logo
FA 01/2020 W stronę historii

Magdalena Bajer

Hoyerowie, Wernerowie, Szumanowie. Cz. 1 Kujawskie gniazdo

Profesor Werner opracował ustawę o funkcjonowaniu aptek, drogerii i składów farb, która została ogłoszona w roku 1839, a jej autor otrzymał pierścień z brylantem od cesarza Mikołaja I, wierzącego, że wyróżnia dzieło, które służyć będzie rosyjskiemu imperium po wieczne czasy.

Henryk Hoyer. Źródło: pl.wikipedia.org

Źródło: pl.wikipedia.org

Ferdynand Hoyer. Źródło: pl.wikipedia.org

Pośród różnej wartości pamiątek znalazłam etykietkę z butelki syropu na kaszel, sporządzonego kilkadziesiąt lat temu w aptece dziedzicznej mojej ciotki na Podkarpaciu. Zaduma tym wywołana nie jest warta opisu, ale sam podniszczony papierek stał się pośrednim asumptem do poświęcenia uwagi rodzinie, której protoplastą był toruński aptekarz Ferdynand Hoyer, zapisany w historii farmacji. Wytężywszy pamięć, znalazłam to niepolskie nazwisko w strzępkach jakiejś dawnej rozmowy o stosowanych wtedy lekarstwach.

* * *

W czasach, kiedy zaczyna się historia tego uczonego rodu, apteka, zwłaszcza w niedużym mieście, była miejscem spotkań miejscowej elity, wymiany myśli, formułowania idei niepodległościowych oraz reformatorskich, nierzadko knucia konspiracyjnego o tym, jak idee przekuć w czyn. Ferdynand Hoyer, urodzony w Inowrocławiu, zasłużył się niemało farmacji, także poza ścianami rodzinnej apteki, udziałem w badaniu miejscowych wód mineralnych, a potem wierceniem ujęć ich źródeł.

Z apteki na katedry

Urodzony w 1834 roku syn Henryk studiował medycynę we Wrocławiu i Berlinie, uzyskując doktoraty w Berlinie oraz Kijowie. Po dwóch latach asystentury (1858–1859) na wrocławskim uniwersytecie został adiunktem w warszawskiej Akademii Medyko-Chirurgicznej, a w roku 1860 profesorem nadzwyczajnym. Dwa lata później był już profesorem zwyczajnym histologii i embriologii w Szkole Głównej. Nieczęsto tak szybka kariera akademicka zdarzała się młodym Polakom w dobie rozbiorów i zawsze była świadectwem z jednej strony walorów umysłowych, z drugiej międzynarodowego charakteru nauki, a paradoksalnie troski zaborczych władz o własny interes, polegający na zapewnieniu najlepszych specjalistów w obszarach, jakimi aktualnie zarządzali.

W Warszawskiej Szkole Głównej profesor Henryk Hoyer kierował Katedrą Histologii i Embriologii, a po przekształceniu uczelni w Cesarski Uniwersytet Warszawski tamtejszą Katedrą Histologii, Embriologii i Anatomii Porównawczej do roku 1894. Fundamentalne osiągnięcia w tej ostatniej specjalności zapewniły mu trwałe miejsce w historii medycyny. Należy do nich m.in. pionierskie zbadanie i opisanie błony śluzowej nosa u żab i ssaków z wprowadzeniem kompletnej nowoczesnej terminologii w tym zakresie, badania i odkrywcze ustalenia dotyczące szpiku kostnego, odkrycie bezpośrednich połączeń tętniczo-żylnych, które nazwano później „kłębkami Hoyera”.

Trudno wyliczyć choćby większość znaczących wyników bardzo intensywnych badań. Poszczególne należą do wąskich specjalności w rozległym obszarze wiedzy o organizmach żywych, którą profesor traktował całościowo, analizując zależności między zjawiskami i procesami życiowymi. Zapisem prekursorskiego podejścia jest m.in. książka O metodzie badania naukowego (1888). Trzeba zapamiętać, że wypowiadał się o sprawach centralnych dla dysputy intelektualnej owego czasu, do jakich należała teoria ewolucji, dowodząc – w pracy pt.

Krytyczny pogląd na darwinizm (1876) – bezzasadności wzajemnego wykluczania się nauki i wiary, co z dzisiejszej perspektywy ma walor profetyczny.

Henryk Hoyer, uważany za twórcę histologii i pioniera fizjologii w Polsce, upowszechniał swoje idee w czasopismach, przede wszystkim „Tygodniku Lekarskim” oraz „Gazecie Lekarskiej”, które współredagował. Jak większość uczonych jego pokolenia wyniósł z domu poczucie patriotycznych powinności, które kazało łączyć zainteresowania badawcze z działaniem na rzecz racjonalnej i powszechnej ochrony zdrowia; toteż aktywnie angażował swój autorytet w propagowanie szczepień ochronnych oraz inne akcje profilaktyczne, a także popularyzował wiedzę medyczną na różnych poziomach dostępności, uważając, że przyszłej niepodległej Polsce niezbędni będą wykształceni obywatele.

