logo
FA 06/2020 W stronę historii

Piotr Hübner

Podziały nauk

Podziały nauk 1

Fot. Stefan Ciechan

W miarę umasowienia studiów umacniał się najbardziej prymitywny podział kierunków studiów – na „chlebowe” i „niechlebowe”, czyli przynoszące dochody zawodowe po skończonych studiach oraz te, które wymagały idealizmu życiowego czy też wsparcia majętnej rodziny.

Alegoria drzewa nauki, którego konary to dziedziny nauki, a gałęzie – dyscypliny (gałązki to specjalizacje), zasadna była zarówno w ujęciu genetycznym (historia nauki), jak i w ujęciu systematycznym (naukoznawstwo). Czynnikiem porządkującym było początkowo piśmiennictwo, a od XII wieku – nauczanie ujęte w ramy szkół, następnie uniwersytetów i towarzystw. Początkowo jednolita miłość do wiedzy (philosophia) podzieliła się z czasem na filozofię przyrody i filozofię człowieka. Oba działy stały się macierzami, z których wyłoniły się dyscypliny wiedzy. Instytucjonalizacja wiedzy doprowadziła do powstania nauki akademickiej. Względy praktyczne promowały podział studiów uniwersyteckich na cztery fakultety: propedeutyczne artes liberales, kształcące nauczycieli (jeśli na nich kończyli studia bakalaureatem) oraz profesjonalne studia prawnicze i lekarskie, a także sakralizowane studia teologiczne. Z takich ujęć dydaktycznych wynikała definicja dyscypliny naukowej (potocznie „nauki”) jako przedmiotu wykładanego ex cathedra na uniwersytecie. Klasyfikacje systematyczne dyscyplin miały od średniowiecza charakter spekulatywny – różnych podziałów było coraz więcej. Przykładem, podanym przez ks. Stanisława Kamińskiego (Nauka i metoda. Pojęcie nauki i klasyfikacja nauk, 1992), może być klasyfikacja przeprowadzona przez Benedykta Hessego z Krakowa (zmarł w 1456 roku). Obok nauki nadprzyrodzonej (teologia) wyróżnił naukę ludzką z dwoma działami – nauki spekulatywne i praktyczne. Spekulatywne dzielił na abstrakcyjne (metafizyczne i matematyczne) oraz empiryczne (przyrodoznawstwo i medycyna). Praktyczne dotyczyły postępowania (etyka, ekonomia, polityka) oraz wytwarzania (sztuki humanistyczne i mechaniczne).

Akademickie realia

Alegorię drzewa wiedzy (sapientia universalis) upowszechnił René Descartes. Korzeniami była filozofia, pniem – fizyka, konarami – mechanika, medycyna i etyka. Według Francisa Bacona wiedza dzieliła się na objawioną oraz tę zdobytą przez poznanie natury. Każda z nich mogła być filozoficzną (oparta na rozumie), historyczną (obserwacje zapamiętane z natury) oraz poetycką (zależną od wyobraźni). John Locke dzielił już nie wiedzę a naukę – na dziedziny o naturze (teoretyczno-przyrodnicze), o działaniu (praktyczno-etyczne) oraz o środkach (semiotyczno-logiczne). Według Christiana von Wolffa pierwsze były nauki historyczne (przyrodnicze i humanistyczne – opisowe), następnie matematyczne (ilościowe), a na ich podstawie – filozoficzne (praktyczne, jak etyka, polityka i ekonomika oraz teoretyczne, jak logika, ontologia, teologia, kosmologia i psychologia). Encyklopedyści (Jean Le Rond d’Alembert) usiłowali połączyć synkretycznie wszystkie podziały.

Obok dalszych podziałów teoretycznych pojawiły się akademickie realia. W ramach wydziałów filozofii odróżniono nauki humanistyczne od matematyczno-przyrodniczych. Każda z tych dziedzin zrodziła kilkanaście dyscyplin, powiązanych z odrębnymi w XX wieku kierunkami studiów.

W miarę umasowienia studiów umacniał się najbardziej prymitywny podział kierunków studiów – na „chlebowe” i „niechlebowe”, czyli przynoszące dochody zawodowe po skończonych studiach oraz te, które wymagały idealizmu życiowego czy też wsparcia majętnej rodziny. Pierwsze oznaki takiego dzielenia kierunków studiów pojawiły się w początkach XIX wieku, kiedy to na plan pierwszy wysunęła się u większości kandydatów na studia potrzeba uzyskania „dobrego zawodu”. W odpowiedzi na ten trend Samuel Bogumił Linde – we wniosku o akademizację nauki szkolnej (z 15 IV 1812) – wskazywał, że odrębna nauka prawa, medycyny czy administracji „sam chleb zachęca”. Należałoby według niego „chlebowe wydziały połączyć ściśle z prawdziwie myślowym, to jest filologiczno-filozoficznym”. Gdy już powołano Uniwersytet Warszawski, Kazimierz Brodziński wskazywał, że kształcenie w „tzw. naukach chlebowych do szczególnych posług w kraju” nie wyczerpuje zadań programowych uniwersytetu.

