logo
FA 03/2020 W stronę historii

Magdalena Bajer

Bielańscy

Adam Jan Bielański ,
Źródło: archiwum.uj.edu.pl

Urzeczywistniając dążenia holistyczne, ówcześnie postulowane, Zofia Bielańska-Osuchowska łączyła – w badaniach, nauczaniu i działaniach organizacyjnych – zagadnienia wcześniej od siebie odległe, oddzielone odmiennością stosowanych metod, czasem stawianych pytań. Terenem takich działań było m.in. Polskie Towarzystwo Anatomiczne.

Pierwszy akademicko utytułowany przedstawiciel krakowskiego uczonego rodu przyszedł na świat jeszcze w epoce zaborów (1911), w Łańcucie, ale młodzieńczą dojrzałość osiągnął w Polsce niepodległej, kiedy życie obfitowało w zadania i możliwości, kiedy trzeba było dać miejsce zadaniom przed pragnieniami, a z możliwości korzystać dla ich wykonania.

* * *

Adam Kazimierz Firlej Bielański, żyjący w latach 1881–1964, dokonał rzeczy ważnych w różnych sferach życia społecznego. Specjalista hydrochemik, rozwinął tę dziedzinę wiedzy na pograniczu teorii i praktyki inżynierskiej. Wykorzystywał ją w wieloletniej pracy dyrektora Dróg Wodnych w Krakowie, a jednym ze śmiałych przedsięwzięć w tym zakresie było przeniesienie koryta rzeki Rudawy z centrum miasta, gdzie powodowała dotkliwe powodzie, na peryferie, czego współprojektantem i współwykonawcą był Adam Bielański.

Po wybuchu drugiej wojny światowej stanął przed zadaniem na rzecz kultury narodowej i spełnił je perfekcyjnie, przewożąc zbiory wawelskie Wisłą do Sandomierza, co okazało się dramatycznym początkiem ich wojennej tułaczki.

Do ważnych zasług trzeba policzyć wychowanie trójki cenionych profesorów (różnych dziedzin), z których każde pozostawiło duży pionierski dorobek oraz liczne grono uczniów, pomnażając szeregi aktywnych w życiu zbiorowym inteligentów.

Imiennik

Adam Jan Bielański (junior) urodził się w roku 1912 w Krakowie. Studiował chemię w UJ, uzyskując dyplom w roku 1936, a także w Londynie. Doktorat obronił na tajnych kompletach uniwersyteckich w roku 1945, profesurę otrzymał dziesięć lat później.

Przez całe ponadstuletnie życie profesor Bielański pomnażał i gruntował wiedzę z dziedziny chemii, zwłaszcza nieorganicznej, budując szkołę naukową, uzupełniając kolejne wydania podręczników akademickich o jej osiągnięcia. Tak było z Chemią ogólną i nieorganiczną, które to kompendium zastąpiły w roku 1984 Podstawy chemii nieorganicznej, nieodmiennie służące pokoleniom chemików – i studentów, i preceptorów. Przypadki podobnej długowieczności książki naukowej, szczególnie podręcznika, szczególnie w naukach przyrodniczych, odnotowuję skwapliwie z dwóch powodów. Przede wszystkim wydają mi się wymownym świadectwem wiarygodności podstawowych twierdzeń w nich zawartych, stanowiących trwały szkielet opartej na nich i rozwijanej dalej wiedzy, co czyni ów dalszy rozwój szybszym i pełniejszym. Poza tym, jak mnie, laikowi, się wydaje, z takiej wielekroć weryfikowanej bazy łatwiej wychodzić na sąsiednie, nawet dalsze, obszary poszukiwań.

Adam Bielański, związany z Uniwersytetem Jagiellońskim i Akademią Górniczo-Hutniczą, pełnił w tych uczelniach funkcje administracyjne, przede wszystkim starając się o prowadzenie badań nad aktualnie najważniejszymi problemami chemii i szybkie włączanie ich wyników w programy kształcenia studentów. W AGH był dziekanem Wydziału Inżynierii Materiałowej i Ceramiki, a zorganizował tam Wydział Mineralny.

Kierował grupą naukową w krakowskim Instytucie Katalizy i Chemii Powierzchni PAN, skupioną na kompleksowym poznawaniu zagadnień stanowiących wówczas pierwszą linię badań chemicznych. Był członkiem rzeczywistym akademii i członkiem czynnym PAU, która uhonorowała profesora swoim największym laurem – Nagrodą Jerzmanowskich, przyznaną mu po jej przywróceniu w wolnej Polsce, pomnażając znacząco rejestr wyróżnień otrzymanych w długim życiu. Adam Bielański pracował do jego ostatnich dni i tak samo długo pielęgnował zainteresowania muzyką poważną.

