Marek Wroński

Rys. Sławomir Makal
Historia, którą przedstawiam, jest zapewne typowa dla większości naszych uczelni, gdzie trudne i bulwersujące sprawy nie podlegają dyskusji w miejscu, w którym się zdarzyły, a środowisko uczelni dowiaduje się o nich z prasy.
Dr hab. Agnieszka Najda, prof. UP, całą swoją karierę naukową przeprowadziła na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie. W 1996 r. w ówczesnej Akademii Rolniczej uzyskała dyplom magistra inżyniera rolnictwa, a następnie w 2004 r. obroniła doktorat w specjalności warzywnictwo i rośliny lecznicze. W 2017 r. na podstawie monografii Zmienność ontogenetyczna mięty (Mentha species) czynnikiem warunkującym zawartość składników bioaktywnych w surowcu otrzymała stopień doktora habilitowanego w dziedzinie nauk rolniczych i ogrodnictwa. Pracuje w Katedrze Warzywnictwa i Zielarstwa (kierownik: prof. dr hab. Renata Nurzyńska-Wierdak) Wydziału Ogrodnictwa i Architektury Krajobrazu (dziekan: prof. dr hab. Katarzyna Dzida). Od 2008 r. do 2025 r. Agnieszka Najda kierowała tam Pracownią Jakości Warzyw i Surowców Zielarskich. Była uważana za motor naukowy nie tylko katedry, w której pracowała, ale i całego wydziału, wzbogacając jego konto licznymi wysoko punktowanymi artykułami. Jej obecny Index Hirscha wynosi 41, zaś na swoim autorskim koncie posiada 162 publikacje naukowe, które według technologiczno-naukowej platformy internetowej Argos amerykańskiej firmy Scitility cytowano 5026 razy.
Niestety, dr hab. Agnieszka Najda jest także współautorką sześciu artykułów w języku angielskim, które zostały unieważnione (retraktowane) przez redaktorów naczelnych zagranicznych czasopism naukowych. Tym samym pobiła poprzedni, mało zaszczytny rekord uczelniany w postaci pięciu artykułów naukowych formalnie unieważnionych z powodu plagiatów. Ich współautorami byli członkowie grupy badawczej z Wydziału Nauk Weterynaryjnych: prof. UPL dr hab. Sebastian Gnat i jego doktorant dr Dominik Łagowski z Zakładu Mikrobiologii Weterynaryjnej oraz prof. dr hab. Aneta Nowakiewicz. Była ona wtedy kierownikiem Katedry Przedklinicznych Nauk Weterynaryjnych, w skład której wchodził wymieniony zakład, oraz współautorką każdej z pięciu retraktowanych publikacji, które ukazały się w kwartalniku „Postępy Mikrobiologii”, dziś wydawanym pod tytułem „Advancements of Microbiolology” przez Polskie Towarzystwo Mikrobiologów. Czytelnikom zainteresowanym detalami tej historii polecam artykuł pt. Pięć retrakcji, opublikowany w marcowym numerze „Forum Akademickiego” z 2023 r.
Można powiedzieć, że sprawa tych plagiatów rozeszła się „po kościach”. Prof. Sebastian Gnat w postępowaniu dyscyplinarnym został ukarany 26 czerwca 2023 r. zaledwie naganą. Zrezygnował z pracy na uczelni i odszedł z nauki, zrywając wszelkie kontakty z kolegami z pracy i znajomymi. Dr Dominik Łagowski, któremu z końcem lutego 2023 roku nie przedłużono zatrudnienia na UPL, otrzymał od 1 stycznia 2024 r. etat adiunkta w Katedrze Nauk Przedklinicznych i Chorób Zakaźnych (kierownik: prof. Małgorzata Pomorska-Mól) Wydziału Medycyny Weterynaryjnej i Nauk o Zwierzętach Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu (dziekan: prof. Małgorzata Szumacher, czł. koresp. PAN). Jego trzy współautorskie artykuły retraktowane z powodu plagiatu nie były przeszkodą w uzyskaniu zatrudnieniu w kolejnej uczelni. W lipcu 2024 r. dr Łagowski otrzymał nawet grant Narodowego Centrum Nauki w programie Miniatura 8. Natomiast prof. Aneta Nowakiewicz w październiku 2024 r. otrzymała tytuł profesorski, a na początku listopada 2024 r. została dziekanem Wydziału Medycyny Weterynaryjnej UP w Lublinie.
