logo
Życie naukowe

Marek Wroński

Toruński doktorat „na źródłach”

Metoda zastosowana przez doktoranta jest prosta i polega na podaniu w innej kolejności faktów znanych z wcześniejszych biogramów, rozbudowaniu „swojego” już tekstu i udokumentowaniu treści przypisami podanymi przez autorkę.

Rys. Sławomir Makal

Sprawa, której chciałbym poświęcić miejsce, dotyczy doktoratu Radosława Krajniaka Prałaci i kanonicy warmińskiej kapituły katedralnej do 1466 roku. Studium prozopograficzne (promotor: prof. Andrzej Radzimiński), obronionego w końcu października 2017 r. na Wydziale Historycznym UMK w Toruniu. Doktorant magisterium z historii otrzymał w 2009 r. na podstawie pracy Skład osobowy kapituły katedralnej w Chełmży do 1466 roku. Studium prozopograficzne (promotor: A. Radzimiński). W tym samym roku rozpoczął doktoranckie studia dzienne pod opieką prof. Radzimińskiego. Zakończył je 20 września 2016 r. bez przedstawienia rozprawy doktorskiej. Ta została przekazana promotorowi dopiero na początku lutego 2017 r.

Już 22 lutego rada wydziału wyznaczyła recenzentów: prof. Krzysztof Ożóg z Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego to wybitny mediewista, dyrektor Archiwum UJ i członek PAU, a dr hab. Teresa Borawska, em. prof. UMK, do jesieni 2014 r. pracowała w Zakładzie Historii Średniowiecza. Jest wybitną znawczynią historii średniowiecznej, nowożytnej kultury umysłowej Pomorza i Warmii, kapituły katedralnej i prozopografii kanoników we Fromborku (XIII-XVI w.), jak również badaczką kopernikanów.

Prof. Borawska otrzymała doktorat do recenzji pod koniec marca 2017 r. Kiedy się z nim dokładnie zapoznała, poczuła się nieswojo. Prowadziła wieloletnie badania nad składem osobowym kapituły warmińskiej i ich efektem było przeszło 350 biogramów, które opublikowała pod swoim nazwiskiem i z pełnym aparatem naukowym w Słowniku biograficznym kapituły warmińskiej, wydanym w nakładzie 500 egz. w Olsztynie w 1996 r. Pamiętała, że ze względu na ograniczenia objętości książki, opracowywane przez wiele lat pracy biogramy musiały zostać znacznie skrócone, a przypisy uproszczone. Tym niemniej przez kolejne dwadzieścia lat, szukając w przeróżnych archiwach, uzupełniała dane dotyczące kanoników, planując wydanie obszernej monografii. O temacie opracowywanym przez mgr Radosława Krajniaka, który zasadniczo powielił jej ustalenia, nie miała pojęcia, mimo że prof. Radzimiński przed laty był jej uczniem i dobrze znał tematykę badań, którymi się zajmowała.

Recenzentka z niedowierzaniem i zdumieniem stwierdziła, że autor za podstawę swojego tekstu przyjął 278 opracowanych przez nią biogramów na łączną liczbę przedstawionych przez niego 297 życiorysów, jednak nigdzie nie zaznaczył (a taka jest prawidłowa i wymagana forma), że „jego lekko udoskonalone” biogramy wiele lat wcześniej zostały sporządzone przez Teresę Borawską, natomiast powoływał się na skrót „SBKW”. Natomiast gdy odwoływał się do opracowanych przez siebie biogramów wcześniej wydrukowanych w Encyklopedii Gdańskiej (zamieszczone były bez aparatu naukowego), zawsze podawał własne nazwisko. Podobnie postąpił z biogramami innych autorów, podając ich nazwiska. Prof. Borawska uznała więc, że mgr Krajniak ukrył jej autorstwo oraz ustalenia naukowe, posługując się przy dokumentacji omawianych życiorysów treścią i przypisami wziętymi z opracowanych przez nią biogramów. A to właśnie one stanowią fundament i główną konstrukcję oraz zasadnicze treści jego dysertacji.

