logo
FA 1/2023 okolice nauki

Tomasz Kłusek

Zapomniany moderantysta

Zapomniany moderantysta 1

Henryk Krzeczkowski, ów „torys z ulicy Czackiego” (określenie Jacka Bartyzela), indagowany o definicję konserwatyzmu, stwierdził, że jest to żądanie niewykonalne i bezsensowne. W połowie lat siedemdziesiątych minionego wieku pisał o postawie zachowawczej: „…głównym urokiem konserwatyzmu jest to właśnie, że, choć łatwo rozpoznawalny, jest całkowicie niepodatny na wszelkie zabiegi uczonych klasyfikatorów”. I jeszcze: „Każda inna zmieści się bez reszty w rubrykach ankiet socjologicznych i kwestionariuszów, pozwoli się zaszufladkować i oznaczyć odpowiednimi paragrafami programów i dogmatów, jeden tylko konserwatyzm obezwładnia różnorodnością swych wcieleń, doprowadzając pedantów do wściekłości tym, że jest tak oczywisty a zarazem nieuchwytny, tak anachroniczny i śmieszny, a przecież tak trudny do wyśmiania”.

Właśnie! Konserwatyzm niejedno ma oblicze. Co za bogactwo spostrzeżeń, analiz i pomysłów… A współczesne interpretacje, polemiki, próby zastosowania hic et nunc… Wspomnijmy przykładowo niedawne publikacje. Rzeczy różnorodne, ale i jakoś się dopełniające: Włodzimierza Bernackiego O wolności w czasach niewoli oraz Jacka Bartyzela Zboże polskiego myślenia. I pomyśleć, że w połowie lat osiemdziesiątych objawieniem była antologia Stańczycy opracowana przez Marcina Króla. Publikacja ze wszech miar wartościowa, choć skrojona na potrzeby innych czasów i wyzwań.

Konserwatyzm ma się dziś dobrze. Powstają prace będące owocem rzetelnych, często pionierskich badań. Książka Mariusza Nowaka Umiarkowany konserwatysta… jest tego znakomitym przykładem. Autor po raz pierwszy w sposób naukowy przedstawia życie i działalność Henryka Lisickiego (1839-1899). Był on publicystą i pisarzem historycznym związanym ze środowiskiem krakowskich konserwatystów. Monografista posługuje się podziałem konserwatyzmu na dwa nurty, umiarkowany (moderantystyczny) i skrajny (tradycjonalistyczny). Tradycjonalistą był dajmy na to Henryk Rzewuski, zaś Lisicki był stańczykiem moderantystycznym. Dostrzegał postępujący kryzys społeczeństw Europy Zachodniej, bez ogródek wypowiadał się o poczynaniach utopistów i demagogów socjalnych, którzy głosząc egalitarne frazesy, dążyli de facto do zdobycia nieograniczonej władzy. Lisicki był zwolennikiem dziedzicznej monarchii konstytucyjnej, opowiadał się za społeczeństwem zorganizowanym w sposób hierarchiczny, opartym na sprawdzonych w ciągu wieków wzorcach. Czy był przeciwnikiem jakiejkolwiek zmiany? Nie. Przywołajmy tu cytat z omawianej książki: „Lisicki akceptował proces stopniowej metamorfozy, a zatem przekształcanie istniejącej rzeczywistości, lecz przy odrzuceniu tej, która miałaby mieć charakter gwałtowny. Przeczyła bowiem teleologii ludzkości, tj. powolnej przemianie ku coraz doskonalszej formie organizacji społeczeństwa, aż do idealnej komunii stworzenia ze Stwórcą”.

Wielką wartością książki jest ukazanie twórczości Lisickiego na tle tego, co działo się w porewolucyjnej Francji, Niemczech epoki Bismarcka czy Anglii. Swoiste umiejscowienie i uczasowienie poglądów wypowiadanych przez przedstawicieli konserwatyzmu pozwala lepiej rozeznać się nie tylko w tym, co łączyło przedstawicieli różnych nurtów myśli zachowawczej, ale również w tym, co ich dzieliło. Dotyczy to również ideowych uwikłań na ziemiach polskich pod zaborami. W przypadku Lisickiego trzeba głównie brać pod uwagę zachodnią Galicję z Krakowem, gdzie stańczycy oczywiście przeważali, ale działali też reakcjoniści (Antoni Walewski, Jerzy Moszyński) oraz ultramontanie z „Przeglądu Powszechnego”.

W zakończeniu wypada wyrazić nadzieję, że ta ważna i potrzebna monografia znajdzie wkrótce dopełnienie przynajmniej w wyborze pism Lisickiego.

Tomasz Kłusek

Mariusz NOWAK, Umiarkowany konserwatysta wobec XIX-wiecznych przemian socjopolitycznych w Europie Zachodniej w świetle piśmiennictwa Henryka Lisickiego, Wydawnictwo Uniwersytetu Jana Kochanowskiego, Kielce 2022.

Wróć