Władysław Bielański ,
Źródło: researchgate.net

Brat

Władysław Bielański, tylko o rok starszy od Adama, nie mógł mu być życiowym wzorem. Można więc sądzić, że kariery naukowe całej trójki rodzeństwa miały źródło i w genach, i – przede wszystkim chyba – w klimacie domu na krakowskim Salwatorze. Po ukończeniu gimnazjum im. Henryka Sienkiewicza studiował w latach 1930–1934 zoologię i zootechnikę w UJ, a w następnym czteroleciu weterynarię w lwowskiej Akademii Medycyny Weterynaryjnej. Podczas studiów działał w korporacji akademickiej Corolla.

Drogę naukową Władysława Bielańskiego, jak wielu jego rówieśników, przegrodziła na parę lat wojna. Walczył w kampanii wrześniowej, zaś od roku 1941 był żołnierzem AK, pracując zarobkowo m.in. jako lekarz weterynarii. Podczas okupacji kierował (na zlecenie Krakowskiej Izby Rolniczej) Powiatowym Inspektoratem Hodowli Zwierząt w Miechowie, wykorzystując tę funkcję i poświadczony dyplomami autorytet specjalisty do działań ratujących polskie konie przed wywózką do Niemiec. Pomogło to później w odtwarzaniu pogłowia cennych dla gospodarki i zagrożonych wyginięciem gatunków.

Zaraz po wojnie powrócił do pracy naukowej i przerwanej kariery akademickiej, uzyskując w roku 1946 stopień doktora nauk rolniczych, a w roku 1952 docenturę w zakresie ogólnej hodowli zwierząt. Od roku 1954 był profesorem Wyższej Szkoły Rolniczej w Krakowie (obecnie Uniwersytet Rolniczy). W latach 1970–81 kierował Zespołem Rozrodu w Instytucie Stosowanej Fizjologii Zwierząt. W roku 1969 został członkiem PAN i pełnił funkcję prezesa Oddziału Krakowskiego w latach 1971–1974. W tym samym czasie przewodniczył Komitetowi Zootechnicznemu PAN.

Pierworodny syn twórcy dróg wodnych w Krakowie odziedziczył i (pewnie w większym stopniu) wyniósł z domu to, co pewien mój uczony rozmówca nazwał „kamertonem umysłowym”, jakieś „urządzenie” w mózgu, które sygnalizuje sprawy, jakie trzeba rozwiązywać, w bezbłędnej kolejności znaczeń. Kolejność była istotna w czasie, kiedy do życia naukowego wchodzili Bielańscy, gdyż dyktowały ją pilne i mnogie potrzeby rozwijającego się po wojennej przerwie kraju.

Władysław stworzył nowoczesną szkołę rozrodu zwierząt gospodarskich, w tym szczególnie koni (sam z zamiłowaniem uprawiał jeździectwo i ujeżdżał wierzchowce), co zarazem wiązało badania prowadzone w Krakowie z przodującymi w tym zakresie na świecie i przynosiło wiedzę praktyczną pilnie potrzebną rolnictwu, którego stan, pod rządami komunistów, profesor mocno krytykował, m.in. w gronie goszczonych przez kardynała Wojtyłę przedstawicieli krakowskiej kultury i nauki. Zmarł na atak serca podczas jazdy konnej w marcu 1982 roku, po ciężkich przeżyciach osobistych i doświadczeniach stanu wojennego, pozostawiając wciąż aktualne artykuły oraz książki i duże grono uczniów.

Zofia Bielańska-Osuchowska ,
Źródło: journals.viamedica.pl

Siostra

Najmłodsza z uczonego rodzeństwa Zofia Bielańska, urodzona w roku 1919, rozpoczęła studia biologiczne na Wydziale Filozoficznym UJ w roku 1937, by je skończyć po wojnie. W roku 1940 wyszła za Gabriela Osuchowskiego, z którym zamieszkała w Warszawie, rozpoczynając w roku 1953 pracę starszego asystenta w Zakładzie Histologii i Embriologii Wydziału Weterynaryjnego SGGW. Stopień kandydata nauk (odpowiednik doktoratu we wczesnym PRL) uzyskała w roku 1958 na Uniwersytecie Warszawskim, co zapewniło jej awans na stanowisko adiunkta. Dalszą drogę przebyła szybko, podobnie jak obaj bracia, bowiem zapotrzebowanie na światłe umysły i śmiałe inicjatywy w obszarze nauki było wciąż większe niż ideologiczne obiekcje i lęki przed reakcyjną inteligencją. Losy uczonych Bielańskich przypomniały mi żywo opowieści wielu innych ich rówieśników, którzy wybierali naukę jako sposób życia przede wszystkim dlatego, że cieszyła się względną swobodą, w każdym razie większą niż inne, w normalnych warunkach interesujące zajęcia. Pewien krakowski matematyk ujął to dosadnie: Jak ktoś umiał tańczyć, śpiewać, zapisywał się do „Mazowsza”, a jak nie, to się dobrze uczył, żeby zostać na uniwersytecie.

