logo
FA 05/2020 Rozmowa forum

z dr Anną Budzanowską, podsekretarzem stanu w MNiSW, rozmawia Piotr Kieraciński

Dydaktycy są dziś mistrzami świata

Rozmowa z dr Anną Budzanowską, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego

Kształcenie zdalne, które musieliśmy wprowadzić nagle na tak dużą skalę, nie jest rozwiązaniem docelowym. To, co na czas epidemii okazało się optymalną konstrukcją, stworzoną i wykorzystywaną w sytuacji nadzwyczajnej, w przyszłości może być sposobem alternatywnym lub uzupełniającym.

Czy możemy mówić o zamknięciu uczelni w wyniku epidemii?

Nie. W formie tradycyjnej wydają się nam wymarłe, ale w formie zdalnej żyją pełnią życia, ujawniają obszary, o których dotychczas nie mieliśmy pojęcia lub mieliśmy tylko mgliste wyobrażenia. One zaczęły funkcjonować w innej przestrzeni – wirtualnej. Wprowadzenie ograniczeń w funkcjonowaniu uczelni nie oznacza, że są one zamknięte. Zawieszone zostało tradycyjne kształcenie, natomiast nadal prowadzone są zajęcia, tyle że w formie zdalnej. Działy IT uczelni mocno przyspieszyły. Gdyby nie one, przejście do nowego typu funkcjonowania nie byłoby możliwe. Administracja też przeszła na inny poziom, musiała się całkowicie przebudować. Rektorzy mają obowiązek zapewnienia funkcjonowania uczelni, ale jednocześnie dla ochrony pracowników w rozporządzeniu MNiSW dopuszczono zdalne świadczenie pracy, gdy tylko jest to możliwe.

A działalność naukowa?

Z pewnością pandemia COVID-19 zmieniła sposób prowadzenia działalności badawczej. Jest ona kontynuowana z zachowaniem wszelkich reguł bezpieczeństwa, ale w bardzo ograniczonym zakresie. Obecnie naukowcy poświęcają więcej czasu na zbieranie materiałów, pisanie artykułów czy recenzowanie prac. Choć wielu z nich rzadziej przebywa w laboratoriach, nadal pracują zdalnie nad projektami oraz rozwijają kontakty międzynarodowe w przestrzeni online. Jak podkreślają, sytuacja, w jakiej się znaleźli, często wręcz otwiera drogę do bardziej nieformalnej i szybszej współpracy. Niemal zupełnie stanęły jednak badania doświadczalne – te, które wymagają laboratoriów, eksperymentów. Oczywiście nie licząc badań związanych z wirusami czy z ochroną zdrowia. Nie wiem, czy zrobiliśmy słusznie, jako środowisko akademickie, ograniczając tak mocno pracę w laboratoriach, ale skoro była decyzja o lockdown, to nie było innego wyjścia.

Ministerstwo zmieniło termin i okres ewaluacji działalności naukowej.

Mamy oczywiście świadomość, że dynamika działalności naukowej w wielu obszarach uległa spowolnieniu z uwagi na pandemię. Analizowaliśmy to, co się dzieje na świecie w zakresie mobilności i badań. W tej chwili została zawieszona współpraca międzynarodowa w formule tradycyjnej, zamknięto ogromną część laboratoriów, nawet nasze krajowe są wyłączone z normalnego trybu pracy. Wiele wskazuje na to, że szybko nie wrócimy do stanu sprzed epidemii. Fikcją byłoby twierdzenie, że możemy utrzymać termin ewaluacji. Przesunięcie o rok terminu najbliższej ewaluacji jakości działalności naukowej oraz objęcie nią pięciu zamiast czterech lat jest racjonalną odpowiedzią na to, co się dzieje w nauce. Przygotowujemy teraz nowelizację rozporządzenia w sprawie ewaluacji. Chciałabym zapewnić, że jej celem nie jest wprowadzanie istotnych zmian do zasadniczych elementów ewaluacji. Nowelizacja ma charakter w głównej mierze techniczny. Przede wszystkim dostosuje przepisy do nowego terminu ewaluacji. Ma także na celu doprecyzowanie niektórych przepisów, co jest niezbędne w świetle uwag i wątpliwości interpretacyjnych zgłaszanych przez środowisko naukowe.

