logo
FA 12/2021 30 lat FNP

Rozmowa z prof. Włodzimierzem Boleckim, literaturoznawcą z Instytutu Badań Literackich PAN, wiceprezesem Fundacji na rzecz Nauki Polskiej

Książka jest najważniejszym osiągnięciem humanisty

Książka jest najważniejszym osiągnięciem humanisty  1

Monografia definiuje i potwierdza powstające przez dłuższy czas, rozłożone na etapy wyniki badań naukowych, a sama w sobie jest osiągnięciem jako skomponowana całość dyskursywna. I choć wydawać by się mogło, że dziś nie ma potrzeby dyskutować o znaczeniu monografii w humanistyce, bo jest ono oczywiste, to jednak od dawna toczą się dyskusje nad zakresem pojęcia monografii.

Monografie to dość nietypowy program Fundacji…

Monografie FNP, obok START-u oraz Nagrody FNP, należą do najstarszych programów Fundacji. Wszystkie powstały na początku lat 90., niemal z narodzinami Fundacji, i mimo że w tym okresie istniało już kilka innych programów (np. PONT, PROMOCJA, ARCHIWA, SUBIN, SSEES), do dziś przetrwały tylko te trzy. Ich twórcami byli „ojcowie założyciele” Fundacji: profesorowie Maciej Grabski, Janusz Sławiński, Marian Grynberg, Henryk Samsonowicz, Lech Szczucki, których wizja celów i sposobów działania FNP pozostaje do dziś aktualna. Wszyscy (poza prof. Grabskim) działali wcześniej w Towarzystwie Popierania i Krzewienia Nauk, nie dziwi więc ich wspólna diagnoza tego, co polskiemu środowisku naukowemu było wtedy najbardziej potrzebne.

Pierwsze programy Fundacji miały przede wszystkim charakter „pomocowy” i „ratowniczy”, finansowały głównie modernizację warsztatów pracy naukowej. Z okresu PRL nauka wychodziła z ogromnymi brakami i potrzebami w każdej dziedzinie. W tym okresie Fundacja (powstała w grudniu 1990 r.) w zasadzie nie finansowała badań; przede wszystkim wspomagała infrastrukturę badawczą lub stwarzała warunki do prowadzenia badań, a nie same badania. Do dziś w Nagrodzie FNP oceniane są osiągnięcia, wyniki badań, ale nagroda nie służy ich finansowaniu. W programie START jest podobnie: nagradzamy osoby za ich pierwsze osiągnięcia i plany na przyszłość, ale nie finansujemy projektów naukowych. Z kolei w Monografiach FNP, które powstały w 1994 r., finansujemy rezultat, efekt wcześniejszych, wieloletnich badań, czyli nagradzamy wybitne wyniki, osiągnięcia, a nie same badania. To, że te trzy programy do dzisiaj cieszą się uznaniem środowiska naukowego, potwierdza nie tylko ich niesłabnącą aktualność, ale przede wszystkim bezbłędną diagnozę „ojców założycieli” Fundacji. U początków działalności FNP brzmiała ona mniej więcej tak: nauka potrzebuje nie tylko wsparcia infrastrukturalnego, nie tylko środków na modernizację warsztatów pracy, nie tylko tworzenia warunków nowoczesnych badań, ale przede wszystkim docenienia tego, co w nauce jest najważniejsze, czyli ludzi – konkretnych, wybitnych uczonych, bez których kreatywności, pięknych umysłów, pasji, bezinteresownej ciekawości świata najlepsze infrastruktury, aparatury i mury będą tylko zbiorem rzeczy nazywanych w żargonie naukowym drogimi zabawkami. A najważniejszą formą docenienia uczonych są nagrody dla konkretnych osób, dlatego przecież pod koniec każdego roku cały świat czeka na ogłoszenie laureatów Nagrody Nobla.

Dlaczego monografie?

