logo
FA 1/2021 życie naukowe

Ewa Stala

Bogata historia słowników

Jedna ze stron Universal Vocabulario, (http://www.cervantesvirtual.com/obra-visor/universal-vocabulario-en-latin-y-en-romance-tomo-i–0/html/003fa0c8-82b2-11df-acc7-002185ce6064_245.html).

Cichą bohaterką tego okresu jest María Moliner – skromna pani domu, z zawodu bibliotekarka, która zainspirowana słownikami angielskimi zaczyna pisać swój własny słownik, wychowując „w międzyczasie” trójkę dzieci… Efektem jej samotnej pracy jest Diccionario de uso del español, punkt odniesienia leksykografii dwudziestowiecznej, służący do dziś pokoleniom studentów i nauczycieli.

Tytuł książki to, rzecz jasna, nawiązanie do drugiej części znanej sentencji Terencjusza Maurusa „(…) habent sua fata libelli”: swoje losy mają przecież także słowniki i, niejednokrotnie, ukryci za swoimi dziełami ich autorzy. Tak jak Sebastián Covarrubias y Orozco, kapelan króla Filipa II, autor pierwszego jednojęzycznego słownika hiszpańskiego, który u schyłku życia zaczął redagować słownik etymologiczny ze świadomością, że być może nie zdąży go ukończyć. I dlatego w haśle catarro ‘katar’, figurującym na początku słownika, dodaje: „wstawiłem to tutaj, słowo catarro, synonim romadizo, na wypadek, gdybym nie mógł przepisać na czysto litery r, bo dzieło jest bardzo długie, a życie bardzo krótkie, dojdę, dokąd Bóg zechce”. Albo jak baskijski jezuita Esteban Terreros y Pando, który po wygnaniu swojego zakonu z Hiszpanii umierał we włoskim miasteczku Forlì przekonany, że jego słownik „nauk i sztuk” nigdy nie ujrzy światła dziennego (na szczęście został wydany po jego śmierci) czy misjonarze, którzy w Nowym Świecie tworzyli bezcenne słowniki i gramatyki języków autochtonicznych. Moja książka jest hołdem złożonym ich wysiłkom i ambicjom w czasach, gdy dysponowali jedynie papierem, kałamarzem i swoją imponująca wiedzą… Jednocześnie jest to praca pisana z myślą o polskim czytelniku, który do tej pory, mimo ogromu prac leksykograficznych i metaleksykograficznych publikowanych w przeważającej większości po hiszpańsku, nie miał dostępu do uporządkowanego materiału dotyczącego historii hiszpańskich słowników.

A historia ta na Półwyspie Iberyjskim zaczyna się w czasie, gdy… hiszpańskiego jeszcze nie ma. Ale już na przełomie V i VI wieku w Sewilli działa św. Izydor (łac. Isidorus Hispalensis, ok. 560-636), arcybiskup Sewilli, doktor i święty Kościoła, patron Hiszpanii, Internetu, internautów i informatyków. To jego dzieło Etymologiarum sive Originum libri XX, prototyp współczesnej encyklopedii kultury zachodnioeuropejskiej, znane także pod tytułem Etymologiae libri viginti albo po prostu Etymologiae, datowane na lata 612-621, jest swojego rodzaju summą zebranych i uporządkowanych tematycznie informacji biblijnych, kościelnych i świeckich od czasów starożytności do czasów współczesnych autorowi, a zarazem świadectwem języka łacińskiego z wieku VI, kiedy powoli przeradza się on w języki romańskie.

Hasło catarro w słowniku Covarrrubiasa, 1611 r.: „wstawiłem to tutaj, słowo catarro, synonim romadizo, na wypadek, gdybym nie mógł przepisać na czysto litery r, bo dzieło jest bardzo długie, a życie bardzo krótkie, dojdę, dokąd Bóg zechce (http://buscon.rae.es/ntlle/jsp/NtlInformeLis.jsp).

