Mikołaj Sokołowski

Narodowy Program Rozwoju Humanistyki wymaga pewnych zmian, a wynikają one z oceny programu przez środowisko, do którego jest skierowany. Nie będzie jednak żadnej rewolucji. Raczej powrót do przeszłości z zachowaniem tego, co dobre. Na pewno wciąż będziemy finansować te rodzaje działalności humanistycznej, które nie mają szans zdobyć pieniędzy w innych agencjach grantowych. Zechcemy natomiast odejść od finansowania projektów typowo społecznych, nie posiadających związku z humanistyką, z wymiarem humanistycznym. To nie znaczy, że całkowicie usuniemy nauki społeczne, a zwłaszcza problematykę społeczną. Jednak chcemy ją wpisać w kontekst humanistyczny.
Dwa lata temu zaproponowaliśmy trzy moduły. Jeden, który nazwaliśmy Dziedzictwo plus, często zresztą trochę złośliwie przemieniano tą nazwę na Dziedzictwo plus minus ze względu na pewien nieszczęśliwy zapis, który pojawił się w jednym z dokumentów (moduł ,,Dziedzictwo + – Projekty badawcze”). Drugi moduł nosił nazwę Nowe wyzwania. Proponując te dwie ścieżki finansowania nauk humanistycznych i społecznych, bynajmniej nie chcieliśmy ich oddzielać. Myśleliśmy bardziej o tym, że pewne zadania można wykonywać w sposób bardziej tradycyjny, i do tych badaczy kierowaliśmy moduł Dziedzictwo plus, a niektóre zadania można było wykonywać z większym naciskiem na społeczne oddziaływania, konsekwencje, ale też na opisanie społecznych źródeł zjawisk humanistycznych. I do tej grupy badaczy był kierowany moduł Nowe wyzwania. To się jednak trochę zatarło, a może nasz przekaz nie wybrzmiał dość klarownie i zwykło się interpretować to jako podział na nauki humanistyczne i społeczne, czemu też towarzyszył pewien lęk, aby na nauki humanistyczne wystarczyło środków finansowych.
Trzeci moduł, który nazwaliśmy Sokrates, miał w zasadzie charakter wydawniczy z bardzo małym komponentem badawczym. Miał przede wszystkim trafiać do tych, którzy chcieli realizować pewne pomysły związane z trzecią misją akademii, to znaczy z nowocześnie rozumianą popularyzacją nauki. Ten moduł też nie do końca spełnił nasze oczekiwania, ponieważ otrzymaliśmy wiele projektów, które nie realizowały jego podstawowych założeń, to znaczy nie miały wymiaru naukowo-popularyzatorskiego w pozytywnym znaczeniu. Nie w znaczeniu uproszczenia, ale w znaczeniu pewnej propozycji, która trafia nie tylko do naukowców, ale do wszystkich zainteresowanych pewnymi zjawiskami humanistycznymi, społecznymi, potrzebujących dobrej, rzetelnej wiedzy, ale podanej w sposób bardziej czytelny dla powszechnego odbiorcy.
Otrzymaliśmy w tym module wiele wniosków z prośbą o sfinansowanie tłumaczeń czy propozycji sfinansowania publikacji doktoratu. To było nieporozumienie. Chcę wyraźnie powiedzieć, że jestem wielkim zwolennikiem publikowania najlepszych doktoratów w Polsce. Natomiast to nie był moduł, który miał zapewnić finansowanie prac doktorskich. Oczekiwaliśmy propozycji przekrojowego ujęcia pewnego zjawiska, problemu, idei i wskazania rozmaitych możliwości opisu, badania, także gdyby miałby to być problem społeczny. Oczekiwaliśmy propozycji, które mogły być szeroko dyskutowane wśród wszystkich odbiorców tej książki, a nie tylko naukowców.
Obecnie, w związku z pewnymi dezyderatami środowiska, będziemy przepracowywać tę koncepcję. Chcielibyśmy zostawić dwa fundamentalne moduły badawcze, to znaczy Dziedzictwo i Nowe wyzwania, ale równocześnie w tym drugim przypadku uwypuklić ważny dla nas wymiar humanistyczny opisu i badania zjawisk społecznych. Dlatego rozszerzamy jego nazwę o słowo „humanistyki”, zatem ma on nosić nazwę Nowe wyzwania humanistyki. I proponujemy kolejne dwa moduły, które mają charakter nieco mniej badawczy, ale też nie mechanicznie wydawniczy. To znaczy, zostaje moduł Sokrates, który w podtytule będzie miał Książkowa publikacja popularnonaukowa. Przywrócimy też, na bardzo wyraźne żądanie autorów, ale na trochę innych zasadach, moduł gwarantujący finansowanie tłumaczenia współczesnych polskich prac naukowych na języki kongresowe. Będzie się on nazywał tak, jak wcześniej, czyli Uniwersalia. Zmiana, którą wprowadzamy, polega na tym, że usuwamy wymóg publikowania przetłumaczonych prac w prestiżowych wydawnictwach zagranicznych. A usuwamy dlatego, że w wielu projektach do publikacji nie doszło i powstawała sytuacja bardzo kłopotliwa dla wszystkich stron: dla autora, dla ministerstwa, a także dla Rady NPRH.
