logo
FA 05/2020 Felietony

Henryk Grabowski

Refleksje z czasów zarazy

Nikt nie jest w stanie przewidzieć, w jakim stadium rozwoju będzie pandemia, kiedy ten tekst się ukaże. To, o czym chcę w tym kontekście napisać, ma jednak wymiar ponadczasowy. Zacznę od mniej smutnej refleksji.

Naprzeciw bloku, w którym mieszkam, rośnie świerk. Na wysokości mojego balkonu uwiła sobie gniazdo para gołębi. Najpierw były zaloty, później pojawiły się jajka, z których wykłuły się dwa pisklęta. Żeby opisać bogactwo zachowań opiekuńczych tej pary wobec siebie i swego potomstwa, trzeba by pióra poety, którego nie mam. Uczeni kwitują to jednym słowem – instynkt.

Człowiek również posiada instynkt sprzyjający zachowaniu życia jednostkowego i gatunkowego. Oprócz tego podobno ma rozum. Pewnie dlatego potrafi być bezinteresownie brutalny i agresywny wobec najbliższych w sytuacji konieczności ustawicznego przebywania z nimi w czasach zarazy.

Z niewyobrażalnym zdumieniem i niesmakiem dowiedziałem się o przepełnionych nienawiścią agresywnych zachowaniach wobec różnej kategorii pracowników służby zdrowia tylko dlatego, że z narażeniem własnego zdrowia i życia, niosąc pomoc chorym na COVID-19, mogą sami stać się źródłem zakażeń.

Zaszczuty fałszywymi posądzeniami o zarażenie pacjentek ginekolog popełnił samobójstwo. Pracująca w szpitalu na oddziale zakaźnym lekarka, nękana przez sąsiadów za rzekome roznoszenie koronowirusa, musiała zmienić mieszkanie. Podobno w niektórych sklepach można usłyszeć, że personelu medycznego nie należy obsługiwać, bo przynosi zarazę. Przypadki traktowania w czasie epidemii lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych jak „trędowatych” zdają się nasilać.

W świecie przyrody istnieje coś takiego, jak pasożytnictwo, które polega na tym, że jeden organizm żywi się kosztem drugiego. Nie mam odpowiedniego wykształcenia do wydawania kompetentnych sądów na ten temat, ale wydaje mi się, że na ogół pasożyty nie dążą do całkowitego unicestwienia swych żywicieli, bo straciłyby źródło utrzymania. Tylko wśród ludzi niszczycielskie zachowania wobec ich darczyńców występują nagminnie.

Z tego, co zostało napisane, wynika smutna refleksja, że na tle innych gatunków najmniej udanym wytworem Pana Boga lub – jak kto woli – Natury jest człowiek.

Wróć