Ponieważ książka jest najważniejszym, niekwestionowanym osiągnięciem każdego humanisty. I trzeba też pamiętać, że zdecydowana większość monografii to prace indywidualne. Nie artykuł, ale książka i to nie każda książka, lecz monografia, czyli całościowe przedstawienie oryginalnego tematu. Oczywiście monografia może być złożona z pojedynczych artykułów połączonych wspólnym tematem, wzajemnie się uzupełniających i rozwijających, co ostatecznie znalazło wyraz w zapisach ustawowych dotyczących kryteriów przyznawania stopni naukowych. Ten duży format publikacyjny jest charakterystyczny dla większości nauk humanistycznych i często także społecznych. Monografia definiuje i potwierdza powstające przez dłuższy czas, rozłożone na etapy wyniki badań naukowych, a sama w sobie jest osiągnięciem jako skomponowana całość dyskursywna. I choć wydawać by się mogło, że dziś nie ma potrzeby dyskutować o znaczeniu monografii w humanistyce, bo jest ono oczywiste, to jednak od dawna toczą się dyskusje nad zakresem pojęcia monografii. Przed takim problemem stanął kilka lat temu Komitet Ewaluacji Jednostek Naukowych, proponując objęcie terminem „monografia” duże, nieksiążkowe i niedyskursywne formaty publikacyjne, np. mapy, atlasy, katalogi, bibliografie czy edycje źródeł. Są to bezdyskusyjnie swoiste i ważne formaty publikacyjne, chociaż znalazły się w koszyku monografii tylko ze względu procedury ewaluacji działalności naukowej oraz – budzące dziś najwięcej kontrowersji – kryteria jej wyceny punktowej.

A czym się różnią Monografie FNP od monografii jako gatunku publikacji w humanistyce?

Monografie FNP zostały pomyślane jako rozpoznawalna i specyficzna seria, którą jest do dziś. Natomiast monografie jako gatunek to nieograniczony w czasie i przestrzeni zbiór książek, które – precyzyjnie lub nie – są tak nazywane.

Co można dziś powiedzieć o tej serii?

Do tej pory w serii Monografie FNP ukazało się 236 tytułów (następne są w druku). Zatem w ciągu 26-27 lat publikowaliśmy średnio dziesięć tytułów rocznie, przy amplitudzie od czterech do piętnastu. Najwięcej w roku 2000, a najmniej rok później, ale średnia roczna pozostała taka sama. Nie ma w tej amplitudzie żadnych cykli czy koniunktur. Liczba laureatów programu Monografie FNP jest jedynie informacją o tym, ile wybitnych prac zostało zgłoszonych do naszego konkursu, spośród których publikujemy około dziesięciu procent tytułów. Podkreślam – wybitnych, a nie tylko dobrych czy bardzo dobrych, bo te mogą być opublikowane w różnych wydawnictwach naukowych. Jednak takie prace to zdecydowana większość zgłaszanych do konkursu i dlatego tak trudne jest zadanie Rady Wydawniczej. Notabene w programie START laureaci też stanowią około dziesięciu procent wszystkich, którzy zgłosili się do konkursu.

Ciekawe jest tematyczne spektrum prac przysyłanych na konkurs, zwłaszcza tych, które otrzymują naszą subwencję. U początków serii dominowały prace historyczne, filozoficzne, monografie z nauk o kulturze, literaturoznawstwa, ale także z niszowych, lecz ważnych obszarów badawczych, jak historia matematyki, teologia, historia sztuki czy muzykologia. Ważnym nurtem były kiedyś prace z teorii i filozofii nauki. Wbrew potocznym wyobrażeniom, w serii Monografie FNP humanistykę traktujemy bardzo szeroko, obejmując tym terminem także nauki społeczne, prawne, o sztuce czy teologiczne.

W programie można zauważyć charakterystyczną cezurę. O ile przez pierwszą dekadę publikowano książki, których tematyka raczej nie zaskakiwała, była bardzo dobrze osadzona w tradycji dotychczasowych badań, to mniej więcej od drugiej dekady, czyli od 2004-2005 roku, na konkurs zaczęły napływać prace poświęcone tematom, których nikt wcześniej nie podejmował. Świadczy to nie tylko o nowych zainteresowaniach badaczy, ale także o zmianach w rozumieniu humanistyki i jej przedmiotu.

Na przykład?

Na przykład pierwsze książki poświęcone nowym zjawiskom społecznym i sposobom ich badania, takim jak supermarketyzacja czy semiotyka życia publicznego, pojęcie jakości życia w medycynie, subkultura zamkniętych osiedli, technologie cyfrowe a dynamika życia społecznego, ale także – zwłaszcza w ostatnich latach – prace na temat tatuaży, piercingu, relacji intymnych między ludźmi czy zjawisku usług domowych.

Pojawiły się też prace dotyczące tematów wcześniej niepodejmowanych, np. z zakresu technologii (związane z odkryciem gazu łupkowego) czy coachingu. Nowe tematy świadczą o zmianach w naukach społecznych i humanistycznych, o powstawaniu nowych obszarów badawczych. No i jest w tych pracach bardzo silny komponent interdyscyplinarny. Notabene kompletnie zlekceważony w Ustawie 2.0.