Co dalej z projektem, który został częściowo wykonany? W sumie był dość drogi i w zakresie, w jakim został wykonany, został sfinansowany, ale nie jest dokończony i nie ma efektu w postaci książki wydanej w prestiżowym wydawnictwie zagranicznym. Ten moduł w dotychczasowym kształcie był w pewnym sensie pułapką dla autorów, ponieważ wielokrotnie zagraniczny wydawca z różnych przyczyn wycofywał się na pewnym etapie z realizacji projektu. Działo się tak choćby dlatego, że wydawca miał możliwość zapoznania się z całością pracy dopiero wtedy, gdy dostawał książkę już przetłumaczoną, w swoim macierzystym języku. Zastrzeżenia były nie tylko do tego, jak autorzy widzieli pewne zjawiska, ale także do jakości przekładów. Aby uniknąć takich sytuacji, będziemy proponować, by te prace były publikowane online. Ma to oczywiście dużą wadę, bowiem rezygnujemy ze wspierania obecności polskich tekstów w ofercie wydawnictw zagranicznych. A mamy generalnie świadomość, że publikowanie tam prac jest prestiżowe, ważne dla polskiej humanistyki, gwarantowało w jakimś stopniu obecność polskiej humanistyki w obiegu międzynarodowym. Ale jednocześnie wiązało się to z bardzo dużym ryzykiem po stronie autorów i nie chcielibyśmy tego ryzyka im fundować. Mówiąc krótko: dotychczasowa formuła wiązała się z bardzo wieloma przykrymi sytuacjami i na takich zasadach nie mogło to dalej funkcjonować.
Chcę zaznaczyć, że także w modułach badawczych istnieje możliwość wnioskowania o środki na publikację książki, także za granicą, jednak to się wiąże ze wspomnianym ryzykiem, i moim zdaniem powinno dotyczyć tylko niewielu, bardzo ważnych publikacji mających szansę na rynku zagranicznym. Więc proponujemy architektonikę, w której obok dwóch dużych modułów badawczych są dwa mniejsze moduły w zasadzie wydawnicze. Podkreślam, że w Sokratesie będziemy kładli nacisk na finansowanie książek ujmujących pewne zagadnienia humanistyczne, które mogą być widziane transdziedzinowo czy transdyscyplinarnie. Jako rezultatu oczekujemy monografii, która byłaby ujęciem szerokiego problemu i proponowała ciekawe, skłaniające do myślenia rozwiązania, balansujące trochę na granicy czystej naukowości i pewnej naukowej fantazji.
W module Nowe wyzwania humanistyki chcielibyśmy ograniczyć repertuar kwestii, które miałyby być finansowane w jednym konkursie. Zaproponujemy następujące tematy: przemiany pracy i życia codziennego, zmiany geopolityczne, migracje, wojny, kryzys klimatyczny i ekologiczny. Chodzi o to, żeby we współpracy z przedstawicielami nauk społecznych ujmować pewne humanistyczne wartości; nie tylko przedstawiać zagadnienia, ale proponować rozwiązania na przyszłość. Nie chodzi o to, żeby realizować projekty, które mogą być z powodzeniem finansowane przez NCN, ale o to, żeby pozostając na gruncie dużych projektów, w zasadzie badań podstawowych, prowadzić poszukiwania na przecięciu nauk humanistycznych i społecznych. Chcielibyśmy w ten sposób wzmocnić obecność humanistyki, która według niektórych krytyków naszych pomysłów nieco się zacierała. Chcemy, aby kierownikiem projektu była osoba reprezentująca dyscyplinę naukową z dziedziny nauk humanistycznych lub legitymującą się znaczącym dorobkiem naukowym z tej dziedziny. Ale wśród wykonawców mile widziani są przedstawiciele wszelkich nauk, także wykraczających poza dziedzinę nauk humanistycznych, jeżeli są potrzebne do zbadania pewnych zjawisk humanistycznych w określonym projekcie, a wnioskodawca będzie potrafił tego przekonująco dowieść. Nie tworzymy programu finansującego projekty ze wszystkich możliwych dziedzin, ale w zjawiskach społecznych badamy wymiar humanistyczny, a w zjawiskach czysto humanistycznych widzimy konteksty społeczne. Oczywiście zostaje wymóg promowania młodych badaczy, bo bardzo nam na tym zależy, i proponujemy też nieco przeformułowaną zasadę dotyczącą równości płci, mianowicie w projekcie musi być przynajmniej 30% przedstawicieli jednej płci.
