logo
FA 01/2020 W stronę historii

Piotr Hübner

Własny kąt w gmachu nauki

Byłem wymagający (…) ani myślałem wykładać im tego, co mogli znaleźć w podręcznikach, monografiach, przyczynkach (…) wykładałem prawie wyłącznie rzeczy swoje, nowe (…). Nie tyle może moi słuchacze, ile ja sam skorzystałem z jedenastoletniego zajmowania katedry pedagogiki.

Źródło: NAC

Jak zapisał Antoni Bolesław Dobrowolski (Mój życiorys naukowy 1958), jego początki były trudne. Urodził się 6 czerwca 1872 roku w Dworszowicach Kościelnych, w powiecie radomszczańskim. Jego ojciec, Jan, był wiejskim grajkiem i organistą kościelnym. Matka, Józefa Szyndler, pracowała za dniówki w majątku ziemskim. Rodzice dbali szczególnie o wykształcenie synów: „Ukończyłem szkółkę miejscową, douczałem się sam, jak mogłem, stanąłem gotów do ówczesnej drugiej gimnazjalnej. Zawahał się ojciec: położenie materialne rodziny było bardzo krytyczne, a tu zdarzało się «dobre miejsce»: mogłem, dziecko dwunastoletnie, na siebie zarobić i pomóc rodzinie… Ale poczciwie naiwny, poczciwie przesądny kult «wykształcenia» i «książki» zwyciężył. Wyjechałem do wymarzonej Warszawy. Na jeden grosz od rodziców liczyć nie mogłem. Przez pierwsze dwa lata pomagał brat, student uniwersytetu”. Antoni zarabiał udzielaniem korepetycji.

Po szkole elementarnej wyjechał do Warszawy (1883). Ukończył rosyjskie gimnazjum filologiczne (1891). Szczególnie interesował się matematyką i greką. Prowadził szkolne kółko samokształceniowe o kierunku socjalistycznym. W Warszawie został członkiem II Proletariatu (1889-1894). Używał pseudonimu A.D. Wolski. Jak zapisał w autobiografii: „rozłamało się życie moje na dwie bardzo różne, obce sobie połowy. Z jednej strony gimnazjum i korepetycje, zarobek i <obowiązki> tak zwane <konieczności> (…). Z drugiej strony – i <kółka>, pięcie się wzwyż i służba idei: życie własne, z własnego popędu, swobodne”. Przy tym utracił „bez walk wewnętrznych, religię tradycyjną, z równą łatwością przyjmując religię altruizmu bez kosmogonii (…). Za to imponowała nam naprawdę – Nauka!”. Wyjaśniał, że „naukę w ogóle, z wyjątkiem nauk formalnych, więc i badanie spraw ludzkich, rozumieliśmy właściwie jako naukę przyrodniczą”.

Punkt oparcia

Pół roku po zdaniu matury Dobrowolski trafił do więzienia na Cytadeli i Pawiaku (1892-1893), a nawet w Petersburgu (Kriesty). Władze zesłały go do Tyflisu (1894). Uciekł dzięki pomocy Ormian – z fałszywym paszportem perskim dotarł do Rumunii, a następnie Szwajcarii (1895). W Zurychu przez rok podążał jako wolny słuchacz Uniwersytetu „drogą pracowitego samouctwa (…) z postawą filozofa”. Podzielał poglądy Richarda Avenariusa, twórcy empiriokrytycyzmu. Opublikował po dwóch latach (1897) artykuł w „Ateneum” – „jako szkic literacki pod tytułem Przyczynek do rozbioru problematu materii i ducha”. Wtedy przyszła „nieunikniona chwila duchowego kryzysu: generalnej rewizji (…) wytknięcia (…) nowej drogi”. Jednym z namysłów był wniosek: „sposób filozoficzny brania się do rzeczy wydawał mi się czymś prymitywnym w porównaniu z postępowaniem naukowym (…). Nawet zredukowana do filozofia nie bardzo mi trafiała do przekonania swym sposobem postępowania, nie imponowała też wynikami”. Przy tym: „Niczego z tego wszystkiego, z całego tego kryzysu, z dręczących mnie zagadek bytu i życia nikomu nie powiedziałem (…) w innych sprawach byłem, przeciwnie, bardzo rozmowny”.