Warto wspomnieć, że rzecznik dyscyplinarny, prof. Mariusz Florek, nie wszczął wobec prof. Nowakiewicz nawet postępowania wyjaśniającego w sprawie wspomnianych 5 plagiatowych artykułów, których była współautorką. W notatce służbowej z 22 września 2022 r. uznał, że jej rola jako współautorki była nieznaczna. Ograniczyła się głównie „do sprawdzenia treści artykułu pod kątem zgodności tematycznej z profilem czasopisma oraz pod względem zgodności z reprezentowaną dyscypliną naukową, jak również czy manuskrypt zawiera aktualne informacje z przedmiotowej tematyki i czy zachowano prawidłowość wnioskowania”.
Pierwsza retrakcja dr hab. Agnieszki Najdy dotyczyła artykułu przeglądowego pt. Potential Role of Natural Products to Combat Radiotherapy and Their Future Perspectives w czasopiśmie „Molecules”, wydawanym przez MDPI. Publikacja ukazała się w październiku 2021 r., zaś retraktowano ją dwa lata później, 15 grudnia 2023 r. Zespół autorski w tej poglądowej pracy liczył aż 9 osób, głównie z egzotycznych dla nas krajów, takich jak Bangladesz, Pakistan i Chiny. Agnieszka Najda była drugim współautorem i jednym z trzech autorów-korespondentów, zaś pierwszym autorem była farmaceutka, dr Rokeya Aker z Dhaki w Bangladeszu. Jak podała redakcja czasopisma, przyczyną unieważnienia publikacji był fakt „znacznego nałożenia tematu, badanych składników oraz ilustracji” z artykułem dr. Marco Calvaruso i jego współpracowników z Instytutu Bioobrazowania i Fizjologii Molekularnej Narodowego Centrum Badań Naukowych we Włoszech. Użyto tutaj angielskiego terminu „overlap” (nałożenie), które jest ostrożnym, redakcyjnym synonimem popełnienia plagiatu.
Pozostałe pięć artykułów (kilka z nich o leczeniu nowotworów) retraktowała redakcja wydawanego od 1982 roku czasopisma „Biomedicine and Pharmacotherapy” (Impact Factor 7,5), publikowanego przez Wydawnictwo Elsevier. Przyczyną unieważnienia były nieautoryzowane zmiany współautorów już po wpłynięciu maszynopisu do redakcji oraz obecność w bibliografii nieadekwatnego piśmiennictwa „nabijającego cytowania” poszczególnym współautorom, jak również obecność w niektórych tekstach tzw. twisted phrases, które wskazują użycie sztucznej inteligencji (AI) do napisania artykułu.
Zaintrygowało mnie to, że jedna z powyższych retrakcji dotyczyła artykułu przeglądowego pt. Advanced implications of nanotechnology in disease control and environmental perspectives wydrukowanego w lutym 2023 roku. Ta 12-stronicowa praca miała aż 22 współautorów, pochodzącym z takich krajów jak Bangladesh, Arabia Saudyjska, Indie, Chiny, Australia, Egipt i Pakistan, nie mówiąc już o Polsce. Można to porównać do pchania jednej taczki przez dwadzieścia dwie osoby – ani to wygodne, ani efektywne i chyba niemożliwe.
