Zofia Dambek-Giallelis

Cyprian Kamil Norwid, fot. Michał Szweycer, 1871.
Cyprian Norwid nigdy nie ukończył żadnego z wiodących uniwersytetów na ziemiach polskich ani za granicą, co nie znaczy, że nie brał udziału w życiu akademickim. Pojawia się przecież we Florencji jako uczeń w pracowni rzeźby Luigiego Pampaloniego, profesora Akademii Sztuk Pięknych (1844), czy w Berlinie (1845) – obraca się tam w kręgach polskich akademików, gdzie też wygłasza swoje odczyty. Nigdzie jednak nie był zapisany jako student, można przypuszczać, że był wiecznym „wolnym słuchaczem”.
Dość szybko jego nazwisko pojawiło się w podręcznikach do literatury jak chociażby w Historii literatury polskiej w zarysach K.W. Wójcickiego (1846), gdzie zostało wymienione pośród innych obiecujących pisarzy. Jednak za życia poeta nie miał szczęścia do akademików, którzy traktowali go (podobnie jak reszta szerokiej publiczności) marginalnie. Do najbardziej znanych epizodów w biografii autora Quidama należy jego reakcja na błędną atrybucję adresata wiersza Słowackiego Do Ludwika N. w Pismach pośmiertnych (1866). Wydawca wiersza, Antoni Małecki, uznał, że adresatem był Ludwik Nabielak, jeden z emigrantów polistopadowych. Ta pomyłka została sprostowana przez Cypriana, gdyż adresat wiersza, Ludwik, był jego rodzonym bratem. Niewątpliwie też poeta czytał o sobie w monografii lwowskiego profesora: „Wielmożnemu Małeckiemu mam zaszczyt nadmienić, że jeżeli »widzi się w konieczności« powiedzieć »otwarcie«, że z Cypriana Norwida ktoś »zażartował«, jak to na 316 stronicy swego o Słowackim dzieła zamieszcza, to […] jednakowoż w takich razach zwykło się pierwej pisać do osoby prywatnie i żądać objaśnień, zwłaszcza, jeżeli ta osoba znała osobiście człowieka, którego życiorysem zajmuje się autor” (C. Norwid, Pisma wszystkie, oprac. J.W. Gomulicki, Warszawa 1971, t. 9, s. 286). Ta uwaga dotyczy wzmianki w przypisie monografii Małeckiego Juliusz Słowacki. Jego życie i dzieło (1866).
Podobnie autor Promethidiona zareagował na wzmiankę o sobie w podręczniku Władysława Nehringa, który w Kursie literatury polskiej dla użytku szkół komentował twórczość Norwida „którego poezje zanadto są pełne zagadkowych i ciemnych myśli i niezrozumiałych uniesień” (cyt. za: Norwid. Z dziejów recepcji twórczości, oprac. M. Inglot, Warszawa 1983, s. 116). Poznański profesor wymienił niezręcznie poetę w przypisku odnoszącym się do polskich autorek, tym samym stwarzając mylne wrażenie, że Cyprian Norwid również należy do piszących kobiet. Sam Norwid protestował przeciwko wpisywaniu go do jakiejkolwiek szkoły (a w przypadku tego podręcznika – do szkoły mazowieckiej): „[…] Cyprian Norwid nigdy żadnej szkoły mazowieckiej stworzyć nie myślił […]. Ale na cóż go między kobiety kłaść i przypadkiem spominać??? […] Pomiędzy kobietami piszącymi pod napisem Uwaga Norwid. »Do szeregu tych (mów doktor filozofii Nehring) wymienić należy Norwida«. »Do szeregu« nie »wymienia się«, ale włącza. […] Oto gramatycznie, estetycznie i historycznie uwaga doktora filozofii i członka” (C. Norwid, Pisma wszystkie…, op.cit., t. 9, s. 272-273).
