logo
FA 05/2020 Życie akademickie

Tomasz Róg

Kształcimy ludzi

Studia w lokalnych ośrodkach akademickich i wyższych uczelniach zawodowych pozwalają na bliższy kontakt pomiędzy studentami a wykładowcami. Stworzone w ten sposób relacje przekładają się na bardziej efektywny proces dydaktyczny.

Kameralność mniejszych ośrodków akademickich zdecydowanie sprzyja lepszym kontaktom i budowaniu relacji pomiędzy wykładowcami a studentami. Siłą rzeczy bliskość osób związanych z lokalnymi uczelniami jest nie tylko metaforyczna, ale też dosłowna. Mniejsze kampusy zlokalizowane w jednym punkcie miasta, a nie rozsiane w kilku miejscach, mniejsze budynki, mniej liczne grupy wykładowe – to wszystko sprawia, że niekiedy możemy poczuć się bardziej jak w liceum niż w szkole wyższej. Co to oznacza dla osób biorących udział w życiu uczelni? Przede wszystkim znacznie mniejszą anonimowość niż w dużych ośrodkach. Naszych studentów znamy z imienia i nazwiska; nie są dla nas wyłącznie numerami indeksu, jedną z twarzy licznego audytorium, ale konkretną osobą siedzącą w ławce przed nami. Ten brak anonimowości zdecydowanie sprzyja dydaktyce, ponieważ pozwala na lepszy kontakt studentów z nauczycielami.

Upraktycznienie profilu kształcenia w uczelniach zawodowych również pozwala na budowanie relacji i lepsze poznawanie studentów. Zredukowanie liczby przedmiotów typowo akademickich przyjmujących formę wykładu wymusiło inny charakter pracy nauczycieli akademickich – już nie wykładowców, a raczej animatorów uczenia się. Większość zajęć to bowiem ćwiczenia laboratoryjne, podczas których studenci przygotowują się do przyszłej pracy zawodowej i rozwijają umiejętności praktyczne we współpracy ze swoimi nauczycielami i innymi studentami. Taki charakter zajęć bez wątpienia przyczynia się do nawiązywania głębszego kontaktu niż miałoby to miejsce w trakcie wykładu.

Taka forma zajęć sprzyja rozmowie. Może to i truizm, ale od rozmowy wszystko się zaczyna. Ćwiczenia laboratoryjne pozwalają lepiej zrozumieć, co motywuje naszych studentów, jakie style uczenia się preferują i czym się pomiędzy sobą różnią. W ten sposób dowiadujemy się o ich potrzebach, pasjach i marzeniach, ale też o tym, co ich ogranicza i przed czym odczuwają opór. Niekiedy w trakcie zajęć studenci opowiadają o problemach związanych z samym studiowaniem, choćby o tych przyziemnych, jak kłopoty z dojazdem do uczelni.

Kim są nasi studenci?

Większość to mieszkańcy pobliskich miejscowości, część opiekuje się starszymi rodzicami lub młodszym rodzeństwem, a więc nie mogą sobie pozwolić na życie i studiowanie w wielkomiejskich ośrodkach akademickich. Dla wielu studia w dużym mieście są nieosiągalne z przyczyn finansowych. Wiemy także, że wśród naszych studentów są tacy, którzy się obawiają, czy poradziłyby sobie z samodzielnością, jaką wymusiłoby studiowanie w innych miastach. Przyznają, że wolą poczucie bezpieczeństwa, jakie daje mieszkanie w domu rodzinnym i studiowanie w rodzinnym mieście. Nie muszą się martwić prozą życia: pracą, rachunkami, prowadzeniem domu.

Jest też grupa studentów, dla której doświadczenie studiów w małym ośrodku pozwala na przedsmak życia akademickiego w dużym mieście. Być może ta właśnie kameralność i bliższa więź z nauczycielami daje im poczucie, że w razie niepowodzenia zawsze można porozmawiać ze swoim nauczycielem, który bywa traktowany jak wychowawca szkolny, a nie pracownik dydaktyczny.