Program ma dwa podprogramy…

Tak, dwa osobne moduły: translacje i adiustacje. W okresie, gdy w FNP przeważała strategia pomocowa, Fundacja wspierała też promocję polskiej humanistyki za granicą, dofinansowując tłumaczenia najlepszych książek przysłanych na konkurs. Początkowo na ten konkurs można było zgłosić dowolną książkę, którą zainteresował się wydawca zagraniczny, a prace, które były wysoko ocenione, otrzymywały subwencję. W 2012 r. zmieniliśmy jednak zasady programu translatorskiego – finansujemy tylko tłumaczenia książek wydanych w serii Monografie FNP. Wynika to z faktu, że ministerstwo nauki wprowadziło program o podobnym charakterze. O ile wcześniej przysyłano prace, o których nikt nic nie wiedział i trzeba było je ocenić pod wszystkimi względami, o tyle teraz wychodzimy z założenia, że finansowanie tłumaczenia książek, które zostały zakwalifikowane do druku po bardzo wymagającej procedurze konkursowej, jest rodzajem dodatkowej nagrody dla autorów. Stawiamy jednak warunek, że deklarację wydania konkretnej książki musi wyrazić rozpoznawalne wydawnictwo zagraniczne.

Z kolei Adiustacje to niszowy dodatek do Translacji. Chodziło nam o to, żeby autorzy, którzy sami przygotują prace po angielsku (lub w innym języku kongresowym), mogli je zweryfikować pod względem językowym (np. przez native speakera) przed wysłaniem do wydawcy zagranicznego. Jednak warunkiem jest złożenie takiej pracy do konkursu razem z pracami napisanymi po polsku. Prawdę mówiąc, takich prac było dotąd niewiele.

Jak Fundacja powołuje Radę Wydawniczą?

Początkowo Rada Wydawnicza składała się z trzech inicjatorów tej serii, profesorów: Janusza Sławińskiego (literaturoznawcy), Henryka Samsonowicza (historyka) i Lecha Szczuckiego (filozofa). Po mniej więcej dziesięciu latach do składu rady dołączył socjolog, prof. Marek Ziółkowski. Dzisiaj liczy ona pięcioro członków, a tym piątym jest historyk sztuki.

Fundacja zaprasza do uczestnictwa w Radzie Wydawniczej wybitnych humanistów, osoby, które są autorytetami w swoich dyscyplinach. Jeśli tacy uczeni nie rekomendują jakiejś pracy do publikacji, to z ich decyzją autorowi łatwiej się pogodzić. Rzecz ciekawa: autorzy prac niezakwalifikowanych do druku nie kwestionują ani recenzji, ani decyzji rady. A jest to zmora konkursów grantowych. Może dlatego, że w programie Monografie FNP nie ma odwołań. A decyzja Zarządu Fundacji, podjęta na podstawie rekomendacji rady, jest ostateczna (notabene program finansujemy wyłącznie ze środków własnych).

Członkowie rady są wybierani na dwie czteroletnie, indywidualne kadencje, wymieniają się „na zakładkę”, czyli tak, by nowa rada nie zaczynała działalności od początku, by płynnie kontynuowała dotychczasowe działania.

W skład Rady Wydawniczej programu Monografie FNP od 2022 r. wchodzą profesorowie: Michał Buchowski, etnolog z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, Magdalena Micińska z Instytutu Historii im. Tadeusza Manteuffla PAN (jej książka Między Królem Duchem a mieszczaninem. Obraz bohatera narodowego w piśmiennictwie polskim przełomu XIX i XX w. (1890-1914) ukazała się w serii Monografie FNP w 1995 r.), Joanna Odrowąż-Sypniewska z Wydziału Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, Andrzej Pieńkos z Instytutu Historii Sztuki UW oraz Paweł Zajas, literaturoznawca, niderlandysta i badacz literatury afrikaans z UAM.

A jak rada dochodzi do decyzji o (nie)kwalifikowaniu prac do druku?

