logo
FA 02/2020 Okolice nauki

Poszukiwania punktów stycznych

Do dziś pamiętam gorącą dyskusję między moim licealnym katechetą a częścią koleżanek i kolegów z mojej klasy. Sugerowali oni zmianę modelu nauczania religii w szkole z formacji w duchu katolickim na religioznawstwo. Ponieważ katecheta poważnie traktował uczniów, nie zasłaniał się obowiązującym programem nauczania, ale wyjaśniał, dlaczego w szkole uczniowie powinni mieć dostęp do obu typów zajęć: osoby chętne powinny móc rozmawiać o doświadczeniu wiary, a wszyscy – mieć ramowe pojęcie o innych religiach, aby nie ulegać stereotypom. Jego podejście dało nam do myślenia i ostudziło nastroje.

Nieżyjący już brytyjski teolog John Hick w Nowym pograniczu nauki i religii starał się połączyć poważne traktowanie przeżyć duchowych/religijnych jako autentycznych z najnowszymi ustaleniami neuronauki, okraszając dodatkowo wywód przybliżeniem czytelnikowi interesujących porównań między religiami. Najcenniejsze wydaje mi się wskazanie na dwie pułapki, w które często wpadają zarówno badacze mózgu, jak i współcześni filozofowie. Pierwszą jest zakładanie, że nie tylko wszelkie przeżycia i doświadczenia dające się określić mianem duchowych lub religijnych, ale także takie zjawiska jak świadomość, muszą mieć wyłącznie materialną podstawę (takie podejście Hick nazywa twardym naturalizmem). Drugą jest skupianie się w badaniu przeżyć religijnych na niezwykłych, ale łatwo opisywalnych wizjach (boskich postaci, aniołów, demonów, zaświatów itp.). Tymczasem Hick stara się traktować doświadczenie religijne możliwie szeroko i włącza do niego przeżycia opisywane jako poczucie harmonii lub jedności z wszechświatem, obecności nieokreślonej, dobrej i łagodnej siły, opieki ze strony tej siły itp. Jednocześnie jego książka nie traci dyscypliny wywodu naukowego eseju. Hick nie identyfikuje się z żadnym wyznaniem i nie zamierza przekonywać nikogo, że Bóg istnieje. Ponieważ nie wszystkie religie zakładają istnienie osobowego absolutu, autor posługuje się pisanym wielką literą pojęciem Transcendentnego i jasno określa swoją wiarę w istnienie takiego wymiaru świata.

Jego poszukiwania punktów stycznych między doświadczeniem religijnym, neuronauką i Transcendentnym koncentrują się wokół zagadnień umysłu i świadomości – na ile są one jedynie rezultatem fizjologicznej aktywności mózgu, a na ile istnieją niezależnie? Autor jasno wykłada, dlaczego ma to znaczenie: jeśli umysł nie jest jedynie formą przystosowania ewolucyjnego, to również potrzeby duchowe i przeżycia o takim charakterze mogą być czymś więcej niż tylko psychiczną podpórką pozwalającą radzić sobie z lękami (tak widział rolę religii np. Freud). Zgrzyty w wywodzie Hicka pojawiają się jedynie wówczas, gdy uznaje on za oczywiste, że „nikt rozsądny” nie wierzy już w boskość Jezusa, który przecież (i to także oczywiste) nie uważał się za Wcielenie czegokolwiek. Teza, że chrześcijaństwo jest dziełem św. Pawła, nie jest nowa, ale wciąż bardzo inspirująca, pod warunkiem, że nie towarzyszy jej sugestia, że to oczywiste.

Lektura książki pozwala z żalem (momentami wręcz zażenowaniem) skonstatować, że wiele istotnych publikacji, na które powołuje się autor, nigdy nie zostało przełożonych na polski. Hick wskazuje je jako fundamentalne do poznania danej religii lub jej odłamu. Autor parokrotnie podkreśla, że znajomość obcych tradycji duchowych może być inspirująca – dla wierzących w życiu wiarą, dla nieidentyfikujących się z religią w niekonfesyjnym życiu duchowym lub intelektualnych poszukiwaniach. Może się to odbywać bez zacierania własnej tożsamości ani bycia wciąganym w życie religijne wbrew woli.

Marek Misiak

John HICK, Nowe pogranicze nauki i religii. Doświadczenie religijne. neuronauka i Transcendentne, tłum. Jan Andrzej Lipski, red. Tomasz Sieczkowski, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2019, seria: W poszukiwaniu idei XXI wieku.

Wróć