Nasi studenci opowiadają także o wcześniejszych doświadczeniach z innych uczelni, niemal zawsze podkreślając bardziej szkolny, a tym samym przyjazny charakter małego ośrodka. Doceniają, że liczymy się z nimi, że wiemy, jak się nazywają, że rozmawiamy z na przerwach, że mogą pisać na nasze skrzynki mailowe, a niekiedy kontaktować się przez media społecznościowe. To dla nich bardzo ważne, zwłaszcza dla tych, którzy wcześniej czuli się traktowani przedmiotowo, a nie podmiotowo.

Jakie wyzwania stawiają przed nami

Poznając tak blisko naszych studentów, rozumiemy też lepiej wyzwania, jakie przed nami stawiają. To, co może się wydawać oczywiste, np. to, że student będzie po prostu studiował, widzimy w zupełnie innym świetle. Kiedy atmosfera przypomina atmosferę szkoły licealnej, w podobny sposób przychodzi nam pracować zwłaszcza ze studentami pierwszorocznymi.

Po pierwsze, musimy ich nauczyć strategii uczenia się. Większość naszych pierwszorocznych studentów nie ma wyrobionych technik i nawyków w tej kwestii. Część uważa, że jest im to niepotrzebne, wychodząc z założenia, że na studiach wystarczy być, przesiedzieć zajęcia, podpisać listę obecności, ewentualnie pojawić się na zaliczeniu. Wielu jest zaskoczonych, kiedy wymagamy od nich systematyczności i starannego przygotowania do zajęć. Częste kolokwia z małych partii materiału bywają niemiłą niespodzianką. Tymczasem praktyczny profil kształcenia polega na częstym sprawdzaniu przyswojonej wiedzy i nabytych umiejętności. Pod tym względem również przypominamy szkołę ponadgimnazjalną.

Po drugie, uczymy ich dyscypliny akademickiej rozumianej jako punktualność, obecność na zajęciach, usprawiedliwianie nieobecności i terminowe nadrabianie zaległości. To również zazwyczaj dziwi studentów pierwszorocznych i wymaga od nas rozwiewania ich wątpliwości – studenci mają się pojawiać na zajęciach punktualnie, przynosić potrzebne materiały, nie korzystać z telefonów i wywiązywać się ze swoich obowiązków. Jak sami przyznają w rozmowach z nami, choć z początku budzi to ich opór, bo nie tak wyobrażali sobie studiowanie, z czasem doceniają ten rygor, który pomaga im zmobilizować się do nauki.

Trzecie wyzwanie związane z początkującymi studentami dotyczy grzeczności, zwłaszcza kanonów komunikacji. Część przenosi licealne nawyki tytułowania wszystkich jako „pani lub pan profesor”, część nie ma świadomości, że wypada używać stopni i tytułów naukowych. To są jednak marginalne problemy w porównaniu z tym, w jaki sposób studenci piszą maile do swoich nauczycieli. I tu znowu nasza praca polega na uświadamianiu studentom, że „Witam” czy „Dzień dobry” niekoniecznie są dobrymi wstępami do maila, choć na pewno dużo lepszymi niż puste wiadomości z samymi załącznikami, ewentualnie lakonicznym „Pozdrawiam”. W takich sytuacjach ponownie wchodzimy w role wychowawców i uczymy, w jaki sposób będziemy się do siebie zwracać, jakimi kanałami komunikować i o jakich porach.

Jak budujemy z nimi relacje

Jeśli nauczyciel powie studentom, że jest otwarty na rozmowę i mogą zwrócić się do niego z problemami, a jednocześnie pozostaje suchym formalistą, w zupełnie nieelastyczny sposób realizującym program nauczania, możemy oczekiwać, że szczera komunikacja ze studentami nigdy nie zajdzie. Badania dobitnie pokazują, że to, co nauczyciel robi, ma na uczniów dużo większy wpływ niż to, co mówi. Stąd ważna rola modelowania. Sposób, w jaki odnosimy się do studentów, będzie przez nich odzwierciedlony, a zatem stawiamy na serdeczność, kulturę osobistą, szacunek i równe traktowanie wszystkich studentów. Proces dydaktyczny jest z góry skazany na porażkę, kiedy studenci odczuwają, że nie mogą spytać nauczyciela o doprecyzowanie niejasności, a on nie otrzymuje żadnej informacji zwrotnej od swoich studentów. Nauczanie to proces dwustronny.