Technika pracy

We wstępie doktorant podkreślał, że wcześniejsze ustalenia w Słowniku biograficznym kapituły warmińskiej w większości wypadków wymagały poprawek i uzupełnień, zaś doktorat „jest w dużej mierze dyskusją z wynikami tej pracy”. Jednak zdaniem prof. Borawskiej brakuje podstaw do dyskusji z jej wynikami, gdyż R. Krajniak dokonał jedynie korekty i uzupełnień tekstu sprzed 22 lat na podstawie nowych publikacji. Ciekawe, że doktorant podaje „Nieliczne biogramy i pojedyncze informacje z życiorysów, które nie zostały opatrzone przypisami, każdorazowo opracowane zostały na podstawie »Słownika… (SBKW)«”. Jednak po dokładnym sprawdzeniu te „nieliczne” biogramy, oparte wyłącznie na dotychczasowych ustaleniach Teresy Borawskiej, stanowią niemal jedną trzecią – bo chodzi aż o 91 biogramów – wszystkich życiorysów zamieszczonych w pracy doktorskiej. Warto podkreślić, iż spośród 297 życiorysów kanoników omówionych w doktoracie tylko pięciu ustalonych i jedenastu domniemanych nie figuruje w biogramach Borawskiej ze Słownika biograficznego kapituły warmińskiej. To jest całkowicie własny wkład autora do doktoratu!

Aby pokazać Czytelnikom, jak uprawiano „poletko naukowe T. Borawskiej”, poniżej przedstawiono kilka biogramów z 1996 r. i ich twórczą zmianę w doktoracie z 2017 r.

Arnold z Braniewa: Syn mieszczanina braniewskiego Mikołaja. Był magistrem sztuk wyzwolonych oraz studentem prawa kanonicznego, gdy 19 I 1367 otrzymał papieską prowizję na kanonię warm. Nie wiadomo jednak, czy wszedł w posiadanie prebendy (Borawska, s. 12-13).

Arnold von Braunsberg (de Brunsberg): Pochodził z Braniewa. Był synem niejakiego Nikolausa. Prowizję na kanonię w kapitule otrzymał 19 I 1367. W momencie otrzymania prowizji studiował prawo kanoniczne oraz tytułował się magistrem sztuk wyzwolonych. Nic więcej o nim nie wiadomo (Krajniak, s. 474).

Buselbeyn Bertold: Pochodził z diecezji mogunckiej i 27 XI 1394 otrzymał papieską prowizję na dużą kanonię we Fromborku. Później zamienił ją z K. Wetterheimem na parafię w Melzaku (Pieniężno) oraz średnią prebendę warm., co zostało potwierdzone przez papieża 7 V 1395. Jest to również ostatnia wiadomość o żyjącym B. (Borawska, s. 30).

Berthold Buselbeyn: Pochodził być może z Rzeszy, z diecezji mogunckiej. 27 XI 1394 został zatwierdzony przez papieża na kanonii i prebendzie warm., która zawakowała po śmierci Hermanna von Prag. Dość szybko dokonał jednak zamiany z K. Wetterheimem, mocą której przejął po nim średnią prebendę warm. oraz został plebanem kościoła parafialnego w Pieniężnie. Zamianę tę potwierdził 7 V 1395 papież. Nic więcej o nim nie wiemy (Krajniak, s. 207-208).

Kontakt z dziekanem

W drugiej połowie maja 2017 r., po wielu tygodniach dokładnego sprawdzania i porównywania obu tekstów, zbulwersowana prof. Borawska spotkała się z dziekanem, prof. Stanisławem Roszakiem, jak również z prof. Waldemarem Rozynkowskim – ówczesnym dyrektorem Instytutu Historii oraz przewodniczącym komisji doktorskiej. Poinformowała ich, że doktorat został całkowicie oparty na jej ustaleniach naukowych sprzed ponad dwudziestu lat, zaś autor nie powołał się bezpośrednio i „ukrył” jej nazwisko w bibliografii. Z tego powodu nie ma możliwości przyjęcia tej pracy jako doktoratu, gdyż jest niesamodzielna. Rozmawiała także z prof. Andrzejem Radzimińskim, któremu zasugerowała wycofanie doktoratu, bowiem ignoruje on i przemilcza jej dokonania naukowe oraz narusza prawa autorskie.