Profesor, teść profesora

Przez małżeństwo Henryka Hoyera i Ludwiki Werner połączyły się dwie rodziny mające już ugruntowaną aptekarską tradycję zawodową, a zainteresowania znacznie szersze, ogarniające duży obszar biologii i jej płodne intelektualnie pogranicza.

Ferdynand Franciszek Werner, urodzony w ostatnim roku osiemnastego stulecia w luterańskiej rodzinie warszawskiej, ukończył studia farmaceutyczne w 1824 roku, po czym praktykował w stołecznych aptekach. Podczas powstania listopadowego wstąpił do Gwardii Narodowej, wzorem ojca, który z czeladnikami swojej fabryki mydła walczył w insurekcji kościuszkowskiej. Syn został aptekarzem dywizji karabinierów konnych, służąc ojczyźnie wiedzą i umiejętnościami organizacyjnymi. Został odznaczony złotym krzyżem Virtuti Militari.

Po upadku powstania otworzył dużą aptekę w Warszawie, nie przerywając przy tym pracy naukowej w dziedzinie, która w ówczesnej Europie przeżywała znaczący rozwój, a Polska pod zaborami potrzebowała skutecznych sposobów leczenia szerzących się chorób.

Ferdynand Werner w roku 1832 został asesorem farmacji, co upoważniało do zabierania głosu w sprawach publicznych z tego zakresu, następnie wszedł do grona Rady Lekarskiej, która po zamknięciu uniwersytetu miała prawo do nadawania stopnia doktora. Od 1840 roku kierował Katedrą Farmacji w Szkole Farmaceutycznej, a od roku 1857 do śmierci (1870) był profesorem farmacji i farmakognozji w Akademii Medyko-Chirurgicznej, następnie w Szkole Głównej.

W trzydziestoleciu „międzypowstaniowym” polskie elity intelektualne, poddane represjom i, przede wszystkim, drastycznym ograniczeniom w działaniach mających znamiona patriotyzmu, nie utraciły przekonania o niezbędności takich działań, jakich owoce będą pilnie potrzebne Polsce, gdy ta odzyska niepodległość. W przyszłą niepodległość światli Polacy nigdy nie zwątpili. Profesor Werner opracował ustawę o funkcjonowaniu aptek, drogerii i składów farb, która została ogłoszona w roku 1839, a jej autor otrzymał pierścień z brylantem od cesarza Mikołaja I, wierzącego, że wyróżnia dzieło, które służyć będzie rosyjskiemu imperium po wieczne czasy.

Z kujawskiego gniazda wyszli na niełatwe drogi naukowych karier i rozległe obszary poznawczych poszukiwań ludzie obdarzeni zdolnościami umysłowymi i śmiałością w kreśleniu zadań, które uważali za ważne i pilne. Inowrocław okazał się kolebką twórczych inteligentów w dalszych jeszcze pokoleniach.

Aptekarski potomek

W roku 1864 w Warszawie przyszedł na świat noszący dziedziczne imiona Henryk Ferdynand Hoyer, syn profesora histologii i wnuk profesora farmacji, w rodzinie półniemieckiej, luterańskiej, z przeważającą tradycją praktycznej, ale i naukowej wiedzy aptekarskiej. Absolwent niemieckiego gimnazjum w Bydgoszczy studiował medycynę we Wrocławiu (jak dziadek imiennik), a także w Strasburgu, gdzie uzyskał doktorat w roku 1892. Uzupełniał wyższą edukację w Berlinie (znów jak dziadek), a drogę naukową rozpoczął asystenturą, najpierw w Würzburgu, następnie w Strasburgu. W 1894 roku wrócił do Polski i na Uniwersytecie Jagiellońskim, otrzymawszy profesurę, objął Katedrę Anatomii Porównawczej, inicjując rozwój tej specjalności w Polsce. W roku 1904 mianowano Ferdynanda Hoyera (tego imienia używał) profesorem zwyczajnym.

Młodemu uczonemu przyszło dzielić czas i energię między wszelkie uniwersyteckie aktywności, zawsze w jego przypadku bardzo intensywne i zawsze w znacznej mierze pionierskie. Badania naukowe przyniosły m.in. nowe wiadomości o budowie mięśnia sercowego kręgowców niższych, metodę iniekcji najdrobniejszych naczyń za pomocą urządzenia, które sam skonstruował, co przyniosło wiedzę o istotnym podobieństwie budowy naczyń u wszystkich kręgowców, zatem znaczny krok w poznawaniu procesów ewolucyjnych. Podobnej miary wyników ma Ferdynand Hoyer w dorobku wiele, odwołują się do nich specjaliści współcześni, zaś autor starał się upowszechniać płynące z badań wnioski praktyczne, publikując takie książki, jak dwukrotnie wydana Anatomia porównawcza zwierząt domowych.