Dobrowolski zaczął kierować się dewizą: „Poznać naukę (…) trzeba mieć w gmachu nauki swój własny kąt, swój własny punkt oparcia”. Wybrał nauki przyrodnicze, które studiował pod kierunkiem Arnolda Langa: „żywe kompleksy raczej niż pierwiastki i własności, z kompleksów tych sztucznie wyrwane i izolowane”. Początkowo interesowała go „nauka o istotach żywych”. Przy tym: „Praca moja w nauce była mi od początku i potem, i zawsze tylko środkiem, nie celem (…) wciąż w głębi, świadomie czy nieświadomie, myślałem o innym: o moich sfinksach (…). Traktowałem swe prace poniekąd jak ćwiczenia, mające na celu poznanie warsztatu nauki (…). Dlatego nie myślałem o katedrze uniwersyteckiej, bo na niej na pewno bym się zagrzebał – wprost z obowiązku urzędowego przedstawiciela danej nauki w danym kraju”. Problemem praktycznym było „to, żem nie był wolny od kłopotów materialnych i prac zarobkowych”.

Gruźlica z przepracowania

Dobrowolski znalazł w Instytucie Zoologicznym na Uniwersytecie w Liège kolejnego – po Adamie Mahrburgu – „ojca duchowego”. Był nim belgijski zoolog Eduard van Beneden. Jednak od morfologii Dobrowolski odszedł w kierunku „badania stopnia celowości urządzeń w organizmie, czyli badania tych urządzeń z punktu widzenia inżynierskiego”. Uwzględniał koncepcję organizmu „jako miejsca koncentracji , takiego zespołu <przypadkowości>, który w wynikach byłby równoważny urządzeniu mniej więcej ”. W konsekwencji zainteresowało Dobrowolskiego „ustawodawstwo przyrody” – mechanika, fizyka i chemia: „Odszedłem od biologii do nauk fizycznych”. Podjął badania morfologiczne z zakresu fizyki ziemskiej: „chmur, lodu we wszelkiej postaci, zjawisk , wreszcie ruchu powietrza i wody po nierównościach gruntu”. Kontekst filozoficzny zawierał się w pytaniu, czy „ten chaos form nie kryje w sobie pewnego ładu”.

Zebrał materiał obserwacyjny podczas wyprawy statkiem „Belgica” na Antarktydę (lipiec 1896 – czerwiec 1899). Do żeglugi doszło dzięki wsparciu Henryka Arctowskiego. Dobrowolski komentował: „W życiu moim bardzo rzadko miałem coś pewnego przed sobą. Zawsze próbowałem, zawsze ryzykowałem”. Życie na statku było swego rodzaju więzieniem, jeśli brać pod uwagę sprawy intymne. Dobrowolski obserwował chmury „przez cały rok okrągły codziennie przez całe godzin dwanaście (…) z jedną półgodzinną przerwą na obiad i dziesięciominutowymi co godzina przerwami na normalne spostrzeżenia meteorologiczne”. Efektem była praca Note sur les systèmes des nuages (1903). W badaniach zastosował Dobrowolski „metodę ciągłości spostrzeżeń” oraz „ byłego biomorfologa”. Badał „klasy symetrii kryształów lodu”. Było to „pierwsze w dziejach zimowanie w lodach obszarów nieznanych” bieguna południowego. Opisał je Dobrowolski w książce

Wyprawy polarne. Historja i zdobycze naukowe (1914).

Dobrowolski działał w krytycznym położeniu materialnym – korzystał z pomocy emigracyjnych Bratnich Pomocy oraz „przygodnego zarobku”. Jedynie podczas żeglugi korzystał z diet rządu belgijskiego. Przypłacił ten stan „gruźlicą z przepracowania”. Mimo to: „Nie przyjąłem proponowanej mi posady w istocie synekuralnej. Zacząłem żyć znowu redukcją najpierwszych potrzeb i wytrzymałością organizmu”. Sytuacja uległa zmianie, gdy przyjął posadę (1906) w Międzynarodowym Biurze Polarnym przy belgijskim Ministerstwie Oświaty. Zajął się sporządzaniem bibliografii polarnej. Pomogła mu znajomość języka rosyjskiego.