W sześć tygodni po ukazaniu się w czasopiśmie „Molecules” informacji o retraktowaniu pierwszego (wspomnianego na początku) podszytego plagiatem artykułu, napisałem 30 stycznia 2024 r. w tej sprawie list do rektora UP w Lublinie, prof. dr. hab. Krzysztofa Kowalczyka. Zapytałem, czy zostało wszczęte dyscyplinarne postępowanie wyjaśniające wobec prof. UP Agnieszki Najdy wobec naruszenia praw autorskich. Od dawna w świecie publikacji naukowych jest ustalona zasada, iż każdy ze współautorów odpowiada za treść artykułu. Dwa dni później otrzymałem odpowiedź, którą w głównej części przytaczam: „W maju 2023 r. Redaktor Ryan Siu poinformował mnie, że naukowcy z Uniwersytetu w Cefalu zwracają uwagę na pewne podobieństwa występujące w w/w pracy do ich publikacji. Po tej informacji poprosiłem dr hab. Agnieszkę Najdę prof. uczelni, aby wyjaśniła wątpliwości z Redakcją czasopisma «Molecules». Pani Profesor poinformowała mnie, że wątpliwości dotyczące publikacji pt. «Potentia! Role of Natura! Products to Combat Radiotherapy and Their Future Perspectives» zostały wyjaśnione z Redakcją. Redakcja czasopisma «Molecules» nie poinformowała mnie o retrakcji tego artykułu. W tej sprawie w Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie nie są procedowane żadne czynności”.
I tak sprawa plagiatu w artykule została odłożona ad calendas greacas. Jednak sprawie „osiągnięć retrakcyjnych” prof. Agnieszki Najdy sporo miejsca na swoim blogu „For Better Science” z 13 marca 2026 r. poświęcił dr Leonid Schnaider w dziale „Retraction Watchdogging”. Z tekstu wynika, że można się spodziewać kolejnych unieważnień, gdyż w jednej z prac użyto sfabrykowanych ilustracji badawczych, co jest udowadniane na blogu post-publikacyjnym PubPeer.
Chciałbym zwrócić uwagę, że przepisy prawne wymagają od rektora bezzwłocznego wydania rzecznikowi dyscyplinarnemu polecenia wszczęcia postępowania wyjaśniającego, jeśli pojawi się zarzut czy informacja o naruszeniu prawa autorskiego. Muszę przyznać, że taka bezczynność uczelni oburzyła mnie, ale wtedy jeszcze nie wiedziałem, że prof. Krzysztof Kowalczyk miał ważniejszą sprawę plagiatową do rozwiązania.
Firma WaiWai Spółka z o.o., założona w 2022 r. (początkowo z siedzibą w Konstancinie, a później w Warszawie), zajmuje się handlem internetowym i pośredniczy w sprzedaży detalicznej różnych artykułów, a posiada także adres rejestrowy we wsi Koszoły, gmina Łomazy, województwo lubelskie (nie należy mylić jej z dużą firmą tajwańską o identycznej nazwie, która produkuje popularne na świecie zupy w proszku). Zawarła ona 21 lutego 2023 r. umowę z Uniwersytetem Przyrodniczym w Lublinie na wykonanie badań dotyczących poziomu zawartości wybranych substancji biologicznie aktywnych w świeżych i przetworzonych surowcach roślinnych. Pierwszym etapem projektu było zbadanie „Wpływu sposobu suszenia wybranych surowców zielarskich na zawartość substancji antyoksydacyjnych w hydrolatach roślinnych”. Jego opracowanie zlecono dr hab. Agnieszce Najdzie, której pracownia miała odpowiedni sprzęt i kilkuosobowy personel techniczny. Spółka wymagała przesyłania laboratoryjnych raportów częściowych z wykonania badań poszczególnych preparatów roślinnych, co odbywało się systematycznie, mniej więcej co miesiąc. Do przestrzegania terminów firma podchodziła rygorystycznie, gdyż na bazie przebadanych surowców roślinnych zamierzała rozpocząć produkcję i sprzedaż opracowywanego produktu. Czasowe raporty oraz protokoły sporządzała i przesyłała dr hab. Agnieszka Najda.
