Marek Misiak

Ulica Kościuszki w Zakopanem zaczyna się od skrzyżowania, przy którym zlokalizowano dworce PKP i PKS oraz przystanek busów. Po jednej jej stronie od razu zaczyna się zwarty szereg hoteli, pensjonatów, sklepów i kiosków, ale po drugiej na pewnym odcinku znajduje się spłachetek lasu (sztucznie nasadzonego), z domami widocznymi dopiero w pewnej oddali między drzewami. Dosłownie dwa kroki od chodnika, ale już wśród drzew, stoi pomnik z orłem siedzącym na jelcu miecza (przypominającego Szczerbca) wbitego w stertę głazów. Upamiętnia on Józefa Kurasia „Ognia”, kontrowersyjnego dowódcę samodzielnego oddziału partyzanckiego, który do śmierci (22 lutego 1947 roku) walczył na Podhalu z komunistycznymi władzami. Kurasiowi i jego ludziom zarzuca się jednak także zbrodnie przeciwko ludności cywilnej: Polakom, Żydom i Słowakom, a propagandowe ulotki jego autorstwa kolportowane wśród polskiej ludności pełne są antysemityzmu tak jawnego, że niemożliwego do zanegowania czy zrelatywizowania. Dziś jednak „Ogień” jest dla wielu symbolem oporu przeciw kolejnej – tym razem komunistycznej – okupacji i wszelkie próby ukazania rys na jego wizerunku są traktowane jako bez mała atak na Polskę i polskość. Jednocześnie warto zwrócić uwagę na kontrast między krwawą historią, którą upamiętnia pomnik, a otoczeniem monumentu – wokół niego do późnego wieczora trwa nieustanny kolorowy jarmark, jeżdżą samochody, a większość turystów mija orła bez zatrzymywania się. Największe wrażenie robi po zmroku, gdy reflektory przejeżdżających pojazdów na chwilę wydobywają spomiędzy drzew błysk regularnie czyszczonego brązu. Pomnik przywodzi wtedy na myśl członków powojennego antykomunistycznego podziemia, skrytych wśród drzew jak zjawy, realnie i metaforycznie, gdyż do 1989 mówiono o nich albo jako o bandytach, albo nie mówiono wcale.
Książka Rafała Wnuka i Sławomira Poleszaka stara się przedstawić tę ostatnią fazę istnienia polskiego podziemia nie tylko bez patosu, ale przede wszystkim w kontekście historii Polskiego Państwa Podziemnego i pierwszych lat PRL. Najistotniejsze jest tu wskazanie, że poszczególni bojownicy podejmowali decyzję o ujawnieniu się (a przynajmniej zaprzestaniu walki) lub pozostaniu w realnym lub metaforycznym lesie (niektórzy ukrywali się w inny sposób), mając dalece niepełną wiedzę o sytuacji i żywiąc nierzadko zaskakujące z dzisiejszej perspektywy złudzenia na temat intencji komunistów czy możliwości wybuchu kolejnej wojny. Wyraźniej niż w wielu innych publikacjach ujawnia się też komponent diabelskiej alternatywy – gdy złudzeń już nie ma, gdyż każdy wybór wydaje się jednakowo zły (z komunistycznym aparatem represji nie da się wygrać, ale ujawnienie się oznacza śmierć, więzienie lub przymus kolaboracji). Widoczna staje się też nieprzystawalność „przedwojennego” systemu nienegocjowalnych wartości i honoru do walki z nowym, cynicznym przeciwnikiem, tak dobrze oddana np. przez Aleksandra Ścibora-Rylskiego w Pierścionku z końskiego włosia.
U Wnuka i Poleszaka nie ma łatwych ocen, także Kuraś nie jest jednoznacznie potępiany czy określany mianem „bandyty”; padają jednak pytania, czy każda moralna transgresja daje się uzasadnić specyficzną sytuacją. Autorzy świadomie nie określają też swoich bohaterów mianem Żołnierzy Wyklętych bądź Żołnierzy Niezłomnych, wychodząc z założenia, że takie nazewnictwo oznacza konkretny kierunek interpretacji i oceny. W ich ujęciu bojownicy powojennego podziemia antykomunistycznego nie są symbolem czegokolwiek czy postaciami użytecznymi w polityce historycznej, ale ludźmi w niedoskonały często sposób odpowiadającymi na wyzwania, które postawiła przed nimi historia. Nie ferują łatwych wyroków, gdyż szanują tajemnicę tych, o których piszą – nie jesteśmy w stanie w pełni ich zrozumieć i zawsze pozostaną dla nas jak zjawy na skraju lasu z perspektywy coraz odleglejszej współczesności.
Marek Misiak
Rafał WNUK, Sławomir POLESZAK, Niezłomni czy realiści? Polskie podziemie antykomunistyczne bez patosu, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2005.
Wróć