Rozmowa z dr Sylwią Hałas-Dej, prorektorką ds. rozwoju i współpracy z otoczeniem, Prezeską Fundacji Rozwoju Akademii Leona Koźmińskiego oraz Dziekan Koźmiński Executive Business School

Fot. ALK
Akademia Leona Koźmińskiego jako pierwsza uczelnia w Polsce utworzyła w 2023 roku własny kapitał żelazny i od tego czasu konsekwentnie rozwija ten instrument długofalowego finansowania. O tym, dlaczego uczelnia zdecydowała się na taki model, po co go rozwija, jak działa on w praktyce i czy może stać się bardziej powszechnym rozwiązaniem w polskim szkolnictwie wyższym, rozmawiamy z dr Sylwią Halas-Dej.
Czym dla Akademii Leona Koźmińskiego jest kapitał żelazny?
Kapitał żelazny jest dla nas narzędziem odpowiedzialnego myślenia o przyszłości uczelni. Dobra szkoła wyższa nie może funkcjonować wyłącznie w logice bieżącego budżetu, najbliższego naboru czy krótkiego cyklu strategicznego. Jeśli naprawdę chce przyciągać talenty, rozwijać ambitne badania, wzmacniać kadrę i uruchamiać projekty wyprzedzające rynek, potrzebuje także stabilnego narzędzia finansowego, które pozwala patrzeć dalej. Właśnie tym jest dla nas kapitał żelazny. Nie traktujemy go jako dodatku ani symbolicznego gestu. To trwały fundament rozwoju i wyraz odpowiedzialności za kolejne pokolenia studentów, naukowców i partnerów uczelni.
Jak działa ten model w praktyce?
Jego logika jest prosta, choć znaczenie strategiczne bardzo duże. Kapitał podstawowy pozostaje nienaruszalny. Środki przekazane przez darczyńców nie są wydawane przez uczelnię, lecz inwestowane zgodnie z przyjętą bezpieczną strategią. Celem jest stałe pomnażanie wartości funduszu, a wykorzystaniu na działania rozwojowe uczelni podlegają wyłącznie wypracowane zyski.
Taki model od dawna obecny jest w najlepszych uczelniach świata. Harvard definiuje endowment jako źródło długoterminowego finansowania oparte na darowiznach, z którego co roku wypłacana jest część środków na działalność uczelni, podczas gdy pozostała wartość nadal pracuje na przyszłe pokolenia. W roku fiskalnym 2025 wartość tego funduszu Harvard określił na 56,9 mld dolarów, a roczna wypłata z endowmentu wyniosła 2,5 mld dolarów.
Dlaczego ten model ma dziś tak duże znaczenie dla uczelni?
Bo pozwala odejść od myślenia wyłącznie krótkoterminowego. Oparcie części działalności uczelni na kapitale żelaznym umożliwia większą niezależność od innych, zewnętrznych źródeł finansowania. Daje możliwość prowadzenia długoterminowej, przemyślanej polityki finansowej i przyjęcia dłuższego horyzontu planowania strategicznego. Pozwala rozwijać uczelnię spokojniej, odważniej i bardziej odpowiedzialnie. Wiodące uczelnie biznesowe na świecie wykorzystują różne instrumenty finansowe, które pozwalają im realizować misję w sposób bardziej ambitny i długofalowy. Kapitał żelazny jest jednym z nich.
Na ile jest to także próba przeniesienia do Polski najlepszych światowych praktyk?
To nie jest kwestia kopiowania rozwiązań, tylko mądrego korzystania z doświadczeń najlepszych. Fundamentalną różnicą między uczelniami biznesowymi w Polsce i na świecie jest mechanizm ich finansowania. W amerykańskich uczelniach kapitał żelazny i pozyskiwanie środków od darczyńców są czymś naturalnym. W Polsce ten model dopiero się rozwija, a nawet ułamek skali znanej z najlepszych uniwersytetów może mieć u nas ogromne znaczenie. Taki fundusz nie musi być gigantyczny, by realnie zmieniać jakość myślenia o rozwoju uczelni.
