logo
FA 9/2026 rozmowa forum

Rozmowa z prof. Mikołajem Sokołowskim, przewodniczącym Rady Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki

Krócej za więcej

Krócej za więcej 1

Prof. dr hab. Mikołaj Sokołowski (ur. w 1972 r.) jest historykiem literatury romantycznej oraz tłumaczem włoskich tekstów filozoficznych. Jest pracownikiem naukowym Instytutu Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk, w którym w latach 2010–2022 pełnił funkcję dyrektora. Przewodniczy Radzie Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki od 2024 r. Jest autorem licznych książek i artykułów naukowych, w tym publikacji „Paris, Ladis, Paradis: Biografia polityczna Władysława Mickiewicza”. Pełnił również funkcję redaktora, współredaktora oraz kierownika naukowego wielu publikacji, a także katalogów rękopisów i materiałów archiwalnych przechowywanych w Bibliotece Polskiej w Paryżu. Jest członkiem i sekretarzem Rady Instytutu Biblioteka Polska w Paryżu. Zasiada w radach redakcyjnych czasopism „Świat tekstów” oraz „Ri-cognizioni”, a także współpracuje z serią wydawniczą „Czarny romantyzm”. Ponadto jest twórcą wielu audycji radiowych – w tym cykli tematycznych – poświęconych historii literatury.

Dotychczas można było dostać 1,8 miliona złotych na pięć lat, teraz będzie można dostać 3 miliony na sześć lat, ale w rozbiciu na dwa granty, jeżeli to będzie projekt kontynuowany.

Mamy kolejny komunikat ministra o Narodowym Programie Rozwoju Humanistyki. Czy zmiany, o których rozmawialiśmy wiosną, zostały w nim uwzględnione?

W zasadzie realizujemy te wszystkie deklaracje. Chciałbym jednak najpierw wyjaśnić istotę korekt wprowadzanych w konstrukcji Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki, a następnie skomentować najpilniejsze kwestie, o które jako członkowie rady i ministerstwo jesteśmy pytani, to znaczy o przewlekłości procedury rozstrzygania konkursów, proporcje między humanistyką a naukami społecznymi oraz, co pewnie wszystkich najbardziej interesuje, to znaczy wysokości finansowania.

W rozmowach z władzami ministerstwa, także w związku z rozstrzyganiem najważniejszych modułów w obecnym konkursie, to znaczy Nowych Wyzwaniach i Dziedzictwie Plus, zabiegamy o to, żeby finansowanie programu było zwiększone, bowiem zdarza się, że nawet bardzo dobre projekty nie mogą otrzymać grantu. Jak widać, nie jest to jedynie bolączka Narodowego Centrum Nauki. Ministerstwo podejmuje pewne starania, żeby wygospodarować dodatkowe środki. W poprzednim konkursie mieliśmy bardzo wysoki współczynnik sukcesu, bowiem w niektórych modułach sięgał 40%. Teraz raczej może nie być tak z powodu ogromnej liczby wniosków. Chcielibyśmy, żeby obok wymogu uprawiania nauki w standardzie excellence, program pełnił też rolę stymulującą rozwój badań naukowych nie tylko w najlepszych ośrodkach, ale także w innych, mniejszych. Naszym celem jest konsekwentne przebudowywanie myślenia o badaniach humanistycznych przy jednoczesnym dbaniu o fundamentalne dla zachowania dziedzictwa kulturowego prace, na przykład edycje czy inwentaryzacje.

Czemu czy komu mają służyć te zmiany?