Problem pojawił się z końcem października 2023 r. kiedy do rektora wpłynęło pismo spółki WaiWai deklarujące rozwiązanie zawartej osiem miesięcy wcześniej umowy. Zażądano w nim zwrotu poniesionych kosztów i zapłacenia kary umownej. Jako powód zerwania umowy firma podała, że przysłane przez dr hab. A. Najdę raporty noszą cechy plagiatu. Wyliczono przejęcia danych badawczych i treści z innych publikacji, m.in. z artykułu Ocena zawartości związków biologicznie aktywnych oraz zawartości i składu olejku eterycznego w melisie lekarskiej (Melissa officinalis L.) wydrukowanego w 2018 r., autorstwa ówczesnej doktorantki Klaudii Kałwy oraz dr. inż. Jakuba Wyrostka z Katedry Analizy i Jakości Żywności UP w Lublinie. Dalej jako źródło przejęć wspomniano opracowanie pt. Wydzielanie olejków eterycznych z surowców roślinnych dr Elżbiety Kępczyńskiej i dr Joanny Potaczek z Katedry Chemii Bioorganicznej Wydziału Farmaceutycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wskazano też publikację pt. Analiza olejku eterycznego z Liquiritiae radix dr Katarzyny Antoniak, dr farm. Marleny Dudek-Makuch oraz prof. Wiesławy Bylki z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Splagiatowany był także artykuł pt. Ocena zawartości kannabinoidów wybranych odmian konopii Cannabis sativa L. autorstwa dr Grażyny Mańkowskiej i dr Aleksandry Luwańskiej z Instytutu Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich w Poznaniu oraz dr Karoliny Wielgus z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu i prof. Jana Bocianowskiego z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Wskazano też jako źródło zapożyczeń szereg innych publikacji zamieszczonych na stronach internetowych.
Rektor Krzysztof Kowalczyk już 19 grudnia 2023 r. skierował do rzecznika dyscyplinarnego ds. nauczycieli akademickich, prof. Mariusza Florka z Katedry Oceny Jakości i Przetwórstwa Produktów Zwierzęcych Wydziału Zootechnicznego UP, „Postanowienie” zobowiązujące go do wszczęcia postępowania wyjaśniającego. W uzasadnieniu podano, że wskutek powiadomienia otrzymanego od spółki WaiWai, na osobie dr hab. Agnieszki Najdy ciąży podejrzenie naruszenia praw autorskich. Dwa miesiące później, 31 stycznia 2024 r., rzecznik wszczął postępowanie wyjaśniające, przytaczając w uzasadnieniu fakty podane przez firmę. Podkreślił, że „nie wynika, iż zachodzą przesłanki odmowy wszczęcia postępowania, ani przesłanka wystąpienia do rektora z wnioskiem o ukaranie karą upomnienia”.
Po ponad czterech miesiącach postępowania prof. M. Florek w dniu 17 czerwca 2024 r. wystąpił do rektora A. Kowalczyka z wnioskiem o ukaranie dr hab. Agnieszki Najdy upomnieniem. Jest to najlżejsza kara, którą może również nałożyć z własnej inicjatywy sam rektor, bez prowadzenia postępowania wyjaśniającego. Rzecznik nie złożył wniosku dyscyplinarnego o ukaranie ani na ręce przewodniczącej Uczelnianej Komisji Dyscyplinarnej, co warunkuje przeprowadzenie postępowania dyscyplinarnego, czyli odbycia rozprawy, ani do Komisji Dyscyplinarnej przy Radzie Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego w Warszawie. Ta orzeka poważniejsze kary, jak wydalenie z uczelni czy zakaz wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego. We wniosku do rektora rzecznik zarzucił obwinionej, „że przygotowując raport z badań zleconych dopuściła się nierzetelności naukowej polegającej na niedopełnieniu obowiązku podania pełnych danych źródłowych, zapożyczonych z artykułów innych autorów i informacji ze stron internetowych”.