Na co konkretnie mają pracować zyski wypracowane przez kapitał żelazny w Akademii Leona Koźmińskiego?
Na obszary, które naprawdę decydują o sile uczelni. Pierwszy to studenci i młode talenty. Jedną z naszych ambicji jest zapewnienie wysokiej jakości edukacji osobom z całego świata, które wyróżniają się największym potencjałem. Chcemy, aby Akademia Leona Koźmińskiego była dla nich miejscem pierwszego wyboru.
Drugi obszar to kadra akademicka. Równie ważnym celem jest budowanie pozycji uczelni pierwszego wyboru dla wybitnych naukowców, badaczy i praktyków biznesu. Zyski z kapitału żelaznego mają wspierać rozwój kadry, między innymi poprzez stypendia wyjazdowe, rozwój naukowy i zapraszanie zagranicznych wykładowców na kontrakty gościnne.
Trzeci obszar to autorskie projekty badawcze i innowacyjne. Chodzi o stworzenie miejsca, które pozwoli wyjść poza logikę wyłącznie grantową i konkursową, rozwijać własne idee, prowadzić pogłębione analizy i współtworzyć odpowiedzialny społecznie biznes przyszłości.
Ważnym elementem pozostaje także rozwój kampusu i infrastruktury, bo jakość uczelni buduje się nie tylko programem i ludźmi, ale również przestrzenią, która wspiera rozwój nowoczesnej edukacji i badań.
Jaką rolę odgrywa w tym modelu Fundacja Rozwoju Akademii Leona Koźmińskiego?
Kluczową. Wraz z utworzeniem kapitału żelaznego Akademia Leona Koźmińskiego powołała Fundację Rozwoju i powierzyła jej zarządzanie tym funduszem. To bardzo ważny element całego systemu, bo w takim projekcie nie wystarczy mieć dobrą ideę. Trzeba jeszcze zapewnić bezpieczeństwo, transparentność, odpowiedzialne zarządzanie i jasne reguły przeznaczania wypracowanych środków. Fundacja dba właśnie o te elementy. Troszczy się o to, aby zyski trafiały na cele zgodne z misją uczelni i wzmacniały jej rozwój w długim horyzoncie. To rozwiązanie od początku zostało zaprojektowane jako trwały i odpowiedzialny mechanizm instytucjonalny.
Czy kapitał żelazny ma szczególne znaczenie dla uczelni niepublicznych?
Sytuacja uczelni publicznych i niepublicznych w Polsce nie jest taka sama. Uczelnie publiczne funkcjonują w innym modelu finansowym, mają inne instrumenty systemowe i inny poziom oparcia w środkach publicznych. Uczelnie niepubliczne znacznie silniej odczuwają potrzebę dywersyfikacji źródeł finansowania i budowania własnych mechanizmów stabilności. Dlatego kapitał żelazny jest dla nich narzędziem realnej odporności instytucjonalnej. Pozwala prowadzić rozwój w dłuższej perspektywie, planować odważniej i zmniejszać zależność od bieżących wpływów.
To nie znaczy, że uczelnie publiczne nie powinny myśleć w ten sposób. Przeciwnie, uważam, że w przyszłości będzie to coraz ważniejsza praktyka dla całego środowiska akademickiego. Ale dla uczelni niepublicznych jest to dziś szczególnie istotne, bo bezpośrednio wzmacnia ich zdolność do prowadzenia ambitnej polityki rozwojowej. Co jest jednak ważne i co chcę podkreślić – mechanika kapitału żelaznego jest stosowana na świecie przede wszystkim przez uczelnie prywatne, w celu zapewnienia długofalowej stabilności uczelni. W przypadku uczelni publicznych stabilność jest zachowana poprzez model finansowania oparty na pieniądzach podatników. Uczelnie publiczne nie budują endownmentu często, a nawet jeśli tak, to czynią to na podstawie tych samych mechanizmów co uczelnie prywatne. Ewenementem na skalę świata byłoby tworzenie w uczelniach publicznych kapitałów żelaznych opartych na środkach publicznych.
