logo
FA 05/2020 Okolice nauki

Zachęta do klasyki

Literaturoznawca o literaturze powinien mówić i pisać zajmująco, z pasją, która się udziela słuchaczowi lub czytelnikowi. Tę zasadę wyznaje Marek Piechota – związany z Uniwersytetem Śląskim w Katowicach – a ilustruje ją książka (Nie)zapomniany czar arcydzieł. Anonim, Barańczak, Camus…. Zebrane w niej szkice napisane są z jednej strony z akademickim pietyzmem, a z drugiej na profesorskim luzie.

Autor pozostaje w kręgu arcydzieł. Rozprawia o należących do nich filologicznych drobiazgach, pokazując ich genezę, znaczenie, dzieje. Z atencją miłośnika słowa przywołuje motta, cytaty, definicje, sentencje. Narrację prowadzi tak, jakby miał przed sobą grupę rozkochanych w epice, liryce i dramacie studentów filologii polskiej. W literaturoznawczą refleksję wplata migawkowe wspomnienia o uczestnictwie w spotkaniach naukowych czy dyskusjach o dziełach.

Z książki wyłania się forma uprawiania literaturoznawstwa rozumianego jako dziedzina obcowania z utworami i poprzez utwory, zwłaszcza te arcydzielne. Autor wyjaśnia, referuje, podważa, opowiada, nie roszcząc prawa do ostatecznego rozstrzygnięcia poruszanych zagadnień. Postępuje po trosze jak literat, który snując narrację, posługuje się dowcipem, anegdotą lub własną sentencją, diagnozą współczesności. Stwierdza przenikliwie na przykład: „Żyjemy w paradoksalnych czasach, w których, jak jeszcze nigdy dotąd, tak wielu pisze dla tak niewielu”. Jako obserwator procesu literackiego podpowiada: „Parafraza, pastisz bądź parodia tekstu klasycznego sygnalizuje wyczerpywanie się formuły Serio, bywa zwiastunem dekadencji artystycznej i intelektualnej”.

Marka Piechotę widzimy w roli szperacza i detektywa, uważnego i krytycznego czytelnika, dla którego szczegół tekstowy bywa pretekstem do odbycia intelektualnej podróży do źródeł lub weryfikacji rzekomo kiedyś raz na zawsze ustalonych „skrzydlatych słów”, faktów czy interpretacji. W trybie sumowania swojej drogi literaturoznawczej wyznaje: „Od zawsze interesowały mnie dawne fragmenty, drobne artefakty, choćby to były urywki zdań, pojedyncze słowa, niekoniecznie granitowe lub marmurowe wielobarwne kolumny, okazałe spolia. Interesowało mnie, skąd pochodziły, jaką uprzednio tworzyły całość. Co współtworzyły”. Co prawda ani razu w tej książce nie występuje nazwisko Zbigniewa Herberta, ale to jego poetycka refleksja trafnie określa motywację, którą kieruje się katowicki badacz: „niebezpieczne są słowa / które wypadły z całości / urywki zdań sentencji / początki refrenu / zapomnianego hymnu”.

W książce znajdują się analizy pierwszych zdań arcydzieł, semantycznych skutków wyrywania wypowiedzi z kontekstu. Autor zanurza się w świat przedstawiony Mistrza i Małgorzaty Michaiła Bułhakowa oraz Wojny żydowskiej Liona Feuchtwangera, próbując odkryć tajemnice związanych z Poncjuszem Piłatem postaci komendanta tajnej służby Afraniusza i centuriona Pedana. Intrygujące jest śledztwo w sprawie rzekomego użycia przez Adama Mickiewicza w inwokacji Pana Tadeusza rymów częstochowskich. Literaturoznawca oświetla motyw homerycki w scenariuszu i filmie Krzysztofa Zanussiego Góry o zmierzchu. Nie tylko w tym szkicu ukrywa swój cel dydaktyczny, aby wytrwale, najlepiej w oryginale, czytano klasyków.

Książkę kończą szkice spinające współczesność z tradycją. W poezji Wisławy Szymborskiej odsłonięta jest kontynuacja trzynastozgłoskowca, co dowodzi, jak żywotne są rytmizacje języka poetyckiego. Omówienia ludowych inspiracji w powieści Wiesława Myśliwskiego Kamień na kamieniu i niesłabnącego pociągu poetów, Stanisława Barańczaka i Tadeusza Kijonki, do pisania sonetów, wieńczą ten tom. Ucieszy on każdego, kto ceni dojrzały warsztat literaturoznawczy i opowieści o tekstach klasycznych.

Zbigniew Chojnowski

Marek PIECHOTA, (Nie)zapomniany czar arcydzieł. Anonim, Barańczak, Camus…, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 2019, seria: Prace Naukowe UŚ w Katowicach.

Wróć