logo
FA 4/2026 felieton

Krzysztof Goczyła

O wilku mowa

O wilku mowa 1

Rys. Sławomir Makal

W marcu tego roku w Toruniu odbyła się najważniejsza w sezonie zimowym impreza lekkoatletyczna – Halowe Mistrzostwa Świata. Spore nadzieje na medal, może nawet z najcenniejszego kruszcu, wiązaliśmy z naszą kobiecą sztafetą na 4 x 400 m. Niestety, na mecie nasze dziewczyny zameldowały się na najbardziej nielubianym przez sportowców czwartym miejscu. Po biegu zawodniczka, która kończyła sztafetę, bardzo utytułowana i zbliżająca się do zakończenia kariery sportowej, zapłakana, w rozmowie z telewizyjnym reporterem porażkę starała się choć trochę wytłumaczyć przepychankami w strefach zmian. Takie sytuacje w zawodach halowych nie są rzadkością, a wynikają ze szczupłości miejsca na halowej bieżni, w tym wypadku dla sześciu sztafet. Reporter pocieszał ją, jak mógł, a na koniec wywiadu oznajmił, że właśnie otrzymał wiadomość, że polska ekipa złożyła protest przeciwko trzeciej na mecie sztafecie jamajskiej. Istotnie, na jednej ze zmian ruszająca Jamajka spowodowała upadek paru zawodniczek, a polskiej sztafecie zabiegła drogę. Ta wiadomość osuszyła łzy naszej sportsmence, która po krótkiej wymianie zdań z reporterem na ten temat na koniec z nadzieją w głosie powiedziała: „Ale nie wywołujmy wilka z lasu”. Zapewne pod wpływem emocji niewłaściwie, a wręcz odwrotnie do intencji, użyła tego popularnego frazeologizmu. Powiedzenie o wywoływaniu wilka z lasu odnosi się do przesądu, że jeśli za dużo mówimy o czymś złym, niepożądanym, o jakimś możliwym nieszczęściu, to na pewno ściągniemy to na siebie. Nasza biegaczka pomyliła wywoływanie wilka z lasu ze zwykłym, niefrazeologicznym zapeszaniem. Po prawdzie uczyniła to na tyle skutecznie, że sztafeta Jamajki została zdyskwalifikowana, a nasze biegaczki odebrały zasłużone brązowe medale mistrzostw świata.

Wspomniany wilk to niezwykle ciekawe stworzenie. Budzi strach – jest dziki, nieokiełznany, postrzegany jako niebezpieczny dla ludzi i zwierząt. Ale budzi też podziw – jest nadzwyczaj inteligentny, wierny swojej watasze, wykazuje nieodpartą wolę przetrwania. Nie dziwota, że znalazł poczesne miejsce w licznych powiedzeniach i przysłowiach. Nie będę przytaczał tu wszystkich, na które natrafiłem, bo jest tego naprawdę sporo, ale niektóre warto, nawet jeśli są ogólnie znane:

– tytułowe „o wilku mowa, a wilk tu”, gdy nagle pojawi się osoba, o której właśnie rozmawiamy;

– „ciągnie wilka do lasu”, bo trudno walczyć ze swoją naturą, przyzwyczajeniami, przywarami;

– trzeba uważać na „wilki w owczej skórze”, czyli na ludzi fałszywych, pozorujących uczciwe intencje;

– nie warto szkodzić innym, bo „nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka”;

– nie bójmy się od razu czegoś, co wydaje się niebezpieczne, bo „nie taki wilk straszny, jak go malują”;

– czasem bądźmy kompromisowi, tak by „i wilk był syty, i owca cała”;

– nie wypada „patrzeć na kogoś wilkiem”;

– bywamy „głodni jak wilk” i wtedy mamy „wilczy apetyt”;

– a jeśli ktoś za długo siedzi na zimnym podłożu, to może „dostać wilka”.

Wilk na dobre zadomowił się także w literaturze światowej. Nie sposób w krótkim felietonie wymienić choćby najbardziej popularne teksty literackie, w których wilk odgrywa pierwszoplanową rolę. Największe wrażenie na mnie robi thriller wszech czasów, jakim jest „Czerwony Kapturek”, z wilkiem w roli głównej. Nie do wiary, że ta mrożąca krew w żyłach ludowa baśń powstała ponad trzysta lat temu i do dziś, w różnych wersjach, nie traci na popularności. Może dlatego, że niestety wciąż aktualne pozostaje, choć w nowoczesnym wydaniu, znane już w starożytności powiedzenie „człowiek człowiekowi wilkiem”?

Wróć