Marek Misiak

Michał Paweł Markowski wykładał na zagranicznych uczelniach od końca lat dziewięćdziesiątych, natomiast od 2010 roku ma dość egzotyczny przywilej bycia akademickim polonistą za granicą (szefuje Wydziałowi Studiów Polskich, Rosyjskich i Litewskich na Uniwersytecie Illinois w Chicago, jednej z bardziej prestiżowych uczelni stanowych w USA). Jest zatem polonistą funkcjonującym w anglo– oraz częściowo hiszpańskojęzycznym środowisku (wielokrotnie wspomina o swojej partnerce o portorykańskich korzeniach). Jednocześnie jednak książki pisze przede wszystkim po polsku i wydaje je w Polsce. Największy rozgłos zyskały Wojny nowoczesnych plemion z 2019 roku. W Polsce, rozkoszy, uniwersytecie łączy naukową eseistykę (wiążącą refleksję literaturoznawczą, filozoficzną i historiozoficzną) z bardzo osobistą perspektywą związaną z sytuacją rodzinną, zamiłowaniem do gotowania i wspomnieniami z dzieciństwa i studiów. Koncentruje się ona wokół trzech pytań: Czym powinna być współczesna polonistyka? Jaką rolę spełnia obecnie uniwersytet? Jakie znaczenie ma język, w którym piszemy? Wszystkie zaś obejmuje ogólne zagadnienie filozoficzne: różnica między indywidualnym i podmiotowym (w dużym uproszczeniu: związanym z podmiotowością wytwarzaną przez zbiorowość) postrzeganiem siebie i otaczającej rzeczywistości (sama kategoria „rzeczywistości” jest inaczej rozumiana w kontekście indywiduum, a inaczej w kontekście podmiotu).
Autor słusznie zwraca uwagę, że pułapką i ograniczeniem jest nie tylko zamykanie się we własnej, wąskiej specjalności; również interdyscyplinarność jest konceptem na tyle starym, że zdążyła obrosnąć w petryfikujące ją tradycje. W swoich rozważaniach płynnie łączy filozofię z psychologią, a przecież tak naprawdę żadna z nich nie jest jego specjalnością. Tym właśnie jest prawdziwa eseistyka – nie tylko pozwalać myśli płynąć, nie tylko wykazywać się erudycją, ale łączyć rozumienie z różnych sposobów poznania. Jednocześnie nie jest to interdyscyplinarność rozumiana jako oglądanie tego samego przedmiotu badań z różnych perspektyw. Markowski określa się mianem nominalisty: skoro sposób, w jaki mówimy o przedmiocie, wpływa na sam przedmiot (w każdym razie na jego postrzeganie, a przecież nie jesteśmy w stanie wyjść poza kategorie naszego postrzegania), to przedstawiciele różnych dziedzin nauki badają tak naprawdę coś w mniejszym lub większym stopniu różnego, nawet jeśli jest to ten sam obiekt.
Ten sam, ale nie taki sam. Autor zarówno wskazuje na konieczność zachowania ważnej dla nauki dyscypliny także w humanistyce, z drugiej jednak podkreśla, że próba upodobnienia humanistyki do nauk ścisłych jest ślepą uliczką, także w wymiarze używanych języków. To jego kluczowa teza: polonistykę można uprawiać wyłącznie po polsku; po angielsku mogą publikować amerykaniści lub angliści piszący o polskiej literaturze. Wbrew pozorom takie podejście nie ma w sobie nic z nacjonalizmu – Markowski zarysowuje szeroki projekt całkowitego przedefiniowania podziału humanistyki na dyscypliny. Wymaga od polonisty naprawdę szerokich kompetencji z różnych dziedzin wiedzy, ale też takie podejście pozwala do reszty pozbyć się kompleksu zaściankowości. Polonistyka staje się tu analizą wszelkich przejawów polskości: literatury, ale też każdego innego przejawu samoświadomości. Ta ostatnia rozumiana jest indywidualnie, ale też jako konstrukt kształtowany przez zbiorowość, to drugie ujęcie zaś niekoniecznie wiąże się z narzucaniem czegoś, gdyż stuprocentowy nominalizm oznaczałby zanik intersubiektywności. U tego autora nie ma miejsca na schematyczne dychotomie.
Z nadzieją, ale i niepokojem czekam na kolejne książki Markowskiego. Z jednej strony chcę, by zakwestionował moje intelektualne przyzwyczajenia, z drugiej jego śmiałość w przełamywaniu schematów sprawia, że czuję, jakby ktoś wyrywał mi dywan spod nóg.
Marek Misiak
Michał Paweł MARKOWSKI, Polska, rozkosz, uniwersytet. Opowieść edukacyjna, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2021, seria: Hermeneia.
Wróć