logo
FA 05/2020 Życie naukowe

Tersea Borawska, Henryk Rietz

Odpowiedź na nieprawdziwe i przeinaczone treści

zawarte w „Oświadczeniu Dziekana Wydziału Nauk Historycznych UMK w Toruniu, prof. dr. hab. Stanisława Roszaka, w związku z artykułem na łamach „Forum Akademickiego” 4/2020, z dnia 27.04.2020 r.”

W związku z tym oświadczamy i stanowczo protestujemy przeciwko zawierającym nieprawdę oświadczeniom Dziekana WNH UMK.

Oświadczenie dr hab. Teresy Borawskiej, em. prof. UMK

Nie jest prawdą, że w rozmowach z Dziekanem i Przewodniczącym Komisji Doktorskiej prof. dr. hab. Waldemarem Rozynkowskim uczestniczył promotor prof. dr hab. Andrzej Radzimiński.

W czasie pierwszego spotkania z udziałem Dziekana i prof. dr. Waldemara Rozynkowskiego, Przewodniczącego Komisji Doktorskiej, przekazałam wyraźnie swoje stanowisko w sprawie dysertacji mgr. R. Krajniaka, która nie spełnia wymogów stawianych pracom doktorskim, gdyż nie jest ani nowatorska, ani oryginalna, ani samodzielna. Na dodatek mgr R. Krajniak zataił moje nazwisko jako autorki 270 biogramów stanowiących podstawę jego rozprawy i tym samym naruszył moje prawa autorskie. W odpowiedzi usłyszałam, że praca zostanie „w czasie wakacji poprawiona i powoła się innego recenzenta”. Przewodniczący Komisji Doktorskiej prof. Waldemar Rozynkowski zasugerował nawet przeprowadzenie obrony z jedną recenzją prof. dr. hab. Krzysztofa Ożoga, ale Dziekan odrzucił to ze względów proceduralnych. Przebieg tej rozmowy wyraźnie dowodził, że moja krytyczna recenzja nie będzie miała żadnego znaczenia w dalszym procedowaniu, toteż jej pisanie jest bezsensowne. W związku z powyższym podjęłam decyzję o rezygnacji z pisania oceny dysertacji. Dziekan to zaakceptował, ale domagał się ode mnie krótkiej, najlepiej jednozdaniowej rezygnacji.

W czasie drugiego spotkania w pokoju Dziekana zgłosiłam fakt wręczenia mi przez prof. A. Radzimińskiego nowej wersji dysertacji R. Krajniaka z pominięciem obowiązujących procedur. Dziekan pouczył mnie wówczas, że zgłaszając ten fakt postąpiłam słusznie i zagroził: w przeciwnym razie musiałby sprawę przedstawić Komisji Dyscyplinarnej i to mnie (= TB) spotkałyby nieprzyjemności.

Nie jest też prawdą, że Dziekan „dwukrotnie zwracał się do mnie z prośbą o przedstawienie recenzji”. Odwrotnie – Dziekan dwukrotnie domagał się poprawienia treści i zredukowania objętości mojej rezygnacji. Pośrednim dowodem na to jest fakt, że rezygnacja z recenzowania została wręczona Dziekanowi 8 czerwca, zaś oficjalne potwierdzenie wpłynięcia jej do Dziekanatu to stempel z datą 23 czerwca 2017 r.

Nie jest prawdą, że miałam obowiązek sformułowania wniosku „o niedopuszczenie pracy do dalszych etapów postępowania”. Po mojej umotywowanej rezygnacji przedstawienie takiego wniosku na Radzie Wydziału należało do obowiązków Dziekana, który powinien powołać Komisję Dziekańską. W przekazanej pisemnie mojej rezygnacji z uzasadnieniem znajdują się wystarczające argumenty zmuszające Dziekana i Radę Wydziału do postawienia takiego właśnie wniosku z urzędu.

Pytanie do Dziekana prof. S. Roszaka, czy wysyłając do recenzentki prof. dr hab. Ewy Wółkiewicz podmienioną pracę poinformował ją o tym fakcie i czy przekazał jej równocześnie moje zastrzeżenia oraz czy powiadomił członków Rady Wydziału o podmienieniu egzemplarza dysertacji?

Czy Pan Dziekan powiadomił o moich zastrzeżeniach i podmienieniu egzemplarza dysertacji prof. K. Ożoga przed publiczną obroną i wyjaśnił, że recenzowany przez niego egzemplarz pracy został wycofany z dalszego postępowania? Jest to niesłychanie ważne, ponieważ recenzja prof. K. Ożoga dotyczy dysertacji prawnie nieistniejącej. Sprawę może wyjaśnić list prof. K. Ożoga z 10 listopada 2017 roku, wysłany „w związku z zapytaniem telefonicznym Pana Dziekana w sprawie mojej [prof. K. Ożoga] recenzji”. Proszę więc o opublikowanie całego listu prof. K. Ożoga.

Rodzi się też pytanie, dlaczego, wbrew obowiązującym procedurom, Dziekan nie zamieścił dotąd treści recenzji profesorów K. Ożoga i E. Wółkiewicz na stronie internetowej Wydziału, tak jak postąpił w wypadku wszystkich doktoratów z 2017 roku. Te recenzje są na stronie Centralnej Komisji.

