logo
FA 1/2024 w stronę historii

Marcelina Smużewska

Surrealista z Krakowa

Surrealista z Krakowa 1

Jerzy Tchórzewski Źródło: Wikipedia

W 1962 roku został szefem pracowni malarstwa i rysunku na Wydziale Grafiki ASP w Warszawie, co było pierwszym poważnym krokiem w karierze akademickiej. Specjalnie dydaktyki nie cenił, ale studenci szanowali go i lubili.

Czy biegłości w sztukach pięknych można się nauczyć, czy z talentem trzeba się urodzić? Jerzy Tchórzewski – choć był profesorem malarstwa – pewnie odpowiedziałby, że bez „iskry bożej” raczej się nie da być dobrym artystą. Wrażliwość, dostrzeganie urody świata, wyobraźnia, oryginalność, sprawność manualna to warunki sine qua non zanim się przekroczy próg szkoły artystycznej. Dopiero mając taką podstawę, można rozwijać warsztat. No i ważne są także upór i determinacja, co potwierdził życiorys Jerzego Tchórzewskiego.

Sielskie dzieciństwo

Artysta urodził się 24 kwietnia 1928 roku w Siedlcach. Ojciec, Władysław Tchórzewski (1891-1941), był pierwszym sekretarzem Sądu Okręgowego w Siedlcach. Matka, Wacława z Malinowskich (1901-1986), była urzędniczką tegoż sądu. Rodzina Tchórzewskich wywodziła się z zagrodowej szlachty podlaskiej. Gdy mały Jerzyk miał trzy lata, rodzina przeniosła się do Stoczka Węgrowskiego. Stało się tak dlatego, że w Siedlcach konkurencja była duża, a w Stoczku Władysław Tchórzewski był jedynym „mecenasem”, co było dosyć wygodne przez pewien czas. Nie bez znaczenia była też troska o dzieci. Ani Jerzy, ani jego siostra Wanda (1926-1998), nie cieszyli się dobrym zdrowiem, a Stoczek był wówczas miejscowością wypoczynkową. Już wtedy jako małe dziecko Jerzy Tchórzewski cechował się indywidualizmem. Chętnie rozmyślał i rysował.

Koszmar wojny

Surrealista z Krakowa 2

Jerzy Tchórzewski, Kompozycja III, 1957

Miastem świadomego dzieciństwa – takiego ze wspomnień, a nie opowiadań – został Węgrów, gdzie: „zdałem egzamin dojrzałości ten rzeczywisty – życiowy, nie ten formalny – szkolny” (Jerzy Tchórzewski, Świadectwo dojrzałości. Wspomnienia z lat 1928-1945, Kraków 2007). W Węgrowie Tchórzewski chodził do szkoły powszechnej i przeżył większość okupacji. Ojciec został aresztowany przez gestapo we wrześniu 1940 roku, ostatecznie trafił do Oświęcimia i rok później zginął. Żeby utrzymać rodzinę, matka przyszłego malarza prowadziła herbaciarnię (w rzeczywistości bar z kiepskim bimbrem) w pomieszczeniu węgrowskich sukiennic przy rynku głównym. W okresie okupacji było w Węgrowie getto. Tchórzewski wraz ze swoją rodziną byli świadkami wielu okrucieństw popełnianych przez Niemców na Żydach. Ich dom znajdował się na granicy getta.

Młody Jerzyk zaangażował się w pracę konspiracyjną już w pierwszych miesiącach po klęsce kampanii wrześniowej. Prowadził własną gazetkę, w której informował o sytuacji wojennej. Do Armii Krajowej wstąpił na początku 1943 roku. Początkowo był łącznikiem i kurierem. Potem wraz z towarzyszami zajmowali się drobną dywersją. Okradali dostawy dla okupanta. Podczas akcji „Burza” służył jako żołnierz I batalionu 13 pułku VIII dywizji na Podlasiu. Z tego okresu zapamięta mordercze marsze, strzelaniny, śmierć towarzyszy broni, ale też braterstwo i nadzieję, która jednak szybko zgasła po przekroczeniu linii frontu. Armia sowiecka nie była przyjacielsko nastawiona do walczących Polaków. Wykorzystując frontowe zamieszanie, dowódca zdemobilizował oddział i nakazał młodym żołnierzom wracać do domu. O wojnie Tchórzewski napisał, że jest „(…) gigantyczną erupcją zła, stanowiącego niebagatelny składnik natury ludzkiej, infekuje z konieczności i tę dobrą stronę tej natury, która chce się przeciwstawić złu, okiełznać szatańskie żywioły. Inna rzecz, że w tym piekielnym procesie zarówno zło, jak i dobro osiąga często swój wymiar maksymalny, do czego nie jest zdolne w »normalnych« warunkach” (Świadectwo dojrzałości). Wojna jest rodzajem „pomieszania zmysłów”, choroby, z której trzeba się otrząsnąć, bo inaczej żyć się dalej nie da.

