Anna Jawor

Już w tytule książki widać nawiązanie do Richarda Dawkinsa i jego koncepcji „samolubnego genu”. Silvertown dopowiada, że geny są samolubne, jako że kierują się dążeniem do własnej replikacji. Nie znaczy to jednak, że nie współpracują. Otóż współpracują, tyle że w swoim własnym interesie. Książka poświęcona jest współpracy różnych gatunków: komórek, owadów, ptaków, ssaków, w końcu ludzi. Choć tym ostatnim autor, biolog ewolucyjny, poświęcił relatywnie mało miejsca, to książka powinna zainteresować i socjologów, i psychologów społecznych, i politologów, a także wszystkich zainteresowanych życiem społecznym, gdyż ma charakter popularyzatorski i jest napisana przystępnym językiem.
„Będziemy analizować, czy reguły współpracy, z którymi stykamy się w codziennym życiu, są fundamentalnie takie same jak te stosujące się do innych gatunków, a także do współdziałania komórek w organizmie, wspólnego funkcjonowania różnych części w obrębie komórki oraz współpracy samolubnych genów w wytwarzaniu istot społecznych” – zapowiada autor. Sięga po ciekawe przykłady: współpracy żołnierzy wrogich sobie armii w okopach pierwszej wojny światowej, piratów na pokładzie statku, organizacji ucieczki księcia Kropotkina z więzienia w Rosji czy chrząszczy grabarzy.
Ten ostatni przykład ilustruje jedną z sytuacji, w których współpraca ewoluuje w warunkach doboru naturalnego, przynosząc bezpośrednią korzyść kooperantom. Chrząszcze bowiem współpracują tylko wtedy, gdy leży to w ich indywidualnym interesie. Wspólnie zakopują zwłoki w celu zapewnienia pokarmu swojemu potomstwu. Współpracują, gdyż jeden osobnik nie zdoła szybko zakopać zwłok zwierzęcia samodzielnie. Obrona cennego zasobu przed rywalami, np. innymi padlinożercami, stanowi silną motywację do współpracy. Kooperacja między grabarzami ma więc charakter warunkowy, brak tu altruizmu. Działania, które na pierwszy rzut oka służą pożytkowi grupy, są podejmowane na korzyść jednostek.
Jedną z osi książki, w tle głównego tematu, są rozważania na temat natury dobra i zła. Znany jest dylemat dotyczący tego, czy człowiek jest z natury dobry i szlachetny, czy zły i samolubny. Czy brak kontroli w społeczeństwie skutkowałby walką każdego z każdym, nad czym musi panować żelazną ręką władca, jak uważał Hobbes? Czy też w swoim stanie naturalnym, nieskażeni przez cywilizację, jesteśmy szlachetnymi dzikusami, jak wyobrażał to sobie Rousseau. Najczęściej pada odpowiedź, i za nią podąża Silvertown, że każdy z nas jest zdolny zarówno do czynienia dobra, jak i zła. Tak czy inaczej, współpraca niejedno ma imię i choć na pierwszy rzut oka jest czymś pożądanym, mile widzianym i świadczącym dobrze o człowieku, są też naturalnie kooperacje fatalne w skutkach.
Przykładem „złej” współpracy było wytępienie bizonów w Ameryce Północnej. Jak pisze Silvertown, ta rzeź była – przynajmniej w części – elementem militarnej polityki Stanów Zjednoczonych, nastawionej na wymuszenie głodem uległości rdzennych Amerykanów, zwłaszcza nieposkromionych Siuksów. Tymczasem, jak mówiły ofiary tego procederu, bizon dawał im wszystko: od pokarmu (mięso), przez narzędzia (rogi, kości), po okrycie i dom (skóra). Stanowił też ważny element kulturowy, był znaczącą częścią wierzeń. Jego wytępienie pociągnęło za sobą eliminację Indian.
Do współpracy może dochodzić w najmniej spodziewanych sytuacjach. Ma ona charakter warunkowy, tzn. pojawia się, kiedy jest się pewnym wzajemności, jeśli pozwalają na to zasoby, gdy pojawia się zewnętrzne zagrożenie lub gdy osobnicy są spokrewnieni. Pewne jest za to, że życie nie mogłoby istnieć bez współpracy – przekonuje autor – ponieważ jego sednem jest zdolność do replikowania, a przez to ewoluowania.
Anna Jawor
Jonathan SILVERTOWN, Jak współpracujemy. Od samolubnych genów do istot społecznych, tłum. Dariusz Rossowski, Copernicus Center Press, Kraków 2025.
Wróć