Najpierw glosy

I tak, w wieku X-XI (trwa polemika na temat datowania) pojawiają się pierwsze dokumenty zredagowane we wciąż powstającym języku hiszpańskim (zwanym niekiedy protohiszpańskim): glosy, czyli notatki umieszczane ręką skryby na marginesach albo między liniami tekstów. Glosy są wynalazkiem dydaktycznym – już w literaturze greckiej i łacińskiej widoczna jest potrzeba właściwej interpretacji tekstów autorów klasycznych w środowisku szkolnym i akademickim. Dlatego glosy często poprzedzała formuła „id est” (‘to jest’). Z czasem glosy zaczynają być oddzielane od tekstów głównych, tworząc osobne listy, czyli glosariusze. Od wczesnego średniowiecza widoczne jest też przejście od dzieł jednojęzycznych, zredagowanych tylko po łacinie, do dwujęzycznych – w języku łacińskim i języku wernakularnym. Najczęściej glosy były uporządkowane alfabetycznie i stały się ważnym elementem średniowiecznej edukacji i instrumentem naukowym, służąc jednym do zrozumienia tekstu, a innym do poszerzenia swojego zasobu słownictwa łacińskiego. Najważniejsze i najbardziej znane glosy zredagowane na terenie Hiszpanii powstały w dwóch zakonach: jedne (Glosas Silenses) w klasztorze św. Dominika w Silos (niedaleko Burgos), drugie (Glosas Emilianenses) zawdzięczają nazwę klasztorowi pod wezwaniem św. Emiliana z Cogolli (hiszp. San Millán de la Cogolla) usytuowanemu niedaleko Logroño, stolicy prowincji La Rioja, która będąc wówczas centrum pustelników i zakonników, stanowiła na pograniczu Kastylii i Aragonii miejsce kontaktu między światem romańskim i baskijskim. Nie są to jedyne glosy, ale o tych późniejszych, mniej znanych, dowiedzą się Państwo z książki.

Od wieku XV leksykografia hiszpańska zaczyna rozwijać się w tempie lawinowym. W połowie wieku ukazuje się anonimowe dzieło pt. Vocablos difíciles del castellano (pol. Trudne wyrazy kastylijskie) albo inaczej Vocabulario castellano del siglo XV (pol. Wokabularz kastylijski z XV wieku) – dowód na to, że średniowieczne słowniki łacińskie były znane także na terenie Półwyspu Iberyjskiego oraz na rosnące zainteresowanie językiem ojczystym, który w tamtej epoce był w fazie intensywnego rozwoju. Jednocześnie już w drugiej połowie XV wieku uczeni skarżą się na niski poziom znajomości łaciny, toteż i gramatycy, i twórcy słowników jednoczą wysiłki, aby poprawić znajomość tego języka. Starania te wspierają Królowie Katoliccy (Izabela I Katolicka i Ferdynand II Katolicki) i to właśnie królowa zamawia u nadwornego kronikarza, Alfonsa Fernándeza de Palencia, „interpretację” wyrazów łacińskich w języku narodowym. W ten sposób powstaje Universal vocabulario en latín y romance collegido por el cronista Alfonso de Palencia, wydany w Sewilli w 1490 roku, pierwsze w świecie romańskim dzieło leksykograficzne przekładające łacinę na język narodowy. Nie jest to jeszcze słownik dwujęzyczny w całym tego słowa znaczeniu, a raczej przekład jednojęzycznego słownika łacińskiego na hiszpański.

Ale już w 1492 r. hiszpański humanista, nauczyciel, gramatyk i historyk Elio Antonio de Nebrija publikuje pierwszy słownik łacińsko-hiszpański „z prawdziwego zdarzenia”, czyli Diccionario latino-español (wł. Lexicon hoc est dictionarium ex sermone latino in hispaniensem), a nieco później słownik hiszpańsko-łaciński Dictionarium ex hispaniensi in latinum sermonem, znany powszechnie jako Vocabulario español-latino, wydany również w Salamance, ale bez daty. Pozostaje ona do dziś zagadką; wiemy tylko, że na pewno powstał po pierwszej wyprawie Krzysztofa Kolumba, bo notuje wyraz canoa (‘łódka’), czyli zapożyczenie z wymarłego indiańskiego języka taino.

