logo
FA 02/2020 Felietony

Henryk Grabowski

Tolerancja – pobłażanie czy poszanowanie

Fot. Stefan Ciechan

Słowo tolerancja może być rozumiane dwojako. Może oznaczać pobłażanie dla odmiennych zachowań, upodobań, wierzeń lub odnoszenie się do nich z szacunkiem. Pobłażanie może mieć konotacje obyczajowo neutralne lub negatywne. Szacunek wyłącznie pozytywne.

Można być pobłażliwym dla kogoś, kto kłamie, oszukuje, kradnie, a zarazem stawiać siebie wyżej, a nawet pogardzać nim. Nie można szanować odmienności etnicznych, rasowych, religijnych, seksualnych, a równocześnie być przekonanym o swojej wyższości. Wynika to z racjonalnych, a nie – jak się na ogół sądzi – moralnych przesłanek. W pierwszym przypadku chodzi o właściwości lub zachowania, na które możemy mieć wpływ. W drugim ich wybór jest poza zasięgiem naszych możliwości. Nikt nie może wybrać sobie koloru skóry, kraju pochodzenia czy orientacji seksualnej.

Z wypowiedzi niektórych polityków, a także duchownych, wynika, że często nie dostrzegają oni różnicy między pobłażliwością a szacunkiem dla odmienności lub wręcz utożsamiają tolerancję wyłącznie z pobłażliwością. Jest to problem nie tylko natury semantycznej, ale także doniosły w skutkach społecznych. Pobłażliwość nie wyklucza przeświadczenia, że istnieje tylko jeden słuszny światopogląd, model życia, system wartości. Zwykle towarzyszy temu pokusa nawracania na jedynie słuszną drogę postępowania, co jest ze swej istoty społecznie konfliktogenne.

Aby zrozumieć, że tolerancja jest kategorią intelektualną, a nie moralną, wystarczy uzmysłowić sobie, że gdyby Karol Wojtyła urodził się w Arabii Saudyjskiej, to byłby zapewne muzułmaninem, a nie świętym Kościoła katolickiego.

Wychowanie do tolerancji nie może się ograniczać do jej apoteozy, jako właściwości znamiennej dla jednostek szlachetnych i wielkodusznych. Musi ono również wskazywać na źródła nietolerancji, które tkwią przede wszystkim w deficytach wiedzy i inteligencji. Obskurantyzm jako taki można napiętnować. Ludzie ograniczeni umysłowo wymagają rewalidacji i rehabilitacji jak każdy inny przypadek niepełnosprawności. W języku nauk pedagogicznych oznacza to reedukację, która jest zawsze bardziej kosztowna i mniej skuteczna od edukacji.

Wróć