Prof. Mariusz Florek poprzez własną analizę porównawczą (bez powołania biegłego) potwierdził, że obwiniona przejęła do raportów przekazanych spółce WaiWai, „metodykę oznaczeń jak również zestawione tabelarycznie wyniki, wraz z ich omówieniami” bez odnośnej bibliografii z pierwotnych źródeł. To spowodowało, że zaistniał „w konsekwencji uzasadniony zarzut przywłaszczenia sobie autorstwa albo wprowadzenia w błąd co do autorstwa całości lub części cudzych utworów”. Rzecznik dyscyplinarny podkreślił, że dr hab. Agnieszka Najda przyznała się do zaniedbań i wyjaśniła, że przekazywane spółce raporty „miały jedynie charakter roboczy i były to tzw. wstępne drafty bez bibliografii, zawierające „research” piśmiennictwa i wiadomości ze stron internetowych”. Jej działania były spowodowane tym, że jako wykonawca była pod ciągłą presją czasową zleceniodawcy. Podkreślała, że firma chciała szybko otrzymywać wyniki badań, aby jak najprędzej wprowadzić badany produkt do sprzedaży, co by jej przynosiło zyski. A. Najda poinformowała też rzecznika, iż „z powodu pojawienia się sytuacji konfliktowej, połączonej z brakiem możliwości dalszej współpracy – rozliczyła się z firmą pod względem finansowym, zwracając wszystkie poniesione przez firmę koszty w wysokości kilkuset tysięcy złotych. Były w tym koszty zakupu surowców roślinnych, odczynników laboratoryjnych, sprzętu laboratoryjnego, wynagrodzenia wraz z pochodnymi wszystkich osób zespołu badawczego w ramach umów cywilno-prawnych, koszty badań laboratoryjnych”. Na koniec dr hab. Agnieszka Najda przyznała się do tego, że tylko ona „ponosi odpowiedzialność za niewłaściwe przygotowanie raportów. Przeprosiła za zaistniałą sytuację współpracowników i władze uczelni za nieprzyjemności”.
Upomnienie, którego zażądał prof. Mariusz Florek, jest karą „mniejszej wagi” i w żadnej mierze nie jest adekwatne do ciężaru winy za popełnienie plagiatu, który poprowadził do podania kontrahentowi przepisanych od innych danych badawczych. Ten nieakceptowalny czyn rzucił cień na całą lubelską uczelnię, co musiało wywołać mocny sprzeciw rektora. Jednak rzecznik dyscyplinarny rozpoznając zleconą mu sprawę, jest prawnie niezależny od rektora i ten nie może wydawać mu poleceń.
Tydzień później, bo 25 czerwca 2024 r. rektor Kowalczyk, głęboko niezadowolony z rozstrzygnięć prof. M. Florka, zdecydował się na powołanie innego rzecznika dyscyplinarnego. Został nim dr hab. n. wet. Piotr Listos, prof. UP., kierownik Katedry Patomorfologii i Medycyny Sądowej. Ukończył on studia w 1998 r., otrzymując dyplom lekarza weterynarii, a w 2002 ukończył prawo na UMCS w Lublinie. Po doktoracie w 2005 i habilitacji w 2019 r. z weterynarii na UP w Lublinie obronił jeszcze w tym samym roku 2019 doktorat z prawa na UMCS.
