaktów zagranicznych. W ramach Erasmusa podpisaliśmy umowy z różnymi greckimi uczelniami, gdyż MEDEA organizowana jest w różnych częściach Grecji. Poznaliśmy wielu przyjaciół, m.in. nawiązaliśmy świetny kontakt z Iliasem Chatzichristodoulou, który prowadzi największy festiwal sztuk cyfrowych w Grecji. Bardzo cenię sobie także naszą współpracę z japońskimi uczelniami, której inicjatorem jest prof. Arkadiusz Marcinkowski, oraz z Wydziałem Sztuki i Wydziałem Edukacji Uniwersytetu w Ostrawie. I tutaj dygresja: gdy w przemysłowej Ostrawie zamknięto kopalnie, władze podjęły decyzję, aby nie burzyć pokopalnianej infrastruktury, tylko ją przekształcić. Tak powstały m.in. świetne miejsca koncertowe o niesamowitej energii i różne galerie. Ostatnio, gdy realizowaliśmy z Czechami wystawę w Filharmonii Szczecińskiej, uznaliśmy, że warto zaprosić prezydenta Szczecina do Ostrawy, być może udałoby się przeszczepić pomysł i stworzyć podobne miejsca na terenach opuszczonych przez Stocznię Szczecińską.

Rozmawiała Krystyna Matuszewska

Wróć