Jakie formy przybrała działalność dydaktyczna? Czy wszystkim udało się skutecznie przejść do nowej rzeczywistości?

Na początku epidemii zrobiliśmy ankietę, żeby się zorientować, czy w ogóle rozwiązania dotyczące kształcenia zdalnego zostały wdrożone. Wyniki są optymistyczne. Uczelnie w miarę posiadanych zasobów infrastrukturalnych organizują nauczanie, wykorzystując metody i techniki kształcenia na odległość. Chodzi o to, aby sprawnie, zgodnie z przyjętym harmonogramem zakończyć semestr w tych obszarach studiów, gdzie jest to możliwe. Przykładowe narzędzia do nauczania zdalnego udostępniliśmy na stronie ministerstwa, w zakładce „Kształcenie na odległość”. Uruchomiliśmy również specjalny adres e-mail (e-learning@opi.org.pl), pod którym uczelnie mogą zgłaszać zapotrzebowanie na wsparcie merytoryczne lub organizacyjne. W wyborze odpowiednich narzędzi mają jednak całkowitą dowolność – to one wiedzą najlepiej, które metody będą dla nich najodpowiedniejsze. Niektóre korzystają z własnych platform e-learningowych, inne używają ogólnie dostępnych narzędzi, zarówno bezpłatnych, jak i komercyjnych. Uczelnie muszą nie tylko zapewnić infrastrukturę technologiczną umożliwiającą prowadzenie nauczania zdalnego oraz legalny i bezpłatny dostęp do stosowanych narzędzi wszystkim uczestnikom takiego kształcenia, ale także udzielić studentom, doktorantom oraz nauczycielom akademickim wsparcia w zakresie obsługi systemu wykorzystywanego do prowadzenia zajęć dydaktycznych online. Są też zobowiązane do zapewnienia studentom uzyskania takich samych efektów, jakie dawało kształcenie tradycyjne. Uczelnie muszą również weryfikować efekty kształcenia uzyskiwane podczas nauczania na odległość. Obecnie obowiązujące przepisy pozwalają, aby wszystkie zaliczenia i egzaminy, w tym egzaminy dyplomowe, mogły się odbywać zdalnie z wykorzystaniem technologii informatycznych. Na pewno jednak kształcenie zdalne, które musieliśmy wprowadzić nagle na tak dużą skalę, nie jest rozwiązaniem docelowym. To, co na czas epidemii okazało się optymalną konstrukcją, stworzoną i wykorzystywaną w sytuacji nadzwyczajnej, w przyszłości może być sposobem alternatywnym lub uzupełniającym. Myślę, że ten okres zmienił nasze nastawienie do kształcenia zdalnego. Być może kontraktowanie wybitnego wykładowcy z odległej uczelni do przeprowadzenia zdalnie zajęć nie będzie już budziło zdziwienia. Będą zatem pozytywne rezultaty kryzysowo wprowadzonych rozwiązań. Jakie? Zobaczymy.

Czy w formie zdalnej da się zrealizować program kształcenia w odpowiednim zakresie i na odpowiednim poziomie? Jeśli nie, to co dalej?