Ta seria pomyłek – zwłaszcza w latach sześćdziesiątych – świadczy, że faktycznie dla swoich współczesnych, szerokiej publiczności Norwid był autorem nieznanym, a nawet niewartym zainteresowania.
Po śmierci poety zapadła nad nim cisza, ale wkrótce została przerwana. W 1896 roku w „Przeglądzie Literackim” ukazało się ogłoszenie: „Wiktor Gomulicki […] wreszcie przygotowywa [sic!] do druku dwie obszerne monografie: jedną o poecie Cyprianie Norwidzie, drugą o Fryderyku i Adolfie Dietrichach, znakomitych rytownikach polskich. Co do tych monografii, sz. autor prosi, aby osoby posiadające jakiekolwiek materiały życiorysowe, rysunkowe i inne, tyczące Norwida i obu Dietrichów, zechciały mu ich udzielić do spożytkowania w swej pracy” (cyt. za: Norwid. Z dziejów recepcji… op.cit., s. 139).
Pod koniec lat 90. Zenon Przesmycki w zaciszu wiedeńskiej biblioteki odkrywa poezje Norwida. Odkrycie poety, można rzec, nastąpiło w odpowiednim momencie, jego odosobnienie, a wręcz izolacja oraz krytyczny stosunek do hipokryzji i społecznych kompromisów jej służących znakomicie wpisywały się model poète maudit. Fakt, iż Norwid nie był szczególnie znanym, jego poezje ukazywały się sporadycznie na łamach czasopism, a część też krążyła w obiegu rękopiśmiennym, przyczynił się do tego, że powstał spontaniczny ruch przywracania pamięci o zapomnianym artyście. Otwiera go oczywiście słynny zeszyt „Chimery” z 1904 r., zawierający niektóre wiersze z Vade-mecum oraz cykl tzw. nowel włoskich, czyli najlepsze utwory niepublikowane za życia poety, oraz korespondencję z Marią Trębicką.
Równolegle z odkrywaniem jego poezji dla czytelników rozpoczęły się badania nad biografią. Trzeba przyznać, że nieocenione zasługi na tym polu położył znowuż Przesmycki, który gromadził latami korespondencję z osobami znającymi poetę. W wyniku tej aktywności powstało bogate archiwum (dziś w zbiorach Biblioteki Narodowej). Dla Przesmyckiego było oczywiste, że jak najszybciej należy rozpocząć prace nad edycją dzieł poety. W wyżej wspomnianej „Chimerze” (1904) Przesmycki postulował „[…] o wydaniu zupełnym nie ma co dzisiaj marzyć, konieczną za to i pilną jest rzeczą […] przystąpić niezwłocznie do jakiejś édition perpétuelle »zebranych pism« poety, która obejmie naprzód to, co dzisiaj zgromadzić się dało, a później, w miarę napływania nowych materiałów, stopniowo uzupełnić się może” (cyt. za: Norwid. Z dziejów recepcji… op.cit., s. 145). Nie przewidywał wówczas, iż ten postulat nie straci swojej aktualności przez kolejne 120 lat, bowiem Norwid należy wciąż do tych autorów, którzy piszą. Z aukcji bibliotecznych, katalogów rękopisów bibliotek i archiwów od czasu do czasu wypływają nieznane listy, a nawet wiersze (np. E. i P. Chlebowscy, „Blade kłosy na odłogu” – nieznany wiersz Norwida, „Studia Norwidiana” 34:2016). Nie przewidział też wydawca Pism zebranych, że jego wydawnicze przedsięwzięcie, które rozpoczęło się wydaniem poezji w dwóch woluminach (1912), zostanie przerwane przez wybuch wojny w 1914 r. Kolejna wojna – 25 lat później – zatrzyma wydanie tomu prozy tej edycji (oznaczony literą F).