Konkurs odbywa się w trybie ciągłym, to znaczy rada zbiera się 4-5 razy w ciągu roku, żeby wybrać prace kwalifikujące się do drugiego etapu, czyli skierować je do recenzji (peer review) oraz by zadecydować, które z prac po recenzjach rekomenduje zarządowi do druku. Jeśli na konkurs wpłynie praca na tyle specyficzna, że nikt z członków Rady Wydawczej nie czuje się kompetentny, by ją wstępnie ocenić, wówczas rada kieruje ją do zewnętrznego eksperta/konsultanta. I zadaje mu pytanie, czy warto tę pracę skierować do drugiego etapu, czyli do recenzji zewnętrznej. A kiedy rada dysponuje już recenzjami (zawsze bardzo szczegółowymi) – notabene dołączane czasem do wniosków recenzje prac doktorskich czy habilitacyjnych w ogóle nie są brane uwagę – rozpoczyna się długa dyskusja o zgłoszonej pracy. Nawet jeśli dwie recenzje są pozytywne, nie gwarantuje to zakwalifikowania do serii. Warto pamiętać, że nie recenzenci, lecz Rada Wydawnicza, po przedyskutowaniu wszystkich „za i przeciw”, rekomenduje Zarządowi Fundacji laureatów konkursu.

A jakimi kryteriami kieruje się Rada Wydawnicza?

Konkurs Monografie FNP początkowo nie miał sformalizowanych kryteriów oceny. O rekomendacji zarządowi danej pracy do opublikowania w serii decydowała Rada Wydawnicza na podstawie wiedzy eksperckiej swoich członków, ich opinii i oczywiście dyskusji. Proszę sobie jednak nie wyobrażać, że to były łatwe rozmowy. Profesorowie Samsonowicz, Szczucki czy Sławiński formułowali oceny w sposób bardzo zdecydowany, a ponieważ nadesłane prace oceniali z zupełnie różnych punktów widzenia, to bywało gorąco. Z czasem ustanowiliśmy pięć podstawowych kryteriów, jakimi powinny charakteryzować się książki publikowane w naszej serii: muszą reprezentować bardzo wysoki poziom naukowy; cechować się odkrywczością założeń i istotnością wyników, a także oryginalnością ujęcia problematyki; konieczna jest integralność formy i tematu, no i wreszcie – książka musi być po prostu interesująco i dobrze napisana, czyli zrozumiała dla ogółu humanistów. Nieakceptowany jest żargon ani hermetyczny dyskurs jakiejś wąskiej dyscypliny, co jest typowe dla różnych prac eksperckich, które także są przysyłane na konkurs.

Te kryteria powodują, że Rada Wydawnicza, która funkcjonuje jako panel ekspertów i zarazem kapituła programu, kwalifikuje do druku tylko prace najwybitniejsze. Muszę jednak powtórzyć, że niemal wszystkie prace, które wpływają na konkurs, czyli ok. 90 rocznie, nadają się do druku. Do tych pięciu wymienionych kryteriów dochodzi jeszcze jedno, które bierze pod uwagę Rada Wydawnicza – możliwość zainteresowania tematem książki czytelników zagranicznych.

Czy wprowadzaliście też inne zmiany?

Oczywiście, w ciągu ćwierćwiecza swego istnienia program podlegał stale różnym modyfikacjom. Były to czasem drobiazgi, ale istotne. Na przykład niegdyś nie obowiązywał limit objętości przysyłanych prac. Zdarzyło się jednak kilkakrotnie, że prace „puchły” w trakcie opracowania redakcyjnego, a tym samym dezaktualizował się kosztorys, który trzeba było przygotować od początku. Wprowadziliśmy więc ograniczenie objętości prac do dwudziestu pięciu arkuszy. Przez lata funkcjonowała w programie korelacja pomiędzy objętością pracy a honorarium autora. Była to zasada wyniesiona jeszcze z praktyki wydawniczej w PRL. Zmieniliśmy ją. Od wielu lat każdy autor otrzymuje takie samo wynagrodzenie w wysokości 15 tys. złotych. Autorzy bardzo je cenią, gdyż generalnie za książki naukowe, które są niskonakładowe, nie otrzymuje się honorarium. W humanistyce nie można niczego opatentować, więc to honorarium pełni w naszym programie funkcję nagrody, jest jakby substytutem udanej komercjalizacji wyników badań. Inny drobiazg to nakłady książek. Do końca 2010 roku wszystkie książki FNP ukazywały się w Wydawnictwie Uniwersytetu Wrocławskiego w nakładzie tysiąca egzemplarzy, takim samym dla każdego tytułu. O ile jeszcze w latach 90. taki nakład bywał „trafiony”, ponieważ inny był rynek książki, a książki w czasach PRL publikowano w wysokich nakładach, to w warunkach wolnego rynku (lawinowy przyrost tytułów) taki nakład okazał się za duży. Dzisiaj przeciętny nakład książki naukowej w humanistyce oscyluje ok. 500 egzemplarzy, a do tego doszła możliwość czytania książek w wersji elektronicznej.