Planujemy zmiany dotyczące poziomu finansowania i czasu trwania projektu. To jest związane ze złymi doświadczeniami, jeżeli chodzi o rozliczanie projektów, o akceptację wyników badań, które miały być wykonane. Wydaje mi się, że dotychczasowe zasady mogły do pewnego stopnia być pułapką. Projekty były długie, mogły być nawet pięcioletnie. Faktycznie trwały zwykle dłużej, niż było to zakładane we wniosku – w przypadkach skrajnych dwu – albo trzykrotnie dłużej. Realizacja projektu przez 15 lat (to skrajny przypadek) wiąże się z rozmaitymi kwestiami finansowo-gospodarczymi, z dużą zmianą rynkową, z dewaluacją pieniądza i wynikającymi z tego kłopotami z realizacją pewnych zadań, ale wiąże się też z bardzo dużą przemianą życiową samych wykonawców. Po prostu obserwujemy w tak długim okresie rozpad zespołów, które do realizacji zadań zostały powołane. Są także kwestie metodologiczne: założenia przyjmowane kilkanaście lat wcześniej, na etapie rozliczania projektu często są w jakimś stopniu zdezaktualizowane. Chcielibyśmy podobnych sytuacji unikać. Chcielibyśmy też unikać sytuacji, kiedy wykonawcy deklarują realizację zadań, które w zasadzie wykraczają poza ich siły i możliwości organizacyjne zespołu, który planują powołać. Mieliśmy do czynienia z takimi przypadkami. I dlatego proponujemy niewielkie obniżenie nakładów w dwóch podstawowych modułach, w Dziedzictwie i Nowych wyzwaniach, do półtora miliona złotych, przy jednoczesnym skróceniu projektu do 36 miesięcy. Krótko mówiąc: trochę mniej pieniędzy, ale na krótszy czas. Będziemy oczekiwać projektów mniejszych, bardziej racjonalnie pomyślanych, z efektem, który ma większe szanse na realizację. Nie chodzi o to, żeby wykonawcy deklarowali opublikowanie ogromnej ilości tomów, z czym później mają kłopoty, lecz by zaplanowali bardzo systematyczną pracę w krótszym czasie, co pozwoli utrzymać się zespołom powołanym do realizacji zadania.
Obserwujemy odchodzenie młodych ludzi z nauki. Na etapie pisania wniosku deklarują oni chęć przystąpienia do udziału w projekcie, do uczestnictwa w zespole badawczym. Po dwóch czy trzech latach, kiedy projekt się rozkręca, często odchodzą z nauki, a kierownicy projektów mają ogromne kłopoty, żeby płynnie zespół odnawiać i zapewnić ciągłość wykonywania zadań w sytuacji, gdy nowi wykonawcy wymagają przeszkolenia, wejścia w rytm pracy. To wszystko powoduje opóźnienia. Żebyśmy się dobrze zrozumieli: nie chodzi o redukcję nakładów finansowych na badania, chodzi o przemyślenie pewnych kwestii, proponowanie projektów nieco tańszych, krótszych, gwarantujących wykonanie mniejszego zadania, ale za to z większą szansą na sukces. Mam świadomość, że w przypadku projektów ciągłych, takich jak np. tworzenie inwentarzy czy bibliografii, jest to utrudnienie, ponieważ częściej będzie się trzeba starać o środki, ale jest to rozwiązanie bezpieczniejsze dla wykonawców. I oczywiście będzie zachowana możliwość ubiegania się o środki na kontynuację zadań o charakterze ciągłym w formule projektu kontynuowanego. Może to będzie dodatkowa procedura, ale wydaje mi się, że praca w krótszym horyzoncie czasowym będzie trochę spokojniejsza. Taka jest nasza intencja.
Moduł Sokrates, który jako jedyny będzie trwał maksymalnie 18 miesięcy, będzie miał finansowanie nie większe niż 40 tys. złotych. To jest dofinansowanie książki popularnonaukowej, ale myślimy, że osoba pisząca taką książkę, mająca do tego kwalifikacje, może potrzebować w ostatniej chwili wykonania uzupełniającego researchu. Jeżeli przyszli wykonawcy mieliby taki dezyderat, to jesteśmy się w stanie do tego odnieść. W przypadku modułu Uniwersalia planujemy, aby czas realizacji projektu zamykał się w 36 miesiącach, a koszt nie był wyższy niż 350 tys. zł.