Owe poszukiwania bardzo szybko rozszerzyły się na wszystkie zabory: w Warszawie działał Wiktor Gomulicki, w podobnym czasie do Krakowa trafiła spuścizna po Józefie Bohdanie Zaleskim (a w niej bogata korespondencja z Norwidem, jego utwory oraz liczne wzmianki w dziennikach Zaleskiego). Mniej więcej od lat osiemdziesiątych XIX w. ukazują się edycje korespondencji Z. Krasińskiego z Cieszkowskim, Koźmianami wraz z licznymi wzmiankami i uwagami o Norwidzie, często krytycznymi i niesprawiedliwymi. Zatem nazwisko autora Promethidiona pojawia się na marginesie badań nad romantyzmem polskim.
W ośrodkach naukowych odbywają się pierwsze odczyty o poecie, jak ten z 1904 (a więc w tym samym roku, w którym ukazuje się Norwidowski tom „Chimery”) Franciszka Chłapowskiego na forum Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. To zainteresowanie przyczynia się też do poszukiwań na terenie zaboru pruskiego Norwidowskich inedtiów. Sekretarz towarzystwa Bolesław Erzepki odnajduje w archiwum Władysława Bentkowskiego nieznane dotąd arcydzieła, jak Bema pamięci… czy Epos nasza. W 1909 roku we Lwowie Adam Krechowiecki wydaje biografię O Cyprianie Norwidzie. Zostaje w niej spopularyzowana opowieść o nieodwzajemnionej miłości poety do Marii Kalergis. Książka w większości powstała na podstawie materiałów z archiwum J.B. Zaleskiego.
W okresie przedwojennym Norwid trafia do szerokiej publiczności literackiej. Zapanowuje swoista moda na Norwida. Przede wszystkim do popularyzacji jego dzieła przyczyniają się kolejne edycje utworów (R. Zrębowicza, Z. Przesmyckiego, T. Piniego). Twórczość stała się przedmiotem procesu sądowego między wydawcą Pism zebranych a Tadeuszem Pinim, który opublikował twórczość literacką w popularnej serii „Biblioteka Poetów Polskich” (1934). Przesmycki pozwał wydawcę, zarzucając mu bezprawne korzystanie z ustaleń poprzednich edycji, a także zniekształcenie i ośmieszenie dzieła Norwida przez liczne omyłki. Sprawa stała się głośna, ale też zwróciła uwagę opinii publicznej na jakość edycji dzieł literackich i wagę tego problemu.
Przed drugą wojną światową zainteresowanie skupiło się przede wszystkim na biografii (Z. Wasilewski, J.W. Gomulicki), co w późniejszym okresie, tuż po wojnie, zaowocuje np. powieścią biograficzną Hanny Malewskiej Żniwo na sierpie. Niezwykle ważnym działem są inedita. Przede wszystkim do rąk czytelników trafia nieznana dotąd korespondencja poety (z T. Lenartowiczem, Bronisławem Zaleskim), listy publikują m.in. S. Pigoń, J.W. Gomulicki, a co jest charakterystyczne – rozmaite osoby niezajmujące się zawodowo literaturą polską, jak chociażby R. Brandstaetter.
Norwid staje się też tematem seminariów uniwersyteckich np. na Uniwersytecie Poznańskim, na seminariach prof. Pollaka czy Tadeusza Grabowskiego. Powstają dysertacje doktorskie i monografie wydawane w akademickich seriach.
Charakterystyczne, w okresie tuż powojennym, w 1947 roku Wacław Borowy publikuje w fotokopii uratowany z ruin Warszawy rękopis Vade-mecum oraz katalog wystawy w rocznicę urodzin Norwida Pamięci Cypriana Norwida (1946). Katalog zawiera artykuły, które właściwie zarysują program badań na drugą połowę wieku XX: Norwid-poeta, Norwid-myśliciel i Norwid-malarz.
Właśnie nowe edycje twórczości Norwida przyczyniły się do szerszego nią zainteresowania, zwłaszcza te wydane po roku 1956. Co więcej, poezja trafia do programów szkolnych i oczywiście studiów uniwersyteckich.