Dokonujemy zmian w NPRH z myślą o wnioskodawcach. Chcielibyśmy, żeby czuli się pewniej i mieli większy komfort pracy. Robimy to po pierwsze w oparciu o napływające do ministerstwa różnego rodzaju propozycje, prośby, także słowa krytyki, ale w dużej mierze opieramy te zmiany, podejmowane w harmonijnej współpracy z ministerstwem, na analizie dotychczasowego programu. To de facto nie są duże zmiany, raczej pewne korekty, doprecyzowania w pewnych zakresach, ale też uproszczenie zbyt skomplikowanych procedur. Te zmiany, i to jest najważniejsze, służą skróceniu realizacji projektu, co ma zapewnić poprawę jakości wyników, które nie muszą być przesadnie liczne. Obserwowaliśmy, że wielokrotnie wnioskodawca deklarował wykonanie niezwykle rozległego zadania, na przykład zinwentaryzowanie obiektów danego typu w granicach jakiejś bardzo dużej przestrzeni geograficznej w ciągu pięciu lat. Więc były to projekty w zasadzie już u samego zarania niemożliwe do zrealizowania za te pieniądze, w tym czasie, z niewielką grupą pracowników. Chcielibyśmy w związku z tym, żeby projekty nie były wielkie – dawniej były pięcioletnie, teraz mają być realizowane przez trzy lata. Chcemy, żeby ta modyfikacja okresu trwania projektu w module Nowe Wyzwania Humanistyki czy Dziedzictwo Plus doprowadziła do pewnej zmiany myślenia o projekcie, o jego urealnieniu, o zbudowaniu zespołu, pomyśleniu o konkretnym kształcie wyników w taki sposób, żeby to było możliwe do realizacji. Nie chcemy prowadzić konkursów, które mają charakter aukcji: kto zaoferuje więcej, ten wygra. Chodzi nam o to, by projekt polegał na skonstruowaniu pewnego organizmu, który będzie konsekwentnie w krótszym czasie realizował bardzo konkretne zadanie. Są bowiem okoliczności niezależne od nas, które prowadzą do wielu utrudnień w realizacji projektów. Jeżeli realizuje się je w sposób przewlekły, problemy się piętrzą. Są to choćby kwestie osobowe – z utrzymaniem zespołu, o czym rozmawialiśmy wiosną. Obserwujemy, że im dłużej trwa projekt, tym zespoły mają większą skłonność do rozpadania się. Powody są czysto ludzkie: zdrowotne, zmiana pokoleniowa, zmiana zainteresowań młodszych osób, które po prostu szukają lepiej płatnej pracy, bo mają zobowiązania ekonomiczne w stosunku do swoich rodzin.

Skoro duży projekt jest za mały, żeby zrealizować program badań, to dlaczego skracacie terminy realizacji projektów?

Zmiana okresu realizacji grantu ma pomóc w skonstruowaniu projektu bardziej realistycznego pod względem zakresu prowadzonych prac; zespołu, który ma większe szanse na scementowanie się i wykonanie tego zadania w czasie nieco krótszym, przy praktycznie niewielkim obniżeniu finansowania.

Ooo!

Wbrew pozorom ta zmiana może mieć pozytywny skutek dla projektów kontynuowanych. To znaczy, dotychczas można było dostać 1,8 miliona złotych na pięć lat, teraz będzie można dostać 3 miliony na sześć lat, ale w rozbiciu na dwa granty, jeżeli to będzie projekt kontynuowany. Za skróceniem czasu realizacji projektu przemawiają także inne okoliczności, między innymi finansowe, które są związane na przykład ze wzrostem cen przy produkcji książek. To jest nagminny problem, że po pięciu, siedmiu, dziesięciu latach wykonawcom brakuje pieniędzy na wydanie książek, czyli na dowiezienie wyniku do końca, co jest zupełnie fundamentalne. Po to ten projekt był finansowany i realizowany, żeby zakończył się opublikowaniem książek, często wielu książek, w związku z tym nawet dość drobna w przypadku jednej publikacji zmiana cen papieru, kosztu pracy osób zaangażowanych w powstanie książki, zmultiplikowana przez ileś tych wyników, przez 10 czy 15 książek, powoduje duże kłopoty finansowe dla wykonawców. Obserwujemy pewne zjawisko, które nazywamy podwojeniem finansowania, co może być niestety traktowane jako podwójne finansowanie, a to jest niedopuszczalne.

Na czym polega podwojenie?

Na tym, że ludzie szukają pieniędzy poza projektem, na przykład na wydanie książek, na które dostali pieniądze 5-7 lat wcześniej, ale te pieniądze są po tylu latach niewystarczające. Apelujemy o to, żeby w takich przypadkach zwracać się o opinię prawną do ministerstwa, a nie podejmować żadnych decyzji na własną rękę, ponieważ projekt ministerialny nie może być finansowany z dwóch źródeł. Chcielibyśmy tymi zmianami wyeliminować przypadki, gdy kierownicy jednostek i projektów znajdą się w pułapce finansowo-administracyjnej, jaką jest grant wykonywany przez wiele lat w bardzo dynamicznej sytuacji politycznej, ekonomicznej i społecznej. Nie chcemy obniżenia finansowania i w konsekwencji nie będzie mniej pieniędzy. Będzie też być może więcej laureatów w tych konkursach, co ostatecznie zależy od poziomu składanych wniosków i ich wykonalności. Jeżeli widzimy, że projekt jest niewykonalny, to rada nie rekomenduje takiego zadania do finansowania, ponieważ wiemy, że za dwa, trzy, cztery lata wygeneruje to rozmaitego rodzaju kłopoty, także dla wykonawców, więc chcemy od razu takie sytuacje wyeliminować. To jest taki nasz zabieg, manewr, który przy zachowaniu dotychczasowej kultury tematycznej, otwartości, ma zapewnić wykonawcom lepszy komfort pracy.