Spotkała się z całkowitym niezrozumieniem. W związku z tym, że wpłynęła już pozytywna recenzja prof. Krzysztofa Ożoga, zaproponowano jej, by złożyła krótką, jednozdaniową rezygnację z recenzowania, a praca zostanie „poprawiona” i powoła się innego recenzenta.

W połowie czerwca 2017 r. na ręce dziekana Roszaka wpłynęła rezygnacja prof. Teresy Borawskiej, w której na dwóch stronach przedstawiła powyżej opisane fakty. Jakiś czas później prof. Radzimiński przekazał jej „poprawioną” wersję pracy, liczącą 568 stron (11 stron więcej), gdzie w bibliografii wprowadzono do wszystkich biogramów nazwisko autorki. Dokonano też zmian w tekście, podkreślając jej dokonania badawcze.

Obrona doktoratu

Na początku września 2017 r. prof. Andrzej Radzimiński wystąpił do Rady Wydziału Nauk Historycznych UMK o powołanie nowego recenzenta. Zarówno on, jak i dziekan nie poinformowali, że powstała nowa wersja pracy doktorskiej, w której 11 stron zajęły wyszczególnione odniesienia do biogramów T. Borawskiej. Tę drugą, poprawioną wersję doktoratu w połowie września 2017 r. przesłano nowej recenzentce, dr hab. Ewie Wółkiewicz, świeżo upieczonej profesor w Instytucie Archeologii i Etnologii PAN w Warszawie, mediewistce zajmującej się m.in badaniami nad władztwem kościelnym (biskupim) na Dolnym Śląsku. Jej pozytywna recenzja nosi datę 2 X 2017 r.

Publiczna obrona doktoratu odbyła się 26 X 2017 r. Na obronę przyszedł tłum studentów, ale nie było dziekana. Także ze względów zdrowotnych nie przyszła prof. Borawska, ale uczestniczył w niej jej mąż, dr Henryk Rietz, wieloletni emerytowany adiunkt Wydziału Nauk Historycznych UMK, historyk czasów nowożytnych.

Komisji doktorskiej przewodniczył prof. Waldemar Rozynkowski, ówczesny dyrektor Instytutu Historii, który nie wstrzymał obrony. A przecież wiedział o zarzutach niesamodzielności pracy, poinformowany bezpośrednio przez prof. Borawską, był na jej spotkaniu z dziekanem Roszakiem, a z urzędu otrzymał kopię jej rezygnacji z promotorstwa, gdzie przedstawiła merytoryczne zarzuty niesamodzielności pracy.

Dr Henryk Rietz na publicznej obronie zdążył tylko powiedzieć, iż doktorant swoją pracę oparł głównie na ponad 270 biogramach kanoników warmińskich opublikowanych w 1996 r. przez T. Borawską, gdy prof. Rozynkowski przerwał jego wypowiedź, stwierdzając, że może jedynie zadać pytanie. Rietz zapytał więc tylko, czy doktorant nie boi się, że złamał jedno z przykazań dekalogu, i że może być wysunięty zarzut plagiatu. Na wystąpienie nikt nie zagregował. Milczeli wszyscy, w tym recenzenci: prof. K. Ożóg i dr hab. E. Wółkiewicz. Komisja doktorska (wśród jej członków byli też prof. Janusz Tandecki z Katedry Archiwistyki i Zarządzania Dokumentacją UMK, prof. Sławomir Jóźwiak z Katedry Historii Średniowiecza i Nauk Pomocniczych Historii UMK oraz prof. Radosław Biskup z Katedry Historii Skandynawii i Europy Środkowo-Wschodniej UMK) przyjęła obronę jednomyślnie siedmioma głosami.