Fragment Vocabulario español-latino (http://buscon.rae.es/ntlle/jsp/NtlInformeLis.jsp)

Słowniki z okazji ślubu

Kolejne dwa stulecia znane jako Złoty Wiek to czas świetności nie tylko literatury, ale i leksykografii właśnie – powstają pierwsze słowniki dwujęzyczne. Od słownika hiszpańsko-arabskiego autorstwa Pedra de Alcalá (1505) Vocabulista arauigo en letra castellana, opublikowanego w Grenadzie najstarszego na świecie słownika misyjnego, poprzez pierwsze słowniki łączące hiszpański z językami tubylczymi Ameryki Południowej (o czym rzadko się pamięta, pisząc o leksykografii Złotego Wieku) czy języki innych terenów kolonizowanych w tamtym czasie: Filipin (w 1613 roku, w filipińskim mieście Pila, ukazuje się dwujęzyczny słownik tagalo-hiszpański Vocabulario de lengua tagala. El romance castellano puesto primero autorstwa Pedra de San Buenaventury) czy Chin (Arte y vocabulario de la lengua china augustianina Martína de Rada, pierwsze dzieło w Europie o języku chińskim, czy Vocabulario de la lengua mandarina brata Juana de Albalate), aż po słowniki zestawiające słownictwo języków europejskich: włoskiego, francuskiego, angielskiego, niemieckiego… Nierzadko główną przyczyną powstania takiego słownika był… królewski mariaż, jak miało to miejsce w przypadku ślubu hiszpańskiego króla Filipa II Habsburga z Francuzką Izabelle de Valois w 1559 roku, po którym, w roku 1565, pojawia się pierwszy dwujęzyczny słownik hiszpańsko-francuski autorstwa Jacques’a Ledela, czy w przypadku krótkiego anonimowego podręcznika do nauki hiszpańskiego dla Anglików wraz z listą wyrazów hiszpańskich z 1554 roku pt. A very profitable book to learne English and Spanish wydanego prawdopodobnie z okazji ślubu tegoż Filipa II z córką Henryka VIII – Marią Tudor.

Ale jest to też czas, kiedy ukazują się słowniki specjalistyczne, zwłaszcza dotyczące sztuki żeglowania, w czym Hiszpania była w tamtym czasie potęgą. I tak, już w 1564 roku ukazuje się Arte de marear Juana Péreza de Moya, a w nim lista 86 wyrazów specjalistycznych, a nawet definicje leksykograficzne, w 1583 roku Hydrografía Juana Péreza de Moya, wreszcie dzieło, które drukiem ukazało się dopiero w 1983 roku (!), chociaż rękopis pochodzi z 1538 (niektórzy wspominają o 1537), Quatri partitu en cosmografía práctica, znane także jako Espejo de navegantes autorstwa Alonso Chavesa, czy słownik… górnictwa: wydany w Limie w 1609 r. Diccionario y manera de hablar que se usa en las minas (pol. Słownik i sposoby mówienia, jakich używa się w kopalniach) – pierwszy zbiór terminologii górniczej Garcíi de Llanosa. Powstają wówczas także pierwsze słowniki etymologiczne, w tym wspomniane już dzieło Covarrubiasa y Orozco.