Nowa rzeczywistość

Po wojnie młodym Tchórzewskim interesowała się Służba Bezpieczeństwa, dlatego z początkiem 1945 roku przeniósł się z Węgrowa do Siedlec, gdzie rozpoczął naukę w Liceum im. Bolesława Prusa i Miejskiej Szkole Malarstwa i Przemysłu Artystycznego. W 1946 roku zdał egzamin maturalny z bardzo dobrymi wynikami. Zachęcony przez Irenę Karpińską, nauczycielkę i malarkę ze szkoły artystycznej, postanowił kontynuować kształcenie plastyczne. Zdecydował się na krakowską ASP z wielu względów. Miasto miało w sobie coś magicznego. Szczęśliwie ocalało z pożogi wojennej, co nie było bez znaczenia. Trafiło tam też po 1945 roku wielu towarzyszy Tchórzewskiego, a sama krakowska uczelnia – mimo że miała opinię konserwatywnej – dla przyszłego artysty „miała w sobie coś świętego. W porównaniu z nią szkoła warszawska rysowała się w mojej wyobraźni jak kamienica przy kościele” (Jerzy Tchórzewski, Świadectwo oczu. Wspomnienia z lat 1946-1957, Kraków 2006).

Tchórzewski nie był pewny indeksu na ASP. Mimo że cieszył się dobrą opinią w Siedlcach, miał świadomość tego, że Kraków to inna rzeczywistość i „głębsze wody”. Teczkę z pracami składał z nabożnością, ale i z nadzieją. Kandydatów było trzystu, miejsc zaledwie dwadzieścia. Dręczony niepewnością zdecydował się też aplikować na studia prawnicze, gdzie uzyskał miejsce. Podczas egzaminu praktycznego Tchórzewskiego przerażali najbardziej studenci starszych lat. W czasach powojennych zaliczano niektórym lata okupacyjnej nauki. „I ci starsi studenci siali zwątpienie w mojej duszy swoim artystycznym wyglądem (długie włosy, kolorowe apaszki itp.) oraz nonszalanckim zachowaniem” (Świadectwo oczu). Później miało się okazać, że to byli jedni ze słabszych studentów Akademii.

Student-artysta

Na studiach artysta przyjaźnił się z Janem Tarasinem, Walerianem Borowczykiem (wszyscy trzej wybrali pracownię prof. Zbigniewa Pronaszki). Poznał Tadeusza Kantora, Marię Jaremę i Tadeusza Brzozowskiego. W latach 1947-1948 otrzymał nagrody akademickie za swoje prace. W grudniu tego samego roku uczestniczył w I Wystawie Sztuki Nowoczesnej w krakowskim Pałacu Sztuki. Była to pierwsza poważna wystawa artysty. Na ścianach zawisły trzy płótna (Konstrukcja minuty, Odpoczynek światła, Komunikat wojenny) i kilkanaście wybranych przez Kantora rysunków i gwaszy. Po drugie, była to „największa manifestacja sztuki nowoczesnej, jaka do tej pory miała miejsce w naszym kraju” (Świadectwo oczu). Wystawa odbywała się w klimacie narastającej presji ze strony czynników politycznych. Idea wywodziła się z najbliższego mu środowiska artystycznego, czyli Grupy Młodych Plastyków. Wystawa była kontrowersyjna nie tylko ze względu na niepoprawność polityczną, niezależność, ale trudno ją było przyjąć także zwykłej publiczności, która ówcześnie miała znacznie bardziej konserwatywne gusta. Dyżury autorów prac w salach wystawowych zmieniały się w długie i zaciekłe dyskusje z publiką i przedstawicielami akademii, które często przenosiły się do kawiarni. Księgę pamiątkową zapełniły jadowite, krytyczne komentarze.

