logo
FA 06/2020 Okolice nauki

Lingwista na Nowej Gwinei

W połowie lat osiemdziesiątych młody antropolog Don Kulick udał się do Papui – Nowej Gwinei, żeby zbadać, jak umiera język rdzennych plemion tamtych terenów. Spędził tam ponad rok i napisał pierwszą ze swoich książek – pracę naukową skierowaną stricte do zawodowych antropologów, lingwistów oraz studentów. Uznał jednak, że nie wyczerpał tematu, dlatego do 2014 roku wracał do wioski regularnie, żył z jej mieszkańcami, poznawał ich zwyczaje i kulturę. Najwięcej jednak uwagi poświęcał ich językowi. W ten sposób powstało podsumowanie jego badań antropologicznych – książka Śmierć w lesie deszczowym. Ostatnie spotkanie z językiem i kulturą, wydana przez Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jej autor to antropolog kulturowy, który na co dzień związany jest z Uniwersytetem w Uppsali.

W liczącej niewiele ponad osiem milionów mieszkańców Papui – Nowej Gwinei używa się prawie tysiąca odrębnych języków; jest to więcej niż w jakimkolwiek innym kraju na świecie. Większość tych języków pozostaje nieudokumentowana, a wieloma posługują się grupy plemion liczące po mniej niż pięćset osób. „Wieś, do której przyjeżdżałem przez ten okres, nazywa się Gapun. Zamieszkujący ją ludzie mówią jedynym w swoim rodzaju językiem, który zwą tayap. Z tego, co można sądzić, tayap może być równie stary jak greka, język chiński czy łacina. Jednak najbliższe dekady będą świadkami jego śmierci – obecnie używa go aktywnie niespełna pięćdziesiąt osób. Niedługo tayap pozostanie już tylko na nagraniach, których dokonywałem przez wiele lat. Będzie majaczyć w przestrzeni niczym ektoplazma, gdy ci, którzy nim mówili, już dawno odejdą, a język popadnie w zapomnienie” – pisze we wstępie autor.

Tayap, w opinii Kulicka, jest językiem w pełni wykształconym, wyrafinowanym i pozornie niezwiązanym z żadnym innym. Od 1916 roku był stopniowo wypychany przez nowy twór, jakim jest tok pisin (od talk pidgin – gołębia mowa). Język ten powstał w wyniku wielu zewnętrznych wpływów, które mają jednak związek z pojawieniem się w Papui – Nowej Gwinei białego człowieka: właścicieli plantacji, misjonarzy czy przedstawicieli zagranicznych firm. Tok pisin czerpał wiele słów z mowy europejskich rozkazodawców Papuasów, ale jego gramatyka była mocno zakorzeniona w językach miejscowych. Autor poczuł na sobie wielką odpowiedzialność: „tayap nie tylko umiera, ale jest też całkowicie nieudokumentowany. Kiedy już zniknie, jego unikatowy geniusz lingwistyczny rozpłynie się bez śladu. No chyba że stanę na wysokości zadania, czyli zacznę zapisywać, nagrywać i próbować go rozgryźć”.

Lingwiści szacują, że zniknięciem zagrożonych jest aż 90% z sześciu tysięcy języków. Dzięki takim książkom, jak Śmierć w lesie deszczowym pamięć o nich zostanie w głowach wielu czytelników na całym świecie. Nie tylko antropologów, bo dzięki wciągającej narracji Kulicka po książkę powinni sięgnąć wszyscy podróżnicy oraz miłośnicy obcych kultur.

Katarzyna Krzyżanowska

Don KULICK, Śmierć w lesie deszczowym. Ostatnie spotkanie z językiem i kulturą, tłum. Aleksandra Czwojdrak, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2020, seria: Mundus – Miejsca.

Wróć