logo
FA 03/2020 Życie akademickie

Aneta Zawadzka

Czytelnia czasopism

Bez uprzedzeń

Poddawanie ocenie osiągnięć naukowych jest z pewnością zadaniem niełatwym. Wymaga bowiem od osób pochylających się nad czyimś dorobkiem po pierwsze odrzucenia jakichkolwiek możliwych uprzedzeń, po drugie działania na zasadach obiektywności i bezstronności. Bez tych ostatnich składowych nie powstanie żadne rzetelne opracowanie, którego istotą jest przecież formalne i merytoryczne weryfikowanie zawartości, a nie np. osądzanie twórcy.

Sprawie recenzowania dorobku naukowego poświęcony został tekst opublikowany w czasopiśmie wydawanym przez Szkołę Główną Handlową w Warszawie, „E-mentor” (nr 1/2019). Skupiono się w nim przede wszystkim na zagadnieniach związanych z wymaganiami, jakie stawia Ustawa 2.0 zarówno wobec różnego typu opiniowanych prac w postępowaniach awansowych, jak i wobec recenzentów, co do których oczekuje się, że będą posiadali określone kompetencje, niezbędne do prawidłowej realizacji powierzonych im zadań. Zdaniem autora artykułu, jak w tytułowej sentencji Tacyta „Sine ira et studio”, recenzja „winna bez gniewu i upodobania (..) wykazywać”, że istota rzeczy jest istotą rzeczy. Inaczej mówiąc chodzi o to, by z przygotowanej w profesjonalny sposób opinii jasno z wynikało, że to, co nazywa się doktoratem, habilitacją czy profesurą, jest właśnie tym, czym być powinno, czyli kolejno: oryginalnym podejściem do rozwiązania problemu, istotnym wkładem w rozwój określonej dyscypliny naukowej, czy posiadaniem wybitnego dorobku naukowego.

W dziesiątce wspaniałych

W październiku ub. ogłoszeni zostali laureaci zorganizowanego po raz pierwszy przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego konkursu „Inicjatywa Doskonałości – Uczelnia Badawcza”. Zgodnie z założeniami nowego programu spośród 20 uprawnionych do udziału w nim uczelni w Polsce wyłonionych zostało dziesięć spełniających założone kryteria jednostek, które w latach 2020-2026 otrzymywać będą zwiększoną o 10% subwencję Te dodatkowe środki pozwolą zwycięskim uczelniom skutecznie rozwijać posiadany potencjał badawczy, a w rezultacie umożliwią im realne konkurowanie z najlepszymi europejskimi ośrodkami akademickimi. W gronie uczelni mogących poszczycić się statusem uczelni badawczej znalazł się m.in. Gdański Uniwersytet Medyczny, o czym informuje „Gazeta GUMed” (nr 12/2019).

Z opublikowanego tekstu dowiedzieć się można, jaką drogę przeszła gdańska uczelnia, by dołączyć do grona najlepszych, a także, jakie zamierza podjąć działania, by dalej rozwijać się w równie optymalnym tempie. W najbliższej przyszłości GUMed skupi się na działalności obejmującej trzy, wyznaczone jako priorytetowe, obszary badawcze, wśród których znalazła się onkologia, kardiologia i medycyna sercowo-naczyniowa oraz biochemia, genetyka i biologia molekularna. Nieprzypadkowy wybór dyscyplin poprzedziły prace wielospecjalistycznego zespołu, który dbając o zagwarantowanie możliwości „zwiększenia wpływu prowadzonej działalności naukowej na rozwój światowej nauki”, odpowiedział równocześnie na realne zapotrzebowanie pacjentów potrzebujących fachowego leczenia. Podaje się bowiem, że problemy sercowo-naczyniowe oraz onkologiczne stanowią najczęstsze powody zgonów w Unii Europejskiej.

Gdański Uniwersytet Medyczny stając się uczelnią badawczą, dostał do ręki oręż, który może skutecznie wykorzystać w celu realizowania strategicznych celów, służących dalszemu rozwojowi nie tylko samej uczelni, ale także polskiej nauki.

Sporo nadziei i trochę lęku

Ustawa 2.0, jak zazwyczaj wszystkie nowe rozwiązania w każdej możliwej dziedzinie, budzi różnorakie odczucia, w tym przypadku wśród społeczności akademickiej. Dla jednych ma więcej dobrych, dla innych więcej słabych stron, a jeszcze inni ze spokojem przyjmują nieuchronnie następujące zmiany.

„Wiadomości KSN” (nr 11-12/2019), biuletyn Krajowej Sekcji Nauki NSZZ „Solidarność”, postanowił przyjrzeć się rozwiązaniom, jakie proponuje Konstytucja dla Nauki w zakresie habilitacji. Zniesienie obowiązkowości tej ścieżki awansowej rozpatrywane jest w kontekście przełomu dokonującego się za przyczyną niedawno wprowadzonego w życie aktu prawnego. Historia habilitacji zdaje się bowiem potwierdzać tezę o niedoskonałości tego typu rozwiązania, narażonego, jak pokazuje nasza historia, na różnorakie wpływy, w tym także polityczne. Nie kryjącemu zadowolenia z przyjętego rozwiązania środowisku związkowemu pozostały jednak obawy związane z sytuacją, w której uczelniana praktyka poparta nadanymi uprawnieniami do samodzielnego stanowienia ładu, mogłaby zostać zastąpiona innymi rozwiązaniami otwierającymi drogę do ewentualnych zwolnień z pracy pracowników akademickich.

Postulowana już w latach dziewięćdziesiątych przez KSN potrzeba zmiany systemu awansu akademickiego, przynajmniej w części dotyczącej habilitacji znalazła, jak widać, swój oczekiwany finał. Pozostał jednak niepokój i lęk dotyczący przyszłości. Związkowcy nie rezygnują jednak z nadziei, że tym razem uda się zorganizować struktury polskiej nauki w sposób gwarantujący bezpieczeństwo i stabilizację wszystkim wybitnym jednostkom.

Aneta Zawadzka

Wróć