logo
FA 06/2020 Informacje i komentarze

Piotr Kieraciński

Powtarzanie znanych prawd ma sens

Komitet postuluje i radzi. A ja radzę dobrze przyjrzeć się tym postulatom i radom. Zapamiętać je i wziąć sobie do serca. Może nawet zrealizować.

Końcówka działalności Komitetu Polityki Naukowej kadencji 2018-2020 wypadła burzliwie, a to głównie za sprawą propozycji kierunków reformy Polskiej Akademii Nauk. Wzbudziła ona szereg protestów ze strony różnych organów PAN, albowiem była… odmienna od ich wizji.

Ale KPN pod dowództwem dr. hab. Marcina Nowotnego nie zakończył działalności tym aktem. Zostawił na koniec rekomendacje co do kierunków działań w obszarach, które mimo trwającej od kilku lat reformy nadal wymagają przemyśleń i zmian. I właśnie takie przemyślenia znajdujemy w dokumencie pt. „Opis kluczowych obszarów nauki i szkolnictwa wyższego wymagających dalszych zmian”, opublikowanym na stronie KPN 28 maja 2020 r., czyli na kilka dni przed końcem kadencji.

Pierwszym obszarem sugerowanych zmian są finanse. Komitet nie głosi tu niczego nowego, ale właściwie przypomina kilkorgu poprzednim ministrom, co w sprawie nakładów na naukę obiecywali, a czego nie zrealizowali. „Priorytetem Polski powinno być stopniowe zwiększenie nakładów na naukę i badania rozwojowe do 2% PKB” – czytamy w dokumencie KPN. Skąd my to znamy? W ilu innych dokumentach zapisano tę prawdę wcześniej? Ilu ministrów zapowiadało nakłady na tym poziomie – niektórzy z ostrożności dopiero w 2020 roku? Kto wreszcie ten, słuszny przecież, postulat zrealizuje?

KPN nie poprzestaje jednak tylko na postulacie „dajcie nam więcej pieniędzy” (bo przecież tak też można go odczytać). Dalej postuluje bowiem zwiększanie efektywności wydawania tych środków. I uzasadnia to trudną prawdą: „w Polsce ta efektywność jest niska, tzn. wydawane środki przekładają się na relatywnie niewiele znaczących osiągnięć naukowych”. A przecież nauka, dobra nauka, może być bardzo dobrym narzędziem do budowania dobrobytu, radzenia sobie w kryzysach, a także zapobiegania im.

Kolejny postula Komitetu 2018-2020 dotyczy Prawa zamówień publicznych w nauce. I znów doradcy ministra nauki nie odkrywają Ameryki. Już dawno zauważono, że „PZP w swoim obecnym kształcie stanowi jedną z największych barier efektywnego prowadzenia badań naukowych w Polsce”. Dalej w dokumencie KPN czytamy: „uczeni pracujący w naszym kraju miesiącami czekają na wyniki procedur przetargowych i (…) na otrzymanie podstawowych materiałów do badań czy niezbędnego sprzętu. Oznacza to, że już na starcie (…) znajdują się na przegranej pozycji w porównaniu z naukowcami z innych krajów, którzy niezbędne materiały otrzymują niezwłocznie po ich zamówieniu”. Taka sytuacja sprzyja podejmowaniu zagadnień mniej istotnych i konkurencyjnych, „bezpiecznych” – jak to się często mówi. Ale ma to też swoją drugą stronę – wbrew idei otwartych zamówień publicznych, nasze prawo sprawia, że „naukowcy są zmuszeni kupować materiały i drobny sprzęt do badań po cenach wyższych niż rynkowe”. To wszystko stwarza zagrożenie dla terminowej realizacji grantów, a także „powoduje nieefektywne wydatkowanie środków publicznych”.

Związane z zamówieniami publicznymi postulaty KPN to m.in. zwolnienie ze stosowania ustawy „dostaw i usług służących do celów badań naukowych udzielanych przez uczelnie i instytuty naukowe, których wartość jednostkowego produktu/usługi nie przekracza” 5 tys. euro oraz „wyłączenie ich spod regulacji dotyczącej obowiązku łącznego szacowania wartości środków w uczelni/instytucie”. To drugie często całkiem opacznie stosowane jest przez administracje instytucji naukowych w obawie przed kontrolami skarbowymi, które wbrew prawu i zdrowemu rozsądkowi żądają właśnie łączenia dość odmiennych zakupów. KPN postuluje, aby zakupy do każdego grantu traktowane były jako osobne zamówienie. Jakże łatwy do spełnienia postulat! I zgodny z prawem, byle chcieć je naprawdę stosować. Administracjo! Nie stawiaj badaczy przed problemami, które nie istnieją.