Przyglądając się biografii profesora, widzimy trudno dziś osiągalną, a niezbędną w życiu akademickim, równowagę między badaniami i dydaktyką. Wykładał anatomię porównawczą i systematykę kręgowców, histologię porównawczą oraz technikę mikroskopową od roku 1894 do wybuchu drugiej wojny światowej i po jej zakończeniu przez dwa ostatnie lata życia: 1945–47. Poprzez różne epoki historyczne i różne etapy rozwoju specjalności, jaką uprawiał, ciągle weryfikując wiedzę przekazywaną studentom wynikami własnych badań. W dramatycznej przerwie 1939–45 przeżył Sonderaktion Krakau, uwięziony wraz z grupą profesorów UJ, wywieziony do Wrocławia, następnie do obozu Sachsenhausen, skąd szczęśliwie wrócił, by w latach 1941-44 prowadzić aptekę w krakowskim szpitalu dla jeńców wojennych.

Od pierwszych lat dwudziestego wieku profesor Hoyer pełnił funkcje kolegialne w swojej Alma Mater. Był dziekanem Wydziału Filozoficznego, rektorem w latach 1929–1930, zaraz potem prorektorem. Po wojnie sprawował opiekę nad Katedrą Fizjologii i Nauki Żywienia Zwierząt. W historii nauki zajmuje miejsce twórcy największej i w momencie powstawania najnowocześniejszej w Polsce szkoły anatomii porównawczej, jednej z dyscyplin wiodących we wspomnianych dyskusjach o ewolucji organizmów. Trwałą wartość zachowały szczegółowe wyniki wielu prac dotyczących szpiku kostnego kręgowców, którym Hoyer zajmował się szczególnie owocnie, embriologii, także paleontologii dostarczającej argumentów z zakresu ewolucjonizmu.

Od roku 1920 był członkiem Akademii Umiejętności, potem Polskiej Akademii Umiejętności, pełniąc funkcje przewodniczącego różnych komisji, uczestnicząc w pracach rad muzeów antropologicznego i przyrodniczego PAU. Trzeba jeszcze do tego dodać aktywne członkostwo w Akademii Nauk Lekarskich, Towarzystwie Naukowym we Lwowie, organizacjach o niedługim żywocie, które jednak odegrały ważne role w rozwiązaniu aktualnych problemów organizacji ochrony zdrowia.

* * *

Dzieje rozgałęzionej rodziny Hoyerów, Wernerów i innych, o których będzie mowa w następnym numerze, dzięki szybkim karierom swoich przedstawicieli wymownie pokazują rolę i znaczenie inteligencji – od czasu kształtowania się tej warstwy spośród młodych ludzi, wypchniętych z dworów przez warunki społeczne albo wprost represje zaborców, wysferzonych ambitnych mieszczan, później pojedynczych synów chłopskich. Niemałą część stanowili przybysze zza różnych granic, noszący obce nazwiska, nieobecne w herbarzach, ale z czasem zapisywane w encyklopediach. Ich zasługi na różnych polach mają z reguły odcień patriotyczny, świadczą o rychłym polonizowaniu się Francuzów, Niemców, Włochów – w trzecim pokoleniu już Polaków pełnoprawnie noszących to miano.

Proces wrastania przybyszów w polską rodzimość nie będzie miał przedłużenia, skoro jesteśmy w europejskiej rodzinie narodów. Pozostanie zjawiskiem historycznym, zarazem jednak swoistą lekcją najefektywniejszych, bezpiecznych dla jednostkowej (także rodzinnej) tożsamości procesów asymilacji w szerszej wspólnocie. Jej warunkiem jest jedna z podstawowych cech członków warstwy inteligenckiej – wspominana tu śmiałość w stawianiu zadań mających ogólniejsze znaczenie, podbudowana przekonaniem, że uda się je wykonać. Taka śmiałość towarzyszy zwykle żywości umysłu, wykraczającej ponad przeciętność, i posiadanym talentom. Dochodziła wyraziście do głosu, w warunkach niewoli politycznej, kiedy dorastały pierwsze pokolenia polskiej inteligencji, a w rodzinnych domach – wszystkich stanów – wpajano miłość ojczyzny i gotowość ponoszenia ofiar w imię tej miłości. Ideały patriotyczne trzeba dzisiaj przeformułować (nie na proste płacenie podatków), ale zrezygnować z nich nie wolno. Dlatego przypominam rody takie jak Hoyerowie, Wernerowie i im podobni.

Wróć