Czy poza samym mechanizmem finansowym równie ważna jest społeczność ludzi i firm, które ten kapitał współtworzą?
Zdecydowanie tak. Kapitał żelazny nie jest wyłącznie konstrukcją finansową. Jest także wspólnotą odpowiedzialności za przyszłość uczelni. Wokół Akademii Leona Koźmińskiego rozwija się grono darczyńców i partnerów, którzy rozumieją, że inwestycja w edukację jest w istocie inwestycją w jakość przyszłego kapitału ludzkiego, naukowego i gospodarczego. Rosnące zainteresowanie takim modelem współpracy to bardzo ważny sygnał. Pokazuje, że relacja między biznesem a edukacją może opierać się nie tylko na bieżących projektach, ale również na długofalowym współtworzeniu wartości i wspólnej odpowiedzialności za przyszłość.
Czy w Polsce dojrzewa kultura takiego myślenia o edukacji?
Myślę, że tak, choć wciąż jesteśmy na początku tej drogi. Budowanie kultury filantropii i długoterminowego inwestowania w edukację to proces, który wymaga dialogu i współpracy wielu środowisk: akademickich, biznesowych i instytucjonalnych. To nie dzieje się z dnia na dzień. W Polsce przez długi czas inwestycje w edukację były częściej postrzegane jako gest wsparcia niż jako świadome współtworzenie wartości. Tymczasem w krajach anglosaskich czy w Australii inwestycje edukacyjne często traktuje się w sposób bardzo pragmatyczny, wręcz biznesowy, jako inwestycję w ludzi, kompetencje, przywództwo, innowacje i długofalową konkurencyjność gospodarki. Im lepiej będziemy to rozumieć jako społeczeństwo, tym większa będzie szansa, że podobne mechanizmy staną się naturalnym elementem rozwoju szkolnictwa wyższego w Polsce.
Czy widzi pani kapitał żelazny jako praktykę, która z czasem stanie się bardziej powszechna?
Tak, uważam, że będzie coraz bardziej powszechna. Nie sądzę, by w krótkim czasie stała się standardem wszystkich uczelni, ale jestem przekonany, że jej znaczenie będzie rosło. Świat akademicki działa dziś w warunkach dużej zmienności, presji kosztowej, konkurencji o najlepszych studentów i naukowców, a także rosnącej potrzeby prowadzenia badań i projektów wykraczających poza logikę krótkoterminową. W takich warunkach trwałe źródła finansowania stają się niezwykle cenne.
Kapitał żelazny daje wolność strategicznego działania. Pozwala uczelniom planować szerzej, budować ambitniejsze cele i zachować ciągłość rozwoju mimo zmieniającego się otoczenia. W tym sensie widzę go jako jeden z ważnych kierunków myślenia o przyszłości polskich uczelni.
Po czym pozna pani, że projekt rozwijania kapitału żelaznego naprawdę się udał?
Po konkretnych efektach w życiu uczelni i ludzi, którzy ją tworzą. Sukcesem będzie moment, w którym zobaczymy, że dzięki wypracowanym zyskom więcej utalentowanych studentów mogło podjąć studia, więcej wybitnych naukowców związało swoją przyszłość z Akademią Leona Koźmińskiego, a uczelnia zyskała zdolność do prowadzenia projektów badawczych i rozwojowych, których wcześniej nie dałoby się sfinansować w tak odważny sposób.
Ale jest też drugi wymiar sukcesu. Będzie nim sytuacja, w której pytanie nie będzie już brzmiało, czy uczelni potrzebny jest kapitał żelazny, tylko jak stworzyć go mądrze i odpowiedzialnie. Jeśli uda się przesunąć w Polsce sposób myślenia o finansowaniu rozwoju uczelni, będzie to wartość nie tylko dla Akademii Leona Koźmińskiego, ale dla całego środowiska akademickiego.
Rozmawiała Paulina Łukaszuk