Zażyłe obcowanie z przyrodą

Po roku Dobrowolski wrócił do kraju, korzystając z manifestu cara Mikołaja II o emigrantach politycznych. Zatrudnił się jako nauczyciel biologii, filozofii i fizyki w Ognisku Wychowawczym Wiejskim w Starej Wsi i Szymanowie koło Grodziska Mazowieckiego (1907-1909), następnie (1909-1911) w gimnazjum Aleksandra Jeżewskiego w Warszawie. W roku 1911 przeniósł się do Szkoły Kupców w Łodzi. Dobrowolski jako nauczyciel odrzucił cele zarobkowe: „Nie umiałem już robić roboty, do której bym się choć trochę nie <palił>, robić nie przejmując się tym, co robię”. Uczynił więc pracę „<interesującą>, tak iżbym mógł ją polubić; inaczej bym jej nie wytrzymał”. Zajął stanowisko krytyczne wobec „pedagogiki praktycznej”, a zwłaszcza wobec „literatury pedagogicznej”. Według Dobrowolskiego „pedagog urodzony, wychowawca-artysta, mógł naprawdę nie czytać zupełnie żadnych pedagogik, dydaktyk, metodyk, a lepiej rzemiosło swe spełniać od oczytanych i nauczonych”. Kierował się własną metodą: „uczyć stawiać i rozwiązywać zagadnienia według możliwości dziecka i w ten sposób dawać dziecku sposobność zdobywania wiedzy, a jednocześnie ćwiczenia umysłu”. Pozwalał tym samym na „maksimum samodzielności prawdziwej”. Obdarzał uczniów „naturalną i szczerą sympatią”, stosował „niezbędny wychowawczy”. Intensywność pracy nauczycielskiej oraz gromadzenie materiałów i pisanie książki o wyprawach polarnych doprowadziły do odnowienia się gruźlicy. Jednak organizm miał silny: „po miesiącu kuracji – przeszło”.

Uzyskał Dobrowolski stypendium z Kasy Mianowskiego na wyjazd do Szwecji – tam spędził lata wojny. Czytał literaturę naukową i gromadził fotokopie różnych postaci „lodu atmosferycznego”: „ustaliłem (…) klasę symetrii lodu; wyznaczyłem płaszczyzny kryształów”. Opublikował pracę Les cristaux de glace (1916). Promował nową dyscyplinę nauki, którą nazwał kryologią. Podstawową strukturę tej dyscypliny stanowiła „klasyfikacja tworów losowych”. Został asystentem w Instytucie Meteorologicznym Uniwersytetu w Uppsali (1916/1917). Poprzez „zażyłe obcowanie z przyrodą” odkrył jej estetyczne piękno. Z funduszy Kasy Mianowskiego opublikował dzieło Historia naturalna lodu (1923); praca czekała na druk od 1916 roku. W ówczesnych warunkach druk trwał „czternaście miesięcy, a wszystkimi sprawami wydawniczymi przez cały ten czas musiałem się zająć sam osobiście, bez żadnej pomocy; spadła na mnie ciągła bieganina do drukarni i do kliszarni, ciągłe , wszystkie korekty, indeksy”. Musiał też aktualizować literaturę przedmiotu i korygować układ podrozdziałów. Nie przetłumaczono ówcześnie tej pracy na języki obce.

