logo
FA 9/2026 życie naukowe

Adam Kędzierski

Nie każdy pierścień jest Jedynym

O badaniach złotych ozdób ze skarbu Słuszków II – ad vocem


Nie każdy pierścień jest Jedynym 1

Cztery złote ozdoby ze skarbu Słuszków II. Fot. Archiwum KSA, za zgodą Muzeum Okręgowego Ziemi Kaliskiej.

Zasada dostępności zbiorów muzealnych nie oznacza bezwarunkowego prawa każdego badacza do otrzymania zabytku natychmiast, w wybranym przez siebie terminie, miejscu i zakresie. Muzeum, depozytariusz, musi godzić dostępność z ochroną obiektu, konserwacją, bezpieczeństwem, zobowiązaniami wynikającymi z prowadzonych projektów oraz prawami osób wykonujących rozpoczęte wcześniej badania.

AUDIATUR ET ALTERA PARS

Opublikowany w nr 7/2026 „Forum Akademickiego” artykuł Adriana Jusupovića Syndrom Golluma w nauce przedstawia spór dotyczący dostępu do czterech złotych ozdób ze skarbu Słuszków II. Autor posłużył się sugestywną metaforą badacza szepczącego nad zabytkiem „Mój skarb”, a następnie przypisał osobom prowadzącym badania „naukowe instynkty Golluma”. Metafora jest efektowna. Problem w tym, że upraszcza rzeczywisty przebieg wydarzeń i zastępuje ocenę konkretnych okoliczności psychologizującą opowieścią o rzekomej zazdrości, zaborczości i naukowym egoizmie.

Ponieważ tekst wskazuje konkretnego badacza, przytacza fragmenty korespondencji i opisuje możliwe do zidentyfikowania instytucje, nie sposób podzielić zapewnienia jego Autora, że pisze wyłącznie o pewnym ogólnym „zjawisku”, a nie o konkretnych osobach. Czytelnik otrzymuje jednoznaczny obraz: archeolog miał zawłaszczyć zabytek, muzeum miało tolerować niedopuszczalne praktyki, a innemu uczonemu odmówiono dostępu z powodu naukowej zaborczości. Taki obraz jest niesprawiedliwy wobec zajmujących się skarbem badaczy, nie oddaje istoty problemu i wymaga sprostowania.

Kluczowy w tej sprawie jest fakt, że badania wykopaliskowe, które doprowadziły do odkrycia skarbu, prowadził dr Adam Kędzierski z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN. Stanowiły one kolejny etap jego wieloletnich planów naukowych, badań i opracowań, które prowadził w ramach umów między IAE PAN a Muzeum Okręgowym Ziemi Kaliskiej. Przy tym należy mieć na uwadze, że współpraca między tymi instytucjami jest dobrze ugruntowana, sięga bowiem jeszcze końca lat 50. XX wieku i badań milenijnych.

Należy też wspomnieć, że od momentu odkrycia skarbu opinia publiczna była o tym informowana poprzez media, nie są więc zasadne krytyczne i prześmiewcze uwagi o zawłaszczaniu przez badacza – pod karykaturalną figurą Golluma – skarbu dla siebie.

Od odczytania inskrypcji do odrębnego projektu badawczego

Nie kwestionujemy dorobku Adriana Jusupovića ani jego kompetencji w zakresie historii Rusi i źródłoznawstwa, w tym odczytywania inskrypcji cyrylickich. To właśnie dlatego po odkryciu skarbu Słuszków II jego odkrywca, dr Adam Kędzierski, pracownik IAE PAN, za pośrednictwem dr. Przemysława Nowaka zwrócił się do niego w grudniu 2020 roku o konsultację dotyczącą napisu na jednej ze złotych ozdób. Odczyt został wykorzystany w publikacjach dotyczących skarbu z odpowiednim wskazaniem udziału konsultanta.

Współpraca nie polegała zatem – jak może sugerować artykuł – na dopuszczeniu historyka do „roli usługowej”, którą następnie zakończono. Była konsultacją specjalisty poproszonego o pomoc w określonej kwestii źródłoznawczej. Próba stworzenia szerszego zespołu badawczego z jego udziałem nie została następnie sfinalizowana m.in. ze względu na różnice dotyczące koncepcji badań i doboru współpracowników.