Oświadczenie dr. Henryka Rietza, b. adiunkta UMK oraz em. adiunkta UWM w Olsztynie

Nieprawdziwe jest również stwierdzenie Dziekana o przebiegu publicznej obrony mgr. R. Krajniaka, na którym Pan Dziekan nie był obecny w Sali Wydziału Nauk Historycznych. W protokole pominięto część moich wypowiedzi, inne zostały zmienione, a na zarzuty o mojej niewiedzy bądź „niezrozumieniu” kwestii naukowych czy „bezpodstawności rzucania niesprawdzonych, publicznych oskarżeń”, wygłaszanych w części niejawnej obrony, odpowiedzieć wówczas nie mogłem. Dostępne Panu Dziekanowi w dokumentacji (moje pisma do Dziekana z 8.11. 2017 r. i z 10.01. 2018 r. oraz do JM Rektora UMK i członków Senatu z 15.06 2019 r.) dodatkowe informacje zostały zbyt pochopnie odrzucone.

1. Wbrew twierdzeniu Dziekana, prof. W. Rozynkowski w niegrzecznej formie przerwał moją wypowiedź, co wywołało moją reakcję: „Czy zamierza Pan wyrzucić mnie z sali?”. W odpowiedzi prof. W. Rozynkowski pozwolił mi tylko zadać pytanie. W protokole nie znalazło to odzwierciedlenia.

2. Nie jest też prawdą, że Doktorant udzielił mi merytorycznej odpowiedzi, wręcz przeciwnie stwierdził krótko: „Pan mnie zniesławia”. W protokole odnotowano: „Mgr Radosław Krajniak uznał tę wypowiedź (= HR) za oszczerczą”. Dopisano jednak dalsze słowa, których w sali nie słyszałem. W czasie przerwy, na korytarzu, mgr R. Krajniak wypowiadał pod moim i T. Borawskiej adresem obraźliwe słowa.

3. Poważnym nadużyciem jest wypowiedź Pana Dziekana (na podstawie protokołu), że dr H. Rietz sam określił się jako współautor haseł Słownika biograficznego kapituły warmińskiej. W protokole napisano inaczej: „dr Henryk Rietz odwołał się do opublikowanego w 1996 r. Słownika biograficznego kapituły warmińskiej i zawartych w nim biogramów autorstwa prof. Teresy Borawskiej, które jak przyznał sam skrócił na potrzeby wydania”. Informuję, że ze względu na ówczesne ograniczenia objętości publikacji (brak funduszy w roku 1995-1996) pełniłem rolę redaktora technicznego, skracającego teksty i przypisy, a to na prośbę prof. Mariana Borzyszkowskiego. Moją propozycją było również wprowadzenie wspólnych skrótów cytowanej literatury do wszystkich tekstów.

Nieprawdziwe i publiczne stwierdzenia Dziekana, obniżające wartość samodzielnej pracy intelektualnej T. Borawskiej nie są dopuszczalne.

4. W protokole z posiedzenia Komisji Doktorskiej WNH zwraca uwagę przedziwna taktyka rejestrowania wypowiedzi Promotora, Recenzentów i członków Komisji. Głosy te zapisano w taki sposób, aby nie zostało wymienione nazwisko T. Borawskiej, autorki 270 biogramów stanowiących podstawę dysertacji R. Krajniaka. Szczegółową analizę protokołu znajdzie Pan Dziekan w moim piśmie do JM Rektora UMK i członków Senatu z 15.06.2019 r.

Przypominamy ponadto Panu Dziekanowi, że przedmiotem oceny nie jest osoba ani publikacje T. Borawskiej, ale była i pozostaje rozprawa doktorska R. Krajniaka. Domagamy się zatem opublikowania na stronie internetowej Wydziału recenzji profesorów K. Ożoga i E. Wółkiewicz oraz dysertacji R. Krajniaka, także dla jego własnego dobra. Umożliwi to każdemu zainteresowanemu spokojną analizę treści pracy i ocenę warsztatu historyka, a tym samym oddzieli dyskusję naukową od pomówień i ataków na osoby.

Z upowszechnionych bowiem tekstów dr. R. Krajniaka, prof. Radosława Biskupa i prof. Ewy Wółkiewicz odnoszących się do artykułu M. Wrońskiego w „Forum Akademickim” wynika, że z eksperta powołanego do oceny pracy doktorskiej, dr hab. Teresa Borawska, em. prof. UMK, sprowadzona została do roli nieuka, którą dotąd niesłusznie uważano za historyka i nie jest również godna miana nauczyciela akademickiego.

W obronie red. Marka Wrońskiego

Zarzut prof. Ewy Wółkiewicz podkreślającej, że „od kilkunastu lat specjalizuje się w badaniach nad prozopografią średniowiecznego kleru, co pominięto w artykule, sugerując w ten sposób pośrednio [jej] niekompetencję”, jest nietrafny. Wręcz przeciwnie, prof. M. Wroński „rozszerzył” kompetencje prof. E. Wółkiewicz na całą średniowieczną historię Kościoła. Dodajemy jeszcze, że publikacje Pani prof. E. Wółkiewicz są cenione i nam dobrze znane.

Oburzenie Pani Profesor powinno być skierowane do dr. R. Krajniaka, który w swojej dysertacji całkowicie zignorował jej naukowe osiągnięcia i nawet w bibliografii zabrakło prac z nazwiskiem E. Wółkiewicz.

Dr hab. Teresa Borawska, em. prof UMK w ToruniuDr Henryk Rietz

Wróć