Lata 1949-1954 były trudne dla Tchórzewskiego. Po pierwsze dlatego, że założył rodzinę. Wziął ślub 1 października 1949 roku z Teresą Pasiewicz, miłością swojego życia. Rok później na świat przyszedł ich syn Krzysztof. Po drugie, artysta nie chciał malować w stylu socrealistycznym, tj. podejmować ważkich dla partii tematów, kształtować świadomości społecznej, walczyć z nierównościami itp. Uważał, że sztuka nie może służyć polityce. Chciał zachować oryginalny styl, który ówcześnie można by określić jako bajkowy surrealizm. „Uciekał” więc w ilustratorstwo i sztukę plakatu. O zlecenia nie było łatwo, choć prace artysty były oceniane pozytywnie przez kolegów po fachu i krytyków. Często jeździł do Warszawy i wracał z niczym, co go przygnębiało. Wojciech Fangor próbował go wesprzeć, proponując współpracę w obszarze plakatu (m.in. zrobili razem plakat na Festiwal Młodzieży i Studentów w Bukareszcie i Warszawie – 1953 i 1955 r.). Pojawiały się pojedyncze zlecenia dla Teatru Groteska w Krakowie. Chodziło o przygotowanie scenografii lub jej fragmentów. W 1951 roku Jerzy Tchórzewski uzyskał dyplom ASP, co jednak nie poprawiło jego sytuacji zawodowej. Artysta często chodził głodny, żył z dnia na dzień i pożyczał pieniądze na prawo i lewo. O wzięciu rodziny pod swój dach nie mogło być mowy, bo go zwyczajnie nie miał.

Surrealista z Krakowa 3

Jerzy Tchórzewski (1955), plakat do przedwojennego filmu dla dzieci na podst. opowiadania Rudyarda Kiplinga Elephant boy.

Praca na warszawskiej ASP

Dopiero w 1954 roku sytuacja uległa zmianie, gdy objął posadę asystenta na grafice książkowej u profesora Marcina Szancera na warszawskiej ASP. Dostał też upragnioną pracownię przy ul. Solnej, która stała się jednocześnie mieszkaniem Tchórzewskich. W 1955 roku wystawił niechętnie kilka swoich prac na Ogólnopolskiej Wystawie Młodej Plastyki w warszawskim Arsenale. Czuł, że w tych ponurych czasach trzeba korzystać z każdej okazji, żeby coś przemycić, ale nie miał złudzeń, że była to wystawa przełomowa czy śmiała. Twierdził, że z trzech obrazów, kilku gwaszy i monotypii, przyjęto najsłabsze. Z jednej strony ze strachu przed władzą, z drugiej ze względu na niską świadomość artystyczną jurorów. Jan Cybis określił wydarzenie „dobrą wystawą złych obrazów”, a dla Tchórzewskiego były to „tylko niuanse, mniej jaskrawe i przerażające odcienie tej samej czerwieni, która nieodparcie kojarzyła się ze zniewoleniem, hańbą i krwią” (Świadectwo oczu). Niewątpliwie jednak nadeszła odwilż.

W 1957 roku środowisko, w którym obracał się Tchórzewski, przyjęło nazwę II Grupy Krakowskiej. Pierwowzorem było zrzeszenie studentów krakowskiej ASP z lat 30. Przedwojenna grupa charakteryzowała się głównie buntem wobec mistrzów. Preferowali malarstwo kubistyczne, abstrakcyjne i ekspresjonistyczne. Do I Grupy należeli, m.in. Jonasz Stern, Maria Jarema, Aleksander Winnicki czy Eugeniusz Waniek. Tzw. II Grupa Krakowska nawiązywała poniekąd do tej pierwszej, jeśli chodzi o koncepcje i sens istnienia takiego środowiska. Do II Grupy, obok Tchórzewskiego, zaliczano: Tadeusza Brzozowskiego, Tadeusza Kantora, Jerzego Nowosielskiego i Jerzego Skarżyńskiego. W jej skład wchodzili także historycy sztuki, fotografowie i kompozytorzy. Z czasem dołączyli artyści z Nowej Huty. To specyficzne środowisko było wewnętrznie zróżnicowane, ale łączyło ich umiłowanie awangardy oraz związki towarzyskie i przywiązanie do Krakowa. To poczucie przynależności dodawało pewności siebie.