W kolejnych latach prowadzono inwentaryzację liczącego tysiące przedmiotów skarbu, głównie monet, badania jego kontekstu archeologicznego oraz pierwsze analizy składu stopów. Mając na uwadze potrzebę przygotowania wystawy stałej, prezentującej oba skarby słuszkowskie, zespół zabytków Słuszków II w 2025 roku za zgodą Wojewódzkiego Konserwatora zabytków w Poznaniu – Delegatura w Kaliszu, został przekazany z Kaliskiego Stanowiska Archeologicznego IAE PAN do zbiorów Muzeum Okręgowego Ziemi Kaliskiej. Dzięki staraniom Marcina Magdzińskiego, dyrektora MOZK, pozyskano środki finansowe z Urzędu Marszałkowskiego w Poznaniu na konserwację ponad 2000 monet. W 2025 r. pod kierunkiem dr. Adama Kędzierskiego utworzono interdyscyplinarny zespół badawczy i przygotowano projekt Wczesnośredniowieczne skarby jako unikalny zapis źródłowy na podstawie badań depozytu Słuszków II złożony do Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki, którego celem jest kompleksowe opracowanie skarbu oraz wyjaśnienie kontekstu jego depozycji. W skład zespołu weszli archeolodzy, historycy, numizmatycy oraz specjaliści z zakresu konserwacji, geologii, geomorfologii, archeobotaniki i badań laboratoryjnych, pracujący zarówno w Polsce, jak i w instytucjach naukowych Europy Zachodniej. Projekt znajduje się obecnie w końcowej fazie oceny.

Ze względu na długotrwałe procedury oceny wniosków w programie postanowiono, w ograniczonym zakresie, rozpocząć prace nad opracowaniem całego depozytu. Głównym celem stała się publikacja poświęcona niewielkiej części znalezionego skarbu, czterem złotym ozdobom, jednak wnioski dotyczące na przykład datowania miały zostać oparte na pogłębionej, choć nadal wstępnej, analizie numizmatycznej depozytu. Kolejnym ważnym aspektem przyspieszającym opracowanie zabytków stały się prace podjęte przez kaliskie muzeum, związane z przygotowaniem wystawy mającej na celu ekspozycję skarbów Słuszków I i Słuszków II. Otwarcie ekspozycji zaplanowano na koniec roku 2026. Tym samym stało się wiadomym, że dostępność części zabytków będzie mocno utrudniona. Z tego powodu na początku 2026 roku, jeszcze przed wystąpieniem autora Syndromu Golluma o dostęp do czterech złotych ozdób (lipiec 2026), utworzony został zespół zajmujący się ich kompleksowym opracowaniem. W jego skład weszli badacze reprezentujący archeologię, numizmatykę, historię, archeometrię, geologię, konserwację zabytków i fizykę. Badania realizowane są z wykorzystaniem zaplecza kilku instytucji i laboratoriów, a ich zakres obejmuje dokumentację zabytków, analizy technologiczne i materiałowe, rozpoznanie śladów wykonania i użytkowania oraz interpretację archeologiczną i historyczną.

Nie było więc tak, że zabytki leżały „na biurku”, czekając na bliżej nieokreśloną przyszłą publikację jednego badacza. Znajdowały się już w toku zaplanowanych badań zespołowych. Należy ponadto z naciskiem podkreślić, że wszelkie te działania prowadzone były i są niezwykle szybko i sprawnie, zważywszy na komplikacje wynikające z pogodzenia organizacyjnego współdziałających instytucji i badaczy, a także wymogów poszczególnych metod.

Dostęp odroczony nie jest dostępem zakazanym

Nie każdy pierścień jest Jedynym 2

Fragment złotej obrączki z inskrypcją cyrylicką, zarejestrowany z wykorzystaniem oświetlenia wielokierunkowego. Fot. Archiwum KSA, za zgodą Muzeum Okręgowego Ziemi Kaliskiej.