Pierwsze zajęcia poświęcamy integracji grupy, mając świadomość, że to dopiero początek procesu. Chodzi o to, żeby studenci się poznali, wybrali starostę grupy i poznali opiekuna roku. Innymi słowy, żeby zaczęli budować zespół, ponieważ będą musieli szybko zacząć współpracować (przesyłać sobie materiały, wykonywać projekty grupowe, wspólnie się uczyć). Dla nauczycieli, oprócz szansy poznania imion i nazwisk studentów, jest to też w pewnym sensie diagnoza ich potrzeb i oczekiwań, obserwacja tego, w jaki sposób się wypowiadają, jak funkcjonują w nowej grupie: kto dominuje od początku, a kto chowa się za plecami innych. I pierwsza informacja o tym jaka jest dynamika grupy.

W trakcie pierwszego spotkania ze studentami dobrze jest zawrzeć kontrakt grupowy, nawet jeśli będzie on tymczasowy. Nasze oczekiwania i wymagania, sposób komunikowania się, dyżury i konsultacje – to wszystko zwykle zawarte jest w sylabusach i są to raczej obszary nienegocjowalne. Z kolei sposób dobierania studentów w grupy, częstotliwość weryfikacji efektów uczenia się, dostosowanie metod pracy, przepływ informacji zwrotnej pomiędzy studentami a prowadzącym, sposób zwracania się do siebie – to wszystko może podlegać dyskusji.

Stworzenie odpowiedniej atmosfery w czasie zajęć to „święty Graal” dydaktyki. Dużo się mówi o atmosferze sprzyjającej nauce, ale sprecyzowanie konkretnych wskazówek jak ją stworzyć, nastręcza trudności nawet doświadczonym pedagogom. W dużym uproszczeniu możemy przyjąć, że: (1) praca w parach i małych grupach jest łatwiejsza dla osób nieśmiałych, które mają problemy z wyrażaniem pomysłów na forum; (2) entuzjazm nauczyciela przejawiający się w całej jego postawie, zaangażowaniu w zajęcia i wierze w sens tego, co robi, będzie z pewnością zaraźliwy dla większości uczących się; (3) personalizowanie ćwiczeń czy też odwoływanie się do osobistych doświadczeń studentów jest bardziej motywujące niż wykonywanie abstrakcyjnych ćwiczeń oderwanych od rzeczywistości; (4) zadawanie pytań otwartych; (5) powstrzymywanie się od krytycyzmu; (6) szacunek wobec uzyskiwanych odpowiedzi; (7) niekończenie zdań za studentów, a także (8) pozwolenie im na milczenie, kiedy mają obawy przed wypowiedzią, zwiększa szansę na ich aktywność w trakcie zajęć.

Jak poznajemy ich w mniej formalnych kontekstach

Zajęcia na uczelni to niejedyna okazja do poznawania naszych studentów. Poznajemy ich także podczas różnych wydarzeń organizowanych przez uczelnię i w ramach pracy studenckich kół naukowych. Do cyklicznych imprez w życiu uczelni należą spartakiada studencka, dzień adaptacyjny dla studentów pierwszorocznych (tzw. adapciak), wybory miss i mistera uczelni, Festiwal Nauki i Drzwi Otwarte. Wszystkie te wydarzenia są okazją do integracji studentów i wykładowców. Bardzo cenne bywają wyjazdy i wycieczki, w trakcie których widzimy studentów w nowym świetle, w innym kontekście i w nowych rolach. Wspólne wyjazdy np. do dużych bibliotek akademickich, na konferencje studenckie lub na otwarte wykłady do innych uczelni są świetną okazją do mniej formalnej rozmowy i jeszcze lepszego poznania tego, czym żyją nasi studenci. Sprzyjają one budowaniu bardziej partnerskich, niekiedy wręcz terapeutycznych relacji, kiedy studenci opowiadają o sobie, swoich rodzinach, doświadczeniach i o tym, co im w duszy gra.

Studenci wspomagają nas w organizacji konkursów promujących uczelnię w środowisku lokalnym, np. konkursy głośnego czytania literatury anglojęzycznej, konkursy języków obcych. Wielu działa podczas zbiórek charytatywnych i w ramach uczelnianego wolontariatu. To kolejna okazja na zobaczenia ich w działaniu, w innym charakterze niż w czasie zajęć. A sam fakt, że rzadko odmawiają nam pomocy, świadczy o tym, że relacja już została zbudowana, i widząc nasze zaangażowanie, sami chętniej biorą udział w różnych przedsięwzięciach.