Lata pięćdziesiąte były także ważne dla Tchórzewskiego, ponieważ odbyła się wtedy jego pierwsza wystawa indywidualna. Co prawda była połączona z wystawą rzeźb Aliny Szapocznikow, z którą artysta prywatnie się przyjaźnił, niemniej jednak była dość przekrojowa. Miało to miejsce w 1957 roku w Galerii Zachęta. Jak wspominał Tchórzewski: „otrzymaliśmy pięć sal na górze Zachęty i jedną dużą na parterze. Prace mieliśmy dostarczyć już chyba w marcu. Miałem nie lada kłopot z wyborem prac i wybrałem ich sto siedemdziesiąt, które namalowałem do szuflady od 1947 roku, w okresie socrealizmu, do odwilży i ledwo się one, jedna przy drugiej, zmieściły w tych sześciu salach. (…) Tak czy owak, nie ulegało wątpliwości, że był to szok dla artystycznej społeczności. (…) Ta sztuka była na opak w stosunku do dekalogu kapistów, a nawet awangardy, ale jednak i przerażeni, i niechętni nie mogli zaprzeczyć, że to malarstwo robi wrażenie” (Świadectwo oczu).

Indywidualna wystawa w Zachęcie pomogła Tchórzewskiemu w sytuacji zawodowej. Dostał stypendium Ministerstwa Kultury i Sztuki, które umożliwiło podróż po Europie, zapoznawanie się z najnowszymi trendami w plastyce. W 1959 roku nawiązał kontakt z grupą surrealistów francuskich „Le Mouvement Phases”. Jego styl był coraz bardziej akceptowany, a nie wyśmiewany. W 1962 roku został szefem pracowni malarstwa i rysunku na Wydziale Grafiki ASP w Warszawie, co było pierwszym poważnym krokiem w karierze akademickiej. Specjalnie dydaktyki nie cenił, ale studenci szanowali go i lubili. Rok akademicki utrzymywał artystyczną duszę malarza w ryzach i nadawał rytm pracy.

Surrealista z Krakowa 4

Jerzy Tchórzewski, Ukrzyżowanie (1981). Muzeum Narodowe we Wrocławiu

Styl artysty

O malarstwie Tchórzewskiego pisali Zbigniew Herbert, Tadeusz Kantor, Jerzy Nowosielski i wielu innych. Tadeusz Różewicz wspominał: „pamiętam Jurka jeszcze jako studenta Akademii, kiedy malował nadrealistyczne i równocześnie bardzo zmysłowe bajki, opowiadania o nagich czarownicach, pięknych jak owoce światła, o kruchych staruszkach, odchodzących w zaświaty, o kotach, słońcach i księżycach. (…) Teraz, w zamkniętym, czarnym pokoju stoi przed oczami mojej duszy jak płomienna ściana ognia a po drugiej stronie tej ściany, człowiek, który spada, może się wznosi… To malarstwo zamienia się w krzyk, woła o ratunek. Czuję, jak słowa zalewają mi usta. To malarstwo jest bardzo fizyczne, namacalne jakby złożone z powietrza, wody, ognia – powietrze drżące, woda – kipiąca, ogień – okrutny i zimny…” (tekst z czasopisma „Odra” z 1975 roku). Malarz i krytyk Mieczysław Porębski wychwalał Tchórzewskiego, pisząc, że „stworzył światło”. Napisał to we wstępie do katalogu pierwszej indywidualnej wystawy Tchórzewskiego w Zachęcie. Inny artysta, Jacek Sempoliński, tak charakteryzował Tchórzewskiego w 2003 roku: „to przykład artysty samorodnego i samoistnego. Zdumiewa, że na pytanie skąd się wziął, nie ma odpowiedzi. Na ogół możemy wytropić u malarzy ich proweniencję: o, to przychodzi od kubistów, to – od impresjonistów. To – od ekspresjonistów. Aura surrealna to nie »styl«, a w stylistyce Tchórzewskiego, w tej aurze nic od niczego nie pochodzi. I nie polega to na mozolnym wypracowywaniu osobnego stylu właśnie – malarz tkwił w świecie swych form jakby od urodzenia” (Katalog IRSA 2003). Sam pisał o swojej twórczości w sposób następujący: „zawsze kiedy maluję, wydaje mi się, że nie ma mnie w określonym miejscu przed obrazem, że jestem raczej w tej przestrzeni, w tym świetle, w tym świecie, który powołuję do istnienia. A ten świat jest odległy, choć można dotknąć go pędzlem” (Świadectwo oczu).