Kolejne strony niedługiego dokumentu poświęcone są strukturze nauki, wciąż za mało elastycznej. I nie chodzi członkom KPN tylko o likwidowanie słabych instytucji, ale także tworzenie nowych. Autorzy postulują dokładne przyglądanie się realizacji programów uczelni badawczych i projektów RID, w tym sposobowi wydawania pieniędzy. Czy są przeznaczane na zaplanowane cele, czy „rozpuszczane” w uczelni. Postulują też upublicznienie dokumentacji konkursu IDUB. Czy to nowy postulat? Czy nie wymaga tego sama idea dysponowania środkami publicznymi? A zatem znów niby nie nowe, ale wciąż nieoczywiste… Co do RID-ów, Komitet postuluje ocenę korzyści, jakie osiągnęli laureaci pierwszego konkursu przed rozpoczęciem kolejnego. Wyraża też opinię, że nacisk powinien być położony na słowo „doskonałość”, a nie „regionalny”.

Autorzy dokumentu są za społeczną odpowiedzialnością i otwartością uczelni, a zatem za zwiększeniem kompetencji rad uczelni. Gdyby rady mogły więcej, pisze KPN, pomogłoby to „na wybór prawdziwych wizjonerów” i uwolnienie procesu „wyłaniania rektora od gry interesów na uczelni”.

O administracji uczelni KPN także pisze prawdy znane, ale warte powtórzenia: „mamy do czynienia z wysokim poziomem biurokracji połączonym z administracją nieprzygotowaną w należytym stopniu do pełnienia roli wspierającej podstawowe procesy akademickie”. Co więcej: „administracja definiuje swoje cele i zadania w sposób odrębny od tych, które przyświecają badaczom”, co na pewno nie służy ani nauce, ani dydaktyce. Na pewno też „bez zmiany tej sytuacji polskie uczelnie nigdy nie osiągną realnego poziomu uczelni badawczych”. Oj, dostało się administracji. Mimo wielu zmian, jakie ostatnio zaszły w tym obszarze – chyba słusznie.

KPN przypomniał też o konieczności przedstawienia strategii naukowej państwa. Ma w tym obszarze pewne wskazówki, zatem polecam lekturę dokumentu. Komitet postuluje też stworzenie instytucji naukowego doradztwa dla władz państwowych. Gdy słyszymy, co wygadują i widzimy, co wyrabiają politycy, rozumiemy, że to słuszny postulat. Niegdyś rolę taką miał pełnić zapomniany nieco Komitet Prognoz Polska 2000. W latach 90., podczas konferencji Komitetu Prognoz na temat transportu, naukowcy podkreślali, że dla Polski najważniejszy jest rozwój szlaków transportowych północ – południe. Po czym budowaliśmy przez całe 20 lat trasy ze wschodu na zachód…

Kilka spraw poruszanych przez KPN w omawianym dokumencie pomijam celowo (bo np. przedstawiamy je w osobnych artykułach), ale chcę zacytować passus dotyczący etyki. Autorzy wymieniają prawdopodobne patologie trapiące naukę: „plagiaty w pracach naukowych i dokumentach awansowych, nadużycia w procedurach awansowych, nierzetelność naukowa (w tym fabrykowanie wyników), nierzetelność w ustalaniu współautorstwa publikacji”. Ale natrafili na kłopot. Okazuje się bowiem, że nawet skala tych zjawisk i ich najczęstszy charakter nie są znane. Niemniej „Komitet postulował wypracowanie kompletnego i skutecznego systemu wykrywania, badania i karania nadużyć”, a także „powołanie Rzecznika Etyki w Nauce przy MNiSW oraz centralnego rejestru nadużyć”. No i, co ważne: „wprowadzenie systemu ochrony sygnalistów”.

Czy powtarzanie znanych prawd ma sens? Otóż tak. I nie dlatego, że kłamstwo powtórzone sto razy staje się prawdą, ale dlatego, że prawdę trzeba sobie przyswoić, a najłatwiej to zrobić przez powtarzanie. Do pewnych idei trzeba przywyknąć, żeby naturalnie weszły do codziennej praktyki. Tak było z wieloma nowościami, może tak stanie się ze, słusznymi przecież, postulatami Komitetu Polityki Naukowej…

Piotr Kieraciński

Wróć