Nie tylko zmniejszyliśmy nakład wszystkich książek, ale przerzuciliśmy określanie nakładu na wydawnictwo – od 2011 r. jest nim Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Nakład naszych tytułów kształtuje się przeciętnie od 300 do 600 egzemplarzy, a decyzja o jego wysokości rzutuje na zysk wydawcy ze sprzedaży, co uwzględnia nasza dotacja. Te nakłady po kilku latach w całości się sprzedają, więc jest to istotna zmiana w porównaniu do wcześniejszych rozwiązań, gdy duża część nakładów zalegała w magazynach wydawnictwa. Notabene tytuły, które odniosą sukces rynkowy, Wydawnictwo UMK wznawia na własny koszt.

Czy warto było ujednolicać szatę graficzną?

Seria musi być rozpoznawalna i dlatego ma charakterystyczny format i okładki. Początkowo książki w serii były wydawane w ciemnobrązowych okładkach z charakterystyczną złotą ramką, złotymi napisami i logo Fundacji. Jednak pod wpływem krytycznych głosów z rynku Fundacja uznała, że okładka jest zbyt ciemna i zbyt ciężka. Rozjaśniono ją i dodano obwolutę, której skrzydełka są wykorzystywane na zamieszczenie not o autorze i treści książek. Format nadal jest taki sam, każda okładka ma identyczny złotawy kolor, jednak każdy tytuł ma na okładce indywidualną, identyfikującą go grafikę.

Kto może zgłaszać prace na wasz konkurs? Macie jakieś preferencje lub ograniczenia?

Formuła programu Monografie FNP, którą zaproponowali „ojcowie założyciele” Fundacji, nie zawiera żadnych ograniczeń wiekowych, tytularnych czy związanych z pełnieniem jakichkolwiek funkcji akademickich. To jest program otwarty. Porównałbym go do programu OPUS Narodowego Centrum Nauki. Praca przysłana przez magistra czy doktora konkuruje z pracą habilitacyjną czy tzw. książką profesorską. Tych ostatnich jest co prawda najmniej, ale się zdarzają. Decyduje wyłącznie jakość pracy, a nie status naukowy autora. Taka zasada jest gwarancją składania na konkurs najlepszych prac, które przecież powstają na różnych etapach kariery naukowej.

W ciągu trzydziestu lat istnienia serii opublikowano w niej prace wybitnych uczonych, powszechnie dziś rozpoznawalnych w swoich dyscyplinach: m.in. Magdaleny Micińskiej, Wojciecha Wrzoska, Romana Michałowskiego, Michała Tymowskiego, Teresy Kostkiewiczowej, Grażyny Jurkowlaniec, Macieja Gołąba, Andrzeja Szahaja, Ryszarda Nycza, Wojciecha Tomasika, Edwarda Balcerzana, Tamary Brzostowskiej-Tereszkiewicz, Marka Węcowskiego, Karola Myśliwca, Przemysława Urbańczyka, Zbigniewa Bokszańskiego, Cezarego Wodzińskiego, Andrzeja Dąbrówki, Magdaleny Heydel, Haliny Manikowskiej, Tadeusza Szubki, Gabrieli Świtek, Wojciecha Bałusa, Anny Grześkowiak-Krwawicz, Marcina Kuli i wielu, wielu innych. To plejada polskiej humanistyki, są to nazwiska doskonale znane każdemu, kto się interesuję daną dyscypliną lub konkretnym tematem.