Jak widać, trudno przypiąć jedną łatkę Jerzemu Tchórzewskiemu jako artyście. Choć chyba najczęściej przedstawiano go jako „surrealistę z Krakowa”. Jego twórczość miała jednak swoje fazy. Wczesne obrazy – jak już zauważył cytowany Różewicz – są figuratywne i baśniowe. Pod koniec lat 50. XX wieku prace stały się bardziej abstrakcyjne. Przedstawiały kosmiczne katastrofy, wulkaniczne erupcje, rozbłyski gwiazd. Ciemność łączyła się z wyrazistymi błyskawicami, ogniami, lawą. W tych obrazach pojawiały się także kształty ludzkie i zwierzęce, niekiedy nawiązujące do mitów. Tchórzewski bawił się także fakturą obrazów, wykorzystując nierównomierne warstwy farby lub miął papier w przypadku gwaszy. Spod jego ręki wychodziły także monotypie i linoryty. Pod koniec lat 70. w obrazach Tchórzewskiego zaczął się też pojawiać wątek religijny (Maryla Sitkowska, Culture z 2001 r.).

Uznanie

Na przestrzeni lat malarza nagradzano wielokrotnie. Choć wyróżnienia nie cieszyły go tak, jak te pierwsze, nie były bez znaczenia. W 1964 roku uhonorowano Tchórzewskiego nagrodą zespołową na Grand Prix International d’Art Contemporain de la Principauté de Monaco. W 1967 roku otrzymał Nagrodę II stopnia Ministra Kultury i Sztuki PRL. W 1971 otrzymał zwycięski laur na V Wystawie Złotego Grona w Zielonej Górze. W 1980 roku otrzymał Nagrodę Krytyki Artystycznej im. C.K. Norwida. Rok później minister kultury i sztuki przyznał mu kolejną nagrodę, tym razem I stopnia. W 1986 otrzymał szereg kolejnych nagród, w tym Nagrodę im. Jana Cybisa i wyróżnienie Komitetu Kultury Niezależnej „Solidarność”. W 1993 roku dostał nagrodę Uniwersytetu Wiedeńskiego im. Gottfireda von Herdera. W 1987 roku Jerzy Tchórzewski otrzymał tytuł profesora ASP w Warszawie. Kontynuował nauczanie przez kolejnych jedenaście lat. W swojej karierze doczekał się 32 indywidualnych wystaw w kraju i za granicą.

Kres

W 1986 roku odeszła z tego świata ukochana żona artysty – Terenia. „Całe moje życie, nawet ten dwudziestoletni okres przed poznaniem Tereni, miałoby sens i barwy w mych wspomnieniach poprzez Nią, dla Niej. Dla mnie samego, po Jej odejściu, wszystko to przygasło, niemal straciło sens, obraz stał się czarno-biały, niewyraźny, zamglony, nieczytelny. (…) Tak jak staram się żyć podobnie, jak żyłem za Jej życia i, niestety, żyć tak nie będę” (Świadectwo oczu). Samotnie mieszkał ponad dekadę. Zmarł w 1999 roku w Wigilię Bożego Narodzenia, rok po odejściu z ASP.

W biografii Jerzego Tchórzewskiego widoczna jest niezależność twórcza, która kontrastuje z towarzyskością. To ciekawe, że artysta tak oryginalny umiał się porozumieć z malarzami, którzy reprezentowali różne gatunki, style i odmienne poglądy polityczne. Interesujące jest także to, że pracę na Akademii Sztuk Pięknych traktował jako obowiązek, nie pasję, a jednocześnie robił to na tyle dobrze, że uzyskał tytuł profesora. Widać, że aby być cenionym „sztukmistrzem”, potrzeba czegoś więcej niż warsztatu, mianowicie talentu i być może jeszcze charyzmy. Tchórzewski obie te cechy posiadał.

Wróć