Słowniki towarów i wątpliwości

Wiek XVIII z kolei to czas powstania Królewskiej Akademii Języka (hiszp. RAE, czyli Real Academia Española) założonej w czerwcu 1713 roku na podobieństwo francuskiej Académie Française i włoskiej Academia della Crusca. W latach 1726-39 publikuje ona tzw. Diccionario de Autoridades (pol. Słownik Autorytetów), w którym wiele haseł opatrzonych jest cytatami najważniejszych autorów literatury hiszpańskiej. W sumie w całym słowniku odnotowano cytaty z 871 utworów z okresu od średniowiecza do XVIII wieku. Słownik ten doczekał się wielu wznowień, włącznie z ostatnią, dostępną już od wielu lat i aktualizowaną na stronie internetowej Akademii. Akademia opracowała także inne dzieła: w latach 1927-1989 wydano cztery edycje Diccionario manual e ilustrado (pol. Podręczny słownik ilustrowany), Diccionario panhispánico de dudas (pol. Panhispanistyczny słownik wątpliwości), Diccionario del estudiante (pol. Słownik studencki, wersja z 2016 dostępna już na aplikacjach telefonicznych), Diccionario de americanismos (pol. Słownik amerykanizmów), słownik historyczny (Diccionario histórico dostępny on-line) czy narzędzie szczególne cenne dla badań leksykograficznych: Nuevo Tesoro Lexicográfico de la Lengua Española (NTLLE, dostępny w internecie, ale też na DVD-ROM) zawierający faksymilowe wydania niemal siedemdziesięciu najważniejszych słowników z ostatnich pięciuset lat (w tym wersje słownika RAE). Jakkolwiek wiek XVIII został w leksykografii hiszpańskiej zdominowany przez słownik RAE, najchlubniejszym wyjątkiem jest Diccionario de castellano con las voces de ciencias y artes – przykład leksykografii nieakademickiej, pod wieloma względami wyprzedzający swoją epokę, jeśli chodzi o technikę leksykograficzną, napisany przez wspomnianego Estebana de Terrerosa y Pando. Pojawiają się wówczas też niezwykle modne słowniki wielojęzyczne, m.in. Linguarum totius Orbis vocabularia comparativa Petera Simona Pallasa zwany też Słownikiem Katarzyny Wielkiej, bo zredagowany i wydany na prośbę carycy (wydanie z lat 1790-1791 zawiera 55 języków europejskich, 164 azjatyckich, 30 afrykańskich i 23 amerindiańskie) czy leksykony i słowniki encyklopedyczne niemieckiego badacza, Philippa Andreasa Nemnicha, m.in. Allgemeines Polyglotten-Lexicon der Natur-Geschichte (1793-98) czy leksykon towarów Waaren-lexicon: in zwölf sprachen der Hamburgischen Commerz-Deputation zugeeignet (1797). Słownictwo zawarte w tych dziełach, uznawanych przez badaczy za tzw. leksykografię mniejszą, to bezcenne źródło informacji nie tylko o stanie języka, ale też o naszych dokonaniach cywilizacyjnych (np. o rozmaitych, a niekiedy wręcz zagadkowych towarach, którymi handlowano w XVIII wieku).

Jedna ze stron słownika Vocabulario de la lengua guaraní Blasa Pretovio
(z zasobów cyfrowych Biblioteki Jagiellońskiej).

Poprawność i gramatyki błędów

Wreszcie wiek XIX – czas wydania wielu edycji słownika Akademii, ale też nowość w leksykografii hiszpańskiej: słowniki encyklopedyczne, m.in. Vicentego Gonzáleza Arnao (1823), Núñeza de Taboady (1825), Juana Peñalvera (1842), Joaquína Domíngueza (1846-47), Gaspara y Roiga (1853-55) czy Nuevo diccionario de la lengua castellana autorstwa walencjanina Vicente Salvá (1846), najważniejszy bez wątpienia nieakademicki słownik w XIX wieku, pierwszy nowoczesny słownik ogólny. Jednocześnie pojawiają się słowniki specjalistyczne: rolnictwa, architektury, morskie czy słowniki gramatyczne (będące gramatykami błędów albo po prostu słownikami poprawnej hiszpańszczyzny). Ukazują się też słowniki synonimów i słowniki ideologiczne (w przeciwieństwie do słownika konwencjonalnego słownik ideologiczny pozwala dotrzeć do danego wyrazu od jego definicji), ale chyba najistotniejszym dziełem rozpoczętym w wieku XIX jest Diccionario de construcción y régimen de la lengua castellana Kolumbijczyka Rufina José Cuervo – pierwszy słownik walencyjny języka hiszpańskiego.