Po obronie, a na tydzień przed planowanym posiedzeniem Rady Wydziału w dniu 14 listopada 2017 r., kiedy miało się odbyć głosowanie nad nadaniem stopnia mgr. R. Krajniakowi, dr Rietz skierował siedmiostronicowe, emocjonalne pismo na ręce dziekana S. Roszaka, w którym „w trosce o dobro Uniwersytetu Mikołaja Kopernika i w imię rzetelności badań naukowych” prosił o przekazanie członkom Rady Wydziału oraz recenzentom „moich spostrzeżeń związanych z publiczną obroną pracy doktorskiej mgr. R. Krajniaka. (…) W tym wypadku na polecenie promotora A. Radzimińskiego doktorant przejął wydrukowane w 1996 roku przez T. Borawską 272 życiorysy prałatów i kanoników warmińskich i starannie to ukrywając przedstawił jako własne. Metoda zastosowana przez R. Krajniaka jest prosta i polega na podaniu w innej kolejności faktów znanych z biogramów T. Borawskiej, rozbudowaniu »swojego« już tekstu i udokumentowaniu treści przypisami podanymi przez autorkę. Wszystkie korekty i uzupełnienia, także w przypisach, doktorant przedstawia jako własne niebywałe osiągnięcia naukowe. Unikając cytowania nazwiska T. Borawskiej często przypisuje jej ustalenia »ulubionym« innym autorom. Dla przykładu R. Krajniak powołuje się w swojej dysertacji na wybranych osiem stron artykułu prof. dr. hab. Krzysztofa Mikulskiego (Mikołaj Kopernik. Środowisko społeczne, pochodzenie i młodość, Toruń 2015, s. 65-69, 75-77) aż 66 razy, chociaż ten podaje jako źródło swoich informacji właśnie jej biogramy. Taka forma zapisu bibliograficznego i narracji łamie podstawowe zasady warsztatu naukowego historyka. (…) Przebadane szczegółowo przez T. Borawską środowisko kanoników warmińskich nie stwarzało możliwości wielkich odkryć, toteż R. Krajniak zdołał jedynie opisać losy 22 nieznanych dotąd duchownych, zresztą od dawna odnotowanych w kartotece T. Borawskiej. (…) W rzeczywistości aż w 81 biogramach R. Krajniak nic nie zmienił, tylko innymi słowy powtórzył ustalenia T. Borawskiej, dokumentując je wykorzystanymi przez nią źródłami i cytowaną literaturą. W 52 innych biogramach przejętych od T. Borawskiej doktorant wprowadził zaledwie drobne, »kosmetyczne« uzupełnienia. Zgodnie z prawdziwym obrazem pracy R. Krajniaka jego dysertacja może otrzymać tylko następujący tytuł: »Teresa Borawska, Prałaci i kanonicy warmińskiej kapituły katedralnej do 1466 roku. Skorygował i uzupełnił Radosław Krajniak«”.

Dalej dr Rietz stwierdził, że w czasie publicznej obrony komisja doktorska miała przed sobą dysertację R. Krajniaka liczącą 568 stron i taki sam egzemplarz był udostępniony w czytelni Biblioteki Głównej UMK w Toruniu. „Jednak recenzent, prof. Krzysztof Ożóg, w swej opinii z 15 maja 2017 r. oparł się na innej pracy, bo liczącej 557 stron. To w tym egzemplarzu R. Krajniak zataił autorstwo biogramów T. Borawskiej i zastąpił je skrótem „SBKW”. W recenzji prof. K. Ożoga nie zostało więc nawet wymienione nazwisko Teresy Borawskiej jako autorki biogramów, które składają się na treść dysertacji.

Recenzja dr hab. Ewy Wółkiewicz z 2 października 2017 r. opierała się na innym egzemplarzu dysertacji, liczącym 568 stron. Enigmatyczne wzmiankowanie nazwiska T. Borawskiej nasuwa jednak pytanie, czy recenzentka celowo przeoczyła wyraźnie zaznaczone przez doktoranta w tekście autorstwo T. Borawskiej. Zadziwia zwłaszcza to, że recenzentka nie dostrzegła wyliczonych przez R. Krajniaka w spisie literatury na przeszło 10 stronach (s. 537-548) 272 życiorysów kanoników autorstwa T. Borawskiej, które stanowią zasadniczą treść dysertacji”.

