logo
FA 1/2022 okolice nauki

Anna Jawor

Kulisy walki z wirusem

Kulisy walki z wirusem 1

„Kombinezon, tym razem już profesjonalny, z wojskowych rezerw, wygląda jak pomarańczowy namiotowy brezent, nie przepuszcza wilgoci, ciepła i powietrza. W ciągu paru minut zamieniam się w tropikalną cieplarnię. Jestem cały mokry, przy każdym ruchu materiał tak szeleści, że nie słyszę własnych myśli. Przypominam sobie filmy science fiction (…). Zakładam przyłbicę z ochronną pleksą, okulary zachodzą mi parą i nic nie widzę. Nie mogę ich dotknąć, żeby przetrzeć, więc tak zostaje. Może jeśli będę oszczędniej oddychać, to nie będą tak parować? Nie, tak też się nie da…”. Niestety to nie science fiction, nawet nie komedia. To prawdziwy dramat, z którym mierzą się lekarze w dobie pandemii COVID-19. W sposób trzymający w napięciu lepiej niż powieści kryminalne opisał go Tomasz Rezydent.

Niewidzialny front to dziennik z pierwszej fali pandemii koronawirusa w Polsce. Autor krok po kroku odsłania kolejne kulisy walki w SARS-CoV-2, pokazując (również na fotografiach), jak to wygląda od wewnątrz, w szpitalu, a także przypominając społeczne i polityczne okoliczności pandemii. Robi to w sposób rzeczowy, ale jego talent pisarski sprawia, że czytelnik jest „zmuszony” do przerażenia, wzruszenia, a także śmiechu, choć przecież sytuacja wcale śmieszna nie była.

Rytm książki, zarazem ówczesnej rzeczywistości, tworzą informacje o kolejnych zgonach. Najczęściej (wówczas) są to osoby w podeszłym wieku z chorobami współistniejącymi. Ale autor doskonale wie i widzi to w swojej pracy, że nie do oszacowania będzie liczba nadmiarowych zgonów nie tyle z powodu koronawirusa, ile związanych z nim paniki, epidemiologicznych procedur i powszechnej spychologii. „Partyzantka”, „absurd”, „kpina” – to słowa, które często padają na łamach książki. Rezydent pokazuje od kuchni choroby służby zdrowia. Ogólny bałagan organizacyjny, chaos, ale też bzdurne skierowania, przekazywanie pacjentów bez uzgodnienia, brak odpowiedzialności, właśnie spychologia sprawiają, że autor – lekarz z powołania – mnóstwo energii zamiast na diagnostykę i leczenie musi tracić na użeranie się z kolegami po fachu. Wielokrotnie opisuje, jak przywożą im do jednoimiennego szpitala osoby, które nigdy nie powinny tam trafić, np. z gorączką po chemioterapii albo z udarem. Skierowanie ich na odpowiedni oddział przypomina zderzenie ze ścianą i jest stratą czasu, tak cennego dla medyków, a zazwyczaj absolutnie bezcennego dla pacjentów. Poza tym panują fatalne warunki lokalowe, bo aż trudno sobie wyobrazić, że medycy zdejmują kombinezony po pracy w pomieszczeniu bez luster. W końcu braki w zaopatrzeniu, brakowało chociażby maseczek (!).

Walorem książki są nie tylko szczere opisy sytuacji, ale również towarzyszących im emocji. Rezydent pisze o mieszaninie strachu i adrenaliny przed zbadaniem pierwszego podejrzanego (jeszcze w dość prowizorycznym kombinezonie). Mówi o okropnym, podstępnym jak alkohol zmęczeniu. O złości, jaką wybucha on czy jego koleżanki na oddziale, choć wcześniej tak skrajne stany emocjonalne były im obce. W końcu o strachu przed zakażeniem bliskich i w ogóle o tym, jak na jego pracy cierpi rodzina. Wątki z życia codziennego pokazują też drastyczny kontrast, bo oto w środku apokalipsy, w codziennym kieracie walki ze śmiertelnym wirusem okazuje się, że w domu nie ma awokado do sałatki.

Książka jest świetnie napisanym dokumentem pierwszego półrocza pandemii. Był to okres jeszcze bez szczepionek, kiedy nikt nie wiedział, co będzie. Mogło by być lepiej, gdyby służba zdrowia była lepiej zarządzana i finansowana. Ale byłoby o wiele gorzej, gdyby nie piękne, wspominane przez autora, oddolne akcje szycia maseczek, posiłku dla medyka, przekazywania różnych materiałów do szpitali. A przede wszystkim gdyby nie lekarze z powołania.

Anna Jawor

Tomasz REZYDENT, Niewidzialny front. Zapiski lekarza z pierwszej linii walki z koronawirusem, strachem i paniką, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2020.

Wróć