Zależało nam też na tym i to jest kolejna fundamentalna sprawa obok manewru, o którym mówiłem – żeby konkursy były ogłaszane co roku. Tak się przez ostatnie dwa-trzy lata dzieje, że co roku udaje nam się ogłaszać i rozstrzygać konkursy. Chodzi o to, żebyśmy się przyzwyczaili do pewnego rytmu, a ten rytm po prostu udzielił się wszystkim wnioskodawcom, żeby mieli pewność, że będą w kolejnym roku mogli się starać o pieniądze na badania. To jest trudne z wielu powodów, także organizacyjnych, bo padają rekordy liczby składanych wniosków do programów. W ostatnim konkursie było ich około 550, ale w innych programach bywało prawie tysiąc wniosków. Każdy wymaga zapoznania się z nim, przemyślenia, przedyskutowania, a to powoduje wydłużenie całej procedury. Staramy się nad tym panować przynajmniej w podziałach rocznych.

Jednym z problemów NPRH były przedłużające się terminy publikacji wyników konkursów.

Oprócz tego, że chcemy poprzez skrócenie czasu realizacji projektu zapewnić lepsze warunki do jego realizacji, chcemy też skrócić czas oczekiwania na rozstrzygnięcie. Temu służą wprowadzone w tym komunikacie dwie zmiany. Pierwsza dotyczy preselekcji. Do tej pory odbywała się ona na zasadzie oceny zgodności projektu z charakterem programu czy modułu. Obecnie rada otrzymała drugie narzędzie oceny projektu, którym jest ocena kosztów. Często w niektórych kategoriach, na przykład honorariach, bywają one niedoszacowane albo nie ma przewidzianej odpowiedniej liczby kwerend, bo na przykład wnioskodawca nie zdaje sobie sprawy z tego, że dane dokumenty istnieją także w innych niż wskazane w projekcie archiwach, do których powinien pojechać. Więc apelujemy i prosimy o to, żeby bardzo szczegółowo przemyśleć kwestię kosztorysu, ponieważ błędy mogą posłużyć do zdyskwalifikowania projektu na etapie preselekcji. To ma na celu dopuszczenie do drugiej części konkursowej mniejszej liczby projektów, co z kolei ma przyspieszyć ich procedowanie, ocenę przez ekspertów zewnętrznych i wewnętrznych. Zrezygnowaliśmy także z jednego eksperta wewnętrznego, co znaczy, że każdy projekt będzie oceniała dwójka ekspertów wewnętrznych i jeden ekspert zewnętrzny.

Kim jest ekspert wewnętrzny i zewnętrzny?

Ekspert wewnętrzny oznacza członka Rady NPRH. Dotychczas projekty były oceniane przez czterech ekspertów, jednego zewnętrznego i trzech członków Rady. Zatem zmniejszyliśmy obciążenie członków Rady, co moim zdaniem też przyspieszy całą procedurę. W tegorocznym konkursie mieliśmy już wiosną gotową listę recenzentów. Jest już jesień a nadal nie mamy kompletu recenzji. Rozstrzygnęliśmy bardzo szybko Sokratesa, ponieważ to zrobiła Rada. Na początku roku przedstawiliśmy ministrowi nasze rekomendacje. Natomiast pozostałych modułów, Nowych Wyzwań i Dziedzictwa Plus, w tym konkursie nie jesteśmy w stanie rozstrzygnąć bez kompletu recenzji zewnętrznych. Nie chcemy jednak zrezygnować z recenzenta zewnętrznego z fundamentalnych powodów. Po pierwsze, ten program ma charakter środowiskowy, co zapewnia udział recenzentów zewnętrznych, czyli głos środowiska, w ocenie wniosków. To jest oczywiście program ministra, ale jego złożona forma powoduje, że środowisko ma wpływ na kształt programu i końcowe wyniki. Jeżeli zrezygnujemy z eksperta zewnętrznego, na przykład pod presją czasu, ze względu na konieczność przyspieszenia procedury, to program straci tę fundamentalną, moim zdaniem, cechę. Po drugie, eksperci zewnętrzni gwarantują niezależne spojrzenie na projekt. To jest dla nas bardzo ważne. Kolejnym powodem, dla którego nie chcemy zrezygnować z recenzenta zewnętrznego, mimo że ten etap wydłuża całą procedurę, jest kompetencja recenzenta zewnętrznego. Mamy do czynienia z projektami z bardzo wąskich specjalności, które często nie mają swoich reprezentantów w Radzie. Dlatego ocena eksperta, który jest bardzo kompetentny w tym wąskim wycinku nauki, ma dla nas ogromne znaczenie i bardzo nam pomaga w podejmowaniu dalszych decyzji. Dlatego jeszcze raz apeluję do ekspertów o to, żeby wykonywali recenzje w wyznaczonym przez ministerstwo, nie tak znów krótkim, czasie, bo to bardzo nam ułatwi pracę i przyspieszy podejmowanie decyzji. Spowoduje, że konkursy, moduły będą rozstrzygane znacznie szybciej. Uzgodniliśmy z ministerstwem, że będziemy podawać wyniki konkursu etapami, to znaczy po zamknięciu modułu, a nie całego konkursu trzymodułowego.