W artykule pominięto istotną chronologię korespondencji. Kiedy 30 czerwca 2026 roku Adrian Jusupović zwrócił się o możliwość publikacji dokładnych zdjęć złotej obrączki z ruskim napisem, to zgodę otrzymał tego samego dnia. Został również poinformowany o prowadzonym projekcie. Dopiero później poprosił o dokumentację pozostałych złotych przedmiotów, a następnie podjął energiczne starania o ich bezpośrednie udostępnienie. Jednak fakt ten nie stał się przeszkodą w jego pracy nad publikacją pt. Unikatowa złota obrączka Marii Dobroniegi i złożeniem jej do redakcji „Roczników Historycznych”.

Odmowa udostępnienia pozostałych złotych przedmiotów nie miała więc charakteru bezterminowego, a oznaczała jedynie przesunięcie tego udostępnienia w czasie. Nie oznaczała też, że Autor artykułu nigdy nie będzie mógł obejrzeć zabytków ani zweryfikować ustaleń zespołu opracowującego skarb. Dotyczyła zamiaru przeprowadzenia przez profesora Jusupovića odrębnych, częściowo pokrywających się badań i wykorzystania ich wyników w czasie, gdy wcześniej utworzony zespół badawczy realizował już swój program.

Zasada dostępności zbiorów muzealnych nie oznacza bezwarunkowego prawa każdego badacza do otrzymania zabytku natychmiast, w wybranym przez siebie terminie, miejscu i zakresie. Muzeum, depozytariusz, musi godzić dostępność z ochroną obiektu, konserwacją, bezpieczeństwem, zobowiązaniami wynikającymi z prowadzonych projektów oraz prawami osób wykonujących rozpoczęte wcześniej badania (nota bene odkrywców).

Artykuł 2. ustawy o muzeach określa zadania muzeów, ale nie ustanawia indywidualnego prawa do natychmiastowego udostępniania muzealiów. Ta sama ustawa w art. 29. wyraźnie dopuszcza przemieszczanie muzealiów poza siedzibę muzeum w celu prowadzenia badań. Sam fakt czasowego przekazania obiektów zespołowi badawczemu nie jest więc dowodem ich „prywatyzacji”.

Zabytki nie znalazły się w prywatnym posiadaniu badacza ani nie stały się – wbrew publicystycznemu obrazowi – przedmiotami leżącymi swobodnie „na biurku”. Zostały przekazane instytucji naukowej (w tym wypadku Kaliskiemu Stanowisku Archeologicznemu IAE PAN, które łączy wieloletnia współpraca z muzeum) na podstawie odpowiednich decyzji i dokumentów. Szczegółowe informacje dotyczące sposobu ich zabezpieczenia nie powinny zresztą stawać się przedmiotem publicystycznej licytacji.

Cztery małe przedmioty – duży program badawczy

Autor artykułu uznaje, że „zbadanie czterech niewielkich ozdób powinno zająć najwyżej tydzień lub dwa”. Jest to ocena zaskakująco kategoryczna.

Czas oględzin przedmiotu nie jest tym samym, co czas jego naukowego opracowania. Badania obejmują dokumentację makro– i mikroskopową, analizy technologiczne, identyfikację śladów wykonania i użytkowania, porównanie składu stopów, konsultacje konserwatorskie oraz zestawienie wyników z materiałem archeologicznym i historycznym. Poszczególne analizy odbywają się w różnych laboratoriach i wymagają skoordynowania pracy kilku instytucji. Część pomiarów należy powtórzyć albo uzupełnić inną metodą.

Niewielkie rozmiary zabytku nie przesądzają zatem o prostocie badań. Twierdzenie, że pełne opracowanie czterech złotych przedmiotów powinno zostać zamknięte w ciągu kilkunastu dni, stanowi wyraz osobistych przekonań Profesora, i nie wynika z prowadzonego programu badawczego ani z konsultacji ze specjalistami prowadzącymi analizy materiałowe i technologiczne.

Tu właśnie potrzebne jest wyraźne rozróżnienie zakresów kompetencji. Wybitna znajomość średniowiecznych źródeł pisanych i epigrafiki nie daje automatycznie kompetencji w dziedzinie archeometrii, technologii złotniczej, konserwacji metali, organizacji badań laboratoryjnych, zabezpieczenia muzealiów czy ich wyceny. Nauka interdyscyplinarna wymaga wzajemnego uznania granic własnej specjalizacji.