Przede wszystkim należy podkreślić, że dzisiejszych badań nad Norwidem nie byłoby lub byłyby zupełnie inne, gdyby nie działalność Juliusza Wiktora Gomulickiego. Swoją powojenną drogę Norwidowską (bo oczywiście Norwid interesował go jeszcze przed rokiem 1939) rozpoczął m.in. od publikacji Okruchów poetyckich i dramatycznych (1958) – literackich ineditów, których nie zdążył opublikować Przesmycki, a które pozostawały w odpisach w archiwum w Bibliotece Narodowej. W 1960 roku opracował po raz pierwszy i wydał Vade-mecum, niemal sto lat po powstaniu cyklu, a także przygotował bogato komentowaną edycję liryki Norwida jako Dzieła zebrane (1966). Postulat pełnego wydania pism poety udało mu się zrealizować dopiero w latach 70. XX w., kiedy ukazała się 11-tomowa edycja Pism wszystkich. Ma ona bardzo duże znaczenie, gdyż na ponad 30 lat stała się warsztatem badawczym dla norwidologów w polskich i zagranicznych ośrodkach akademickich. Jednocześnie twórczość Norwida staje się tematem i przedmiotem zainteresowania dla eseistów (M. Jastrun popularyzuje poemat Quidam) czy poetów (J. Przyboś). Tę syntezę zainteresowań badaczy i poetów najpełniej reprezentują Nowe studia o Norwidzie (wyd. 1961).
W tym okresie (lata 60. i 70. XX w.) powstają studia, które próbują opisać system historiozoficzny autora Promethidiona (Alicja Lisiecka, Elżbieta Feliksiak), ale też prace charakteryzujące postawy poety wobec jego współczesności (Zofia Stefanowska: Norwidowski romantyzm i Norwid – poeta wieku kupieckiego i przemysłowego, studia Zdzisława Łapińskiego czy Michała Głowińskiego). Powstają też prace ukazujące konteksty twórczości poety, np. jego literackiego debiutu (Zofia Trojanowiczowa). Z czasem powstają monografie poszczególnych problemów (np. epopeja w twórczości Norwida, Byron Norwida, Norwid i krytyka literacka).
Jeszcze w latach 70. ze strony środowiska naukowego pojawił się postulat zbudowania czegoś, co można nazwać podstawowym warsztatem pracy badawczej, tj. kalendarza Cypriana Norwida, w którym fakty zostałyby krytycznie uporządkowane; słownik języka dokumentujący idiolekt poety oraz pełne i krytyczne wydanie wszystkich pism autora Quidama. To ostatnie zadanie zostało sformułowane w połowie lat 90., kiedy edycja Pism wszystkich okazała się niewystarczająca do celów badawczych, gdyż nie zawierała już wszystkich pism Norwida – od tamtego czasu opublikowano dotąd nieznane utwory i listy autora Ad leones. Coraz bardziej stawał się dotkliwy brak opracowań spuścizny artystycznej poety.
W latach 80. wyżej wspomniane postulaty badaczy zyskały formę instytucjonalną. Od 1983, tj. od obchodów stulecia śmierci Norwida, badacze a zarazem miłośnicy twórczości poety stworzyli swoje pismo, rocznik „Studia Norwidiana”, pod auspicjami Towarzystwa Naukowego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego: „»Studia« publikować będą teksty o wszystkim, co odnosi się do zjawiska »Norwid«, zjawiska rozumianego szeroko: w polskim i europejskim kontekście kulturowym. […] Chcielibyśmy, aby pismo przyczyniło się do pogłębienia znajomości utworów jednego z największych, lecz i najtrudniejszych polskich pisarzy, aby zmniejszyło zaniedbania badawcze, zrozumiałe na tle niezwykłych dziejów jego recepcji, aby ukazywało ogólnoludzkie wartości tej tak oryginalnej a nadal zbyt słabo znanej, zwłaszcza poza Polską, twórczości, aby stało się wreszcie organem własnym wszystkich norwidologów” ([Od redakcji] „Studia Norwidiana” 1983, t. 1, s. 3). W skład komitetu redakcyjnego wchodzili najważniejsi i wciąż aktywni badacze twórczości poety: Jan Błoński, Józef Fert, Zdzisław Łapiński, Stefan Sawicki, Irena Sławińska, Zofia Stefanowska, Zofia Trojanowiczowa. Obecnie rocznik wciąż się ukazuje pod redakcją m.in. Piotra Chlebowskiego. Cyklicznym wydarzeniem, które właściwie można nazwać instytucją, są Colloquia Norwidiana organizowane co dwa lata (od 1990) w Kazimierzu Dolnym przez Zakład Badań nad Twórczością Norwida KUL. Spotkania mają charakter monograficzny, skupiając się na wybranych problemach twórczości Norwida.