Słowniki wieku XX i XXI to już zupełnie nowa epoka w leksykografii. Na początku wieku XX powstaje stanowisko tzw. poszukiwacza wyrazów – jego zadaniem jest wyszukiwanie tych leksemów, które nie figurowały w ówczesnym wydaniu Słownika Autorytetów na potrzeby przyszłych wydań; następnie powstają całe zespoły badawcze, bazy danych, cyfrowe korpusy i nowe pomysły na opisanie słownictwa, ale cichą bohaterką tego okresu jest María Moliner – skromna pani domu, z zawodu bibliotekarka, która zainspirowana słownikami angielskimi zaczyna pisać swój własny słownik, wychowując „w międzyczasie” trójkę dzieci… Według umowy podpisanej z wydawnictwem Gredos w 1952 roku, praca ta miała trwać dwa lata, ale z czasem doszła do niemal piętnastu. Efektem jej samotnej pracy jest Diccionario de uso del español, punkt odniesienia leksykografii dwudziestowiecznej, służący do dziś pokoleniom studentów i nauczycieli.

Pojawiają się słowniki ideologiczne (począwszy od Diccionario ideológico de la lengua española. Desde la idea a la palabra, desde la palabra a la idea Julio Casaresa z 1942 roku), najlepszy i najbardziej kompletny słownik etymologiczny języka hiszpańskiego: Diccionario crítico etimológico castellano e hispánico Joana Corominasa i José Antonia Pascuala, wydany w sześciu dużych tomach przez wydawnictwo Gredos w latach 1980-1991, czy nowoczesne osiągnięcia Akademii – m.in. wspomniany Nuevo Tesoro Lexicográfico de la Lengua Española (NTLLE). W 2007 ukazało się drukiem wyjątkowe dzieło autorstwa Lidio Nieto Jiméneza i Manuela Alvara Ezquerry: jedenastotomowy tezaurus leksykograficzny języka hiszpańskiego oparty na niemal 150 dziełach słownikowych z ok. milionem odniesień do ich autorów, ale też liczne akademickie i nieakademickie korpusy elektroniczne języka hiszpańskiego czy zupełnie nowe gałęzie leksykografii: leksykografia dydaktyczna, leksykografia cyfrowa. Spośród projektów z początku XXI wieku warto wspomnieć nowatorski Diccionario Redes: Diccionario combinatorio del español contemporáneo pod red. Ignacio Bosque (2004) oraz nowy słownik ideologiczny Diccionario ideológico. Atlas léxico de la lengua española Rafaela del Morala (2009).

W domu, w drodze y w goscinie

Przedostatni rozdział monografii poświęcony został zagadnieniu rzadko poruszanemu w większości hiszpańskojęzycznych historii leksykografii, a mianowicie dokonaniom leksykografii południowoamerykańskiej – w końcu pierwsze zestawienia hiszpańskiego z językami tubylczymi Ameryki Południowej wyprzedzają w czasie wiele słowników dwujęzycznych łączących hiszpański z językami europejskimi! Rzecz jasna wiele z nich to rękopisy, ale w pierwszych stuleciach hiszpańskiej obecności na kontynencie amerykańskim powstały dwa aktywne centra druku i handlu książkami: Meksyk i Lima (stolice pierwszych dwóch wicekrólestw ustanowionych przez Hiszpanów) i to tam ukazały się drukiem najważniejsze dzieła leksykograficzne epoki kolonialnej. Początki leksykografii indiańskiej zaczynają się zasadniczo od glos, którymi opatrywano inne teksty (słowniki, opisy podróży czy poematy), zaś pierwsze dzieło leksykograficzne to lista czasowników w języku nahuatl autorstwa jezuity Andrésa de Olmos, prawdopodobnie z roku 1547. Lista Olmosa, dodatek do jego gramatyki języka „meksykańskiego” (czyli nahuatl) Arte de la lengua mexicana, pierwszej gramatyki rodzimego języka napisanej w Nowym Świecie, jest listą czasowników nahuatl z odpowiednikami w języku hiszpańskim oraz listą, w której językiem wyjściowym jest język hiszpański. Natomiast pierwszy kompletny słownik to anonimowa praca z połowy XVI w. zatytułowana Vocabulario trilingüe castellano, latino y mexicano. Potem do repertuaru języków indiańskich dołączą m.in.: otomí, matlatzinca, tzendal, huasteca, tarasco, majański, cakchiquel, quiché, tzutujil, zapotec, tupí, guaraní, ajmara, keczua, mapuche, ale też tonocoté, kaka, paquí czy quirandí. W znakomitej większości autorami tych dzieł są misjonarze, nierzadko konsultujący swe dzieła z natywnymi użytkownikami, a punktem wyjścia – najbardziej znane i cenione słowniki tamtych czasów, m.in. słownik Nebrijy, także w swojej pirackiej wersji. Ale leksykografia południowoamerykańska to nie tylko dzieła dwujęzyczne, lecz także coraz liczniejsze i ciekawsze opisy słownictwa poszczególnych krajów hiszpańskojęzycznych czy projekty nieukończone, jak np. Diccionario histórico de indigenismos, słownik historyczny autorstwa Pedra Henríqueza Ureñi.