Zdecydowana większość programów studiów może zostać w pełni zrealizowana w formie zdalnej, widzę takie możliwości zwłaszcza w przypadku kierunków humanistycznych, społecznych. Myślę zatem, że te kierunki zakończą zajęcia w terminie. Inaczej może być z tymi, które wymagają pracy studentów w laboratoriach czy dużej dawki zajęć praktycznych. Mam świadomość, że brak dostępu do laboratoriów może zakłócić cykl wakacyjny. Dlatego, jeśli tylko sytuacja epidemiczna na to pozwoli, będziemy starali się otwierać uczelnie tam, gdzie to możliwe i konieczne, aby odrobić przynajmniej te zajęcia, w których powstały zaległości. Uczelnie dobrze radzą sobie z sytuacją, która je dotknęła. Już planują sposób odmrożenia. Przygotowaliśmy – we współpracy ze środowiskiem i GIS – rekomendacje dotyczące przywracania pracy uczelni. Liderami tego projektu były Gdański Uniwersytet Medyczny i Politechnika Gdańska, którym bardzo dziękuję. Tak czy inaczej, studenci mają obowiązek uczestniczenia w zajęciach prowadzonych na odległość oraz wykonywania i raportowania wszystkich zleconych zadań. Obowiązkiem nauczyciela akademickiego jest natomiast przygotowanie materiałów dydaktycznych zapewniających każdemu studentowi obciążenie pracą na zajęciach, zgodnie z liczbą godzin przypisaną w planie i programie studiów. Prowadzący zajęcia musi również regularnie monitorować i dokumentować proces uczenia się studentów. Konieczna jest też weryfikacja efektów uczenia się uzyskanych podczas nauki zdalnej. Może ona zostać przeprowadzona w trybie online, przy użyciu narzędzi informatycznych.

Czy dotyczy to także obron prac dyplomowych, a może i doktorskich?

Może. I mieliśmy już tego przykłady.

Czy ministerstwo przewiduje odgórne skrócenie okresu wakacji akademickich, przedłużenie czasu trwania zajęć, zaliczania przedmiotów i zdawania egzaminów w tym roku akademickim?

Obowiązujące przepisy określają tylko daty rozpoczęcia i zakończenia roku akademickiego, który trwa, przypomnę, od 1 października do 30 września następnego roku i tych terminów nie ma potrzeby zmieniać. Organizacja roku akademickiego pozostaje w gestii uczelni i to one będą podejmować decyzję w tym zakresie. Już teraz napływają do nas sygnały o możliwych przesunięciach terminów sesji egzaminacyjnych na sierpień.

Czy oprócz samych ustaw „covidowych”, tarcz, trzeba coś zmieniać, np. w statutach uczelni czy Prawie o szkolnictwie wyższym i nauce, aby realizować działalność uczelni i instytutów w czasie epidemii?

Zmiany niezbędne do zapewnienia ciągłości funkcjonowania uczelni i instytutów w warunkach epidemii zostały już wprowadzone. Należą do nich choćby rozwiązania umożliwiające organom uczelni i instytutów przeprowadzanie posiedzeń i głosowanie z wykorzystaniem technologii informatycznych. Obecnie trwają prace m.in. nad nowelizacją rozporządzenia w sprawie studiów, które ma ułatwić prowadzenie dokumentacji przebiegu studiów z wykorzystaniem narzędzi informatycznych. O nowelizacji swoich aktów wewnętrznych uczelnie czy instytuty powinny decydować samodzielnie. Np. w związku z przesunięciem terminu egzaminów maturalnych i rezygnacji z ich części ustnej, do nowych rozstrzygnięć powinny być dostosowane uchwały rekrutacyjne na rok akademicki 2020/2021.

Jak sobie pani wyobraża rekrutację na studia na kolejny rok akademicki?

Jestem dobrej myśli. Już kilka tygodni temu Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich informowała, że uczelnie są gotowe czekać na wyniki matur i tak zorganizować proces rekrutacji, żeby przeprowadzić go jak najsprawniej. Oczywiście liczymy się z tym, że późne wyniki matur, w tym egzaminów poprawkowych, mogą spowodować niewielkie przesunięcia terminów rozpoczęcia zajęć na studiach, ale są one do odrobienia w trakcie roku akademickiego.

Akurat mamy wybory rektorów. Jak ich przebieg ocenia ministerstwo nauki?