Bardzo ważne z perspektywy głębszego poznania studentów są seminaria dyplomowe. Są to zajęcia, podczas których, zwłaszcza na początku semestru, jest czas na spokojną i swobodną rozmowę o tym, co ich interesuje, co ich porusza, od czego „błyszczą im oczy”. Aby dobrze dobrać temat pracy dyplomowej, studenci muszą lepiej zrozumieć sami siebie, a my zrozumieć ich i podsunąć im takie pomysły, z których będą w stanie wyłuskać coś dla siebie. Dlatego zawsze rozmawiamy o tym, jak odpoczywają i co robią w czasie wolnym, o oglądanych filmach, stronach w internecie, o muzyce, którą lubią. Nierzadko dzięki takim rozmowom studenci sami zaczynają rozumieć, że tworzenie pracy dyplomowej może być sposobem zgłębiania swoich pasji. A ponieważ ich prace mają wymiar praktyczny, zawsze doradzamy im, aby tworzyć je w taki sposób, by mogły być wykorzystane w przyszłości, na przykład jako produkt czy pomysł, którym mogą pochwalić się przed potencjalnym pracodawcą.

Szczególną rolę pełnią w naszej uczelni opiekunowie poszczególnych roczników. To oni są pierwszym punktem kontaktu w przypadku pytań i wątpliwości, to oni przedstawiają studentom strukturę uczelni, informują o harmonogramie roku akademickiego, doradzają w sytuacjach problemowych i poznają studentów najlepiej. To oni dowiadują się pierwsi o trudnych sytuacjach życiowych studentów, ich wypadkach losowych i ogólnie rozumianych potrzebach.

W dobie pandemii koronawirusa konsultacje ze studentami przenieśliśmy do świata online. Jesteśmy dla nich dostępni nie tylko w ramach zajęć, lecz także w ramach wirtualnych dyżurów. Jak pokazują pierwsze doświadczenia w tym zakresie, zdarzają się studenci bardzo źle znoszący izolację i zwyczajnie odczuwający strach przed chorobą. Jak sami przyznają, niecierpliwie czekają na wideokonferencje ze swoimi koleżankami i kolegami z grupy.

Na zakończenie chciałbym zaproponować kilka wskazówek dla koleżanek i kolegów rozpoczynających karierę nauczycieli akademickich. Na podstawie własnych kilkunastoletnich doświadczeń zawodowych sugerowałbym:

– znajdźcie czas na rozmowę z waszymi studentami, nie tylko w trakcie zajęć, ale również po nich – studenci uczą się chętniej od osób, które poświęcają im swoją uwagę;

– miejcie konkretne, jasno sprecyzowane oczekiwania wobec studentów i nigdy z nich nie rezygnujcie – oczekiwania co do form komunikacji, punktualności, przygotowania do zajęć – studenci szanują nauczycieli, którzy mają konkretne zasady i potrafią je z pewnością siebie komunikować;

– jednocześnie pamiętajcie o elastyczności, która niekiedy bywa wskazana – czasami w życiu studentów dzieje się coś, co nie pozwala im się skupić; być może to dobry czas na rozmowę o tym, co się wydarzyło;

– szacunek studentów zdobędziecie nie tylko wiedzą merytoryczną, ale również dzięki autentycznemu zainteresowaniu ich emocjami, dlatego pytajcie o ich pasje i zainteresowania, o to, co robią w czasie wolnym, co ich inspiruje, a czego nie lubią;

– nauczcie ich, jak się uczyć – nie oczekujcie, że po kilkunastu latach nauki szkolnej wiedzą, jakie strategie stosować; pokażcie im wachlarz technik – oszczędzicie sobie i im wielu frustracji.

I nie zapominajmy, że kształcimy ludzi, a niektórzy z nich kiedyś nas zastąpią.

Dr Tomasz Róg – adiunkt w Katedrze Filologii Państwowej Uczelni Stanisława Staszica w Pile. Anglista i językoznawca. Interesuje się glottodydaktyką a zwłaszcza kompetencją interkulturową i kreatywnością językową

Wróć