Marek Misiak

Gdy spojrzeć z pewnej już odległości na polską debatę na temat rządowego wsparcia dla artystów, najbardziej niepokojące wydają się nie tyle nawet głosy sugerujące, że wszelka kultura i sztuka powinny funkcjonować wyłącznie na zasadach rynkowych, ile te kreślące mroczny obraz jakiejkolwiek ambitniejszej kultury współczesnej w ogóle. Zdaniem niektórych całkowicie straciła ona kontakt z odbiorcą, stała się niekomunikatywna i hermetyczna; należy zatem pozwolić jej wymrzeć, a jeśli już wspierać, to coś, czego „chcą ludzie”. Polski teatr telewizji stanowi dowód, że potrzeby widowni i naprawdę wymagająca oferta mogą się spotkać.
Książka Dariusza Pawelca zarysowuje rozwój tej formy z pozycji insidera – przez długie lata był on realizatorem, operatorem i reżyserem telewizyjnym, a obecnie uczy tych zawodów nowe pokolenia.
Pierwsza część to historia teatru TV w Polsce z perspektywy postępu techniki: od przedstawień na żywo, poprzez pierwsze rejestracje, kolor, nośniki magnetyczne, aż po rewolucję cyfrową. Druga część, najkrótsza, to zwięzłe omówienie najważniejszych zdaniem autora realizacji Teatru TV. Trzecia zaś to krótkie wywiady z czołowymi reżyserami Teatru Telewizji w Polsce: Jerzym Antczakiem, Maciejem Wojtyszką, Laco Adamikiem, Agnieszką Holland czy Janem Englertem. Jednocześnie Pawelec przepytuje doświadczonych realizatorów i operatorów, co pozwala dosłownie zajrzeć za kulisy, tam, gdzie proza życia (skrzypiące deski w studiu) spotyka się z klasyką światowego dramatu (i literatury w ogóle). To największa zaleta tej publikacji – niebanalne interpretacje wybitnych tekstów są zanurzone w konkrecie codziennej pracy nad spektaklami. Można niemal patrzeć przez ramię Jerzemu Grzegorzewskiemu czy Tadeuszowi Kantorowi i zobaczyć, jak z całym zespołem (aktorskim i realizacyjnym) z konkretnej materii (przestrzeni studia, autentycznych lokacji, posługiwania się kamerą czy światłem) za relatywnie niewielkie pieniądze uobecniają dawne i nowsze teksty tak, jakby powstały specjalnie na kolejny poniedziałkowy Teatr TV.
Gdy w latach 80. i 90. polski teatr telewizji zaczął momentami upodabniać się do taniego filmu telewizyjnego, padały pytania, czym właściwie różnią się obie formy. Pawelec i jego rozmówcy nie udzielają odpowiedzi wprost, ale można ją wywnioskować po uważnej lekturze. Film TV – z nielicznymi wyjątkami – domaga się większego realizmu (nawet jeśli zdarzają się produkcje o bardziej onirycznym czy symbolicznym charakterze); wiele wybitnych dzieł ujętych w takiej formie zostałoby co najwyżej zilustrowanych, ale nie zinterpretowanych. Teatr TV to większa umowność przestrzeni, sytuacji, postaci, oświetlenia, przy jednoczesnej możliwości korzystania z bardziej filmowych środków (plener, dynamiczna kamera). W Nocy listopadowej w inscenizacji Andrzeja Wajdy (1978) warszawskie Łazienki są jednocześnie plenerem i sceną, przestrzenią rzeczywistą i umowną; w Mistrzu i Małgorzacie w reżyserii Macieja Wojtyszki (1988) stalinowska Moskwa jest chyba nawet bardziej widmowa niż Woland i jego świta. Osiągnięcie takiego efektu w filmie byłoby znacznie trudniejsze (jeśli nie niemożliwe) i wymagałoby produkcji o trudno osiągalnej skali (teatr TV z definicji nie jest wysokobudżetowy i dzięki temu wiele znakomitych realizacji w ogóle miało szansę powstać).
Autor i jego rozmówcy szereg razy zwracają uwagę, że w Teatrze TV najczęściej prezentowano szeroko rozumianą klasykę, dawną i nowszą. Wciąż jest to forma przekazu komunikatywna dla widza, respektująca do pewnego stopnia jego przyzwyczajenia, zawsze traktująca „o czymś”, ponieważ wystawiane lub adaptowane dzieła same w sobie są zawsze „o czymś”, a inscenizowane są nowocześnie, lecz komunikatywnie. Książka Pawelca daje dobre rozeznanie w najważniejszych osiągnięciach polskiego teatru TV (wiele z nich jest dostępnym na VOD TVP), a jednocześnie pozwala lepiej rozumieć tę formę realizacji i docenić ją.
Marek Misiak
Dariusz PAWELEC, Sztuka telewizyjna. Teatr Telewizji w świetle rozwoju technologii, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 2026.
Wróć