Hipoteza nie staje się faktem przez częste powtarzanie

Nie każdy pierścień jest Jedynym 3

Złote ozdoby ze skarbu Słuszków II objęte interdyscyplinarnym programem badawczym. Fot. Archiwum KSA, za zgodą Muzeum Okręgowego Ziemi Kaliskiej.

Podobna ostrożność potrzebna jest przy identyfikacji właścicielki ozdoby. Odczytanie imienia Maria jest ważnym ustaleniem. Powiązanie przedmiotu z Marią Dobroniegą stanowi interesującą hipotezę historyczną, zasługującą na dyskusję. Nie jest jednak faktem udowodnionym, gdyż nie sposób tego stwierdzić wyłącznie na podstawie obecności popularnego imienia chrześcijańskiego. Należy w tym miejscu podkreślić, że dotychczasowe datowanie ozdób oparte jest głównie na datowaniu całego depozytu, głównie jego części numizmatycznej, oraz na wynikach badań archeologicznych w miejscu jego złożenia.

Dlatego określenia takie jak „obrączka Marii Dobroniegi” powinny być stosowane jako skrót odnoszący się do hipotezy, nie jako przesądzona identyfikacja. Nie można również na tej podstawie kategorycznie orzekać, że wartość finansowa przedmiotu została zaniżona „nawet kilkukrotnie”. Wycena muzealium, ocena jego wartości naukowej, rozpoznanie technologii wykonania oraz identyfikacja historycznego właściciela będą możliwe dopiero po przeprowadzeniu aktualnie realizowanych badań, wymagających różnych metod i różnych kompetencji.

Także sformułowanie „zabytek klasy zero” ma w artykule przede wszystkim siłę retoryczną. Nie jest ono od wielu dekad formalną kategorią prawną nadawaną muzealiom ani dowodem, z którego można wyprowadzać szczególne obowiązki instytucji niewymienione w obowiązujących przepisach.

Warto dodać, że prof. Jusupović był wcześniej zwolennikiem koncepcji, że obrączka należała do innej kobiety o tym imieniu, znanej ze źródeł historycznych: Marii, żony Piotra Włostowica. Argumenty numizmatyczne i kontekst archeologiczny czy osadniczy nie były w tym wypadku brane pod uwagę. Nie jest więc tak, jak Pan Profesor przedstawia w swoim artykule, że od razu połączył zabytek z Marią Dobroniegą (https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C85476%2Ckalisz-obraczki-i-pierscionki-wsrod-odnalezionych-sredniowiecznych-monet).

Otwartość nauki nie oznacza pierwszeństwa na żądanie

Autor powołuje się na Kodeks etyki pracownika naukowego PAN. Warto jednak przywołać postanowienia Kodeksu w całości. Już § 2. pkt 6. wskazuje, że przejrzystość dokumentacji badań ma zapewniać dostępność danych po opublikowaniu ich wyników. Zgodnie z § 5. oryginalne dane źródłowe, pierwotne wyniki badań, a także pochodzące z nich próbki i materiały należy dokumentować i archiwizować w sposób zapewniający ich dostępność po publikacji przez okres właściwy dla danej dyscypliny. Paragraf 6. stanowi, że dostęp do danych badawczych powinien być otwarty w największym możliwym stopniu, ale dopuszcza ograniczenia, które są niezbędne oraz przypadki uzasadnione przepisami prawa lub interesami zleceniodawcy bądź pracodawcy. Z kolei § 8. nakazuje, aby porozumienia dotyczące wykorzystania i ochrony wyników badań były uczciwe i rzetelne oraz respektowały prawa własności intelektualnej. Kodeks opowiada się zatem za otwartością nauki, ale nie utożsamia jej z obowiązkiem udostępniania nieukończonych badań ani z prawem do prowadzenia równoległych prac i publikowania ich rezultatów w terminie jednostronnie wybranym przez innych zainteresowanych badaczy.