Wybory rektorskie w czasie pandemii są nowym doświadczeniem dla uczelni. Społeczność akademicka jest przyzwyczajona do tradycyjnych form demokracji. Już reforma otworzyła wiele nowych obszarów, a tu nagle kolejne zmiany! Doskonale rozumiem obawy uczeni, które nie chciały w ogóle podjąć dyskusji na temat wyborów zdalnych z wykorzystaniem narzędzi elektronicznych. Argumenty były bardzo różne, choćby brak zaufania do narzędzi informatycznych czy trudności w prowadzeniu kampanii wyborczych. Wydaje się, że koniec końców uda się je przeprowadzić.

Jednak wybory w przemyskiej uczelni zawodowej zostały anulowane…

Tak, z powodów formalnych. Jak dotąd nie mamy innych niepokojących sygnałów. Niemniej skierowaliśmy do szkół wyższych zapytanie ankietowe w celu ustalenia, czy proces wyborczy nie jest u nich zagrożony. Zalecamy, aby jednak zagwarantować w statutach formę głosowania zdalnego, bo przed nami kolejne wybory innych organów uczelni, a nie wiemy, kiedy epidemia się skończy i czy nie powróci. W ostatnich dniach niemal codziennie napływają do ministerstwa informacje o wyłonieniu kolejnych rektorów. Wybory zakończyły się już w ponad jednej czwartej szkół wyższych nadzorowanych przez MNiSW. Przypomnę, że ostateczny wybór rektora powinien się zakończyć w takim terminie, aby elekt mógł objąć urząd 1 września. Zatem uczelnie mają jeszcze trochę czasu i sądzę, że pomimo różnorodnych trudności wszystkim uda się w ustawowym czasie wyłonić nowe władze.

Czy stan epidemii zamraża postępowania awansowe, czy też toczą się one dalej? Czy ewentualne zdalne obrony doktoratów nie zostaną potem zakwestionowane?

Wprowadziliśmy regulacje prawne umożliwiające prowadzenie, kontynuację postępowań awansowych w trybie zdalnym, tj. z wykorzystaniem technologii informatycznych. Dotyczy to również postępowań toczących się przed Radą Doskonałości Naukowej oraz Centralną Komisją do spraw Stopni i Tytułów. To od podmiotów przeprowadzających postępowania zależy, czy z tego skorzystają. Możliwość zdalnej obrony rozprawy doktorskiej wynika wprost z przepisów i nie należy się obawiać zakwestionowania jej wyniku. W ramach prac nad tzw. tarczą 3.0 udało się także zrealizować postulat środowiska doktorantów, aby wydłużyć o rok termin, w którym niezakończone przewody doktorskie, wszczęte na poprzednich zasadach przed 30 kwietnia 2019 r., zostaną z mocy ustawy zamknięte (z 31 grudnia 2021 na 31 grudnia 2022). Ponadto zostanie przedłużony o rok okres stosowania przejściowych zasad dotyczących wymogów publikacyjnych w ramach postępowań awansowych (do 31 grudnia 2021 r.), a w przypadku osób ubiegających się o stopień doktora habilitowanego, których podstawowy dorobek oparty jest na cyklach artykułów naukowych – bezterminowo, co usuwa zgłaszane wątpliwości środowiska akademickiego dotyczące możliwości przedkładania jako minimalnego dorobku artykułów naukowych opublikowanych przed 2019 r.

Co z umiędzynarodowieniem kształcenia i badań? Jak wielu studentów obcokrajowców pozostało w kraju, ilu wyjechało?

Część studentów zagranicznych pozostała w Polsce. Okazuje się, że czują się u nas bezpiecznie. Część kontynuuje kształcenie zdalne z własnych domów, oczekując złagodzenia restrykcji epidemicznych. Z danych zebranych przez Narodową Agencję Wymiany Akademickiej wynika, że w Polsce pozostała zdecydowana większość stypendystów rządu polskiego. Tym, którzy wyjechali, ale kontynuują kształcenie z wykorzystaniem środków kształcenia na odległość, wypłacane są stypendia w niezmienionej wysokości. Dla pozostających w kraju stworzona została oferta szybkich, jednorazowych zapomóg. Aplikowało o nie już 1400 studentów zagranicznych.

