logo
FA 1-2/2026 informacje i komentarze

Agnieszka Zimmermann

Anatomia akademickiego pośpiechu

Anatomia akademickiego pośpiechu 1

Funkcjonujemy pod presją rankingów, grantów i „produktywności”. Czy wartości są awangardą? W swej pracy akademickiej zawsze uważałam, że to, co nas odróżnia od świata komercji, jest jednocześnie tym, co nas trzyma we wspólnocie. Dlaczego zatem najwyższą wartość środowiska naukowego – wewnętrzną motywację do nieustannego samorozwoju – decydenci tak usilnie próbowali sprowadzić do bezdusznej „punktozy”? Dlaczego nasze tradycyjne wartości akademickie są zaniedbywane i spychane na margines?

Nadrzędnym celem badań jest bezinteresowne poszukiwanie prawdy. Dziś presja finansowania, komercjalizacji i mierzalnych efektów sprawia, że pytania i tematy „nieopłacalne” bywają marginalizowane. To rodzaj legalnej grabieży kreatywności, samodzielności i otwartości, uważanych przecież za potencjał ludzi nauki. Pasja poznania wypierana jest przez promowany model „optymalizacji dorobku”.

Praktyka uniwersytecka przytłacza nas nową wizją: elitarności badań, które są gwarantem osiągania szczebli kariery i uznania w przeciwieństwie do masowego nauczania, które dostarczane studentom w formie podawczej, rodem z XIX wieku, powoduje frustracje i wypalenie.

Idea uniwersytetu jako wspólnoty uczonych (universitas) ustępuje modelowi konkurencyjnego rynku projektów i cytowań. Ani ocena jakości prowadzonej dydaktyki, ani ewaluacja działalności naukowej nie uwzględniają wymiaru wspólnotowości – w formularzach próżno szukać pytań o jakość relacji i więzi, które współtworzą akademicką rzeczywistość. A to one dają nam poczucie zaufania [budują zaufanie]. Ocena dokonywana przez przeprowadzających ewaluację nie uwzględnia istnienia na uniwersytecie kultury otwartego sporu bez lęku, nikt nie pyta czy błędy są traktowane jako element uczenia się, a nie powód do wykluczenia. Coraz rzadziej zadajemy sobie sami pytanie, czy nasza wspólnota to ludzie zdolni do odpowiedzialnych osądów moralnych. Dodatkowo przywykliśmy do uproszczeń. Nauka zaś rozwija się dzięki świadomości własnych ograniczeń, do których powinniśmy się przyznawać.

Wielkie idee powstają powoli. System grantowy i ewaluacyjny premiuje szybkie rezultaty, a my nie mamy czasu na myślenie. Nie mamy czasu na nieformalne spotkania. Tracimy poczucie sensu. Pędzimy. Mamy gnać za pozycją, widzialnością, cytowaniem, czyli za formą sukcesu, która nie zawsze ma treść. Ale właściwie dokąd pędzimy?

Najwyższa pora zwolnić. Tak, zwolnić! Gdyby ocena jakościowa wyparła czysto ilościową, gdybyśmy nadali większą wagę dydaktyce i pracy wspólnotowej, jeśli promowane byłoby finansowanie długofalowych projektów, odzyskalibyśmy oddech.

Jeśli nagradzamy tempo, dostajemy pośpiech. Jeśli nagradzamy głębię, zaczyna się zmiana kultury pracy. Zacznijmy głośno i publicznie mówić o sensie nauki, o jej zakorzenieniu w wartościach, które wykraczają poza mierzalność i doraźną efektywność. Zdobądźmy się na odwagę, by bronić czasu na myślenie, na wątpienie, na spokojne dojrzewanie idei. Twórzmy środowiska, które bardziej niż widzialność i wskaźniki cenią rozmowę, relacje i wspólne poszukiwanie prawdy. Potrzeba nam dziś powrotu do tego, co nadaje pracy akademickiej sens: do odpowiedzialności, rzetelności, ciekawości świata i troski o drugiego człowieka. W świecie przyspieszenia i nieustannej konkurencji formą akademickiej odwagi musi stać się… spowolnienie, by znów usłyszeć pytanie „po co?”, zanim odpowiemy na pytanie „ile?”. Zwolnijmy tempo, bo biegniemy na oślep.

Prof. dr hab. Agnieszka Zimmermann, prorektor ds. kształcenia Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, kierownik Zakładu Prawa Medycznego i Farmaceutycznego GUMed

Wróć