Nie chodzi przy tym o kwestionowanie kompetencji Adriana Jusupovića w zakresie historii i źródłoznawstwa. Sam fakt zwrócenia się przez odkrywców właśnie do niego z prośbą o ekspertyzę i odczytanie napisu świadczy o pełnym docenianiu jego wiedzy w tym zakresie. Kodeks etyki pracownika naukowego PAN zalicza jednak do podstawowych zasad pracy naukowej również „niewykorzystywanie swojego naukowego autorytetu w wypowiedziach na tematy spoza obszaru własnych kompetencji naukowych” (§ 2. pkt 10.). Kompetencje epigraficzne i historyczne nie rozciągają się automatycznie na archeometrię, technologię złotniczą, konserwację zabytków, organizację badań laboratoryjnych, zasady zabezpieczania muzealiów czy ich wycenę.

Zespół opracowujący skarb Słuszków II nie rości sobie prawa do trwałego wyłączenia zabytków z obiegu naukowego. Oczekuje jedynie możliwości zakończenia rozpoczętego etapu badań i przedstawienia jego wyników. Późniejsza weryfikacja, polemika i alternatywne interpretacje są naturalną częścią nauki.

Procedury muzealne a spór o autorstwo badań

Artykuł łączy dwie odrębne kwestie: ewentualne zastrzeżenia dotyczące muzealnej dokumentacji, transportu, wyceny lub zabezpieczenia obiektów oraz spór o prowadzenie równoległych badań i pierwszeństwo publikacji.

Ocena prawidłowości postępowania muzeum należy do organizatora muzeum i właściwych organów nadzoru. Członkowie zespołu badawczego nie powinni wypowiadać się w imieniu dyrektora muzeum ani przesądzać wyników prowadzonego postępowania. Jeżeli dokumentacja wymaga uzupełnienia lub procedury wymagają poprawy, powinno to zostać ustalone w trybie administracyjnym, na podstawie kompletu dokumentów.

Nie można jednak z faktu wyceny, ubezpieczenia czy przewozu wyprowadzać wniosku o naukowej nieuczciwości konkretnego archeologa. Nie można też traktować nieudostępnienia formularzy dotyczących tych kwestii autorowi artykułu jako dowodu ich nieistnienia. Tym bardziej nie powinno się przekształcać kwestii proceduralnych w opowieść o „instynktach Golluma”.

Metafora nie zastąpi dokumentacji

Spór naukowy może być ostry. Można kwestionować interpretacje, harmonogramy, decyzje instytucji, a nawet utrwalone zwyczaje środowiskowe. Krytyka powinna jednak dotyczyć działań, dokumentów, metod i możliwych do zweryfikowania faktów. Przypisywanie innym badaczom cech fikcyjnej postaci uosabiającej obsesję, zaborczość i moralną degradację nie przybliża nas do odpowiedzi na pytanie, jak najlepiej zbadać skarb ze Słuszkowa.

Kodeks etyki pracownika naukowego PAN przypomina również, że publiczne wypowiedzi uczonych powinny opierać się na argumentach i faktach, uwzględniać odmienne stanowiska oraz nie wyolbrzymiać znaczenia własnych ustaleń. Te zasady obowiązują wszystkie strony sporu.

Nie każdy pierścień jest Jedynym Pierścieniem, i nie każde odroczenie jest próbą ukrycia „skarbu” przed światem. Złote ozdoby ze Słuszkowa II nie potrzebują kolejnych postaci z Tolkienowskiego świata. Potrzebują spokojnej pracy archeologów, historyków, konserwatorów i specjalistów nauk ścisłych, rzetelnej dokumentacji oraz dyskusji prowadzonej po przedstawieniu wyników.

Metafora Golluma może ożywić artykuł, nie może jednak zastąpić faktów.

W grudniu planowane jest otwarcie stałej wystawy przedstawiającej oba unikatowe skarby słuszkowskie, w tym i złotą biżuterię. Zapraszam Pana Profesora do jej odwiedzenia.

Dr Adam Kędzierski – archeolog i numizmatyk, pracownik Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk, kierownik Stacji Archeologicznej IAE PAN w Kaliszu. Badacz mennictwa i obiegu pieniądza we wczesnośredniowiecznej Polsce, odkrywca skarbu Słuszków II i kierownik zespołu prowadzącego jego naukowe opracowanie.

Wróć