W komunikacie mamy znów kontrowersyjne niegdyś Uniwersalia.

Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom środowiska, powróciliśmy do Uniwersaliów, czyli do modułu, który zapewniał finansowanie przekładom polskich prac naukowych, eseistycznych na języki kongresowe. Generalnie rada ma tutaj pewne wątpliwości, ponieważ uważa, że publikacje zagraniczne powinny być wynikiem współpracy międzynarodowej i powinny być gwarantowane w ramach tej współpracy. Niemniej jednak oczekuje się od nas, żebyśmy ten moduł przywrócili i w związku z tym to się stało, choć na trochę innych zasadach. Będzie to program finansujący tłumaczenia polskich wybitnych prac naukowych na języki kongresowe i upublicznianie ich w otwartym dostępie przez polskie wydawnictwa, co ma na celu wzmocnienie polskich wydawnictw i natychmiastowe udostępnienie tych dzieł. W poprzednim wydaniu Uniwersalia napotykały bardzo często na problemy z dokończeniem projektu. Krótko mówiąc, wydawcy, którzy przed zapoznaniem się z pełnym tłumaczeniem książki deklarowali chęć jej wydania, po zapoznaniu się z przekładem odstępowali od współpracy. Takich projektów było sporo. Wiemy, że rozwiązania teraz proponowane są niedoskonałe, ale wydaje się, że przynajmniej spowodują powszechną dostępność tekstu w języku obcym, choćby angielskim. Taki projekt nie będzie pułapką dla kierownika jednostki czy autora książki, którzy na ostatnim etapie musieli poszukiwać innego wydawcy, żeby książkę opublikować. To się zresztą często nie udawało. Proszę też zwrócić uwagę, że z modelu trzymodułowego, który proponowaliśmy w zeszłym roku, powstał program czteromodułowy, który obejmuje coraz więcej zadań wymagających finansowania ze strony państwa. Rada, jak zawsze, przygotuje też odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania.

Co z udziałem nauk społecznych? Ten problem wydawał się nie do rozwiązania bez strat.

Konsekwentnie staramy się tak modelować Narodowy Program Rozwoju Humanistyki, żeby mogły znaleźć w nim finansowanie wszelkie formy humanistyki. Zmieniliśmy nieco proporcje pomiędzy naukami humanistycznymi i społecznymi, podkreślając, że program ma charakter humanistyczny. Dlatego w nazwie modułu Nowe Wyzwania pojawiła się humanistyka. Dlatego w module Sokrates podkreślamy, że chodzi o książkę podejmującą ważne wyzwanie humanistyki. Ale człowiek jest istotą społeczną. Zatem uspokajam przedstawicieli nauk społecznych: ci, którzy mają dorobek naukowy w zakresie humanistyki, są dopuszczeni do udziału w konkursie i to jest w komunikacie wyraźnie powiedziane. Służy to pewnej konsekwencji, z jaką staramy się otwierać humanistykę na inne nauki, dziedziny wiedzy, umiędzynarodawiać ją. Oczekujemy też, że to się przełoży na konstrukcję zespołów, że one nie będą wsobne, że nie będą się rekrutowały tylko z jednej instytucji czy z danego środowiska naukowego, jak na przykład z instytutów Polskiej Akademii Nauk. Chcemy, żeby zespoły gromadziły wykonawców z różnych środowisk, także zagranicznych. Dzięki temu będą tworzyły nowe środowisko. Ludzie będą się dzielili zróżnicowanymi doświadczeniami; a widać różnicę w podejściu do badań pomiędzy badaczami polskimi i zagranicznymi, co może się potem przełożyć na kontynuację badań w innych projektach, także europejskich. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że robimy badania we własnych grupach, dobranych trochę na zasadzie tematyczno-towarzyskiej, z ludźmi, z którymi się dobrze czujemy, a boimy się konfrontować własne doświadczenia z ludźmi z odległych krajów czy jednostek naukowych, którzy przychodzą z zupełnie innymi doświadczeniami. Bardzo byśmy chcieli, żeby NPRH był punktem odniesienia, bodźcem, który może popchnąć badania na szersze, międzynarodowe wody.

