logo
FA 02/2020 W stronę historii

Piotr Hübner

Filozofia ścisła czy właściwa?

Chcemy, aby wszystkie kierunki pracy i poglądów w naszym Towarzystwie ku jednemu zmierzały celowi: ku wyświetleniu prawdy. Drogą ku temu jest naukowy krytycym.

Fot. Stefan Ciechan

Dyskurs o filozofii nigdy się nie skończy i zachowuje też wartość aktualną. Filozofia zawsze żyła minionymi, prawda że genialnymi, ustaleniami. Jak stwierdził ks. Jędrzej Kitowicz (Opis obyczajów i zwyczajów za panowania Augusta III 1840): „W akademiach kto się promował do godności doktora filozofii, musiał przysięgać, jako inaczej nie będzie trzymał i uczył tylko juxta mentem divi Thomae; ci tedy, którzy się trzymali zdania Arystotelesa, zwali się peripatetici, a którzy św. Tomasza, zwali się thomistae”. Gdy upadła dominacja jednej doktryny, pojawiło się ich multum. Słabym rozwiązaniem tego problemu stała się eklektyka. Uprawiał ją w Akademii Krakowskiej Franciszek Matawowski. Była to, jak pisał w autobiografii Jan Śniadecki: „filozofia, która ze wszystkich sekt wybierała to, co było dobrego, do żadnej się nie przywiązując”. W rozprawie O filozofii (1819) Jan Śniadecki definiował: „filozofia to nauka prawego myślenia i życia, w ciągłej praktyce okazywana”. Jest „dostojnem i najważniejszem zatrudnieniem człowieka około wydoskonalenia samego siebie”.

Według Friedricha Wilhelma Josepha Schellinga (Vorlesungen über die Methode des akademischen Studiums 1803, tłum. z jęz. niemieckiego Piotr Dehnel): „szczegółowe kształcenie w celu zdobycia konkretnego zawodu musi poprzedzać poznanie organicznej całości nauk. Ten, kto poświęca się jakiejś określonej nauce, musi poznać miejsce, które zajmuje ona w tej całości, i szczególnego ducha, który ją ożywia, tak jak i rodzaj wykształcenia, dzięki któremu włącza się w harmonijną budowlę całości, a więc także sposób, w jaki on sam musi tę naukę traktować, aby pomyśleć o niej nie jak niewolnik, ale jak człowiek wolny, i ujmować ją w duchu owej całości”.

Klasyczną definicję celu filozofii ustalił św. Tomasz z Akwinu (De caelo et mundo): „studium filozofii uprawiane jest nie po to, aby się dowiedzieć, co ludzie sądzili, lecz po to, aby stwierdzić, jaka jest prawda o rzeczach”. Józef Jankowski w Rozprawie o znakomitszych nieprzyiaciołach filozofii i powodach, jakie mieć mogli do iey uwłaczania („Rocznik Towarzystwa Naukowego z Uniwersytetem Krakowskim połączonego”, tom VI, 1821) definiował filozofię jako „zbiór prawideł prowadzących do odkrycia prawdy i działania zgodne z rozumem”. Działania idą w dwu kierunkach: „myśleć i chcieć. Zamiarem przedmiotowym pierwszego iest prawda, drugiego moralność”. Pojawia się przy tym „archytektoniczny powab uporządkowania systematycznego swych mniemań, następnie utworzenia z nich umiejętności”. Na koniec przejawiają się „różne systemy filozoficzne (…). Przywiązanie wiernych wyznawców ktoregokolwiek systematu nie było zawsze płodem uroienia, które trwałość zamieniła w upór; ale często skutkiem żywego przekonania, które z zupełney wiary, lub z wolnego, lecz błędliwego dochodzenia powstało (…) często moc przekonania więcey zawisła od wielkości zaufania, niżeli od ważności dowodów”. W efekcie dzieje filozofii łączyły się z „niezliczoną liczbą męczenników prawdy”.