Z przekazanych mi dokumentów wynika, że prof. UP Piotr Listos nie wydał własnego postanowienia o wszczęciu postępowania wyjaśniającego. Złożył natomiast 31 października 2024 r. na ręce przewodniczącej Uczelnianej Komisji Dyscyplinarnej, dr hab. Grażyny Zawiślak, adiunkta w Katedrze Warzywnictwa i Zielarstwa (tej samej, w której pracuje obwiniona), „Postanowienie”, w którym napisano: „w przedmiocie przekazania do rozpatrzenia przez UKD ds. Nauczycieli Akademickich sprawy możliwości popełnienia przewinienia dyscyplinarnego przez prof. UP, dr hab. Agnieszkę Najdę określonego w art. 287 ust. 2 pkt 1 (ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce z 2018 r. – MW). Przepis ten mówi: «Postępowanie wyjaśniające wszczyna się z urzędu w przypadku czynu polegającego na: pkt.1. przywłaszczenie sobie autorstwa albo wprowadzenie w błąd co do autorstwa całości albo części cudzego utworu albo artystycznego wykonania»”. Moją uwagę zwrócił fakt, że rzecznik nie zażądał konkretnej kary, oddając los obwinionej w ręce Zespołu Orzekającego Komisji Dyscyplinarnej. Brak wniosku o ukaranie, zgodnego z art.16 pkt. 2 rozporządzenia ministra edukacji i nauki z dnia 8 czerwca 2022 r. w sprawie szczególnego prowadzenia mediacji, postępowania wyjaśniającego i postępowania dyscyplinarnego nauczycieli akademickich, wydaje się być naruszeniem prawa.
Niestety, bez wydania przez rzecznika dyscyplinarnego Piotra Listosa ponownego formalnego postanowienia o wszczęciu nowego postępowania wyjaśniającego wszelkie dalsze kroki prawne, w tym rozprawa dyscyplinarna, nie mają mocy prawnej. Co więcej, po zakończeniu postępowania wyjaśniającego rzecznik musi złożyć formalny wniosek dyscyplinarny z żądaniem konkretnej kary lub umorzyć postępowanie wyjaśniające.
„Postanowienie” prof. Piotra Listosa oznaczono datą 31 października 2024 r. Jednak rozprawa dyscyplinarna odbyła się dopiero na początku marca 2025 r., czyli prawie półtora roku od momentu wpłynięcia zawiadomienia spółki WaiWai. Czyżby było to spowodowane wielomiesięcznym zwolnieniem lekarskim i urlopem na poratowanie zdrowia dr hab. Agnieszki Najdy?
Powołany zespół orzekający liczył 5 osób, co nie jest typowe na szczeblu komisji uczelnianej. Jego przewodniczącą została dr hab. Urszula Złotek, prof. UPL z Zakładu Nutraceutyków i Wzbogacania Żywności na Wydziale Nauk o Żywności i Biotechnologii UP. Członkami zespołu byli: prof. dr hab. Paweł Sobczak z Katedry Inżynierii i Maszyn Spożywczych z Wydziału Inżynierii Produkcji UP, dr hab. Edyta Paczos-Grzęda, prof. UP z Laboratorium AgroBioNano-Technologii Instytutu Genetyki, Hodowli i Biotechnologii Roślin Wydziału Agrobioinżynierii UP, dr hab. Beata Abramowicz, adiunkt Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych Zwierząt Wydziału Medycyny Weterynaryjnej UP oraz dr hab. inż. Agata Dziwulska-Hunek, adiunkt z Zakładu Fizyki Stosowanej Wydziału Inżynierii Produkcji UP. Po krótkiej rozprawie w dniu 6 marca 2025 r. zespół orzekający uznał dr hab. Agnieszkę Najdę winną popełnienia przewinienia dyscyplinarnego naruszenia praw autorskich (art. 287 ust. 2 ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce z 2018 r.) i nałożył karę nagany z obniżeniem uposażenia zasadniczego o 15% przez okres 18 miesięcy. Kara zaczęła biec po uprawomocnieniu się orzeczenia, czyli od 1 maja 2025 r. W uzasadnieniu komisja dyscyplinarna uznała winę obwinionej polegającą „na przypisywaniu sobie autorstwa wyników badań opisywanych w raporcie dla spółki WaiWai, co jest czynem rzutującym na godność i wiarygodność pracownika naukowego. Dokonany przez obwinioną czyn w dużym stopniu negatywnie wpływa na wizerunek Uczelni w której obwiniona jest zatrudniona. Wpływa również negatywnie na postrzeganie wiarygodności pozostałych pracowników i prowadzonych przez nich badań”.