W którym punkcie oceny pojawiają się problemy z recenzentami?

Podam przykład z tegorocznego konkursu: brakuje jednej recenzji do zamknięcia Nowych Wyzwań, ponieważ recenzent, kolejny zresztą, nie wywiązał się i musieliśmy go zastąpić. Najprawdopodobniej nowy recenzent nie zdąży na czas, więc cały moduł pozostaje nierozstrzygnięty. My w zasadzie mamy moduł przedyskutowany. Poświęciliśmy kilka spotkań, by omówić rzetelnie wszystkie wnioski. Recenzenci wewnętrzni wykonali prawie wszystko, co mieli wykonać. Wstępne wyniki są, ale nie jesteśmy w stanie przekazać ich ministrowi z gotową listą rekomendacji, ponieważ brakuje recenzji jednego projektu. I jeżeli się dobrze orientuję, brakuje kilkunastu recenzji w module Dziedzictwo.

Czy dobrze zrozumiałem, że wspomniał pan o wymianie recenzentów?

Do tej pory nie zdarzało się, żeby Rada wymieniała recenzentów, którzy nie wykonali recenzji. Czekaliśmy zawsze do ostatniego momentu, były wysyłane ponaglenia, prośby i tak dalej. A czas płynął. Obecnie recenzenci, którzy nie wykonali recenzji – a nie chodzi o spóźnienie o jeden czy dwa dni, mówimy o miesiącach opóźnienia – będą wymieniani, żeby nie opóźniać w nieskończoność rozstrzygnięć konkursów. Jeżeli recenzent zobowiązał się wykonać recenzję, po czym w ogóle nie podjął żadnych kroków, nie zalogował się nawet do systemu, to najpierw są podejmowane próby kontaktu z nim. Jeżeli nie odpowiada, to go zmieniany. Mamy też recenzje wykonane częściowo, wprowadzone częściowo do systemu, ale nie skończone i nie zatwierdzone. Wymiana recenzenta w takim przypadku jest trudniejsza. A brak jednej recenzji opóźnia zamknięcie procedury oceny projektów wszystkich uczestników konkursu w danym module. Cierpią na tym wnioskodawcy i recenzenci, którzy wykonali recenzje, ponieważ honoraria są płacone, kiedy konkurs się zakończy. Wynegocjowaliśmy teraz takie rozwiązanie, że minister dostaje oceny etapami, to znaczy modułami, i modułami ogłasza wyniki. Sokratesa np. ogłosiliśmy w maju. Nie chcę jednak, żeby przyśpieszanie oceny odbywało się kosztem jej jakości. Dyskutujemy nad projektami często kilkakrotnie, dając sobie jeszcze dwa-trzy tygodnie na przemyślenie, wracamy do projektu i zastanawiamy się, czy nie można by go jednak jakoś rekomendować, wybronić. Czas jest ważny, bo opóźnienia powodują rozpad zespołów, brak środków na upublicznienie wyników wobec dewaluacji pieniądza. Ale nie może też być tak, że projekty będą powierzchownie czy wręcz niedbale oceniane.

Co ta nowa formuła ma dać środowisku humanistów?

Mam nadzieję, że nowa formuła NPRH przyczyni się do dynamizacji prowadzonych w humanistyce badań, że badania będą prowadzone w trochę mniejszej skali, ale ich wyniki ukażą się szybciej, w związku z tym nastąpi szybka wymiana myśli. Ufam, że poprawi się jakość wyników. Nadal otwarta jest ścieżka projektów kontynuowanych, czyli wieloletnich programów edytorskich, inwentaryzacji, prac archiwistycznych. Co więcej, w związku z tym, że projekty będą miały niewiele mniejsze budżety, ale będą krótsze, de facto w praktyce kilkuletniej będą one lepiej finansowane. To będzie zatem korzystniejsze dla wykonawców. I ważne jest, żeby te zmiany doprowadziły do poprawy komfortu pracy, bo wielu kierowników bardzo się stresuje omówionymi problemami. Liczymy, że skrócone terminy realizacji projektów okażą się w praktyce bardziej zobowiązujące i realne do wykonania.

Rozmawiał Piotr Kieraciński

Wróć