Myślimy o wprowadzeniu wstępnego podziału środków na dany rok pomiędzy poszczególne moduły i podaniu tego do publicznej wiadomości. Proponujemy, aby 60% środków było przeznaczone na moduł Dziedzictwo, 15% środków na Nowe wyzwania humanistyki, 15% środków na moduł Sokrates i 10% na Uniwersalia. Wadą tego rozwiązania jest to, że być może najwięcej dobrych projektów zostanie złożonych nie w module Dziedzictwo, na który zaplanowaliśmy większość pieniędzy, tylko w module Nowe wyzwania humanistyki, gdzie będzie ich mniej. I wtedy rodzi się pytanie, czy powinniśmy automatycznie finansować kiepskie projekty, tylko dlatego, że założyliśmy, że 60% pójdzie do tego, a nie innego modułu. Jest to propozycja do dyskusji.
Niektóre nasze decyzje wywołały zaniepokojenie, że będziemy się wycofywać z finansowania prac ciągłych, dość tradycyjnych, bardzo potrzebnych, porządkujących pewne sfery życia naukowego, dotyczących informacji naukowej itd. Zapewniam, że będziemy to finansować, a założony przez nas hipotetycznie rozdział środków ma potwierdzić nasze intencje. Narodowy Program Rozwoju Humanistyki jest pewnego rodzaju hybrydą, dość eklektycznym intelektualnym pomysłem. Z jednej strony zakłada potrzebę dążenia do doskonałości naukowej, w związku z czym finansuje projekty najlepsze, ale z drugiej strony powstał do finansowania pewnych typów projektów, które finansowane być muszą, takich np. jak bibliografie. One też powinny być robione według standardów światowych, modernizowane zgodnie z tendencjami, które powstają w nauce, ale jednocześnie trudno od projektu zakładającego uporządkowanie archiwum oczekiwać takiej samej doskonałości naukowej, jakiej wymaga się np. od projektów ERC. Krótko mówiąc, chodzi tylko o to, aby uczeni mieli świadomość, że rozróżniamy kryteria oceny i doceniamy także prace, które nie mieszczą się w formule doskonałości naukowej inspirowanej naukami ścisłymi. Uważamy, że one powinny też być finansowane, właśnie ze środków NPRH.
Mamy różne opóźnienia, walczymy z brakiem rytmu działania NPRH, co dla członków Rady jest bardzo trudne. Dążymy zatem do tego, żeby program osiągnął pewną cykliczność. Żeby konkursy były organizowane co roku. Przez ostatnie lata nie było tu konsekwencji. Chcielibyśmy to uspokoić. To wymaga dużej pracy związanej z rozstrzygnięciem konkursu już ogłoszonego. Chcielibyśmy uniknąć sytuacji, kiedy procedowane są jednocześnie dwa czy trzy konkursy z różnych lat. To jest bardzo trudne organizacyjnie i dla członków Rady, i dla pracowników ministerstwa. Dlatego chcielibyśmy ogłaszać nowe konkursy, jednocześnie zamykając konkursy poprzednie. W tym, który teraz procedujemy, zostało zgłoszonych prawie 550 projektów. Zakładał on przerzucenie na członków Rady kolejnego zadania, jakim jest recenzja merytoryczna projektu. Przez preselekcję przeszło około 300 projektów. Proszę pamiętać, że to zadanie dla 16 członków Rady, a musimy je zakończyć sprawnie, by możliwie szybko ogłosić kolejny konkurs. Proponujemy w związku z tym pewne przesunięcie, żeby konkursy odbywały się cyklicznie i były ogłaszane wcześniej. Termin naboru wniosków miałby przypaść na okres od 1 września do 31 października, czyli po urlopach wakacyjnych. Planujemy, żeby wszystkie konkursy były ogłaszane jednocześnie, raz do roku, i żeby to było czytelne, aby wszyscy wiedzieli o tym z wyprzedzeniem i mogli się przygotować. No i ważna jest ciągłość, żeby można było przez rok spokojnie pracować nad projektem i mieć pewność, że konkurs zostanie ponownie ogłoszony i będzie można się ubiegać o finansowanie. Chcemy też, aby kolejny konkurs był ogłaszany kolejnym komunikatem. To nie jest tylko wymóg biurokratyczny, ale także możliwość wprowadzenia pewnych korekt do programu, żeby możliwa była zmiana organizacji badań, gdy pojawią się kolejne potrzeby. Chcielibyśmy, aby te zmiany weszły w życie od tego roku. Powinny zostać ogłoszone jeszcze przed wakacjami, z terminem naboru wniosków od 1 września.
Notował Piotr Kieraciński