MNiSW monitoruje sytuację zagranicznych studentów. Cieszy nas duża liczba inicjatyw wychodzących naprzeciw potrzebom tej grupy. Uczelnie bardzo przyłożyły się do zapewnienia im odpowiednich warunków. Nie zamknięto akademików, ale rozrzedzono lokatorów; zaopiekowano się studentami zagranicznymi. Wiele uczelni obniżyło opłaty za akademiki na czas kryzysu spowodowanego epidemią, rozwijane są formy wsparcia online. Chcę za to bardzo podziękować rektorom i społecznościom uczelni.

Co z rekrutacją zagraniczną w tej sytuacji?

Przewidujemy, że zdecydowana część tego procesu będzie się odbywać online. Niestety prognozowana jest również mniejsza liczba przyjęć studentów cudzoziemców, spowodowana globalnymi obostrzeniami związanymi z COVID-19. Sytuacja polskich uczelni nie jest tu wyjątkiem, z podobnymi problemami i wyzwaniami zmagają się uczelnie na całym świecie. Aby zwiększyć konkurencyjność naszych uczelni, planujemy dopuścić, aby na kierunkach studiów o profilu ogólnoakademickim do 75% efektów uczenia się (a nie, tak jak dotychczas, 50%) mogło być uzyskane na zajęciach prowadzonych z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość. Mam nadzieję, że ta zmiana pozwoli na większe uelastycznienie kształcenia i będzie miała wpływ na wybór polskich uczelni przez zagranicznych studentów.

Epidemia zmieni naukę i szkolnictwo wyższe?

Nie wiem jak bardzo. Objawiły się jednak nowe obszary, które się dynamizują, przechodzą rewolucję cyfrową, która nie miałaby miejsca, gdyby nie wybuchła epidemia. Reformą nauki otworzyliśmy tyle nowych obszarów, że już ten dodatkowy, związany z epidemią, trudno było sobie wyobrazić. A jednak! Działalność uczelni jest poddana pewnym mechanizmom, a COVID-19 całkowicie zmienił reguły gry. Uczelnie, które przy okazji reformy przeanalizowały swą strukturę, poznały zasoby, określiły cele, przejdą dobrze także zderzenie z Covidem. Chciałam bardzo podziękować dydaktykom. Prowadzący zajęcia zdalne są dziś mistrzami świata. Szczególne podziękowania należą się paniom, które kształcąc studentów, równocześnie pomagają w lekcjach, również zdalnych, swoim pociechom. To ogromny wysiłek i warto go docenić. Z mojej strony wielkie brawa.

Rozmawiał Piotr Kieraciński

 

Źródło: MNiSW

Dr Anna Budzanowska (ur. w 1976 r.) jest absolwentką Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jej zainteresowania naukowe koncentrują się na doktrynach politycznych i prawnych, systemach ustrojowych oraz na politykach publicznych. Jest specjalistką z zakresu myśli politycznej francuskiej prawicy i stypendystką rządu francuskiego. Ukończyła również Podyplomowe Studia Menedżerskie prowadzone przez Gdańską Fundację Kształcenia Menedżerów i Uniwersytet Gdański. Była wicedyrektorem Instytutu Adama Mickiewicza, kierowała Departamentem Sportu w Ministerstwie Sportu i Turystyki oraz pełniła funkcję dyrektora ds. współpracy instytucjonalnej w Kancelarii Prezydenta. W MNiSW pracuje od 2016 r., początkowo jako dyrektor generalny, a od grudnia 2019 r. jest podsekretarzem stanu. Współtwórczyni Narodowego Kongresu Nauki oraz cyklu konferencji „Polonia Restituta. Dekalog dla Polski w 100-lecie odzyskania niepodległości”. Odpowiadała za projekty strategiczne w ministerstwie; przewodniczy pracom zespołu ds. wdrażania reformy szkolnictwa wyższego i nauki. Członek Rady Polsko-Amerykańskiej Komisji Fulbrighta z ramienia MNiSW.

 

Wróć