Rozmawiając o profesorskiej rodzinie, dowiedziałam się, że wszystkie jej linie reprezentują potomkowie Sejmu Wielkiego, pieczętujący się herbami: Lewart, Gozdawa, Jastrzębiec, którą to proweniencję większej części polskiej inteligencji warto pamiętać, kiedy szukamy źródeł cech i zachowań przekazywanych pokoleniom.

Zofia Bielańska-Osuchowska habilitowała się w roku 1961, profesorem zwyczajnym została w roku 1980. Dwukrotnie przez kilkuletnie okresy kierowała najpierw zakładem, później Katedrą Histologii i Embriologii w SGGW. Był to czas szybkiego rozwoju nauk o życiu na świecie, odkryć biologii molekularnej, a warszawska uczelnia rolnicza miała znakomite tradycje uczestniczenia w tym rozwoju od swoich początków i zawsze bliskie kontakty z wiodącymi ośrodkami. Po dramatycznej wojennej przerwie, w warunkach narzuconych sytuacją polityczną ograniczeń, trzeba było te tradycje przywrócić, rozległą współpracę kontynuować. Pani profesor przez długi czas organizowała doroczne Konferencje Biologii Komórki, gromadzące w Warszawie najwybitniejszych uczonych zajmujących się tą problematyką.

Urzeczywistniając dążenia holistyczne, ówcześnie postulowane, łączyła – w badaniach, nauczaniu i działaniach organizacyjnych – zagadnienia wcześniej od siebie odległe, oddzielone odmiennością stosowanych metod, czasem stawianych pytań. Terenem takich działań było m.in. Polskie Towarzystwo Anatomiczne, którego Zofia Bielańska-Osuchowska była prezesem w latach 1971–1977, a od roku 1986 do śmierci członkiem honorowym. Zmarła w roku 2017 w Warszawie, pozostawiając nauki weterynaryjne najszerzej rozumiane, na światowej miary poziomie.

Wiele publikacji – podręczniki akademickie, przede wszystkim Embriologia, w momencie ogłoszenia awangardowa – pozostaje wciąż aktualne i służą kolejnym rocznikom studentów.

Inny czas

Urodzony podczas wojny (1942) syn pani profesor, Juliusz Osuchowski, dorastał w innej epoce historycznej, która, jak się zdaje, zdeterminowała jego życiowe losy. Studiował socjologię w UW, jednakże po Marcu ‘68, za „nieprawomyślną” aktywność usunięto go z uczelni i wyjechał do Londynu, gdzie pracował w prasie polonijnej.

Po powrocie, w roku 1972, założył gospodarstwo rolne pod Krakowem i zajmował się zawodowo strzyżeniem owiec, organizując w 1980 roku Solidarność wiejską i współtworząc jej program. Uczestniczył w podpisywaniu porozumień z rządem w Ustrzykach Dolnych i wynegocjował obowiązujące do dzisiaj zwolnienie z podatku gruntowego na terenach górskich oraz inne korzystne wówczas dla rolników ustalenia.

Wedle źródeł IPN Juliusz Osuchowski był równocześnie współpracownikiem SB, że jednak nie kontynuował uczonej tradycji, a większą część życia spędził poza Polską, nie wymaga to specjalnej uwagi, jak też nie obciąża szczególnie dotkliwie rodzinnej pamięci. Niewątpliwe zasługi dziennikarza, którym został, to odnalezienie cennych dokumentów z okresu drugiej wojny światowej w archiwach Instytutu Piłsudskiego w Nowym Jorku i w Południowej Ameryce. Te ostatnie odkrycia ujawniły znaczący udział środowisk polonijnych w działaniach, jakie wypada nazwać patriotycznymi, choć miały miejsce daleko od ojczyzny.

Juliusz Osuchowski pozostawił liczne reportaże z podróży po wielu kontynentach i rejsów dalekomorskich, które stały się jego pasją, wywiady z politykami różnych krajów, zebrane w książce pt. Anotar. Zmarł w roku 2007.

* * *

W Trzeciej Rzeczypospolitej, mimo sceptycznych przewidywań, inteligencja okazuje się potrzebna. Pełni w istocie tę samą zawsze rolę – tworzenia i przekazywania wzorców. Dzieje się to nie tylko w rodzinach z długą tradycją naukową, ale w takich, gdzie młode pokolenie rośnie w klimacie rozmów o tym, co ważne, co trzeba wesprzeć w miarę możliwości, nawet gdy możliwości są niewielkie, czemu się przeciwstawić, nawet gdy skutek nikły. Wrażliwość społeczna, jak to nazywają specjaliści, jest istotną, jak dotąd trwałą cechą inteligenckiego etosu, co wielekroć pokazywała historia. Warto przypominać.

Wróć