Wreszcie rozdział ze zrozumiałych względów nieobecny w publikacjach hiszpańskojęzycznych, a mianowicie historia leksykografii polsko-hiszpańskiej. Co prawda, pierwszy słownik polsko-hiszpański pochodzi dopiero z 1922 roku, ale nie znaczy to, że zestawienia obu języków nie ukazywały się wcześniej. Za pierwszy słownik uwzględniający słownictwo zarówno polskie, jak i hiszpańskie uznawane jest dzieło Ambrosia Calepina, począwszy od wydania z 1570 r. Dictionarium decem linguarum, potem Thesaurus polyglottus Hieronima Megisera, wydany we Frankfurcie nad Menem w 1603 r., a w 1646 roku w Warszawie wydano drukiem Hexaglosson Dictonarium, czyli Dykcyonarz sześci języków z wielą rozmów codziennemu używaniu służących. Wszystkim języki te mieć pragnącym w domu, w drodze y w goscinie bardzo potrzebny (…) Przydany mu jest na końcu sposób krótki a łatwy czytania y wymawiania, z kilką osobliwymi koniugacjami. Od wspomnianego roku 1922 pojawiają się coraz liczniejsze i ciekawsze dzieła leksykograficzne, nie tylko coraz obszerniejsze słowniki ogólne, ale też słowniki specjalistyczne: techniczne, prawnicze, ekonomiczne, tematyczne czy – znak czasów – słowniki multimedialne. Informacja o nich może okazać się cenna dla uczących się języka, ale też dla lektorów czy tłumaczy.

Historia słowników to nierzadko historia plagiatów. Klasycznym przykładem jest słownik francusko-hiszpański, dzieło królewskiego sekretarza i tłumacza Césara Oudina, opublikowany w Paryżu w 1607 roku, zatytułowany Tesoro de las dos lenguas francesa y española. Przeznaczony, zgodnie z informacją zamieszczoną przez autora we wstępie, dla ludzi dworu, ale też dyplomatów i kupców, słownik cieszył się tak olbrzymią popularnością, że już w 1616 roku ukazuje się wydanie poprawione, wzbogacone o 5 tys. haseł. Co ciekawe, w wydaniu tym pojawia się materiał z pierwszego słownika jednojęzycznego S. Covarrubiasa z 1611 roku i trójjęzycznego słownika Girolamo Vittoriego z 1609. Tym samym ma miejsce wzajemny plagiat: Vittori w przygotowaniu swojego dzieła skorzystał, nie wspominając o tym, z pracy Oudina, dodając jakieś 3 tys. własnych haseł. A Oudin z kolei wykorzystał całość haseł Vittoriego w swoim wydaniu z 1616. Habent sua fata dictionarii.

No i, na szczęście dla przyszłych badaczy, na rozwiązanie czeka sporo zagadek, a na opracowanie wiele nowych tematów, o których wspominam w zakończeniu. Wszystko to sprawia, że leksykografia hiszpańska to nie tylko fascynująca historia, lecz także otwarty i obiecujący teren badań i odkryć.

Książka Ewy Stali Niezwykłe losy słowników. Historia leksykografii hiszpańskiej ukazała się pod koniec października 2020 nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Dr hab. Ewa Stala, prof. UJ, językoznawca, Zakład Filologii Hiszpańskiej Instytutu Filologii Romańskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego

Wróć