Walczyć z ministerstwem

Wobec niepodległości był zwolennikiem „budowania państwa od dołu”, czyli powołania „państwa samorządowego” („O.B.” – „Drogowskazy” 1918). W roku 1917 Dobrowolski wrócił do Warszawy w roli wizytatora; pełnił tę funkcję w Ministerstwie WRiOP do 1922 roku. W ministerstwie utworzył Wydział Programowy. Spory związane z reformami skłoniły go do odejścia od pracy urzędniczej. Pracę w ministerstwie skomentował Dobrowolski jako porażkę: „Nie udała mi się ta współpraca w budowaniu szkolnictwa polskiego. Pięć lat wysiłków próżnych, niepotrzebnych zupełnie: fiasko absolutne. Zbyt istotne i wielkie były tu z mojej strony ustępstwa, kompromisy. I nie mogło ich nie być (…) nie mogłem wszak z Ministerstwem swym walczyć z zewnątrz, do skutecznej zaś walki wewnątrz nie miałem , byłem osamotniony”. Nie odpowiadała mu typologia gimnazjów i brak redukcji materiału – „prawie wszystkie programy został przeładowane”. Dobrowolski popierał koncepcję siedmioklasowej szkoły powszechnej oraz trzyletnich liceów, dostępnych dla wszystkich. Do tego chciał powołania „szkoły kierowników oświaty”, kształcącej kierowniczy personel ministerstwa i wizytatorów „do poszczególnych przedmiotów” oraz „wizytatorów generalnych”. Kontrowersji nie wywołały jego projekty uruchomienia testów „na inteligencję ogólną i uzdolnienia specjalne” oraz wzorcowych „protokołów lekcyj”.

Po rezygnacji z pracy ministerialnej Dobrowolski przejściowo zatrudnił się jako „urzędnik IX kategorii” w dziale reklamacji Pocztowej Kasy Oszczędności (1922/1923). W roku 1924 został zastępcą dyrektora Państwowego Instytutu Meteorologicznego w Warszawie, zaś dyrektorem – w latach 1927-1929. Awans w nauce uniemożliwiał Dobrowolskiemu brak ukończonych studiów wyższych i członkostwo w Polskiej Partii Socjalistycznej. Nie był zainteresowany publikacjami naukowymi – wyniki swych badań opracowywał w formie artykułów i raportów. Krytycznie oceniał swą pracę w Państwowym Instytucie Meteorologicznym: „Siedząc przez dziesięć miesięcy w PKO nad czekami i klientami, znalazłem jednak czas do napisania w biurze (…) Mouvement de l’air et de l’eau sur les accidents du sol (…). A tu sześć lat siedziałem w instytucji niby naukowej i nie znalazłem możności zrobienia ani jednej porządnej, zakończonej pracy naukowej”. Kłopoty organizacyjne instytutu – „całe godziny wysiadywałem w poczekalniach i na korytarzach ministerstw i Sejmu” – przyczyniły się do kolejnego „załamania się mego zdrowia”.

Z duchem naukowym przyrodnika

Po przejściu na emeryturę Dobrowolski założył (1929) Towarzystwo Geofizyków, którego był prezesem do 1949 roku. Towarzystwo uruchomiło Obserwatorium Sejsmologiczne, kierowane przez Irenę Bobrównę. Ulokowano je w piwnicy UW. Działał też w ramach Międzynarodowej Unii Geodezyjnej i Geofizycznej – w Komisji Śniegów i Lodów, gdzie był wiceprezesem. Wyjeżdżał na posiedzenia kongresowe i prowadził korespondencję naukową. Zdobył autorytet międzynarodowy. W książce Męczennicy polarni (1933) i odczytach propagował „akcję polarną”, a nawet „kult Nauki (nie uczonych)”. Przyczynił się do zorganizowania polskiej wyprawy na Wyspę Niedźwiedzią (1932/1933) oraz kolejnych wypraw. Powstała wokół nich „rodzina entuzjastów”.