Dalej dr Rietz zapytywał: „Na czym też polega dostrzeżone przez recenzentów poważne i oryginalne osiągnięcie naukowe (K. Ożóg) lub że praca jest oryginalna i samodzielna (E. Wółkiewicz), skoro na jej treść składają się 272 przepracowane w „oryginalny” sposób biogramy pióra T. Borawskiej oraz tylko 22 biogramy własne doktoranta? Czy recenzenci oraz promotor po porównaniu tekstu R. Krajniaka z ustaleniami T. Borawskiej nie dostrzegają w dysertacji daleko idących zapożyczeń i tym samym znamion misternie zakamuflowanego plagiatu? Czy członkowie Komisji Doktorskiej poinformowani zostali, że recenzje pracy doktorskiej R. Krajniaka dotyczą dwóch różniących się egzemplarzy? Czy przewodniczący Komisji Doktorskiej rozważał, że ten dziwny i niewytłumaczalny przypadek przekazywania do oceny 2 różniących się egzemplarzy pracy doktorskiej może być działaniem celowym i zaplanowaną manipulacją? Czy o swoich wątpliwościach poinformował członków Komisji?

Czy taki sposób przeprowadzenia obrony pracy doktorskiej nie narusza obowiązujących przepisów?”.

Kopie swojego pisma dr Rietz skierował w kopertach pocztowych zaadresowanych imiennie do kilkunastu profesorów z Wydziału Historycznego UMK, jak również do rektora Andrzeja Tretyna.

Dziekan Stanisław Roszak, mimo obowiązku prawnego, nie przedstawił pisma Radzie Wydziału, a ta, już o nic nie pytając, 14 listopada 2017 r. zatwierdziła doktorat. Odpowiedział nadawcy jednak następnego dnia, stwierdzając, że „uważnie zapoznał się z dokumentami” i cała procedura przewodu doktorskiego i obrony pracy przeprowadzona została prawidłowo, zaś ewentualne uwagi dr. Rietza do tekstu doktoratu powinny zostać poddane pod dyskusję w czasopiśmie naukowym.

Także na moje pytania o tę sprawę zarówno dziekan, jak i promotor odpowiedzieli, że wszystko było w porządku.

Postępowanie dyscyplinarne

Jedynym efektem pisma dr. Henryka Rietza było to, że na polecenie rektora Andrzeja Tretyna prof. Bogusław Sygit, rzecznik dyscyplinarny UMK, wszczął 18 grudnia 2017 r. trzy wyjaśniające postępowania dyscyplinarne: wobec dr. R. Krajniaka w związku z zarzutami naruszenia praw autorskich dr hab. Teresy Borawskiej; w sprawie podejrzenia naruszenia procedury obowiązującej w toku przeprowadzenia przewodu doktorskiego przez dopuszczenie do obrony wersji pracy doktorskiej innej niż przyjęta przez Radę Wydziału, tj. o czyn uchybiający obowiązkom osób odpowiedzialnych za przebieg obrony pracy doktorskiej zgodnie z obowiązującymi przepisami, co dotyczyło prof. W. Rozynkowskiego oraz w sprawie otrzymanych od prof. A. Radzimińskiego przez T. Borawską esemesów, których treść miała wymusić rezygnację z podnoszenia zastrzeżeń pod adresem pracy doktorskiej R. Krajniaka, co odbierała jako groźby wobec niej samej i jej pozycji naukowej w środowisku akademickim, tj. o czyn naruszający prawa i uchybiający godności nauczyciela akademickiego (art. 139 ust. 1 cyt. ustawy).