Książka jest najważniejszym osiągnięciem humanisty  2

27.11.2019. Wielogłos o MONOGRAFIACH FNP – wokół książki Kamila Pietrowiaka, Świat po omacku. Etnograficzne studium (nie)widzenia i (nie)sprawności. Fot. Karolina Siemion-Bielska

W ostatnich latach obserwuję w Monografiach FNP swoisty szturm nauk społecznych, a właściwie łączenie metod i przedmiotów nauk społecznych i humanistycznych, powodujące powstawanie prac interdyscyplinarnych, pogranicznych, w których przedmiot, temat czy metody z trudem dają się przyporządkować jednej dyscyplinie. A równocześnie wśród przysyłanych prac wyraźnie dominują bardzo dobre książki doktorskie. Może to świadczyć, że młodzi badacze rozpoznają Monografie FNP jako serię prestiżową, w której opublikowanie książki ma istotne znaczenie w ich dalszej karierze naukowej. Taka była zresztą konkluzja ewaluacji, której poddaliśmy ten program dziesięć lat temu. Okazało się, że opublikowanie książki w naszej serii jest dla autorów wyróżnieniem i znakiem prestiżu. Warto też pamiętać, że w kryteriach ewaluacji ministerstwa nauki publikacja monografii w naszej serii skutkuje podniesieniem punktacji.

Ze względu na logo FNP?

Tak, ale mówiąc precyzyjnie: ze względu na staranną procedurę konkursową i wyśrubowane kryteria, które trzeba spełnić, żeby książka została zakwalifikowana do druku. Jeden tytuł na dziesięć to jednak robi wrażenie.

A inne wskaźniki sukcesu?

O Translacjach już mówiliśmy. Wiele książek z naszej serii zdobywa nagrody w konkursach naukowych i książkowych. Są to nagrody premiera, KLIO z zakresu nauk historycznych, Academia czy wreszcie nagrody i nominacje do Nagrody im. Jana Długosza. Seria jest rozpoznawalna jako potencjalna droga do prestiżowych nagród.

Czy promocja takiej serii jest trudna?

Promocja książki naukowej jest w Polsce bardzo trudna, podobnie jak promocja nauki czy konkretnych osiągnięć badawczych. W medialnej hierarchii ważności nauka przegrywa z polityką, sportem, rozrywką, reklamą piwa etc. A do tego dochodzi niski wskaźnik czytelnictwa w Polsce. Dlatego najważniejsza jest grupa docelowych odbiorców konkretnej serii czy jej tytułów. Od początku istnienia Monografii FNP promowaliśmy i serię, i poszczególne książki. Początkowo były to głównie spotkania autorskie organizowane przez wydawnictwo lub Fundację, na przykład podczas targów książki, czy przez wyodrębnianie serii na specjalnych regałach w dużych księgarniach naukowych. Od wielu lat Monografie FNP są omawiane w radiowej Dwójce w audycji „Skarbiec nauki polskiej” (tu promujemy ich autorów), finansowaliśmy wkładki z recenzjami w specjalnych dodatkach „Tygodnika Powszechnego”, zamieszczaliśmy reklamy nowych tytułów w prasie branżowej i wysokonakładowej. Im trudniejszy jest rynek książki, tym większe znaczenie ma stała na nim obecność.

Od kilku lat prowadzimy w FNP spotkania pod nazwą „Wielogłos o monografiach”, promując wybrane tytuły i ich autorów, otwierając możliwość dyskusji naukowej na każdy temat związany z konkretną książką. W ten sposób poszerza się środowisko FNP, któremu chcemy przybliżyć i serię, i Fundację – w naszej wyjątkowej siedzibie. Oczywiście od ponad roku „Wielogłosy” przeniosły się do internetu, co uniemożliwia bezpośrednie kontakty, ale ma tę zaletę, że mogą w nich uczestniczyć osoby spoza Warszawy. Chcemy tę hybrydową formę spotkań zachować w przyszłości. Udział w takich debatach bierze od kilkudziesięciu do stu pięćdziesięciu osób. Chcę podkreślić, że to są dyskusje naukowe, które często wychodzą poza samą treść książki. A problem, czy spotkanie ma dotyczyć tylko książki, czy też traktujemy ją jako pretekst do szerszej dyskusji, rozstrzyga się w praktyce. Książka dyskusję otwiera, a nie ogranicza.

Notował Piotr Kieraciński

W skład Rady Wydawniczej programu Monografie FNP od 2022 r. wchodzą profesorowie: Michał Buchowski, etnolog z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, Magdalena Micińska z Instytutu Historii im. Tadeusza Manteuffla PAN (jej książka Między Królem Duchem a mieszczaninem. Obraz bohatera narodowego w piśmiennictwie polskim przełomu XIX i XX w. (1890-1914) ukazała się w serii Monografie FNP w 1995 r.), Joanna Odrowąż-Sypniewska z Wydziału Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, Andrzej Pieńkos z Instytutu Historii Sztuki UW oraz Paweł Zajas, literaturoznawca, niderlandysta i badacz literatury afrikaans z UAM.

Wróć