W nowych realiach ustrojowych, po II wojnie światowej, w opracowaniu przygotowywanym (1949) na potrzeby Sekcji Humanistycznej Rady Głównej do spraw Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Józef Chałasiński wiązał („Reforma studiów humanistycznych. Założenia społeczne, ideologiczne i organizacyjne”) podział dyscyplin na „chlebowe” i „niechlebowe” z podziałem wydziałów filozoficznych dokonanym w 1925 roku. Wyodrębniono wtedy kierunki humanistyczne oraz matematyczno-przyrodnicze. Kierunki „chlebowe” uwieńczone dyplomem magistra otwierały „drogę do pracy zawodowej w szkolnictwie średnim”. Do tych kierunków Chałasiński zaliczał „1) nauki filozoficzne (wraz z psychologią będącą dotychczas jednym z kierunków specjalizacji w ramach studiów filozoficznych), 2) pedagogika, 3) historia, 4) filologia klasyczna, 5) filologia polska (polonistyka), 6) filologia słowiańska, 7) filologia angielska, 8) filologia francuska, 9) filologia niemiecka, 10) muzykologia”. Do „niechlebowych” wchodziły: „1) socjologia, 2) historia sztuki, 3) archeologia klasyczna, 4) antropologia, etnografia i etnologia oraz prehistoria, 5) językoznawstwo indoeuropejskie, 6) nauki orientalistyczne. Już po wojnie doszły do tego: pedagogika społeczna (…), pedagogika dorosłych”.

Ku studiom zaocznym

Tak pojęta „chlebowość” nadal ograniczała się do ram „nauki szkolnej” i nie wykraczała poza granice zawodu nauczycielskiego. Tradycja była odmienna – klasyczne „chlebowe” zajęcia wiązały się ze studiami prawniczymi, lekarskimi czy teologicznymi. Praca nauczycielska wywodziła się z propedeutycznego układu artes liberales. Najbardziej „chlebowe” okazały się w XIX wieku studia pozauniwersyteckie – politechniczne i handlowe.

Poszukiwanie „chlebowego” wzorca studiowania prowadziło w XX wieku do formy – przeciwstawnej wobec „kultury żywego słowa” – jaką były studia zaoczne. Miały postać zinstytucjonalizowaną, wyzyskującą dorobek nauki akademickiej. Taką wzorcową formą był Instytut Politechniczny – Wyższa Szkoła Studjów Drogą Korespondencji, działająca od roku 1920 w Paryżu. Po ośmiu latach uzyskała protektorat polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Instytut kształcił na wydziałach: Elektrotechnicznym oraz Inżyniersko-Budowlanym. Wprowadzono trzy poziomy kursów: początkowy (zawodowy), średni (technicy) oraz wyższy (inżynierowie). Nauka była odpłatna. Choć deklarowano cel merytoryczny – zdobycie wiedzy technicznej, to jednak podkreślano, że studiuje się „celem otrzymania dyplomu”. Dyplom ten „odpowiada dyplomom wyższych szkół technicznych (…) dowodzi, że jego posiadacz przeszedł całkowicie kurs nauk wyższego zakładu naukowego i może objąć odpowiedzialną placówkę w przemyśle elektrotechnicznym lub budowalnym”. Do tego, „ponieważ zdanie egzaminów zaoczne jest równoważne z ustnem, więc na dyplomie nie czyni się żadnych wzmianek o przechodzeniu kursu przez korespondencję”. Egzaminy dyplomowe „zwykle odbywają się przed Komisją Egzaminacyjną w Paryżu, ale w wypadku kiedy student nie ma możności przyjazdu do Paryża (…) zadanie egzaminacyjne, ułożone przez Radę Pedagogiczną Instytutu, wysyła się w kopercie zapieczętowanej na imię osoby urzędowej (według wskazówek samego studenta) w miejscowości gdzie student mieszka”. Po wykonaniu pracy egzaminacyjnej, ta – zapieczętowana – „odsyłana jest do Instytutu celem poprawienia”. Opłata egzaminacyjna była wnoszona „przy zapisie” i nie była zwracana w razie „niezdania”.

Organizatorzy podkreślali, że „termin przechodzenia kursu przy metodzie nauczania zaocznego jest nieograniczony, student naszej szkoły może jednocześnie z nauką trudnić się pracą zarobkową, a dla szkoły pracować wtedy kiedy zechce, w domu, według wykładów napisanych przez profesorów”. Przy tym „w końcu każdego wykładu podany jest szereg pytań i zadań natury praktycznej i teoretycznej, na które student odpowiada kiedy mu to dogadza i kiedy czuje się do tego przygotowanym. Odpowiedzi studentów przychodzą do Rady Pedagogicznej Szkoły, gdzie ten sam profesor poprawia prace tego samego studenta od początku do końca jego zajęć”. Podkreślano, że student otrzymuje „specjalnie wydane wykłady (…) z rysunkami, przykładami i zadaniami”. Ustalano, że „ocena postępów odbywa się za pomocą stopni od 0 do 20, przy czem 12 uważa się za stopień średni (…) każdy student, który przeszedł z powodzeniem wszystkie przedmioty odpowiedniego kursu ze średnim stopniem z każdego przedmiotu nie mniejszym od 12, jest uważany za absolwenta”. Cytowany prospekt instytutu ustalał odmienny od akademickiego wzorzec studiowania.

Wróć