Prof. Sygit 11 lutego 2018 r. umorzył postępowanie wyjaśniające wobec dr. Krajniaka, uzasadniając, że w czasie przedłożenia promotorowi i Radzie Wydziału w lutym 2017 r. nierzetelnej pracy doktorskiej oraz wypowiadania w dniu 26.10.2017 r. pod adresem T. Borawskiej słów obraźliwych i szkalujących jej dorobek, nie miał statusu nauczyciela akademickiego (sic!). Studia doktoranckie ukończył bowiem 20 września 2016 r., a zatrudniony został jako nauczyciel akademicki od 7 stycznia 2018 r.

3 marca 2018 r. zostało złożone zażalenie H. Rietza na umorzenie, z argumentami, iż w dostępnych źródłach R. Krajniak określany był zawsze jako „młody pracownik i naukowiec z UMK”. Na tej podstawie otrzymał w maju 2017 r. 28 tys. złotych stypendium „Start” z Fundacji Nauki Polskiej, jak również 21 grudnia 2017 r. uzyskał także grant rektora UMK na wyjazdy badawcze do Polskiej Misji Historycznej w Würzburgu (Niemcy), a w regulaminie konkursu wyraźnie zaznaczono: „O granty mogą ubiegać się nauczyciele akademiccy i doktoranci UMK”.

Uczelniana Komisja Dyscyplinarna, której przewodniczył wtedy dr hab. Wojciech Pośpiech z Zakładu Muzykoterapii Collegium Medicum w Bydgoszczy, a która rozpatruje takie zażalenia, w żaden sposób nie odpowiedziała na zażalenie, co stanowi naruszenie prawa.

Z kolei 28 lutego 2018 r. prof. Sygit złożył wniosek do przewodniczącego UKD o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec prof. A. Radzimińskiego i prof. W. Rozynkowskiego, żądając odpowiednio ukarania naganą i upomnieniem. Powinno to nastąpić niezwłocznie. Jednak skład orzekający do tej sprawy został powołany dopiero po dziesięciu miesiącach – 21 grudnia 2018 r., kiedy dwa miesiące wcześniej Senat formalnie odwołał prof. W. Pośpiecha, gdyż ten z końcem sierpnia odszedł z pracy w uczelni, wcześniej zaniedbując swoje obowiązki w UKD. Nowo nominowany przewodniczący komisji dyscyplinarnej, dr hab. Maciej Wróblewski, prof. UMK, od listopada 2018 r. zaczął porządkować tę „dyscyplinarną stajnię Augiasza”, powołując na przewodniczącego składu prof. Aleksandra Gocha, kardiologa z Collegium Medicum w Bydgoszczy. Ten wyznaczył pierwszą rozprawę na 8 kwietnia 2019 r. Podczas posiedzenia w sposób wysoce naganny przesłuchiwał dr Rietza. Po skardze do rektora podał się do dymisji. Wcześniej, na wniosek prof. Sygita, 20 marca 2019 r. wyłączył z postępowania sprawę prof. Rozynkowskiego, motywując, że ze względu na ekonomikę procesową (sic!) karę upomnienia może wymierzyć sam rektor. W mojej opinii nie można było tak zrobić i jest to naruszenie prawa.

Kolejnym przewodniczącym składu orzekającego została 7 stycznia 2020 r. prof. Alina Sionkowska, która po kilku tygodniach studiowania akt zrezygnowała z pracy w UKD, tłumacząc się chorobą. Wyznaczony 24 lutego br. na jej miejsce prof. Grzegorz Zwara, umorzył 13 marca 2020 r. postępowanie dyscyplinarne wobec prof. Radzimińskiego. Uzasadnił, że następuje to z mocy prawa, gdyż poprzednia ustawa o szkolnictwie wyższym z 2005 r., na podstawie której wszczęto postępowanie wyjaśniające, „automatycznie” przedawniała wszelkie postępowania, które nie zakończyły się w ciągu dwóch lat od chwili złożenia wniosku o ukaranie, a ten okres minął 28 lutego 2020 r.

Tak wygląda rzetelność akademicka na Wydziale Nauk Historycznych oraz sprawność postępowań dyscyplinarnych w uniwersytecie badawczym, jakim jest obecnie toruński Uniwersytet Mikołaja Kopernika.

Marekwro@gmail.com

Wróć