W takiej sytuacji stanął przed Dobrowolskim problem statusu akademickiego. Odmawiał zajęcia katedry związanej z dorobkiem naukowym, przyjął jednak w 1927 roku w Wolnej Wszechnicy Polskiej katedrę pedagogiki ogólnej, „dającej mi systematyczny bodziec do ostatecznego uporządkowania i powiązania wyników mych w dziedzinie najbliższej memu ostatecznemu celowi. Katedra bowiem mej specjalności przyrodniczej (…) absorbowała by mnie zanadto, kosztem prac dla mnie ważniejszych: o czynnościach kardynalnych umysłu – prac, dla których katedr nie ma, oraz kosztem tematów natury <światopoglądowej>, w szczególności normatywnej (…). Tematy te wciąż jeszcze wegetują na katedrach zajętych przez filozofów, do których siebie już nie zaliczałem”. Jak definiował wybór: „los rzucił mnie na pole dla mego celu bardzo odpowiednie: na badania teoretyczne i praktyczne w dziedzinie wychowania, nauczania, oświaty (…) z dyscyplinami : psychologią i socjologią (…). Wszedłem do humanistyki z duchem naukowym przyrodnika. Przyzwyczajony w pracy do bezwzględnego obiektywizmu, do stałej kontroli spostrzeżeń, domniemań i do samokontroli, do rozróżniania i precyzowania, do niezadowalniania się byle jakim wynikiem ogólnym”. Miał niewielu dyplomantów: „byłem wymagający (…) ani myślałem wykładać im tego, co mogli znaleźć w podręcznikach, monografiach, przyczynkach (…) wykładałem prawie wyłącznie rzeczy swoje, nowe (…). Nie tyle może moi słuchacze, ile ja sam skorzystałem z jedenastoletniego zajmowania katedry pedagogiki”. Wykład nosił tytuł System pojęć, zagadnień i wskazań pedagogicznych. Dobrowolski propagował własne koncepcje, w tym „naczelny postulat dydaktyczny (…) możliwie jak największego i coraz większego zbliżania się nauki w szkole do pracy samodzielnej”.

Przeciw przedwczesnej selekcji

Przygotował Kodeks moralności umysłowej oraz dzieło – pozostałe w zamyśle – „Nowa dydaktyka”. Występował przeciwko „selekcji zgoła przedwczesnej” na szczeblu gimnazjalnym, co propagowała reforma jędrzejewiczowska. Projektował nawet założenie Międzynarodowej Ligi Gimnazjum Powszechnego i Obowiązkowego. Dostrzegał „brak powszechnej potrzeby oświaty ogólnej”, wywołujący „inteligencki ” oraz „masowe wytwarzanie półinteligentów”. Promował też samokształcenie – „samodzielne zdobywanie wykształcenia ogólnego” (

Universitas rediviva 1936). Miały powstać instytuty wyższej kultury umysłowej oraz wieczorowe koła samokształcenia. Polskę w XVII i XVIII wieku uznał Dobrowolski za „wyspę niedorozwoju umysłowego”: „nie wydała przez całe te dwieście lat ani jednej pracy naukowej, ani w druku, ani w rękopisie”.

Gdy Wolna Wszechnica Polska zmierzała ku akademizacji, Dobrowolski zrezygnował z katedry i wykładów (1938). Mieszkał skromnie w oficynie przy ulicy Wilczej. Od 1937 roku należał do Związku Nauczycielstwa Polskiego, w latach 1938 i 1939 był prezesem Sekcji Szkół Wyższych. W czasie okupacji współpracował konspiracyjnie z Delegaturą Rządu na Kraj przy opracowywaniu projektu dziesięcioletniej szkoły powszechnej. Żoną Dobrowolskiego została Zofia Ulińska, nadal jednak był samotnikiem. Krytykował uniwersytety za uleganie tradycji średniowiecza (Uniwersytety i instytuty naukowe jako szkoła badaczów naukowych, „Kuźnica” nr 4-5, 1945). W artykule

O praktyczności nauk niepraktycznych i potrzebie Ministerstwa Nauki („Odrodzenie” nr 7, 1946) Dobrowolski bronił „nauki czystej”, ale jego postulat mógłby umocnić biurokrację ministerialną. W roku 1946 został kierownikiem Katedry Pedagogiki i Organizacji Szkolnictwa na Uniwersytecie Warszawskim. W latach 1946 i 1947 był z mandatu PPS członkiem Rady Szkół Wyższych. Wspierał koncepcję Kongresów Nauki Polskiej, a nawet zgłosił projekt likwidacji wszystkich tytułów naukowych (posiedzenie RSzW, 10 IV 1947). Od roku 1948 zajmował stanowisko profesora zwyczajnego, ale dopiero w 1953 roku uzyskał na UW stopień doktora nauk pedagogicznych. Mimo tych opóźnień posiadał uzasadnione poczucie wartości i niespotykaną potrzebę analizy własnego warsztatu i dokonywanych odkryć. Z ducha więc był uczonym akademickim.

Antoni Bolesław Dobrowolski zmarł w Warszawie, 27 kwietnia 1954 roku.

Wróć