Z tego orzeczenia jasno wynika, że dr hab. Agnieszka Najda przekazała raport z jakoby wykonanych badań, w którym podała wyniki przepisane z wcześniejszych artykułów naukowych. Jest to typowe fałszerstwo naukowe. Z protokołu rozprawy można się też dowiedzieć, że obwiniona zawarła ze spółką WaiWai dodatkową umowę cywilno-prawną omijającą uczelnię, a dotyczącą także wykonywania badań na sprzęcie, którym dr hab. Najda nie dysponowała w swojej pracowni.
Proszona przez redakcję o komentarz, prof. Najda potwierdziła, iż pokryła spółce WaiWai wszelkie straty i koszty, płacąc też karę umowną, ale nie podała ostatecznej sumy. Profesorowi Mariuszowi Florkowi zeznała do protokołu, że chodziło jakoby o kilkaset tysięcy złotych, co jest sporą sumą. Stąd zapewne rzecznik Florek zażądał tylko „rektorskiego upomnienia”, uznając, że zapłacenie z własnych oszczędności tak wysokiej sumy jest wystarczającą karą.
Jednak z informacji oficjalnie otrzymanych z rektorat wynika, że wysokość kary umownej, którą pokryła dr hab. A. Najda, wyniosła 2700 zł, zaś cała pierwotna umowa opiewała na kwotę 13 500 zł. Dlatego oceniam, że koszty zwrócone spółce WaiWai zapewne nie przekroczyły 20 tysięcy złotych, a nie „kilkuset tysięcy” zadeklarowanych rzecznikowi dyscyplinarnemu.
Do pracy na uczelni prof. Najda powróciła w październiku 2025 r. Ze stanowiska kierownika pracowni, które jest obecnie nieobsadzone, odwołał ją rektor Kowalczyk. Jednak ani spółka, ani rektor, ani żaden z rzeczników dyscyplinarnych nie zawiadomili prokuratury, mimo że popełniony czyn jest przestępstwem, gdyż fałszowanie protokołu z badań było powiązane z zawartą umową prawną. Można to przełożyć na poświadczenie nieprawdy z próbą wyłudzenia honorarium za niewykonane badania.
Ciekawe, że w protokole rozprawy dyscyplinarnej z dnia 6 marca 2025 r. zanotowano, że rzecznik dyscyplinarny prof. Piotr Listos zabierając głos, stwierdził: „Pierwszy raz w swojej karierze rzecznika dyscyplinarnego prowadzę sprawę odwołania od kary wymierzonej przez innego Rzecznika Dyscyplinarnego, w tym przypadku prof. dr hab. M. Florka. Odwołanie od wcześniejszej decyzji do Rzecznika Dyscyplinarnego skierował Rektor UP w Lublinie, co z uwagi na możliwość ponownego odwołania jednoosobowej decyzji, obliguje Rzecznika do przeprowadzenia postępowania kolegialnego przed Komisją Dyscyplinarną UP w Lublinie”.
Nie miałem dostępu do części dokumentów, dlatego nie mogę się kategorycznie wypowiadać. Mam jednak wrażenie, że mogły być popełnione w tym postępowaniu dyscyplinarnym poważne błędy prawne. Zdarza się to często na uczelniach, które nie mają wydziałów prawa i praktycznie brakuje możliwości wyłapania i skorygowania błędów formalnych popełnianych w postępowaniach dyscyplinarnych. Cierpi na tym sprawiedliwość akademicka.
Dr hab. n. med. Marek Wroński jest emerytowanym profesorem uczelnianym. Zajmuje się patologią nauki od 28 lat.