Na mocy postanowienia cesarskiego z 29 września 1850 roku – i odpowiedniego rozporządzenia wykonawczego Ministerstwa Wyznań i Oświaty (z 1 X 1850) – zniesiono propedeutyczny charakter studiów filozoficznych (co nazywano reformą ministra Leo Thuna). Wydział filozoficzny zrównano z pozostałymi fakultetami, których studenci nie musieli już zaliczać pierwszych lat studiów filozoficznych. Propedeutyczne zadania przeniesiono na ośmioletnie gimnazja, w których naukę wieńczyła matura, wymagana do rozpoczęcia studiów na uniwersytecie (Prusy 1812, Austria 1849). Na poziomie gimnazjalnym, a tym bardziej na poziomie codzienności, rola filozofii przygasła. Jak napisał Kazimierz Kaszewski (Nauka logiki i jej korzyści, „Tygodnik Illustrowany” nr 113, 1861): „filozofia powstrzymywana pogardą, nienawiścią, wstrętem czy obojętnością ogółu, nie wyszła poza zakres książki lub maleńkiego kółka czytających”.

Witold Rubczyński wystąpił z odczytem publikowanym pod egidą Towarzystwa Filozoficznego w Krakowie („Stosunek filozofii do nauk szczegółowych” 1911). Kładł nacisk na teorię poznania, a nie teorię bytu. Twierdził „iż życiu umysłowemu groziłaby zupełna anarchia, gdyby nie było możliwem wytworzenie i należyte uzasadnienie takiej teoryi, któraby wszystkie do poszczególnych działów odnoszące się usiłowania poznawcze ściśle rozgraniczała i ustosunkowywała”. Rzecz to konieczna nie tylko „dla demarkacyi nauk poszczególnych, ale także do zakreślenia ich wspólnego celu i prawideł ich współpracownictwa”. Oparciem dla epistemologii mogłaby być „psychologia względnie logika”. Taka filozofia „może zasłużyć na miano naukowej lub ścisłej” i zastąpiłaby „dawną metafizykę”. W miejsce „narzucania treści, czyli uprzedzeń o rzeczywistości” pojawi się „poddawanie nowych form, nowych sposobów szykowania doświadczeń”. Filozofia „zaniechałaby dwuznacznej roli exploatatorki cudzej pracy, zawsze niepewnej”.

Pojęcie filozofii ścisłej określał Hugo Steinhaus (Wspomnienia i zapiski, Londyn 1992) jako „żargon wymyślony przez lwowskich biurokratów uniwersyteckich”; opowiadał się za pojęciem filozofia właściwa, różniącej się „od filozofii obejmującej wydział”.

W mowie otwierającej prace Polskiego Towarzystwa Filozoficznego (12 II 1904) Kazimierz Twardowski wskazywał, że Towarzystwo „nie będzie służyło żadnemu kierunkowi filozoficznemu wyłącznie, albowiem pragnie objąć sobą wszelkie kierunki. Chce być wolne od wszelkiej jednostronności, chce być jak najbardziej wszechstronnym. Jedynym dogmatem Towarzystwa będzie przekonanie, że dogmatyzm jest największym wrogiem wszelkiej pracy naukowej. Chcemy, aby wszystkie kierunki pracy i poglądów w naszym Towarzystwie ku jednemu zmierzały celowi: ku wyświetleniu prawdy. Drogą ku temu jest naukowy krytycym”.

W ujęciu Władysława Tatarkiewicza (Byłem po prostu zbieraczem – ostatnia rozmowa… poprowadzona przez Tadeusza Sznajderskiego, „Polityka” nr 15, 1980) filozofia „to dyscyplina orientująca człowieka w jego życiu i w rzeczywistości go otaczającej. Dająca ramy rozumienia świata i siebie”. Filozofia „winna przygotowywać do rozumienia świata, a nie na płaszczyźnie niewzruszalnych pewników i niepodważalnych twierdzeń orzekać o nim. Powinna spełniać rolę propedeutyki, a nie decydowania”.

Wróć