Na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego powstała Pracownia Słownika Języka Cypriana Norwida pod kierunkiem prof. Jadwigi Puzyniny, a od 1987 roku w Instytucie Filologii Polskiej UAM w Poznaniu rozpoczęła działalność Pracownia Życia i Twórczości Cypriana Norwida pod kierunkiem prof. Zofii Trojanowiczowej. Najwcześniej, bo już w 2007 roku, ukazał się Kalendarz życia i twórczości Cypriana Norwida w trzech tomach. Oczywiście od tamtego czasu wiedza o biografii poety znacznie się pogłębiła i wiele ówczesnych ustaleń jest już mało prawdopodobnych i aktualnych. Słownik języka Cypriana Norwida jest powszechnie dostępny w formie elektronicznej (https://www.slownikjezykanorwida.uw.edu.pl/). Trwają prace nad największym przedsięwzięciem – edycją Dzieł wszystkich pod red. prof. Stefana Sawickiego. Jak dotąd z planowanych 18 tomów ukazały się tomy obejmujące korespondencję (część), poematy, dramaty, prozę artystyczną. W opracowanie poszczególnych tomów zostali zaangażowani badacze z najważniejszych ośrodków badań nad Norwidem (Lublin, Warszawa, Kraków, Toruń, Poznań).
Obok Dzieł wszystkich Edyta Chlebowska (Zakład Badań nad Twórczością C. Norwida KUL) wydaje sukcesywnie katalogi prac plastycznych Norwida.
Praca tych zinstytucjonalizowanych ośrodków badawczych przyczyniła się do pogłębienia wiedzy o życiu, języku i twórczości poety. Co jest warte podkreślenia – na początku XXI w. badacze z ośrodków warszawskiego, lubelskiego i poznańskiego rozpoczęli współpracę z lokalnymi działaczami na Mazowszu w miejscowościach związanych z rodziną Norwida i jego matki: w Strachówce, Łochowie i tradycyjnie w Wyszkowie. Niewątpliwie fakt, iż z ośrodkami akademickimi w tamtym czasie wiązali się młodzi badacze twórczości poety, nie pozostał bez echa w środowiskach szkolnych i właśnie lokalnych. Ta współpraca samorządów i lokalnych organizacji (warto wymienić Dąbróweckie Stowarzyszenie „Ścieżkami Norwida”, Stowarzyszenie Rzeczpospolita Norwidowska) z ośrodkami akademickimi zaowocowała w długiej perspektywie powstaniem Pałacu w Chrzęsnem na Mazowszu, a w tym roku (2021), dzięki wysiłkowi Fundacji Museion Norwida http://fundacjamuseionnorwid.pl/, udało się ustanowić Muzeum Norwida, które mieścić się będzie w Dębinkach, w pałacu niegdyś należącym do dziada poety.
Do całości Norwidowskiej wciąż daleko, ale też być może to natura jego dzieła: otwartego, które wciąż kolejne pokolenia czytelników zaprasza do lektury.
Dr hab. Zofia Dambek-Giallelis, literaturoznawczyni, badaczka Norwida, kierownik Laboratorium Dokumentacji Literackiej, Wydział Filologii Polskiej i Klasycznej, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu