logo
FA 01/2020 INFORMACJE I KOMENTARZE

30 lat minęło

Fot. Bartosz Proll

Fot. Stefan Ciechan

Blisko czterokrotny wzrost współczynnika skolaryzacji, trzy razy więcej uczelni i studentów – mimo zauważalnych ostatnio tendencji spadkowych raporty GUS pokazują dynamiczny rozwój sektora szkolnictwa wyższego w minionych 30 latach.

U progu transformacji działało w Polsce 112 szkół wyższych, w tym 18 technicznych, 17 artystycznych, 10 pedagogicznych, 11 akademii medycznych i 11 uniwersytetów. Kształciły się w nich 403 824 osoby, w tym 4259 cudzoziemców. Najwięcej osób wybierało kierunki techniczne (16,9%), pedagogiczne (14,2%) oraz biznes i zarządzanie (13,2%). Największy odsetek absolwentów stanowili w tamtym czasie kończący studia pedagogiczne (17,8%).

Na studiach doktoranckich uczyło się 2695 osób, głównie mężczyzn (83,6%). W 1989 roku nadano 910 tytułów profesora, 755 doktora habilitowanego, a 2440 – doktora. Na uczelniach zatrudnionych było 64,4 tys. nauczycieli akademickich (najwięcej w uniwersytetach 17 tys. i w politechnikach 16 tys.). W PAN było 451 członków (najwięcej przedstawicieli nauk przyrodniczych – 192).

Współczynnik skolaryzacji ledwie przekraczał 12%. Po trzech dekadach wzrósł blisko czterokrotnie – do 46,2%. W roku akademickim 2018/2019 w 392 szkołach wyższych (o 5 mniej niż rok wcześniej) studiowało 1,23 mln osób. Oznacza to dalszy spadek liczby studentów, obserwowany już od połowy ubiegłej dekady. W ujęciu rok do roku wyniósł on 4,8%. W ciągu 13 lat liczba studentów zmniejszyła się o ponad 1/3. W 130 uczelniach publicznych kształciło się 73% studentów.

Ubywa „pierwszoroczniaków”, którzy na studia poszli w liczbie nieznacznie przekraczającej 300 tys. (-4,9%). Malejącej tendencji nie oparli się niepełnosprawni (22 tys. – spadek o 7,5%). Wzrost zanotowano za to u obcokrajowców – było ich 78,3 tys. wobec 72,7 tys. w roku poprzednim. Ponad połowę z nich stanowili Ukraińcy (39,2 tys.). Największą grupę tworzyli studenci uniwersytetów (363,3 tys.) oraz wyższych szkół technicznych (235 tys.). Nadal dużą popularnością, zwłaszcza u obcokrajowców (16,8 tys.), cieszyły się uczelnie ekonomiczne (173,4 tys.), w których liczba studentów od 4 lat pozostaje względnie stała. Jedynie na uniwersytetach medycznych (65,4 tys.) krzywa poszła do góry. Liderem zestawienia największych uczelni jest niezmiennie Uniwersytet Warszawski (42,7 tys.), przed Uniwersytetem Jagiellońskim (36,9 tys.) i Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza (34,5 tys.).

Dwie trzecie żaków uczyło się w trybie stacjonarnym. Najpopularniejsze były kierunki związane z biznesem i administracją (17,9% – tu także najwięcej obcokrajowców), medyczne (10,9%), inżynieryjno-techniczne (9,7%) oraz społeczne (10%). Kierunki związane z opieką społeczną (88,2% studentek) i pedagogiką (81,5%) były z kolei najchętniej wybierane przez kobiety, których wśród studenckiej braci jest coraz więcej (wzrost z 57,8% do 58%).

Okazuje się, że zwiększenie liczby absolwentów było w roku akademickim 2016/2017 tylko jednorazowym przełamaniem spadkowego trendu obserwowanego od paru lat. W roku 2018 mury szkół wyższych opuściło 327,7 tys. absolwentów, czyli aż o 60 tys. mniej. Większość (218 tys.) uzyskała dyplom potwierdzający ukończenie studiów stacjonarnych, a 3/4 uczyniło to na uczelniach publicznych. Więcej niż połowa ukończyła studia pierwszego stopnia: 119,5 tys. z tytułem licencjata, 56,7 tys. – inżyniera. Studia magisterskie jednolite z powodzeniem ukończyło 20,1 tys. absolwentów (6,1% wszystkich kończących studia), zaś studia drugiego stopnia – 131,4 tys. osób (40,1%). Co piąty kształcił się na kierunkach biznesowo-administracyjnych, a co dziesiąty – na inżynieryjno-technicznych.

Liczba słuchaczy studiów podyplomowych od 4 lat systematycznie rośnie. W minionym roku było ich 161,2 tys. Odnotowano przy tym dalszy spadek liczby słuchaczy (o 2,6%) w szkołach publicznych, a wzrost (o 5,1%) w niepublicznych. Najpopularniejsze były kierunki pedagogiczne (45,7%), zaś wśród 1,2 tys. obcokrajowców (najwięcej z Ukrainy i Białorusi) biznesowo-administracyjne (48,3%).

Coraz mniej jest za to doktorantów. Ich liczba, zarówno na uczelniach, jak i w instytutach badawczych, jednostkach Polskiej Akademii Nauk oraz w Centrum Medycznym Kształcenia Podyplomowego, wyniosła 39,3 tys., co oznacza spadek w stosunku do poprzedniego roku aż o 5%. Największy zanotowano na studiach niestacjonarnych (o 13%). Doktoranci kształcili się najczęściej w naukach humanistycznych i technicznych (po 6,6 tys.), społecznych (3,8 tys.), medycznych (3,5 tys.), prawnych (3,4 tys.) i ekonomicznych (3,2 tys.). W roku 2018 otworzono 6100 przewodów doktorskich, a stopień naukowy doktora uzyskało 3,7 tys. osób.

W analizowanym roku pomoc materialną otrzymało 228 tys. studentów (o 8,6% mniej). Największy odsetek stanowiły stypendia socjalne (130 tys. osób), a w dalszej kolejności rektorskie dla najlepszych studentów (97 tys.), specjalne (19 tys.), fundowane (3,5 tys.). Poza tym studenci mogli liczyć na stypendia ministerialne pochodzące z różnych resortów (804). Świadczenia pomocy materialnej otrzymało też 9,2 tys. doktorantów, z czego 76,7% – stypendium dla najlepszych.

Wciąż utrzymuje się malejący trend korzystających z domów studenckich – w porównaniu z rokiem poprzednim spadek wyniósł 5,3%. Jednocześnie liczba niewykorzystanych miejsc wzrosła o 1,5 tys. i wyniosła 33,8 tys. Liczba miejsc w akademikach wynosi 126 tys. Oznacza to, że prawie 27% z nich nie jest wykorzystana. Interesujące byłyby powody, ale tych GUS nie wyjaśnia.

Na koniec 2018 roku w szkołach wyższych zatrudnionych było 93,1 tys. nauczycieli akademickich. To o 2% mniej niż rok wcześniej. Wśród nich było 21,6 tys. profesorów (zwyczajnych, nadzwyczajnych, wizytujących), 36,1 tys. adiunktów oraz 12,1 tys. asystentów. Nieznacznie przeważają mężczyźni (53,8%), przy czym tylko na stanowiskach profesorskich ich odsetek stanowi wyraźną różnicę (60,3%). Kobiet jest z kolei więcej wśród asystentów (53,8%). Przytłaczającą większość (88,9%) stanowili nauczyciele pracujący w publicznych szkołach wyższych. Wśród wykładowców 2,1 tys. to cudzoziemcy. Na jednego nauczyciela akademickiego przypadało średnio 13 studentów. Najwięcej w uczelniach ekonomicznych – 30.

Z raportu GUS wynika, że wynik finansowy uczelni wyniósł 630,3 mln zł i był niższy w ujęciu r/r o 3,5%. Na plusie były wszystkie: uczelnie techniczne (164,3 mln), uniwersytety (135,6 mln), uniwersytety medyczne (70 mln), uczelnie rolnicze (80,5 mln), artystyczne (6,8 mln), ekonomiczne (24 mln), pedagogiczne (5,8 mln), AWF-y (20,9 mln) i pozostałe (48,5 mln). Również wyższe szkoły niepubliczne osiągnęły dodatni wynik finansowy netto – 72,7 mln zł.

Przychody z działalności operacyjnej wyniosły 24,5 mld zł, w tym 22 mld zł w placówkach publicznych (dydaktyka – 77%, badania – 14%; pozostałe 9% to m.in. wydzielona działalność gospodarcza, sprzedaż towarów i materiałów, koszt wytworzenia świadczeń) i 2,5 mld zł w niepublicznych (dydaktyka – 87,2%, badania – 4%, pozostałe – 7,8%).

Największy udział przychodów z działalności dydaktycznej miały uczelnie ekonomiczne (94%) i pedagogiczne (89,5%), zaś z badawczej – techniczne (17%) i uniwersytety (16,4%). O ile w uczelniach publicznych głównym źródłem finansowania dydaktyki były dotacje budżetowe, o tyle w niepublicznych – opłaty za studia. Środki na badania pozyskiwano głównie z dotacji statutowej (publiczne – 36%, niepubliczne – 27,2%).

Przeciętne koszty kształcenia w przeliczeniu na jednego studenta kształtowały się na poziomie 20 446 zł (o 7,8% więcej niż rok wcześniej).

MK

Wróć